Jenny McCarthy zachwala dietę zupową
Jedna z gorętszych fotomodelek Hollywood od lat utrzymuje rewelacyjną figurę. Po urodzeniu syna w 2002 roku była partnerka Jima Carreya ważyła, bagatela, ponad 90 kilogramów. Schudła szybko dzięki specjalnej diecie, której jest wierna do dziś.
– To się nazywa Dieta Zupowa – mówi Jenny. – Gotuję całe gary różnych zup, a potem je mrożę. Następnie jem je dosłownie o każdej porze – na śniadanie, lancz i kolację.
Zwolennicy tej diety twierdzą, że w ciągu tygodnia można stracić nawet 9 kilogramów. Oczywiście lekarze i dietetycy przestrzegają przed takim sposobem walki ze zbędnymi kilogramami. Ponoć efekt jojo jest w przypadku tej diety dramatyczny.
Hmm… Pomidorówkę – fakt, lubimy. Ale żeby tak non stop zupki…
Jak Wam się podoba taki pomysł? Może lepiej nie próbujcie tego w domu.


Lancz?! A co to lancz?? Lunch debile!
[b]gość, 09-08-14, 08:55 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 09-08-14, 00:24 napisał(a):[/b]Uwielbiam zupy. To prawda, że np. po kremie z brokułów jesteśmy bardziej syte, niż po porcji frytek.no ja na pewno nie. po kremie z brokułów jestem przez moment zapchana, a potem włącza mi się ssanie. po dużej porcji frytek na obiad mogę już nie jeść kolacji..dla mnie osobiście zupa to nie jedzenie.[/quote]jesteśmy syte po kremie z brokułów?? chciałabym….
[b]gość, 09-08-14, 13:14 napisał(a):[/b]Zamiast tych cudnych diet i odmawiania sobie przyjemnosci… Nie lepiej ruszyc tylek i pocwiczyc?? W 5 mjesiecy schudlam 10kg a glod nie jest mi znany, oprocz rozsadnego i zdrowego jedzenia zdarzyly sie nawet batoniki i fastfoody, ale!! Cwiczylam czesto… Nie duzo ale czesto, np 30min codziennie jakiejs aktywnosci typu rower.A ile lat masz dziewczynko?… Bo widzisz, większości kobiet po trzydziestce sam ruch nie wystarczy, a już na pewno nie “30 min na rowerku”. Urodziłam troje dzieci i żeby utrzymać szczupłą sylwetkę prawie nic nie jem i ćwiczę CODZIENNIE po 45-60 min. Podczas urlopu z regóły trochę sobie odpuszczam, bo chodzimy z rodziną do restauracji na pasty z lampką wina, desery lodowe, itp. I w dwa tyg. Z regóły prxybywa mi ok 2/3 kg… pomimo ćwiczenia.
Piękna! Kto to?
[b]gość, 09-08-14, 12:56 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 09-08-14, 07:43 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 09-08-14, 01:35 napisał(a):[/b]Pewnie to prawda, ja do niedawna jadlam tez non stop zupy , pochodze z wielodzietnej rodziny niestac rodzicow na super jedzenie, codzienie duzy gar zupy na caly dzien ok, rozmiar xs, zaczelam pracowac zmienilam zywnosc od razu przytylam do STeż tak mialam….[/quote]Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę wszystkiego najlepszego. Jestem osobą ktora obraca się wsrod bogatych ludzi i czasami mam dość ich rozkapryszenia. Sama pochodzę ze srednio zamożnej rodziny- male miasteczko, 3 dzieci. Też czasem byla zupa i skromne jedzenie. Ale dla nas zawsze sie znalazła kasa, na ubrania, potem na studia. Szanuję ludzi, którzy mają coś do powiedzenia o życiu, a nie tylko marny bełkot próżniakow. Nie rozumiem jak mozna wydac setki na torebkę, czy okulary. Pracuje w wojewodzkim centrum urazowym i wiem ze kasa nie ma zadnej mocy ani wartosci. Rodzina za to jest najwazniejsza.[/quote]wszystko fajnie, ale cóż takiego ciekawego o życiu powiedziała twoja poprzedniczka? stwierdziła po prostu, że w domu się nie przelewało..co to za dzielenie ludzi na “szlachetnych ubogich” oraz “bogatych próżniaków”?? ps. kiedyś wydałam na torebkę 700 zł. ale zapracowałam na to. dzisiaj np, jak ty beztrosko spędzałaś czas – ja kończyłam raport, który ma być gotowy na pn rano.
[b]gość, 09-08-14, 12:56 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 09-08-14, 07:43 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 09-08-14, 01:35 napisał(a):[/b]Pewnie to prawda, ja do niedawna jadlam tez non stop zupy , pochodze z wielodzietnej rodziny niestac rodzicow na super jedzenie, codzienie duzy gar zupy na caly dzien ok, rozmiar xs, zaczelam pracowac zmienilam zywnosc od razu przytylam do STeż tak mialam….[/quote]Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę wszystkiego najlepszego. Jestem osobą ktora obraca się wsrod bogatych ludzi i czasami mam dość ich rozkapryszenia. Sama pochodzę ze srednio zamożnej rodziny- male miasteczko, 3 dzieci. Też czasem byla zupa i skromne jedzenie. Ale dla nas zawsze sie znalazła kasa, na ubrania, potem na studia. Szanuję ludzi, którzy mają coś do powiedzenia o życiu, a nie tylko marny bełkot próżniakow. Nie rozumiem jak mozna wydac setki na torebkę, czy okulary. Pracuje w wojewodzkim centrum urazowym i wiem ze kasa nie ma zadnej mocy ani wartosci. Rodzina za to jest najwazniejsza.[/quote]Jeśli nie śpisz na pieniądzach a wydajesz je na takie potrzeby jak bardzo drogie torebki czy okulary to owszem ale jeśli ktoś jest zamożny, wszystkie pierwsze potrzeby są zaspokojone to naturalnym jest, że coś z tymi pieniędzmi musi zrobić i dobrze, że je wydaje a nie trzyma bezcelowo na koncie bo daje tym samym komuś zarobić nawet wydając bajońskie sumy na dobra luksusowe.
[b]gość, 09-08-14, 11:25 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 09-08-14, 10:59 napisał(a):[/b]Zupa to nie jedzenie. To picie. Jak kiedys probowalam schudnac na nich to chodzilam caly czas glodna :s szybko zrezygnowalam bo to by sie skonczylo efektem jojo. Zupy zreszta nie dostarczaja wszystkich niezbednych witamin i mineralow bo jak sie gotuje warzywa to te wartosci uciekaja. Wiekszy sens ma jedzenie warzyw robionych na parze a do tego kawalek miesadoucz się bo właśnie w zupie zostaje dużo cennych witamin ponieważ nie odcedzasz warzyw z wody a właśnie w wodzie (wywarze z warzyw) pozostaje dużo cennych składników – zupy są pyszne i zdrowe – nie wiem tylko czy dobrym pomysłem jest jedzenie samych zup – trzeba słuchać swojego organizmu:P[/quote]Tylko, że zupy są niskokaloryczne… Nawet będąc na diecie odchudzającej organizm potrzebuje pewnej ilości energii by podtrzymywać funkcje życiowe. Jedząc powiedzmy 4 razy dziennie po misce zupy, która ma góra z 200kcal (bo z pewnością jedzą ją bez makaronów czy kasz/ryżu) dostarczysz góra 800 kcal- więc cóż z tego, że się napchasz i zjesz trochę witamin skoro nie różni się to niczym od głodówki?
od tych zup, rośnie biust, maleje brzuch, ale cudo:P
Zamiast tych cudnych diet i odmawiania sobie przyjemnosci… Nie lepiej ruszyc tylek i pocwiczyc?? W 5 mjesiecy schudlam 10kg a glod nie jest mi znany, oprocz rozsadnego i zdrowego jedzenia zdarzyly sie nawet batoniki i fastfoody, ale!! Cwiczylam czesto… Nie duzo ale czesto, np 30min codziennie jakiejs aktywnosci typu rower.
tez tak probowalam ale caly dzien chodzilam glodna az wpadasz w depresje 🙁
[b]gość, 09-08-14, 07:43 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 09-08-14, 01:35 napisał(a):[/b]Pewnie to prawda, ja do niedawna jadlam tez non stop zupy , pochodze z wielodzietnej rodziny niestac rodzicow na super jedzenie, codzienie duzy gar zupy na caly dzien ok, rozmiar xs, zaczelam pracowac zmienilam zywnosc od razu przytylam do STeż tak mialam….[/quote]Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę wszystkiego najlepszego. Jestem osobą ktora obraca się wsrod bogatych ludzi i czasami mam dość ich rozkapryszenia. Sama pochodzę ze srednio zamożnej rodziny- male miasteczko, 3 dzieci. Też czasem byla zupa i skromne jedzenie. Ale dla nas zawsze sie znalazła kasa, na ubrania, potem na studia. Szanuję ludzi, którzy mają coś do powiedzenia o życiu, a nie tylko marny bełkot próżniakow. Nie rozumiem jak mozna wydac setki na torebkę, czy okulary. Pracuje w wojewodzkim centrum urazowym i wiem ze kasa nie ma zadnej mocy ani wartosci. Rodzina za to jest najwazniejsza.
[b]gość, 09-08-14, 10:59 napisał(a):[/b]Zupa to nie jedzenie. To picie. Jak kiedys probowalam schudnac na nich to chodzilam caly czas glodna :s szybko zrezygnowalam bo to by sie skonczylo efektem jojo. Zupy zreszta nie dostarczaja wszystkich niezbednych witamin i mineralow bo jak sie gotuje warzywa to te wartosci uciekaja. Wiekszy sens ma jedzenie warzyw robionych na parze a do tego kawalek miesadoucz się bo właśnie w zupie zostaje dużo cennych witamin ponieważ nie odcedzasz warzyw z wody a właśnie w wodzie (wywarze z warzyw) pozostaje dużo cennych składników – zupy są pyszne i zdrowe – nie wiem tylko czy dobrym pomysłem jest jedzenie samych zup – trzeba słuchać swojego organizmu:P
Kurwa!Lancz?Co jeszcze,dyner?
Pewnie to prawda, ja do niedawna jadlam tez non stop zupy , pochodze z wielodzietnej rodziny niestac rodzicow na super jedzenie, codzienie duzy gar zupy na caly dzien ok, rozmiar xs, zaczelam pracowac zmienilam zywnosc od razu przytylam do S
nona “LANCZ” na pewno. kozak bieresz pismakow z ulicy czy co?!!!
Zupa to nie jedzenie. To picie. Jak kiedys probowalam schudnac na nich to chodzilam caly czas glodna :s szybko zrezygnowalam bo to by sie skonczylo efektem jojo. Zupy zreszta nie dostarczaja wszystkich niezbednych witamin i mineralow bo jak sie gotuje warzywa to te wartosci uciekaja. Wiekszy sens ma jedzenie warzyw robionych na parze a do tego kawalek miesa
[b]gość, 09-08-14, 01:35 napisał(a):[/b]Pewnie to prawda, ja do niedawna jadlam tez non stop zupy , pochodze z wielodzietnej rodziny niestac rodzicow na super jedzenie, codzienie duzy gar zupy na caly dzien ok, rozmiar xs, zaczelam pracowac zmienilam zywnosc od razu przytylam do STeż tak mialam….
Co ona ma pod pacha?
[b]gość, 09-08-14, 00:24 napisał(a):[/b]Uwielbiam zupy. To prawda, że np. po kremie z brokułów jesteśmy bardziej syte, niż po porcji frytek.no ja na pewno nie. po kremie z brokułów jestem przez moment zapchana, a potem włącza mi się ssanie. po dużej porcji frytek na obiad mogę już nie jeść kolacji..dla mnie osobiście zupa to nie jedzenie.
lepsze to niż się głodzie i zżerać waciki
ja bym tak nie mogła, co prawda waże ile powinnam i ćwiczę ale jednak słodycze dalej do mnie przemawiają *.*
nie przepadam za zupami :/
Uwielbiam zupy. To prawda, że np. po kremie z brokułów jesteśmy bardziej syte, niż po porcji frytek.