Kirstie Alley: Muszę zrzucić 14 kilogramów!

12-R1 12-R1

Kirstie Alley jest doskonałym przydałem na to, jak efekt jojo może zniszczyć miesiące przestrzegania diety.

W Hollywood nie ma takiej drugiej pani, która ważyła raz 105 kilogramów, a raz 55.

Dzisiaj aktorka ma 63 lata i stosunkowo stabilną wagę.

Ostatnio zaczęła reklamować środki odchudzające.

Muszę schudnąć 14 kilogramów – krzyczy w reklamie.

Pytanie, czy kobieta, która wpadła w wir odchudzania i tycia jest wiarygodna?

&nbsp
Kirste Alley: Muszę zrzucić 14 kilogramów!

Kirste Alley: Muszę zrzucić 14 kilogramów!

Kirste Alley: Muszę zrzucić 14 kilogramów!

Kirste Alley: Muszę zrzucić 14 kilogramów!

Kirste Alley: Muszę zrzucić 14 kilogramów!

   
26 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Pamiętam filmy z jej udziałem – świetna aktorka! 🙂

Wiesz mi,że mam koleżankę która je bardzo dużo czekolady, chipsów i ogólnie fast foodow i jest chuda jak patyk. Cole pije notorycznie. Pracuje w telewizji jako kierownik produkcji, praca mocno stresująca dlatego zapycha się słodyczami. Jest chuda i jest to mozliwe problem jednak pojawi się za kilka lat jak organizm wysiądzie. Ale ona nigdy nie przytyje bo ma taką budowe ciała[b]gość, 14-04-14, 08:12 napisał(a):[/b]jak ktoś ma rozmiar 36 i mowi ze żre chipsy a figure zawdziecza temu iż je ich malo to krew mnie zalewa.Osoba ktora ma problemy z waga czesto nie może sobie pozwilić na żadne przyjemności.Nawet na slodzenie kawy,musi cwiczyc regularnie a nie co jakis czas.Wiec prosze sobie darować takie eksperdskie wypowiedzi.

Wszystkie w necie jesteście chude i żrecie chipsy a na polskich ulicach jakoś tego nie widać 😛

jak ktoś ma rozmiar 36 i mowi ze żre chipsy a figure zawdziecza temu iż je ich malo to krew mnie zalewa.Osoba ktora ma problemy z waga czesto nie może sobie pozwilić na żadne przyjemności.Nawet na slodzenie kawy,musi cwiczyc regularnie a nie co jakis czas.Wiec prosze sobie darować takie eksperdskie wypowiedzi.

Brzydkie zwaliste nogi jak dwa słupy.

[b]gość, 14-04-14, 09:37 napisał(a):[/b]Wiesz mi,że mam koleżankę która je bardzo dużo czekolady, chipsów i ogólnie fast foodow i jest chuda jak patyk. Cole pije notorycznie. Pracuje w telewizji jako kierownik produkcji, praca mocno stresująca dlatego zapycha się słodyczami. Jest chuda i jest to mozliwe problem jednak pojawi się za kilka lat jak organizm wysiądzie. Ale ona nigdy nie przytyje bo ma taką budowe ciała[quote][b]gość, 14-04-14, 08:12 napisał(a):[/b]jak ktoś ma rozmiar 36 i mowi ze żre chipsy a figure zawdziecza temu iż je ich malo to krew mnie zalewa.Osoba ktora ma problemy z waga czesto nie może sobie pozwilić na żadne przyjemności.Nawet na slodzenie kawy,musi cwiczyc regularnie a nie co jakis czas.Wiec prosze sobie darować takie eksperdskie wypowiedzi.[/quote]mam 36 lat rozmiar 34/36 i jem co che, nie obzeram sie bo niemma w zwyczaju, ale spokojnie moge soboe pozwolic n fastfoody i inne smieciowe zarcie….to pewnie kwestia metabolizmu…

nogi jak balony a stopy chude…..dziwne

Ja mam rozmiar 36 i nie jest to okupione katorżniczymi dietami, po prostu taka jest moja natura. Jem wszystko, słodycze, chipsy, frytki, ale wszystko w rozsądnych ilościach, dlatego nie mam problemu z wagą. Co drugi miesiąc wykupuję sobie miesięczny karnet na siłownię i wtedy chodzę tam 2-3 razy w tygodniu. A efekt jojo jest skutkiem nieprawidłowego, zbyt szybkiego odchudzania (prawidłowe tempo powinno być nie więcej niż 1kg na 10 dni) lub drastycznych zmian w nawykach żywieniowych.—————-napisałam ‘nienaturalny dla większości pań’, a nie dla wszystkich bo tak autorytarnie się nie wypowiadam. nie wiem czemu wzięłaś to tak do siebie, jakby to był atak na genetycznych ‘chudzielców’. Ale takiego farta na loterii genetycznej ma niewielu, chyba sama przyznasz. Efekt jojoo nie jest tylko i wyłącznie skutkiem szybkiego chudnięcia. Może to być także balansowanie na wadze ze skrajności w skrajność, gdzie etapy chudości i grubości są względnie długie, nawet kilkumiesięczne… wszystko zależy od silnej woli na etapie ‘dieta’ 🙂 ale koniec końców powraca się do dawnej wagi… i tak na zmianę.

ona ma 63 lata!!!! a i tak wyglada dobrze kumacie:)

Raz 105 kg a raz 55 kg??? W mordę… to raz ona była jedna a raz dwie? 😛

chyba 24 kg

ona ma przepiekne wlosy, od zawsze! tez takie chce!!!

[b]gość, 13-04-14, 12:08 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 13-04-14, 11:15 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 13-04-14, 10:53 napisał(a):[/b]kobiety tyją z braku miłości, poczucia bezpieczeństwa u boku kochanego mężczyzny. Gdy zawiedzie ukochany, sięgają po polepszacze nastroju i szybko tyją.to raz.dwa to pieprzony kult chudości (bo już dawno nie szczupłości) propagowany przez zdebilałe media typu kozaczek (czemu ja na to pacze? 😉 ) które to wmawiają nam że nie można być szczęśliwą w rozmiarze 38. I zaczyna się walka o rozmiar 34/36, nienaturalny dla większości pań. Cóż, kości zostały rzucone… chciałoby się rzec.I wpadamy w błędne koło: dieta-obżarstwo-dieta-obżarstwo, albo dieta-normalne żarcie-dieta-normalne żarcie. Jojo śmieje się nam bezczelnie w twarz. Tak jak i znajomi, tak jak i gimbusy sądzące że w chudości potęga. Same dałyśmy się zniszczyć, bo uczestniczymy w tym szaleństwie, a co niektóre posuwają się do obrażania pań większych niż one same. Bo skoro ciało jest naszym jedynym atrybutem, to trzeba wyładować się na kimś kto nie ma takiego ciała jak my same. Pycha zżera kobiety (i część mężczyzn) powoli ale skutecznie. Niestety to miecz obusieczny. Dziś jesteśmy szczupłe, jutro choroba/wypadek/cokolwiek może sprawić że same znajdziemy się na miejscu tych które wcześniej wyśmiewałyśmy. I moim zdaniem nie wystarczy tylko pokochać siebie, bo to prowadzi często do egoizmu. Trzeba pokochać lub chociaż polubić też innych ludzi. Słowa ranią bardziej niż noże.[/quote]zgadzam się![/quote]Zgadzam się też, nie wiem jakim trzeba być niedowartościowanym, małym człowieczkiem żeby sobie na necie używać i wyzywać od grubasów itd. W życiu nie nazwałabym tak kogoś, zwłaszcza że internetowe trolle zdają sobie sprawę że ta osoba może to przeczytać ( twittery itd). Pycha, próżność i pusto w głowie przepis na trolla gotowy. Ale życie lubi takim różki przycinać żeby się sami kiedyś nie zdziwili

mysle ze powody sa 2, przede wszystkim emocjonalny. Nastepnie śmieciowe jedzenie, od którego jest uzależniona, albo jakaś choroba. Jednak głównie problem emocjonalny

[b]gość, 13-04-14, 11:15 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 13-04-14, 10:53 napisał(a):[/b]kobiety tyją z braku miłości, poczucia bezpieczeństwa u boku kochanego mężczyzny. Gdy zawiedzie ukochany, sięgają po polepszacze nastroju i szybko tyją.to raz.dwa to pieprzony kult chudości (bo już dawno nie szczupłości) propagowany przez zdebilałe media typu kozaczek (czemu ja na to pacze? 😉 ) które to wmawiają nam że nie można być szczęśliwą w rozmiarze 38. I zaczyna się walka o rozmiar 34/36, nienaturalny dla większości pań. Cóż, kości zostały rzucone… chciałoby się rzec.I wpadamy w błędne koło: dieta-obżarstwo-dieta-obżarstwo, albo dieta-normalne żarcie-dieta-normalne żarcie. Jojo śmieje się nam bezczelnie w twarz. Tak jak i znajomi, tak jak i gimbusy sądzące że w chudości potęga. Same dałyśmy się zniszczyć, bo uczestniczymy w tym szaleństwie, a co niektóre posuwają się do obrażania pań większych niż one same. Bo skoro ciało jest naszym jedynym atrybutem, to trzeba wyładować się na kimś kto nie ma takiego ciała jak my same. Pycha zżera kobiety (i część mężczyzn) powoli ale skutecznie. Niestety to miecz obusieczny. Dziś jesteśmy szczupłe, jutro choroba/wypadek/cokolwiek może sprawić że same znajdziemy się na miejscu tych które wcześniej wyśmiewałyśmy. I moim zdaniem nie wystarczy tylko pokochać siebie, bo to prowadzi często do egoizmu. Trzeba pokochać lub chociaż polubić też innych ludzi. Słowa ranią bardziej niż noże.[/quote]Ja mam rozmiar 36 i nie jest to okupione katorżniczymi dietami, po prostu taka jest moja natura. Jem wszystko, słodycze, chipsy, frytki, ale wszystko w rozsądnych ilościach, dlatego nie mam problemu z wagą. Co drugi miesiąc wykupuję sobie miesięczny karnet na siłownię i wtedy chodzę tam 2-3 razy w tygodniu. A efekt jojo jest skutkiem nieprawidłowego, zbyt szybkiego odchudzania (prawidłowe tempo powinno być nie więcej niż 1kg na 10 dni) lub drastycznych zmian w nawykach żywieniowych.

Czemu jej scjentolodzy nie pomogą?

scjentologia powinna na to pomóc. chyba, że to ona jest powodem stresu i kobieta sobie nie radzi.

Nawet z nadwaga jest zajebista!

[b]gość, 13-04-14, 11:15 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 13-04-14, 10:53 napisał(a):[/b]kobiety tyją z braku miłości, poczucia bezpieczeństwa u boku kochanego mężczyzny. Gdy zawiedzie ukochany, sięgają po polepszacze nastroju i szybko tyją.to raz.dwa to pieprzony kult chudości (bo już dawno nie szczupłości) propagowany przez zdebilałe media typu kozaczek (czemu ja na to pacze? 😉 ) które to wmawiają nam że nie można być szczęśliwą w rozmiarze 38. I zaczyna się walka o rozmiar 34/36, nienaturalny dla większości pań. Cóż, kości zostały rzucone… chciałoby się rzec.I wpadamy w błędne koło: dieta-obżarstwo-dieta-obżarstwo, albo dieta-normalne żarcie-dieta-normalne żarcie. Jojo śmieje się nam bezczelnie w twarz. Tak jak i znajomi, tak jak i gimbusy sądzące że w chudości potęga. Same dałyśmy się zniszczyć, bo uczestniczymy w tym szaleństwie, a co niektóre posuwają się do obrażania pań większych niż one same. Bo skoro ciało jest naszym jedynym atrybutem, to trzeba wyładować się na kimś kto nie ma takiego ciała jak my same. Pycha zżera kobiety (i część mężczyzn) powoli ale skutecznie. Niestety to miecz obusieczny. Dziś jesteśmy szczupłe, jutro choroba/wypadek/cokolwiek może sprawić że same znajdziemy się na miejscu tych które wcześniej wyśmiewałyśmy. I moim zdaniem nie wystarczy tylko pokochać siebie, bo to prowadzi często do egoizmu. Trzeba pokochać lub chociaż polubić też innych ludzi. Słowa ranią bardziej niż noże.[/quote]zgadzam się!

[b]gość, 13-04-14, 10:53 napisał(a):[/b]kobiety tyją z braku miłości, poczucia bezpieczeństwa u boku kochanego mężczyzny. Gdy zawiedzie ukochany, sięgają po polepszacze nastroju i szybko tyją.Większej bzdury to już wymyśleć nie mogłaś.

[b]gość, 13-04-14, 10:53 napisał(a):[/b]kobiety tyją z braku miłości, poczucia bezpieczeństwa u boku kochanego mężczyzny. Gdy zawiedzie ukochany, sięgają po polepszacze nastroju i szybko tyją.to raz.dwa to pieprzony kult chudości (bo już dawno nie szczupłości) propagowany przez zdebilałe media typu kozaczek (czemu ja na to pacze? 😉 ) które to wmawiają nam że nie można być szczęśliwą w rozmiarze 38. I zaczyna się walka o rozmiar 34/36, nienaturalny dla większości pań. Cóż, kości zostały rzucone… chciałoby się rzec.I wpadamy w błędne koło: dieta-obżarstwo-dieta-obżarstwo, albo dieta-normalne żarcie-dieta-normalne żarcie. Jojo śmieje się nam bezczelnie w twarz. Tak jak i znajomi, tak jak i gimbusy sądzące że w chudości potęga. Same dałyśmy się zniszczyć, bo uczestniczymy w tym szaleństwie, a co niektóre posuwają się do obrażania pań większych niż one same. Bo skoro ciało jest naszym jedynym atrybutem, to trzeba wyładować się na kimś kto nie ma takiego ciała jak my same. Pycha zżera kobiety (i część mężczyzn) powoli ale skutecznie. Niestety to miecz obusieczny. Dziś jesteśmy szczupłe, jutro choroba/wypadek/cokolwiek może sprawić że same znajdziemy się na miejscu tych które wcześniej wyśmiewałyśmy. I moim zdaniem nie wystarczy tylko pokochać siebie, bo to prowadzi często do egoizmu. Trzeba pokochać lub chociaż polubić też innych ludzi. Słowa ranią bardziej niż noże.

Chyba 114.

kobiety tyją z braku miłości, poczucia bezpieczeństwa u boku kochanego mężczyzny. Gdy zawiedzie ukochany, sięgają po polepszacze nastroju i szybko tyją.

przynajmniej zaczęła wyglądać jak kobieta.nawet z nadwagą….a nie jak żur.

Co tam waga, zawsze miała i ma cudowne włosy

to scientolodzy jej nie odchudzają ?