Jessica Simpson straci dzieci i męża, jeśli…

2-90-R1 2-90-R1

Jessica Simpson (35 l.) ma problem z alkoholem i tabletkami uspokajającymi. Jeszcze jakiś czas temu, media śmiały się z faktu, że w dniu swojego ślubu z Erickiem Johnsonem (36 l.) celebrytka miała “największego kaca w swoim życiu”. Jednak dzisiaj jest nad czym zapłakać, bowiem skłonność gwiazdki przerodziła się w uzależnienie.

Rodzina Jessiki wie, że ma ona problem z uzależnieniem. Zdają sobie sprawę z tego, że powinna trafić na odwyk – w kwietniu zdradził znajomy sławy.

Dzisiaj amerykańskie portale piszą, że Eric postawił Jessice ultimatum i zagroził, że odejdzie z dziećmi, jeśli gwiazda nie zgłosi się na leczenie.

Najgorzej było w maju, kiedy to Erick zagroził jej, że zabierze dzieci, jeśli ona nie przestanie pić. Dzieci zaczęły zauważać, że coś dzieje się nie tak z ich mamą. Jessica nie może się dłużej oszukiwać – ma problemy, przez które może stracić męża i dzieci, i wiele pieniędzy – zdradza informator.

Małżonkowie mają dwójkę małych dzieci – Maxewell i Ace’a.

&nbsp
 Jessica Simpson straci dzieci i męża, jeśli...

 Jessica Simpson straci dzieci i męża, jeśli...

 Jessica Simpson straci dzieci i męża, jeśli...

 Jessica Simpson straci dzieci i męża, jeśli...

   
29 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

[b]gość, 27-09-15, 00:53 napisał(a):[/b]Alkohol jest dla ludzi .. I czasami mozna wypic , ale jak ktos zaczyna dzien od alkoholu to moze byc juz problemAlkohol jest przeciwko ludzia jest jak broń masowego rażenia nie widoczne dla oka A jeżeli to sprawia ze jesteś w stanie sie rozluźnić potańczyć czy cokolwiek innego co se wymyślisz To jest już problem z twoja osobowością i coś co zapijasz alkoholem lek nieśmiałość problemy itp z czasem człowiek niezauważa jak alkohol wkradł sie w jego życie i miesza bo przecież on pomaga sie odchamic

Ja też nie piję. Wywołuję tym zdziwienie i podejrzliwość. Nie piję bo- chcę mieć jasny umysł, nie wstydzę się i nie krępuję nie muszę dodawać sobie animuszu. Szkoda mi czasu na picie i leczenie kaca, szkoda mi kasy na marnowanie zdrowia. I wiecie co- im dłużej tym bardziej się dziwię na cholerę ludzie piją?

Co wy gadacie.bo to za patalachy to komentuja

Alkohol jest dla ludzi .. I czasami mozna wypic , ale jak ktos zaczyna dzien od alkoholu to moze byc juz problem

Biedna…..

[b]gość, 26-09-15, 12:31 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 26-09-15, 11:44 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 26-09-15, 11:04 napisał(a):[/b]Nie trzeba ani się upijac ani regularnie tzn min 3 dni w tyg pić to nie będzie problemu z alkoholem. Proste! Ja piece max 1 raz w miesiącu lampkę wina i jestem zdrowa i mam zdrowa watrobeJa pochodzę z rodziny gdzie i tata i mama pili. Nie wdając się w szczegóły – regularne picie rodzi nawyk, nawyk staje się coraz częstszy, później rośnie ilość spożywanego alkoholu, na koniec zmieniasz jego jakość na coś mocniejszego. Nawyk przeradza się w nałóg kiedy zaczynasz twierdzić, że w każdej chwili możesz przestać, kiedy smak zamiast odrzucać zaczyna Cię dopełniać.Nie chcę wmawiać nikomu problemu z alkoholem, wszyscy mamy własny rozum i pewne decyzje podejmujemy świadomie. Dlatego też ja całkowicie zrezygnowałam z alkoholu – uważam, że jestem tym obciążona genetycznie i nie chcę kusić losu. Nie chcę zafundować dziecku życia jakie sama miałam. A zaczyna się od lampki wina…[/quote]Zaczyna się od lampki wina? Czyli generalnie każdy, kto coś pije to twoim zdaniem prędzej czy później zostanie alkoholikiem? Bez przesady. W mojej rodzinie tez byli akoholicy (w każdej są, w bliższej lub dalszej) a ja do 23 roku życia nie znosiłam alkoholu. Później się trochę rozbujałam na imprezach ale jak się kończą studia i imprezy to nawet nie ma po co pić tak często. Teraz piję raz w miesiącu i to nie do utraty przytomności i daleko mi do alkoholizmu. ani o tym nie myślę, ani nie tęsknię, piję jak mam ochotę na romantyczny wieczór i tyle. A był czas, gdzie piłam prawie codziennie przez parę miesięcy. Także nie przesadzajmy z ta lampką wina.[/quote]Ale nie da sie zaprzeczyc, ze gdyby lampki wina nie było, to uzależnienie nie miałoby szans sie rozwinąć. Jesli “lampka” bywa – wtedy zalezy to juz od innych czynników, ale ryzyko istnieje. Takze nie przesadzajmy z ostrożnością może raczej, co?

[b]gość, 26-09-15, 14:54 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 26-09-15, 14:52 napisał(a):[/b]Alkohol jest sam w sobie zły rozbija rodzine małżeństwa przyjaźnie tylko nie odrazu zawsze z czasem powolutku byś nie zauważył ze właśnie sypie ci sie życie Alkohol potrafi sam w sobie znaleźć argumenty za typu raz w miesiącu mozna raz w tygodniu mozna i w 80 procentach niszczy życie wielu ludzi reszta lubi sie sama okłamywać bo katastrofy które powoduje alkohol dzieją sie niezauważalniePo drugie nie potrzebuje tego by sie rozluźnić tańczyć rozmawiać czy śmiać głupie są teksty coś mi sie należy od życia ( tak nisko sie cenisz ze to ci sie należy)[/quote]Tez dla mnie są debilne odp typu pod koniec tygodnia mi sie należy jedna lampka nie zaszkodzi (za dużo filmów amerykańskich sie ludzie naoglądali ze to takie fajne kulturalne i na czasie ) Jeżeli bez alkoholu nie potrafisz sie rozluźnić potańczyć pośmiać sie to masz problemy które zalewasz alkoholem a alkohol niszczy bardzo niezauważalnie

[b]gość, 26-09-15, 15:14 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 26-09-15, 13:27 napisał(a):[/b]Orzechowka soplicy z mlekiem pycha.Ja pije co weekend wino wodke dla relaksu zeby odreagowac a w tyg czasem piwo to alkoholizm?Tak[/quote] A moim zdaniem każdy ma jakieś uzależnienie. Czy to jedzenie, czy to ćwiczenia, narkotyki, papierosy, alkohol. A wszystko właśnie po to by się oderwać od codzienności. Wiadomo, nie wszystko jest dobre dla zdrowia i otoczenia, ale akurat alkohol w nieprzesadzonych ilościach nikogo nie krzywdzi i żadnych rodzin nie rozbija. Nie bądźcie aż takimi świętoszkami i trochę zrozumienia dla innych, 🙂

Co wy gadacie.bo to za patalachy to komentuja

[b]gość, 26-09-15, 13:27 napisał(a):[/b]Orzechowka soplicy z mlekiem pycha.Ja pije co weekend wino wodke dla relaksu zeby odreagowac a w tyg czasem piwo to alkoholizm?Tak

[b]gość, 26-09-15, 15:14 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 26-09-15, 13:27 napisał(a):[/b]Orzechowka soplicy z mlekiem pycha.Ja pije co weekend wino wodke dla relaksu zeby odreagowac a w tyg czasem piwo to alkoholizm?Tak[/quote]Alkoholizm bedzie wtedy kiedy nie bedziesz mogla sobie odmowic dla chociazby odstresowania. Ciezko stwierdzić.

[b]gość, 26-09-15, 15:14 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 26-09-15, 13:27 napisał(a):[/b]Orzechowka soplicy z mlekiem pycha.Ja pije co weekend wino wodke dla relaksu zeby odreagowac a w tyg czasem piwo to alkoholizm?Tak[/quote]Alkoholizm bedzie wtedy kiedy nie bedziesz mogla sobie odmowic dla chociazby odstresowania. Ciezko stwierdzić.

Alkohol jest sam w sobie zły rozbija rodzine małżeństwa przyjaźnie tylko nie odrazu zawsze z czasem powolutku byś nie zauważył ze właśnie sypie ci sie życie Alkohol potrafi sam w sobie znaleźć argumenty za typu raz w miesiącu mozna raz w tygodniu mozna i w 80 procentach niszczy życie wielu ludzi reszta lubi sie sama okłamywać bo katastrofy które powoduje alkohol dzieją sie niezauważalnie

[b]gość, 26-09-15, 14:52 napisał(a):[/b]Alkohol jest sam w sobie zły rozbija rodzine małżeństwa przyjaźnie tylko nie odrazu zawsze z czasem powolutku byś nie zauważył ze właśnie sypie ci sie życie Alkohol potrafi sam w sobie znaleźć argumenty za typu raz w miesiącu mozna raz w tygodniu mozna i w 80 procentach niszczy życie wielu ludzi reszta lubi sie sama okłamywać bo katastrofy które powoduje alkohol dzieją sie niezauważalniePo drugie nie potrzebuje tego by sie rozluźnić tańczyć rozmawiać czy śmiać głupie są teksty coś mi sie należy od życia ( tak nisko sie cenisz ze to ci sie należy)

Orzechowka soplicy z mlekiem pycha.Ja pije co weekend wino wodke dla relaksu zeby odreagowac a w tyg czasem piwo to alkoholizm?

[b]gość, 26-09-15, 11:44 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 26-09-15, 11:04 napisał(a):[/b]Nie trzeba ani się upijac ani regularnie tzn min 3 dni w tyg pić to nie będzie problemu z alkoholem. Proste! Ja piece max 1 raz w miesiącu lampkę wina i jestem zdrowa i mam zdrowa watrobeJa pochodzę z rodziny gdzie i tata i mama pili. Nie wdając się w szczegóły – regularne picie rodzi nawyk, nawyk staje się coraz częstszy, później rośnie ilość spożywanego alkoholu, na koniec zmieniasz jego jakość na coś mocniejszego. Nawyk przeradza się w nałóg kiedy zaczynasz twierdzić, że w każdej chwili możesz przestać, kiedy smak zamiast odrzucać zaczyna Cię dopełniać.Nie chcę wmawiać nikomu problemu z alkoholem, wszyscy mamy własny rozum i pewne decyzje podejmujemy świadomie. Dlatego też ja całkowicie zrezygnowałam z alkoholu – uważam, że jestem tym obciążona genetycznie i nie chcę kusić losu. Nie chcę zafundować dziecku życia jakie sama miałam. A zaczyna się od lampki wina…[/quote]Zaczyna się od lampki wina? Czyli generalnie każdy, kto coś pije to twoim zdaniem prędzej czy później zostanie alkoholikiem? Bez przesady. W mojej rodzinie tez byli akoholicy (w każdej są, w bliższej lub dalszej) a ja do 23 roku życia nie znosiłam alkoholu. Później się trochę rozbujałam na imprezach ale jak się kończą studia i imprezy to nawet nie ma po co pić tak często. Teraz piję raz w miesiącu i to nie do utraty przytomności i daleko mi do alkoholizmu. ani o tym nie myślę, ani nie tęsknię, piję jak mam ochotę na romantyczny wieczór i tyle. A był czas, gdzie piłam prawie codziennie przez parę miesięcy. Także nie przesadzajmy z ta lampką wina.

[b]gość, 26-09-15, 12:30 napisał(a):[/b]alkohol ma puste kalorie, gdybyscie pili , ale nie jedli to byscie schudly . alkoholicy , zule z reguly sa chudzi bo nie jedza. ludzie co pija okazjonalnie po przepiciu maja apetyt I jedza na kqca tez tak mysle.. alkoholicy bardzo czesto sa chudzi

U mnie jest tak, ze ojie pil, zmarl jak bylam 10 latka ale mi w genach przekazal upodobania do alkoholu. Pije sie wiecej niz powinno kiedy ma sie jakis problem. Trzeba sie zatrzymac , spojrzec na swoje zycie, zrobic rachunek sumienia i prawdziwie pryznac przed soba co jest nie tak. Jak juz to znajdziesz, zmie isz, to odzyskasz spokoj, milosc i przestaniesz pic. W moim przypadku bylo to samotnosc i brak milosci. Zdarzylo sie cos okropnego i wtwdy sie zatrzymalam. Odnalazlam milosc w Matce Bozej, Jezusie i wierzcie mi, ze nie jestem z tych nawiedzonych. To naprawde dziala. Milosc i wiara daje jakas taka weenetrzna sile i spokoj, ze nie da sie tego logicznie wytlumaczyc. To piekne i ciesze sie, ze udalo mi sie zwalczyc moje doły i slabosci.

Też mam teraz w swoim życiu mase problemów, wylądowałam u psychiatry po jakieś leki uspokajające bo nie dawałam rady… Lubię wypić jak mam problem, to pomaga przetrwać ten najgorszy okres i osobiście nie zamierzam z tego rezygnować. Dzięki alkoholowi przetrwałam najgorszą sesję na studiach jaką miałam (bez alkoholu bym nie mogła zasnąć ani się nawet na sekundę rozluźnić, zapewne nie poszłabym na egzaminy bo takie rozwiązania miałam w nawyku, stres tak mnie paraliżował). Problemy z chłopakiem – też zapijałam cytrynówką lubelską 🙂 I to przez długie tygodnie. Problemy mijały i alkohol szedł w odstawkę. Szczerze to bez alkoholu miałabym chyba jakieś załamanie nerwowe i wylądowałabym w psychiatryku i piszę to poważnie. Ale grunt to wiedzieć, że taka kuracja nie może trwać wiecznie. Teraz alkoholu nie piję już długo, potrafię nie pić kilka miesięcy, później strzelić parę drinków jak jest okazja i znowu nie pić kilka miesięcy. Dla mnie to świetne lekarstwo na przetrwanie jakiegoś krótkiego okresu stresu. No ale teraz mam swoje tabsy uspokajające więc zamiast pić po prostu je biorę jak jest potrzeba i idę spać.

piepszenie mam zdrowa watrobe . Ja pije w kazdy piatek I nie jestem uzalezniona. watroba sie regeneruje, zeby ja dobic to trzeba by pic dzien w dzien bez przerwy .

dlatego te wszystkie gwiadki co popijaja to albo nosza okulary albo rozpuszczone wlosy ktore pol twary zaslaniaja zeby nikt po oczach nie zauwazyl ze pila

alkohol ma puste kalorie, gdybyscie pili , ale nie jedli to byscie schudly . alkoholicy , zule z reguly sa chudzi bo nie jedza. ludzie co pija okazjonalnie po przepiciu maja apetyt I jedza na kqca

[b]gość, 26-09-15, 09:00 napisał(a):[/b]Tak trenuje, tak dba o swoją sylwetkę a pije alkohol? Jakoś w to nie wierzę. Przecież litr wina ma ok 1000 kcal, więc tyłaby z zastraszającą prędkością… No chyba, że spędza na siłowni na kacu kilka godzin dziennie, w co szczerze wątpię. Bzdura wyssana palca, nie wierzę w te brednie.to prawda, że picie kłóci się z treningami, bo na kacu źle się ćwiczy. ale ten argument z kaloriami – w takim razie każdy żul-amator jabola powinien miec nadwagę;)

[b]gość, 26-09-15, 11:04 napisał(a):[/b]Nie trzeba ani się upijac ani regularnie tzn min 3 dni w tyg pić to nie będzie problemu z alkoholem. Proste! Ja piece max 1 raz w miesiącu lampkę wina i jestem zdrowa i mam zdrowa watrobeJa pochodzę z rodziny gdzie i tata i mama pili. Nie wdając się w szczegóły – regularne picie rodzi nawyk, nawyk staje się coraz częstszy, później rośnie ilość spożywanego alkoholu, na koniec zmieniasz jego jakość na coś mocniejszego. Nawyk przeradza się w nałóg kiedy zaczynasz twierdzić, że w każdej chwili możesz przestać, kiedy smak zamiast odrzucać zaczyna Cię dopełniać.Nie chcę wmawiać nikomu problemu z alkoholem, wszyscy mamy własny rozum i pewne decyzje podejmujemy świadomie. Dlatego też ja całkowicie zrezygnowałam z alkoholu – uważam, że jestem tym obciążona genetycznie i nie chcę kusić losu. Nie chcę zafundować dziecku życia jakie sama miałam. A zaczyna się od lampki wina…

Nie trzeba ani się upijac ani regularnie tzn min 3 dni w tyg pić to nie będzie problemu z alkoholem. Proste! Ja piece max 1 raz w miesiącu lampkę wina i jestem zdrowa i mam zdrowa watrobe

Bzdura, pewnie amerykanskie tabloidy zmyslyly to powolujac sie na “osoby z otoczenia pary”. Jessica niedawno mowila, ze niebawem wchodzi do studia aby nagrac plyte i wyruszyc w trase. Plus to co ktos napisal w poprzednim komentarzu, gdyby faktycznie tyle pila to byloby bardzo po niej widac..

Tak trenuje, tak dba o swoją sylwetkę a pije alkohol? Jakoś w to nie wierzę. Przecież litr wina ma ok 1000 kcal, więc tyłaby z zastraszającą prędkością… No chyba, że spędza na siłowni na kacu kilka godzin dziennie, w co szczerze wątpię. Bzdura wyssana palca, nie wierzę w te brednie.

[b]gość, 26-09-15, 10:30 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 26-09-15, 09:00 napisał(a):[/b]Tak trenuje, tak dba o swoją sylwetkę a pije alkohol? Jakoś w to nie wierzę. Przecież litr wina ma ok 1000 kcal, więc tyłaby z zastraszającą prędkością… No chyba, że spędza na siłowni na kacu kilka godzin dziennie, w co szczerze wątpię. Bzdura wyssana palca, nie wierzę w te brednie.to prawda, że picie kłóci się z treningami, bo na kacu źle się ćwiczy. ale ten argument z kaloriami – w takim razie każdy żul-amator jabola powinien miec nadwagę;)[/quote]Żule piją zamiast jeść bo jak mają wybor to wybieraja alkohol zamiast jedzenia. Poza tym picie od wielu lat wykancza organizm ale Jessica pewnie nie pije od 20 lat nalogowo zeby ja tak samo traktowac jak zula.

alkoholizm straszna choroba