Josh Hartnett uciekł z Hollywood, bo bał się o własne życie
Josh Hartnett (46 l.) był największą gwiazdą końca lat 90. i początku 2000. Zagrał u boku Bena Afflecka w “Pearl Harbour” i w kultowym filmie Sophii Coppoli “Virgin Suicides”. Josh Hartnett nie raz, a dwukrotnie zrezygnował z roli… Supermana. Roli, z której się nie… rezygnuje.
Jego filmy były kasowe, a kobiety na całym świecie dostawały gorączki na dźwięk jego imienia. Jednak u szczytu kariery… po prostu zniknął z Hollywood. Zamiast “blockbusterów” wybierał niskobudżetowe produkcje. Wielu zastanawiało się, co było powodem tej niecodziennej decyzji. Dziś aktor zdradził czemu tak naprawdę zrezygnował z blichtru, czerwonych dywanów i milionów.
Josh Hartnett, który był największą gwiazdą swojego pokolenia zamienił Los Angeles na rodzinny stan Minnesota, “Naprawdę lubię kręcić filmy, ale sama branża filmowa była dla 21-latka przytłaczająca”, wyznał.
W tamtym czasie ludzie zwracali na mnie uwagę w sposób wręcz niezdrowy.
Josh Hartnett bał się o własne życie
Josh Hartnett przez lata znosił wiele przykrych, ale i zagrażających życie sytuacji. Jego sława i status “przystojniaka” sprawiała, że aktor nie był w stanie normalnie funkcjonować. Był śledzony, nachodzony i stalkowany – zarówno przez kobiety, jak i mężczyzn.
Ludzie przychodzili do mojego domu. Ludzie, którzy mnie prześladowali […] Na jednej z moich premier pojawił się facet z bronią palną, podający się za mojego ojca. Skończył w więzieniu […] Tych sytuacji było nieskończenie wiele, ale nadszedł czas, że bałem się nie tylko o swoje bezpieczeństwo, ale życie.
Josh Hartnett powrócił od razu na szczyt rolą w “Oppenheimerze” Chrisa Nolana. A przed nami jeszcze dekady świetnych filmów z jego udziałem.