Joanna Kołaczkowska miała szczególną prośbę po śmierci. “Uroczyście zaświadczam, żeby nikt nie dopuścił, żeby…”
W nocy 17 lipca do mediów dotarła przykra wiadomość o śmierci Joanny Kołaczkowskiej. Po zmaganiach z chorobą nowotworową komiczka zmarła w wieku 59 lat. Artystka już jakiś czas temu nawet zaplanowała swój pogrzeb, o czym opowiedziała w swoim podcaście. Kołaczkowska miała jednak szczególną prośbę…
Joanna Kołaczkowska miała taką wizję na swój pogrzeb
Joanna Kołaczkowska była ikoną polskiej sceny kabaretowej, komiczką i aktorką teatralną. Zana była przede wszystkim z kabaretu „Hrabi”, z którym była związana od 2002 roku. Zanim jednak trafiła tutaj, to w latach 80. należała do grupy „Drugi garnitur”, a przez kolejne 10 lat była aktorką kabaretu „Potem”.
W kwietniu tego roku do mediów dotarła informacja o chorobie nowotworowej Joanny Kołaczkowskiej. Po wielu zmaganiach aktorka niestety zmarła. Co ciekawe, Joanna kiedyś podczas podcastu, który prowadziła z Szymonem Majewskim, zdradziła, jak widzi swój pogrzeb. Komiczka mówiła, że wizja odejścia bardzo ją przeraża. Jednak najważniejsza prośba jaką ma, to aby była skremowana.
Od dziecka myślałam o swoim pogrzebie i bardzo płakałam. (…) Bardzo przeżyłam pogrzeb mojego ojca. (…) I później trochę podobnie wyobrażałam sobie swój. Przede wszystkim, że jest bardzo, bardzo smutno. (…) Ale teraz mam nową wizję… Teraz mam takie wyobrażenie, żeby po pierwsze mnie skremować. Uroczyście zaświadczam, żeby nikt nie dopuścił, żeby pochować ciało – oznajmiła Joanna w podkaście w podcaście “Mówi się”.
Joanna Kołaczkowska miała piękną więź z córką. Hania była jej oczkiem w głowie!
Artystka mówiła kiedyś, że nie ma konkretnych wymagań, co do własnego pogrzebu, ale wspomniała, że zależy jej, aby było dużo ludzi, w tym jej bliscy, którzy będą ją wspominać i o niej opowiadać, a także, żeby leciały jej ulubione piosenki.
Nie mam żadnych pomysłów na mój pogrzeb, żeby było tak czy inaczej, ale żeby byli oczywiście ci, co przeżyją, najbliżsi. (…) Żeby ludzie przemawiali, żeby było dużo ludzi i żeby opowiadali o tym, jak się poznaliśmy albo trochę o mnie. Oczywiście też, żeby były moje ulubione piosenki i na pewno, żebym była skremowana. To najważniejsze – mówiła Kołaczkowska.
Warto dodać, że artystce nigdy nie zależało na katolickim pogrzebie, ponieważ jak sama twierdziła: “Czułam się obco w kościele. Nie rozumiałam tego języka. Tam nie było nic dla mnie.” Wprost jednak nie powiedziała czy wolałaby, aby jej ceremonia była świecka czy katolicka.


