Joanna Racewicz – pierwszy wywiad po tragedii (FOTO)

628 628

Z okładki wrześniowego numeru magazynu Pani spogląda na nas piękna, ale smutna twarz Joanny Racewicz.

Dziennikarka, która w katastrofie samolotu pod Smoleńskiem straciła męża, Pawła Janeczka, zdecydowała się otworzyć i opowiedzieć o swej traumie.

W rozmowie z magazynem Racewicz wraca do czasów, gdy poznała swego męża, opowiada o całym tle tych wydarzeń. Wspomina moment narodzin syna i kształtowanie się ich rodziny.

Racewicz nadal nie może sobie poradzić z odejściem ukochanego męża. A propos milczenia, o którym wspomina redaktorka, bohaterka wywiadu mówi tak:

To i tak lepsze niż ciągłe pytania: \”Jak się czujesz, co słychać?\”. I co właściwie mam odpowiedzieć? Oprócz tego, że Paweł wciąż nie wraca – wszystko jest w porządku. Igor jest zdrowy, ja też. Poza tym, że nasz skarb wciąż woła: \”Tata, tata!\” – reszta jest bez zarzutu. Jeśli nie liczyć tego, że grunt usunął mi się spod stóp, że wiszę w próżni i mam ochotę gryźć ściany – reszta jest OK.

Więcej przeczytacie TUTAJ, a całą rozmowę z Joanną Racewicz znajdziecie w papierowym wydaniu magazynu.

\"\"
 
Beata Maj

Beata Maj - Head of Brand Content Redaktor Naczelna

Cenię gwiazdy, które inspirują i zarażają dobrą energią. Najchętniej piszę o polskich celebrytach - lubię tych, którzy mają do siebie dystans.

98 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

wspolczuje Pani Joanno – ja stracilam dwoje dzieci i po 4 latach mam wciaz smutne oczy, mimo ze usmiecham sie ludzi.. Rozumiem i Pani smutek w oczach.. Pozdrawiam.. Ewka

Dzielna kobieta.Trzymam kciuki za Jej siłę.

gość, 29-08-10, 19:45 napisał(a):z błędami się wydrukowało, ale myslę że do odcztania.a wygląda pani pięknie.

Hej. Przeczytałam komentarze. Wiem, że każdy ma prawo do swojego zdania ale niektórzy autorzy poniższych komentarzy powinni stuknąć się w głowę. Nie rozumiem, dlaczego niektórzy czepiają się wyglądu Joanny Racewicz na zdjęciu czasopisma. Ludzie, nic wam do tego, zresztą o gustach się nie dyskutuje. Poza tym Joanna Racewicz i tak dobrze wygląda, jak na kogoś, kto stracił najbliższą osobę. To, czy znajdzie sobie kogoś (jak to ktoś z poniższych wspomniał) to jest już jej prywatna sprawa. Autor tego komentarza:“co za baba,tak się lansować na zmarłym mężu:/.Wstyd!Nie tylko ona straciła kogoś bliskiego,a tylko ona chodzi po gazetach i się żali.”– albo drugi komentarz— ”OBRZYDLIWE JEST LANSOWANIE SIĘ NA TRUPIE…..” —zastanówcie się co Wy piszecie. Widać, że brak Wam przyzwoitości. A może raczej jesteście zakompleksieni?? Jak dla mnie, autorzy powyższych cytowanych komentarzy są po prostu żałośni.

co za baba,tak się lansować na zmarłym mężu:/.Wstyd!Nie tylko ona straciła kogoś bliskiego,a tylko ona chodzi po gazetach i się żali.

gość, 10-01-11, 23:42 napisał(a):gość, 26-08-10, 15:19 napisał(a):Okładka że tak to ujmę, nie zbyt ciekawa, wygląda strasznie, jak duch. A to co ma na sobie, szkoda w ogóle cokolwiek mówić…

No tak ludzie ,którzy nie wyznają w życiu żadnych duchowych wartości to jedynie mogą się pokusić o komentarz w takim w stylu. Ale cóż… takie negatywne postrzeganie innych ludzi wyglądu w chwili ich tragedii to chyba jest jakaś pomyłka czy wręcz brak jakiejkolwiek wrażliwości. Zastanów sie o “o piękności” co ty sobą reprezentujesz…poza swoim nienagannym wyglądem, albo spróbuj się zastanowić czy oprócz wyglądu masz się czym pochwalić

Ludzie co wy piep…cie!Opanujcie się i dajcie spokój ludziom,którzy przezywają najwiekszą tragedię życiową.Pani Joasiu miała Pani cudownego męża,znałam go tylko z widzenia,ale dobroć i szczerość miał poprostu wypisaną na twarzy.Jestem też pewna że tak jak pani mówi był przecudnym tatą.Pozdrawiam Panią i życzę wytrwałości i siły na dalsze lata.Beata

gość, 26-08-10, 15:19 napisał(a):Okładka że tak to ujmę, nie zbyt ciekawa, wygląda strasznie, jak duch. A to co ma na sobie, szkoda w ogóle cokolwiek mówić…

ale i tak za pare lat kogos znajdzie…a za kilkanascie wspomnienia zniknął

OBRZYDLIWE JEST LANSOWANIE SIĘ NA TRUPIE…..

piękny,przejmujacy wywiad.Gdy go czytałam serce ściskało się z żalu i wielkiej,przeogromnej niesprawiedliwości dlaczego odchodza tacy właśnie ludzie,dlaczego dobroć,prawość zawsze przegrywa ze złem,podłością??Pani Joanno proszę sie trzymać,ludzie Panią kochają i bardzo,ale to bardzo współczują.tylko nieliczni mają tyle jadu że nic nie jest ich w stanie wzruszyć.Pozdrawiam i życzę dużo szczęścia.M.ze Zwolenia

swego męża poznała podczas realizacji laurkowego reportażu o Milerze (tym, który tak beznadziejnie i tragicznie w skutkach “wynegocjował” warunki akcesyjne do UE)

gość, 05-09-10, 23:22 napisał(a):gość, 27-08-10, 06:45 napisał(a):Jak zmarł mój tata to nikt nie robił z tego tematu na pierwszą stronę – nie rozumiem dlaczego oni wszyscy tak się wypisują w gazetach o tym cierpieniu – pomyśleli chociaż przez chwilkę o tych cichych bohaterach? O ich rodzinach??? Nam nikt tak nie pomaga!!! ŻAŁOSNE!!!!!!ale to bardzo prosta odpowiedz…nie jesteś sławna i nikt nie chce słuchać szaraczków. Osoby które mówią o zdradzie pawła..dowody?

gość, 27-08-10, 06:45 napisał(a):Jak zmarł mój tata to nikt nie robił z tego tematu na pierwszą stronę – nie rozumiem dlaczego oni wszyscy tak się wypisują w gazetach o tym cierpieniu – pomyśleli chociaż przez chwilkę o tych cichych bohaterach? O ich rodzinach??? Nam nikt tak nie pomaga!!! ŻAŁOSNE!!!!!!

gość, 02-09-10, 10:18 napisał(a):Oj Joanno,Joanno te szerokie ramiona Janosika były nie tylko twoje i nie tylko dla ciebie…niestrty!jak nie masz dowodów tylko głupie plotki to wal sie głupia s***

jak mozna byc takim cynikiem.a jak Pani Joanna ma wygladac?kwitnaco?przeciez stracila meza,Jej plany.jej przyszlosc runela.

Oj Joanno,Joanno te szerokie ramiona Janosika były nie tylko twoje i nie tylko dla ciebie…niestrty!

jak mozecie pisac takie bzdury.chajtasz sie ale co?robisz to bo rodzina Ci tak radzi?albo tak Trzeba?a do Tej drugiej polowki nie czujesz nic?zal mi ciebie nawet bardziej niz Pani Joanny bo Ona kocha Swojego meza i teskni za Nim.a ty nie wiesz co to prawdziwa milosc.

znowu przegieli z phoshopem..przeciez ona i tak jest piekna a robia z niej plastikowego potwora.. to co przezyla to straszne , nikomu tego nie zycze

Czas jest najważniejszy.

tragedia..

gość, 26-08-10, 23:20 napisał(a):gość, 26-08-10, 15:19 napisał(a):Okładka że tak to ujmę, nie zbyt ciekawa, wygląda strasznie, jak duch. A to co ma na sobie, szkoda w ogóle cokolwiek mówić…o kur****** – dziecko drogie, to jest wywiad żałobny, ona tam nie robi za modelkę, ubranie odzwierciedla jej nastrój. “wywiad zalobny” i pozuje zalobnie zaczela robic to, co niektorzy ludzie przepowiadali po katastrofie, niestety

z błędami się wydrukowało, ale myslę że do odcztania.a wygląda pani pięknie.

W takiej sytuacji zamiast pytac jak sie czujesz lepiej kogos przytulic, potrzymac za rękę i pomilczec.życzę siły.i szczescia , mimo wszystko.

a jak ma wygladac kobieta ktora stracila meza?!miec doklejane rzesy i dekolt w sukience … niektore komentzrze sa załosne az sie nie chce wierzyc w to ze naprawde tak uwazacie a pani Racewicz jest piekna kobieta i nie potrzebuje tony makijazu

gość, 26-08-10, 15:19 napisał(a):Okładka że tak to ujmę, nie zbyt ciekawa, wygląda strasznie, jak duch. A to co ma na sobie, szkoda w ogóle cokolwiek mówić…A jak ma wygladac?!Zginal je maz, i tak dobrze sie trzyma.Jest madra inteligentna kobieta, ale takie przezycie “wywala z torow”.

wygląda okropnie,współczuję tej tragedii

Jak zmarł mój tata to nikt nie robił z tego tematu na pierwszą stronę – nie rozumiem dlaczego oni wszyscy tak się wypisują w gazetach o tym cierpieniu – pomyśleli chociaż przez chwilkę o tych cichych bohaterach? O ich rodzinach??? Nam nikt tak nie pomaga!!! ŻAŁOSNE!!!!!!

gość, 26-08-10, 15:19 napisał(a):Okładka że tak to ujmę, nie zbyt ciekawa, wygląda strasznie, jak duch. A to co ma na sobie, szkoda w ogóle cokolwiek mówić…o kur****** – dziecko drogie, to jest wywiad żałobny, ona tam nie robi za modelkę, ubranie odzwierciedla jej nastrój.

akurat wywiad w pani to raczej nie lans…tam wywiady maja sens.Pani Joanna mowi bardzo madrze,czuc,ze jest inteligentna..ze nadal Go kocha i zawsze bedzie…bardzo dobry wywiad.

smutne… ale prawdziwe

WIDAC W JEJ OCZACH BOL;ALE I TAK JEST PIEKNA

Okładka że tak to ujmę, nie zbyt ciekawa, wygląda strasznie, jak duch. A to co ma na sobie, szkoda w ogóle cokolwiek mówić…

gość, 26-08-10, 11:51 napisał(a):widzę, że nic nie zrozumiałaś/eśOczywiście, że żal po stracie jest normalny, ale jeżeli ktoś twierdzi, że po śmierci bliskich “zawaliło mu się życie”, no to co to było za życie? Jako jedeny wyjątek widzę tu śmierć dziecka, no bo to już kwestia instynktu – więzi matka-dziecko są niezwykle mocne. Ale w innych przypadkach fakt, że kogoś kochasz chyba nie zmienia tego, że masz świadomość, że ten ktoś kiedyś umrze? Trzeba budować swoje życie tak, żeby przetrwać w każdych warunkach, a nie załamywać się przeciwnościami losu…wszystko ok, ale przecież ona nie twierdzi, że wszystko jest bez sensu i nie ma po co żyć.Mówi tylko że przez to wszystko jest smutna, przygnębiona i zdezorientowana. Czemu dziwne jest to, że trudno jest się jej pozbierać po starcie człowieka którego kochała, z którym miała wychowywać syna, z którym tworzyła trzon rodziny, fundament – owy grunt pod stopami, który się usunął. Wiadomo, że można liczyć się z tym, że kiedyś partner umrze/odejdzie albo my zrobimy to pierwsi, ale przecież nikt nie wiąże się z drugim człowiekiem, po to by zakładać z góry, że prędzej czy później zostanie sam. A już na pewno nie rozmyśla o tym i analogicznie nie przygotowuje się do tego od pierwszych lat związku/małżeństwa. Szczególnie kiedy dzieje się to bez ostrzeżenia, nagle. Kiedy pewnego dnia mąż/żona wychodzi do pracy i już nigdy nie wraca, a jedyną rzeczą jaka świadczy o ich obecności, jeszcze dziś rano, jest niedopita herbata, otwarta książka albo zapach na poduszce… To nie jest kwestia samodzielności, samowystarczalności, czy przetrwania, to jest tragedia, cios..dawno nie widzialam tak glebokich przemyslen na kozaku..mysle, ze zarowno pierwsza jak i druga osoba maja troche racji.. wiele osob zaczyna poswiecac sie bez reszty tylko rodzinie, mezowi, zamiast zyc po czesci wlasnym zyciem, poswiecac sie wlasnym pasjom…

Jakiś fotograf skrzywdził ja tym zdjeciem, wygląde niekorzystnie. Mółg sie bardziej postarac…

tyle skomentowalam i sie nie wyswietlilo k…wa!!!!!!!!!!!!!!!1

Może by ktoś pomyślał także o innych żonach i matkach, które zostały same a nie tylko Pani Joanna..tak samo są młode maja małe dzieci i tak samo kochały..tak samo tęsknią ..

trochę się Wam ludzie dziwię, trzeba się nauczyć żyć samemu, w ostatecznym rozrachunku i tak będziemy sami ze sobą, jak można się tak uzależnić od drugiej osoby? chyba zdajecie sobie sprawę, że każdy prędzej czy później umrze? skoro po czyjejś śmierci “grunt usuwa się człowiekowi spod stóp”, to znaczy, że chyba nigdy nie był zbyt solidny?

widzę, że nic nie zrozumiałaś/eśOczywiście, że żal po stracie jest normalny, ale jeżeli ktoś twierdzi, że po śmierci bliskich “zawaliło mu się życie”, no to co to było za życie? Jako jedeny wyjątek widzę tu śmierć dziecka, no bo to już kwestia instynktu – więzi matka-dziecko są niezwykle mocne. Ale w innych przypadkach fakt, że kogoś kochasz chyba nie zmienia tego, że masz świadomość, że ten ktoś kiedyś umrze? Trzeba budować swoje życie tak, żeby przetrwać w każdych warunkach, a nie załamywać się przeciwnościami losu…wszystko ok, ale przecież ona nie twierdzi, że wszystko jest bez sensu i nie ma po co żyć.Mówi tylko że przez to wszystko jest smutna, przygnębiona i zdezorientowana. Czemu dziwne jest to, że trudno jest się jej pozbierać po starcie człowieka którego kochała, z którym miała wychowywać syna, z którym tworzyła trzon rodziny, fundament – owy grunt pod stopami, który się usunął. Wiadomo, że można liczyć się z tym, że kiedyś partner umrze/odejdzie albo my zrobimy to pierwsi, ale przecież nikt nie wiąże się z drugim człowiekiem, po to by zakładać z góry, że prędzej czy później zostanie sam. A już na pewno nie rozmyśla o tym i analogicznie nie przygotowuje się do tego od pierwszych lat związku/małżeństwa. Szczególnie kiedy dzieje się to bez ostrzeżenia, nagle. Kiedy pewnego dnia mąż/żona wychodzi do pracy i już nigdy nie wraca, a jedyną rzeczą jaka świadczy o ich obecności, jeszcze dziś rano, jest niedopita herbata, otwarta książka albo zapach na poduszce… To nie jest kwestia samodzielności, samowystarczalności, czy przetrwania, to jest tragedia, cios..

“Kochanie, to stare powiedzenie, ale czas leczy rany. Pomału, ale z każdym rokiem jest trochę lepiej – inaczej, ale da się żyć…Cierpliwości i ….miłości..”Masz rację, tylko czas potrafi wyleczyć rany. Choć to wydaje się być banalne ale jest prawdziwe. Ileż rany denerwowało mnie gdy ktoś mnie pocieszał po stracie rodzica że czas leczy rany. Wydawało mi się to takie banalne, głupie ale teraz wiem że to najświętsza prawda. Czas naprawdę leczy rany.

gość, 26-08-10, 10:45 napisał(a):gość, 26-08-10, 10:35 napisał(a):trochę się Wam ludzie dziwię, trzeba się nauczyć żyć samemu, w ostatecznym rozrachunku i tak będziemy sami ze sobą, jak można się tak uzależnić od drugiej osoby? chyba zdajecie sobie sprawę, że każdy prędzej czy później umrze? skoro po czyjejś śmierci “grunt usuwa się człowiekowi spod stóp”, to znaczy, że chyba nigdy nie był zbyt solidny?jesteś idiotą, przepraszam za takie określenie,ale kiedy przeczytałam ten komentarz tylko to pojawiło sie w moich myślach:co za idiota,jak moszna tak pisac,chyba nigdy nikogo nie kochałeś i nie straciłeś. tu nie chodzi o uzależnienie od drugiej osoby,tu chodzi o miłość i przywiązanie. Jeżeli(nie życze Ci tego w żadnym wypadku)umrze matka to też powiesz:o szkoda, ale w zasadzie to nic się nie stało. Nie wypisuj takich rzeczy na forach bo jeszcze kogoś zranisz…widzę, że nic nie zrozumiałaś/eśOczywiście, że żal po stracie jest normalny, ale jeżeli ktoś twierdzi, że po śmierci bliskich ”zawaliło mu się życie”, no to co to było za życie? Jako jedeny wyjątek widzę tu śmierć dziecka, no bo to już kwestia instynktu – więzi matka-dziecko są niezwykle mocne. Ale w innych przypadkach fakt, że kogoś kochasz chyba nie zmienia tego, że masz świadomość, że ten ktoś kiedyś umrze? Trzeba budować swoje życie tak, żeby przetrwać w każdych warunkach, a nie załamywać się przeciwnościami losu…

gość, 25-08-10, 19:16 napisał(a):Patrząc na traumatyczne przeżycia Pani Racewicz i to czego ona i jej rodzina doznała chce mi się płakac i doceniam to co mam…Wydawało mi sie,że moja sytuacja jest zła,tragiczna bez jakichkolwiek szans na lepsze jutro poniewaz mój mąż od 2 lat przebywa w zakłądzie karnym…I co z tego,że płaci za głupotę za 5 lat wyjdzie i będzie żył natomiast mąż Pani Racewicz odszedł na zawsze!!!Smutne…Współczuję szczerzę i życzę wytrwałości w tej trudnej walce!Ja pier.dole, jaka patologia- napisz jeszcze za co mezus siedzi- napad, rozboj, gwalt czy moze dragi??? Nie wstyd Ci, ja w kazdym razie gratuluje wyboru partnera szumowiny.

gość, 26-08-10, 10:35 napisał(a):trochę się Wam ludzie dziwię, trzeba się nauczyć żyć samemu, w ostatecznym rozrachunku i tak będziemy sami ze sobą, jak można się tak uzależnić od drugiej osoby? chyba zdajecie sobie sprawę, że każdy prędzej czy później umrze? skoro po czyjejś śmierci “grunt usuwa się człowiekowi spod stóp”, to znaczy, że chyba nigdy nie był zbyt solidny?jesteś idiotą, przepraszam za takie określenie,ale kiedy przeczytałam ten komentarz tylko to pojawiło sie w moich myślach:co za idiota,jak moszna tak pisac,chyba nigdy nikogo nie kochałeś i nie straciłeś. tu nie chodzi o uzależnienie od drugiej osoby,tu chodzi o miłość i przywiązanie. Jeżeli(nie życze Ci tego w żadnym wypadku)umrze matka to też powiesz:o szkoda, ale w zasadzie to nic się nie stało. Nie wypisuj takich rzeczy na forach bo jeszcze kogoś zranisz…

Pani Joanno- po co pani ten wywiad, no chyba, ze w celach terapeutycznych, to wybaczam. ale naprawde zachowajmy dla siebie nasze najintymniejsze sprawy…

nawet na tragedii mozna się wylansować co za baba

gość, 25-08-10, 23:37 napisał(a):gość, 25-08-10, 21:41 napisał(a):gość, 25-08-10, 19:08 napisał(a):Śmierć zawsze skłania nas do przemyśleń. Ja niecałe dwa miesiące temu przeżyłam tragiczną stratę rodzica i do dzisiaj nie potrafię sobie z tym poradzić. To co czuje taka osoba jak Joanna Racewicz wie tylko Ona sama i uwierzcie mi, nikt kto nie doznał podobnych doświadczeń nie potrafi tego opisać. Bardzo ciężko jest patrzeć na tabliczkę z imieniem osoby która odeszła na cmentarzu. Ja oglądając zdjęcia utraconej osoby dopiero wtedy zdaję sobie sprawy że jej naprawdę nie i już nigdy nie będzie. Idąc spać wiem że idę spać do ciepłego łóżka a osoba którą utraciłam leży kilka metrów pod ziemią. Dla osoby która straciła kogoś bardzo bliskiego nic już nie jest takie samo. Nawet słońce nie świeci tak samo. Niby taka osoba się uśmiecha ale wewnątrz rozdziera ci serce na pół. Każde zdjęcie, smutna muzyka wprawia w depresję. I to uczucie że można było razem jeszcze tyle przeżyć ale już się nie da jest po prostu przejmujące do szpiku kości.Nie cierpię gdy ktoś pyta się mnie jak się czuję, wiem że ludzie chcą dobrze ale Ja nie mam siły odpowiadać. Żadne pocieszanie, dobre rady nic nie dadzą. To trzeba samemu przegryźć a to trwa lata. Bardzo jej współczuję. pięknie napisane….to są prawdziwe emocje…i człowiek który potrafi zrozumiec co ona czuje i przeżywa….więc niech sobie reszta daruje te cyniczne uwagi…mam to samo, stracilam jednego z rodzicow pol roku temu. usmiecham sie, smieje ale zycie nie ma juz sensuKochanie, to stare powiedzenie, ale czas leczy rany. Pomału, ale z każdym rokiem jest trochę lepiej – inaczej, ale da się żyć…Cierpliwości i ….miłości..

“no to jak??? jest OK? czy nie??? Przeczy sama sobie. Wywiad typowo pod publiczkę. ” jeny, czytaj sarkazm !

Jezu myślałam,że to żona Pazury :O Lepiej jej było w dłuzszych włosach-tyle od (płytkiej) mnie.

Takie wywiady są po to ,żebyśmy doceniali to co mamy i wyzwoliły w nas chociaż trochę uczucia.Takie osoby jak ty tego jak widać nie rozumieją. Typowemu polaczkowi wszystko przeszkadza i wszystko musi krytykowaćJeżeli Ty dzięki wywiadom udzielanym przez osoby przechodzące traumę dopiero doceniasz to co masz, to gratuluję statusu i poczucia wartości. Bo nie wiem jak Tobie, ale dla mnie te wywiady są jak nagranie spowiedzi. A nie oszukujmy się, człowiek w 100% doceni to co ma tylko w momencie kiedy straci. A takie wywiady są łzawe i przez chwile mamy moment przemyśleń, ale za dwa miesiące już o tym zapominamy i wracamy dalej do swojeg starego trybu życia. Sami na własnej skórze musimy coś poczuć, żeby to docenić. Tak zawsze było jest i będzie.