Kobiety, które nie czytają, są dla mnie jak te…
Choć show-biznes rządzi się swoimi prawami i jest przestrzenią, w którym nader często zamiast autorytetów promuje się miernoty, a wyznacznikiem sukcesu jest nie to, co w głowie, ale to, co na koncie, zdecydowaliśmy się odesłać Was do świetnego felietonu Andrzeja Saramonowicza. Reżyser opublikował go na stronie logo24.pl.
Opisując łóżkowe perypetie swego przyjaciela, Saramonowicz zajął się kobietami, które czytają najwyżej napisy na kremach. Książki to dla nich – jak pisze autor artykułu – kurz i roztocza.
Kobiety, które nie czytają, są dla mnie jak te, które się nie myją – funkcjonują poza skalą erotyki – zwierza się autor tekstu. – Można z nimi pleplać, nie sposób z nimi rozmawiać. Różnica między rozmową a pleplaniem jest równie potężna, co opozycja między życiem a jego brakiem. Pleplanie jest pieczęcią śmierci, tym boleśniejszej, że stemplowanej każdym otwarciem ust, które nie mają nic mądrego do powiedzenia. Seks z kimś, kto wyłącznie plepla, przypomina nekrofilię przy włączonym telewizorze – zauważa Saramonowicz.
O seksie reżyser pisze tak:
Być może ktoś to lubi, ja jednak – odkąd pozbyłem się pryszczy nastoletniości – mówię takim sytuacjom: adieu. Bo seks – choćby nie wiem jak gimnastyczne formy miał przybierać – jest dla mnie zawsze dodatkiem do rozmowy. A rozmowa – choćby nie wiem jak akrobatyczne figury miała wykonywać – zawsze powraca do raju słów sprzed momentu ich wygnania: do literatury. W niej kryje się życie realne, które my – mniej lub bardziej udolnie – usiłujemy odtwarzać w matriksie naszej fizycznej egzystencji. W niej jest prawdziwa miłość, prawdziwa rozpacz, prawdziwe szaleństwo, prawdziwa namiętność i prawdziwa pasja.
Kobieta, która tego nie rozumie i która powtarza: “przecież to tylko książki, zbiór kurzu i roztoczy”, tak naprawdę nie istnieje. Jest narysowana i to w dodatku płasko, w 2D. A trójwymiar jej bioder, piersi i ust to tylko iluzja, wynikająca z ułomności męskiego wzroku – pisze reżyser.
Cały felieton przeczytacie tutaj.
Tak więc panie…. Choćby Paolo Coehlo!
[b]gość, 20-09-14, 06:15 napisał(a):[/b]Skad taka naiwna wiara w prawde slowa pisanego??W ksiazkach ten sam chlam co wszedzie: w tv, teatrze, filmie.Ze niby co, ze ksiazki maja byc jakos lepsze niz popularny chlam w kinie czy telewizji?? A co sie teraz wydaje, co zalega na polkach empikow i miejskich bibliotek? Propaganda seksu i przemocy to juz nudna jest. A literatura tzw popularnonaukowa tez promuje jedno i to samo i opiera sie na wtlaczaniu ludziom jakiejs pseudonaukowej teorii a nie na prawdzie. Co chwila jakis sponsorowany naukowiec wymysla nowa super teorie, zbija kase i zmyka. Potem pojawia sie nastepny, zaprzecza wszystkiemu co bylo, zbija kase i robi to samo. A ludziska sie zachwycaja, czytaja, bo trzeba czytac, a to wszystko jedno wielkie g… jest. Za jakis czas wychodzi, ze wielki naukowiec autorytet to zboczeniec byl i robil sobie z ludzi jaja. Ale do tego tu juz malo kto dotrze, wiec wierzy ze wszystko cacy i ksiazki mowia prawde.Kto wiecej przeczytal ten wie, a kto malo czyta ten daje sie nabierac na to ze czytanie go jakos wzbogaci i uczyni madrzejszym. Nie uczyni. Zglupieje od tego na maksa. Bo w ksiazkach nie chodzi o prawde o zyciu i czlowieku, ale o chwytliwa teorie i wyciagniecie kasy od naiwnych. No chyba ze czyta klasyke sprzed tysiacleci w bibliotekach uniwersyteckich wtedy ok. Jak cos z tego zrozumie.Nie rozumiem czemu chwalisz się swoją ignorancją i nieznajomością tematu. Prawdopodobnie Twoja znajomość kinematografii ogranicza się do sprawdzenia repertuaru w multipleksie, a literatury do odległych czasów szkoły i popularnych czytadeł w stylu Coelho, 50 twarzy Graya czy Zmierzchu. Poczytaj jakieś sensowne portale (polecam film.org) czy prasę (z mojej strony Książki.Magazyn do czytania) i dopiero się wypowiadaj.
Co to za porównanie z dupy wzięte! Ja uwielbiam czytać, ale nie życzę sobie wypowiedzi w tym tonie o kobietach, szczególnie jeśli pada ona z ust czeresniaka, który sam wygląda jakby się tydzień nie kapał
[b]gość, 20-09-14, 06:15 napisał(a):[/b]Skad taka naiwna wiara w prawde slowa pisanego??W ksiazkach ten sam chlam co wszedzie: w tv, teatrze, filmie.Ze niby co, ze ksiazki maja byc jakos lepsze niz popularny chlam w kinie czy telewizji?? A co sie teraz wydaje, co zalega na polkach empikow i miejskich bibliotek? Propaganda seksu i przemocy to juz nudna jest. A literatura tzw popularnonaukowa tez promuje jedno i to samo i opiera sie na wtlaczaniu ludziom jakiejs pseudonaukowej teorii a nie na prawdzie. Co chwila jakis sponsorowany naukowiec wymysla nowa super teorie, zbija kase i zmyka. Potem pojawia sie nastepny, zaprzecza wszystkiemu co bylo, zbija kase i robi to samo. A ludziska sie zachwycaja, czytaja, bo trzeba czytac, a to wszystko jedno wielkie g… jest. Za jakis czas wychodzi, ze wielki naukowiec autorytet to zboczeniec byl i robil sobie z ludzi jaja. Ale do tego tu juz malo kto dotrze, wiec wierzy ze wszystko cacy i ksiazki mowia prawde.Kto wiecej przeczytal ten wie, a kto malo czyta ten daje sie nabierac na to ze czytanie go jakos wzbogaci i uczyni madrzejszym. Nie uczyni. Zglupieje od tego na maksa. Bo w ksiazkach nie chodzi o prawde o zyciu i czlowieku, ale o chwytliwa teorie i wyciagniecie kasy od naiwnych. No chyba ze czyta klasyke sprzed tysiacleci w bibliotekach uniwersyteckich wtedy ok. Jak cos z tego zrozumie.
Skad taka naiwna wiara w prawde slowa pisanego??W ksiazkach ten sam chlam co wszedzie: w tv, teatrze, filmie.Ze niby co, ze ksiazki maja byc jakos lepsze niz popularny chlam w kinie czy telewizji?? A co sie teraz wydaje, co zalega na polkach empikow i miejskich bibliotek? Propaganda seksu i przemocy to juz nudna jest. A literatura tzw popularnonaukowa tez promuje jedno i to samo i opiera sie na wtlaczaniu ludziom jakiejs pseudonaukowej teorii a nie na prawdzie. Co chwila jakis sponsorowany naukowiec wymysla nowa super teorie, zbija kase i zmyka. Potem pojawia sie nastepny, zaprzecza wszystkiemu co bylo, zbija kase i robi to samo. A ludziska sie zachwycaja, czytaja, bo trzeba czytac, a to wszystko jedno wielkie g… jest. Za jakis czas wychodzi, ze wielki naukowiec autorytet to zboczeniec byl i robil sobie z ludzi jaja. Ale do tego tu juz malo kto dotrze, wiec wierzy ze wszystko cacy i ksiazki mowia prawde.Kto wiecej przeczytal ten wie, a kto malo czyta ten daje sie nabierac na to ze czytanie go jakos wzbogaci i uczyni madrzejszym. Nie uczyni. Zglupieje od tego na maksa. Bo w ksiazkach nie chodzi o prawde o zyciu i czlowieku, ale o chwytliwa teorie i wyciagniecie kasy od naiwnych. No chyba ze czyta klasyke sprzed tysiacleci w bibliotekach uniwersyteckich wtedy ok. Jak cos z tego zrozumie.
A jak się facet nie myje, to dopiero jest wesoło
[b]gość, 19-09-14, 16:49 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-09-14, 14:54 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-09-14, 13:10 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-09-14, 10:32 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-09-14, 10:28 napisał(a):[/b]Ja mam studia wyzsze i nie nawidze czytac, jest to dla mnie tortura, zasypiam ponprzeczytaniu dwuch stron, sto razy wole odkrywac i zobaczyc cos na wlasne oczy np. Poprzez podroze i aktywny rozwoj czlowiek o wiele bardziej sie rozwija niz przez siedzenie na kanapie i wertowanie stronicTo po co Ci studia? Trzeba było brać plecak i w drogę. Później się dziwić, że mamy niedouczonych absolwentów skoro nie lubią czytać o tym co studiują, a nawet nie lubią czytać wcale.[/quote]Nie każde studia polegają na czytaniu. Dziewczyna nie napisała, że nie lubi czytać o tym co studiowała, a Ty nie wiesz co to był za kierunek, więc Twoja krytyka pozbawiona jest sensu. Przykład studiów, których istotą nie jest czytanie: skrzypce. Istotą jest tu umiejętność wnikliwego słuchania i interpretowania muzyki, której czytanie powieścideł, a nawet naukowych rozpraw nie pomoże. Trzeba doświadczenia i talentu zawodowego.[/quote]Pudło. Nawet żeby studiować na Akademii Muzycznej musisz zdać test teoretyczny. Nie wiem jaki jest plan ale założę się, że na znajdzie się tam historia muzyki. Istotą czytanie może nie jest (zresztą bierne czytanie nigdy nie jest istotą studiów) ale bez wiedzy teoretycznej studiów nie skończysz.[/quote]Tylko że mi, jako słuchaczowi, wystarczy jak dany artysta dobrze zagra, ma to być piękne dla mojego ucha, nie interesuje mnie czy on zna Bacha, czy wie kiedy skomponował coś Vivaldi itp.[/quote]To już świadczy tylko o twoim egoizmie? Ograniczeniu? Weź pod uwagę, że artysta nie równa się kompozytor. Musi więc znać Bacha czy Vivaldiego skoro wykonuje jego utwór.
ale się sam przy tej wypowiedzi napeplał
A ja lubie czytac, ale tylko o gangsterach 🙂
W życiu naprawdę ważniejsze jest to co zobaczymy gołym okiem, dotkniemy, poczujemy itd. Kiedyś Edyta Górniak (która przypominam nie ma matury) słusznie powiedziała, że liczy się nasza pasja, to co kochamy, żeby móc to przezywać własnym ciałem, umysłem. Sporo w zyciu podróżowała, miała jak mowiła dzięki temu swoje własne (nie odczytane gdzieś!) spostrzeżenia na dany temat. Spotkała kiedyś człowieka wielce oczytanego, który miał całe mieszkanie w książkach, namiętnie czytał i co? Okazało się, że nie ma z nią o czym rozmawiać, a kiedy mówił, to tylko językiem książki, sam nie miał w zyciu czasu podróżować, bo czytał, czytał. Zabrało mu to coś ważnego – WŁASNE ZDANIE NA DANY TEMAT. Myślę że to coś bardzo wartościowego.
[b]gość, 19-09-14, 09:17 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-09-14, 20:27 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-09-14, 19:14 napisał(a):[/b]I popieram ktorys komentarz, ze mimo wszystko najwieksza madrosc kryje sie w zyciu: doswiadczeniach, poznanych ludzi i zyciowych wyborach, nie tylko w ksiazkach.Oczywiscie, kazde wytlumaczenie do niecheci do nauki i czytania, rozwijanie sie, jest dobre;) Ludzie sa potrzebni, ale czlowiek przede wszystkim rozwija sie sam, poprzez ksztaltowanie siebie, swoich pasji. Jesli uwazasz, ze nauka to tylko bycie z ludzmi, to nigdy nie bedziesz miala swoich osobistych przemyslen, bo nie bedziesz miala poszerzanej wiedzy, nic. A rozmowy, czyli trajkotanie jak na bazarze, uprawia kazda kobieta o mentalnosci kury domowej. Bo rozmawiac o rzeczach i innych ludziach, potrafi rozmawiac kazdy, ale czy kazdy, bez nauki potrafi rozmawiac o ideach? Niestety nie.[/quote]No własnie- WLASNYCH PRZEMYŚLEŃ a nie przeczytanych w książkach. Książki to drogowskaz ale tylko życie zrewiduje, czy to co czytałeś ma jakiś sens, czy wiedza będzie Ci potrzebna w codziennych zajęciach. Aby prowadzić dyskusje o ideach nie trzeba zaczytywać się książkami, wystarczy rozmawiać z rzeczywistymi ludźmi i słuchać co maja do powiedzenia, to jest właśnie prawdziwe życie, sama “idea” nie da Ci szczęścia, zdrowia psychicznego, zadowolenia i spełnienia. A co do rozmów typu trajkotanie na bazarze- ja to porównuję z komentarzami np. z kozaczka, i sporo uczę się o ludziach…Podobno w życiu liczy sie to, aby być szczęśliwym…Która kobieta jest bardziej szczęsliwa- ta o mentalnośći ‘kury domowej” czy mentalnosci “intelektualistki”…?[/quote]Przede wszystkim na rozumnych przemysleniach. A to co napisalas, nie ma zadnego zwiazku z rozumem, tylko z rozsadkiem, bo rozsadzasz, co jest lepsze. Potwierdzasz tylko to co napisalam wczesniej.
[b]gość, 19-09-14, 10:06 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-09-14, 09:26 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-09-14, 09:23 napisał(a):[/b]bzdury opowiada, jest zakomplekśiony i nie atrakcyjny żadna fajna laska na niego nie leci więc szuka takich w bibliotece, chociaż dużo czytam nie ma to znaczenia na moje życie bo kobiety po prostu nie mają czasu pracują wychowują dzieci dbają o dom i wieczorem potrzebują tylko dobrego seksu i dużo snuDokładnie, powiedziałabym, że po prostu jest kiepski w łóżku i się usprawiedliwia, że to kobieta jest jakaś nie teges[/quote]nie przesadzajcie. Najlepszą obroną jest atak, widać że wzięłyście sobie to do serca. Ja również mam mnóstwo obowiązków, ale jak ktoś lubi czytać to zawsze znajdzie czas.[/quote]Poza tym to jest tylko jego opinia do której ma prawo. Jest pełno facetów, którzy do intelektu bądź oczytania partnerki nie przywiązują takiej wagi, więc nie wiem skąd to oburzenie.
[b]gość, 19-09-14, 13:11 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-09-14, 10:33 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-09-14, 10:28 napisał(a):[/b]Ja mam studia wyzsze i nie nawidze czytac, jest to dla mnie tortura, zasypiam ponprzeczytaniu dwuch stron, sto razy wole odkrywac i zobaczyc cos na wlasne oczy np. Poprzez podroze i aktywny rozwoj czlowiek o wiele bardziej sie rozwija niz przez siedzenie na kanapie i wertowanie stronicNawet pisać nie potrafisz! Idioci teraz będą się tłumaczyć.[/quote]haha wlasnie widac jaka jestes rozwinieta[/quote]Do autora pierwszego komentarza- niestety po stylu wypowiedzi widać, że nie czytasz. Nie rozumiem jak można w ogóle nie czytać. Przecież książki to nie tylko literatura piękna. Każdy może znaleźć coś dla siebie, trzeba tylko chcieć.
[b]gość, 19-09-14, 14:54 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-09-14, 13:10 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-09-14, 10:32 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-09-14, 10:28 napisał(a):[/b]Ja mam studia wyzsze i nie nawidze czytac, jest to dla mnie tortura, zasypiam ponprzeczytaniu dwuch stron, sto razy wole odkrywac i zobaczyc cos na wlasne oczy np. Poprzez podroze i aktywny rozwoj czlowiek o wiele bardziej sie rozwija niz przez siedzenie na kanapie i wertowanie stronicTo po co Ci studia? Trzeba było brać plecak i w drogę. Później się dziwić, że mamy niedouczonych absolwentów skoro nie lubią czytać o tym co studiują, a nawet nie lubią czytać wcale.[/quote]Nie każde studia polegają na czytaniu. Dziewczyna nie napisała, że nie lubi czytać o tym co studiowała, a Ty nie wiesz co to był za kierunek, więc Twoja krytyka pozbawiona jest sensu. Przykład studiów, których istotą nie jest czytanie: skrzypce. Istotą jest tu umiejętność wnikliwego słuchania i interpretowania muzyki, której czytanie powieścideł, a nawet naukowych rozpraw nie pomoże. Trzeba doświadczenia i talentu zawodowego.[/quote]Pudło. Nawet żeby studiować na Akademii Muzycznej musisz zdać test teoretyczny. Nie wiem jaki jest plan ale założę się, że na znajdzie się tam historia muzyki. Istotą czytanie może nie jest (zresztą bierne czytanie nigdy nie jest istotą studiów) ale bez wiedzy teoretycznej studiów nie skończysz.[/quote]Tylko że mi, jako słuchaczowi, wystarczy jak dany artysta dobrze zagra, ma to być piękne dla mojego ucha, nie interesuje mnie czy on zna Bacha, czy wie kiedy skomponował coś Vivaldi itp.
[b]gość, 19-09-14, 14:32 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-09-14, 10:06 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-09-14, 09:26 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-09-14, 09:23 napisał(a):[/b]bzdury opowiada, jest zakomplekśiony i nie atrakcyjny żadna fajna laska na niego nie leci więc szuka takich w bibliotece, chociaż dużo czytam nie ma to znaczenia na moje życie bo kobiety po prostu nie mają czasu pracują wychowują dzieci dbają o dom i wieczorem potrzebują tylko dobrego seksu i dużo snuDokładnie, powiedziałabym, że po prostu jest kiepski w łóżku i się usprawiedliwia, że to kobieta jest jakaś nie teges[/quote]nie przesadzajcie. Najlepszą obroną jest atak, widać że wzięłyście sobie to do serca. Ja również mam mnóstwo obowiązków, ale jak ktoś lubi czytać to zawsze znajdzie czas.[/quote]Poza tym to jest tylko jego opinia do której ma prawo. Jest pełno facetów, którzy do intelektu bądź oczytania partnerki nie przywiązują takiej wagi, więc nie wiem skąd to oburzenie.[/quote]Prawda jest taka, że mało kto czyta. Niektórzy po prostu poczuli się dotknięci. Jakże mi przykro. 🙂
Ma facet rację. 😉
[b]gość, 19-09-14, 13:10 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-09-14, 10:32 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-09-14, 10:28 napisał(a):[/b]Ja mam studia wyzsze i nie nawidze czytac, jest to dla mnie tortura, zasypiam ponprzeczytaniu dwuch stron, sto razy wole odkrywac i zobaczyc cos na wlasne oczy np. Poprzez podroze i aktywny rozwoj czlowiek o wiele bardziej sie rozwija niz przez siedzenie na kanapie i wertowanie stronicTo po co Ci studia? Trzeba było brać plecak i w drogę. Później się dziwić, że mamy niedouczonych absolwentów skoro nie lubią czytać o tym co studiują, a nawet nie lubią czytać wcale.[/quote]Nie każde studia polegają na czytaniu. Dziewczyna nie napisała, że nie lubi czytać o tym co studiowała, a Ty nie wiesz co to był za kierunek, więc Twoja krytyka pozbawiona jest sensu. Przykład studiów, których istotą nie jest czytanie: skrzypce. Istotą jest tu umiejętność wnikliwego słuchania i interpretowania muzyki, której czytanie powieścideł, a nawet naukowych rozpraw nie pomoże. Trzeba doświadczenia i talentu zawodowego.[/quote]Pudło. Nawet żeby studiować na Akademii Muzycznej musisz zdać test teoretyczny. Nie wiem jaki jest plan ale założę się, że na znajdzie się tam historia muzyki. Istotą czytanie może nie jest (zresztą bierne czytanie nigdy nie jest istotą studiów) ale bez wiedzy teoretycznej studiów nie skończysz.
[b]gość, 18-09-14, 19:06 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-09-14, 16:49 napisał(a):[/b]Hmm, niby inteligentny a jakiś pusty jednocześnie. Dziś rzadko kto uprawia wolny zawód i rzadko komu pozwala czas na to, żeby czytać i czytać. To że on ma takie szczeście, nie oznacza, żeby zaraz nazywać całą resztę ‘pustakami’. Człowiek rano odwozi dzieci do szkoły, jedzie 60km do pracy, zanim wróci przecież , a trzeba dać dzieciom zjeść, zawieźć na zajęcia pozaszkolne,, wreszcie zrobić obiadokolację i jeśli czas pozwoli, to usiąść na chwilę i posprawdzać w kajecie, co jeszcze zapomnieliśmy dziś zrobić. No a potem lulu i rano wszystko od nowa.Hahah ale głupoty, a jakos macie czas siedziec godzinami na kozakach, fejsach, wrzucac foty do sieci, wykłócac sie na forach! Przyznajcie sie po prostu ze jak wiekszosc wolicie lekka rozrywke i czytanie o celebrytach na kundelku czy oglądanie seriali! Mam dwójkę dzieci, prace, gotuje codziennie, a mimo wszystko zawsze znajde czas w tygodniu, żeby coś poczytać ostatnio ksiazkę Kobiety Dyktatorów.Fenomenalna lektura. Nawet moja babcia ze wsi, kobieta po podstawówce, czyta ksiązki, ostatnio Trylogię, choć wzrok ma coraz gorszy. Rozumiem ze nie każdy musi czytać ksiązki, ale już nie dorabiajcie do tego filozofii, ze takiej jesteście zarobione zyciem i nie macie na nic czasu. Zwłaszcza, ze czas na kozaczka zawsze znajdziecie.[/quote]Zgadzam się z Tobą. To jest dorabianie filozofii do lenistwa. Sama tak robiłam przez dłuższy czas:)
[b]gość, 19-09-14, 13:26 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-09-14, 12:44 napisał(a):[/b]totalnie plytka wypowiedź zakompleksionego faceta. Zycie nie jest takie proste, nie wystarczy czytać !! Radzę spojrzec na problem z różnych perspektyw !!Święte słowa. Wypowiedź tego człowieka jest bezinteresownie pogardliwa. To czy oceniamy drugiego człowieka za wygląd czy za to co czyta jest dla mnie równie powierzchowne, a nawet bywa jeszcze głębiej krzywdzące, bo intelekt, ciekawość świata, bogactwo zainteresowań rozwija się wielotorowo i w różnych momentach. Człowiek do pewnych rzeczy dojrzewa z czasem, a inne z czasem przestają mieć znaczenie. Przykładowo toś doświadczony trudną sytuacją rodzinną (np. opiekujący się przewlekle chorą matką) gdzie indziej będzie koncentrował swoje emocje i zainteresowania, niż ktoś kto żyje beztrosko, co nie znaczy, że którakolwiek z tych osób jest gorsza, bo czyta lub nie dzieła Tostoja.Jeśli natomiast mowa o wartości drugiego człowieka, to tam jego wartość gdzie jego serce. Człowiek o otwartym i dobrym sercu choćby był mało inteligentny i niechlujny zbuduje z innymi więź dużo bardziej szczrą i głęboką, niż ktoś, kto uważa, że partner służy do zaspokojenia jego oczekiwań czy to dotyczących wyglądu czy jak u pana powyżej- zainteresowań.[/quote]10/10!!!
[b]gość, 19-09-14, 12:44 napisał(a):[/b]totalnie plytka wypowiedź zakompleksionego faceta. Zycie nie jest takie proste, nie wystarczy czytać !! Radzę spojrzec na problem z różnych perspektyw !!Święte słowa. Wypowiedź tego człowieka jest bezinteresownie pogardliwa. To czy oceniamy drugiego człowieka za wygląd czy za to co czyta jest dla mnie równie powierzchowne, a nawet bywa jeszcze głębiej krzywdzące, bo intelekt, ciekawość świata, bogactwo zainteresowań rozwija się wielotorowo i w różnych momentach. Człowiek do pewnych rzeczy dojrzewa z czasem, a inne z czasem przestają mieć znaczenie. Przykładowo toś doświadczony trudną sytuacją rodzinną (np. opiekujący się przewlekle chorą matką) gdzie indziej będzie koncentrował swoje emocje i zainteresowania, niż ktoś kto żyje beztrosko, co nie znaczy, że którakolwiek z tych osób jest gorsza, bo czyta lub nie dzieła Tostoja.Jeśli natomiast mowa o wartości drugiego człowieka, to tam jego wartość gdzie jego serce. Człowiek o otwartym i dobrym sercu choćby był mało inteligentny i niechlujny zbuduje z innymi więź dużo bardziej szczrą i głęboką, niż ktoś, kto uważa, że partner służy do zaspokojenia jego oczekiwań czy to dotyczących wyglądu czy jak u pana powyżej- zainteresowań.
Dobrze powiedzial!! 🙂
ułomny gość
[b]gość, 19-09-14, 10:33 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-09-14, 10:28 napisał(a):[/b]Ja mam studia wyzsze i nie nawidze czytac, jest to dla mnie tortura, zasypiam ponprzeczytaniu dwuch stron, sto razy wole odkrywac i zobaczyc cos na wlasne oczy np. Poprzez podroze i aktywny rozwoj czlowiek o wiele bardziej sie rozwija niz przez siedzenie na kanapie i wertowanie stronicNawet pisać nie potrafisz! Idioci teraz będą się tłumaczyć.[/quote]haha wlasnie widac jaka jestes rozwinieta
totalnie plytka wypowiedź zakompleksionego faceta. Zycie nie jest takie proste, nie wystarczy czytać !! Radzę spojrzec na problem z różnych perspektyw !!
[b]gość, 19-09-14, 02:52 napisał(a):[/b]Tak się tłumaczy facet który nie potrafi zaspokoić kobiety w łóżku. Panie Saramonowicz, to nie kobieta jest niczemu winna tylko tylko Pan, bo wać panu zwyczajnie nie staje!!![/zgadzam się , obraża kobiety bez powodu
[b]gość, 19-09-14, 10:32 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-09-14, 10:28 napisał(a):[/b]Ja mam studia wyzsze i nie nawidze czytac, jest to dla mnie tortura, zasypiam ponprzeczytaniu dwuch stron, sto razy wole odkrywac i zobaczyc cos na wlasne oczy np. Poprzez podroze i aktywny rozwoj czlowiek o wiele bardziej sie rozwija niz przez siedzenie na kanapie i wertowanie stronicTo po co Ci studia? Trzeba było brać plecak i w drogę. Później się dziwić, że mamy niedouczonych absolwentów skoro nie lubią czytać o tym co studiują, a nawet nie lubią czytać wcale.[/quote]Nie każde studia polegają na czytaniu. Dziewczyna nie napisała, że nie lubi czytać o tym co studiowała, a Ty nie wiesz co to był za kierunek, więc Twoja krytyka pozbawiona jest sensu. Przykład studiów, których istotą nie jest czytanie: skrzypce. Istotą jest tu umiejętność wnikliwego słuchania i interpretowania muzyki, której czytanie powieścideł, a nawet naukowych rozpraw nie pomoże. Trzeba doświadczenia i talentu zawodowego.
ostro pojechał ale coś w tym jest. Znam parę takich osób , które książki nigdy w ręku nie miały. To widać od razu, brak oczytania, ubogie słownictwo, rozmowa tylko o pierdołach i kto z kim i gdzie…
Ja mam studia wyzsze i nie nawidze czytac, jest to dla mnie tortura, zasypiam ponprzeczytaniu dwuch stron, sto razy wole odkrywac i zobaczyc cos na wlasne oczy np. Poprzez podroze i aktywny rozwoj czlowiek o wiele bardziej sie rozwija niz przez siedzenie na kanapie i wertowanie stronic
[b]gość, 19-09-14, 10:28 napisał(a):[/b]Ja mam studia wyzsze i nie nawidze czytac, jest to dla mnie tortura, zasypiam ponprzeczytaniu dwuch stron, sto razy wole odkrywac i zobaczyc cos na wlasne oczy np. Poprzez podroze i aktywny rozwoj czlowiek o wiele bardziej sie rozwija niz przez siedzenie na kanapie i wertowanie stronicTo po co Ci studia? Trzeba było brać plecak i w drogę. Później się dziwić, że mamy niedouczonych absolwentów skoro nie lubią czytać o tym co studiują, a nawet nie lubią czytać wcale.
Mnie w mężczyznach również pociąga COŚ WIĘCEJ, nie fajny wygląd. Choćby nie wiem jaki przystojny był facet, nie wzbudziłby we mnie zainteresowania, gdyby był idiotą.
[b]gość, 19-09-14, 09:32 napisał(a):[/b]ja to widzę tak. typowy koleś pewnie z impotencją, który już nie bardzo daje rady dlatego bredzi na temat czytania książek itd. uwielbiam książki, ale seks również i nie znam żadnej osoby, która mając obok siebie kogoś pociągającego wybierze rozmowę zamiast stosunku. a tak na marginesie seksem się nie zastępuje rozmowy tylko to jest najlepsza ucieczka od codzienności, trudów pracy życia itd. po prostu relaks. który trwa najwyżej 5 minut, a dyskusje kilka godzin dziennie z różnymi ludźmi, więc sorry ale dla mnie pier.doli głupotyHaha, Ty jeszcze większe. Sorry. 😛
[b]gość, 19-09-14, 09:23 napisał(a):[/b]bzdury opowiada, jest zakomplekśiony i nie atrakcyjny żadna fajna laska na niego nie leci więc szuka takich w bibliotece, chociaż dużo czytam nie ma to znaczenia na moje życie bo kobiety po prostu nie mają czasu pracują wychowują dzieci dbają o dom i wieczorem potrzebują tylko dobrego seksu i dużo snuDokładnie, powiedziałabym, że po prostu jest kiepski w łóżku i się usprawiedliwia, że to kobieta jest jakaś nie teges
[b]gość, 19-09-14, 10:28 napisał(a):[/b]Ja mam studia wyzsze i nie nawidze czytac, jest to dla mnie tortura, zasypiam ponprzeczytaniu dwuch stron, sto razy wole odkrywac i zobaczyc cos na wlasne oczy np. Poprzez podroze i aktywny rozwoj czlowiek o wiele bardziej sie rozwija niz przez siedzenie na kanapie i wertowanie stronicNawet pisać nie potrafisz! Idioci teraz będą się tłumaczyć.
[b]gość, 19-09-14, 09:26 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-09-14, 09:23 napisał(a):[/b]bzdury opowiada, jest zakomplekśiony i nie atrakcyjny żadna fajna laska na niego nie leci więc szuka takich w bibliotece, chociaż dużo czytam nie ma to znaczenia na moje życie bo kobiety po prostu nie mają czasu pracują wychowują dzieci dbają o dom i wieczorem potrzebują tylko dobrego seksu i dużo snuDokładnie, powiedziałabym, że po prostu jest kiepski w łóżku i się usprawiedliwia, że to kobieta jest jakaś nie teges[/quote]nie przesadzajcie. Najlepszą obroną jest atak, widać że wzięłyście sobie to do serca. Ja również mam mnóstwo obowiązków, ale jak ktoś lubi czytać to zawsze znajdzie czas.
Rzeczywiście książki pozwalają dyskutować na wiele tematów, przeczytasz o jakimś miejscu, potem jedziesz zobaczyć je na własne oczy. Zwiedzasz i wiesz co, jaka miało historię itd. Mi osobiście ta wiedza utrudniała właściwy osąd w wielu sprawach, najpierw pojawiały się w mojej głowie fakty dotyczące danego miejsca, postawy, zdarzenia a potem dopiero moje rzeczywiste przemyślenia i odczucia. Patrząc na coś po raz pierwszy, czasami bez kompletnej wiedzy na jakiś temat można dojść do bardzo ciekawych wniosków, zupełnie (przepraszam za użycie takiego określenia) nieskażonych osądem osoby trzeciej (mam na myśli autora książki). Znam wiele osób, które uważają się za bardzo oczytane, dyskusja z nimi często jednak polega na tym, że powtarzają fakty gdzieś przeczytane. Książki powinny skłaniać do myślenia, wyrabiana własnego poglądu a nie do cytowania danego autora. Na zakończenie tej już mojej przydługiej wypowiedzi- nie dorabiam ideologii do nieczytania, sądzę jednak, że fakt czytania książek nie jest wyznacznikiem przy ocenie ludzi myślących lub nie 🙂
bzdury opowiada, jest zakomplekśiony i nie atrakcyjny żadna fajna laska na niego nie leci więc szuka takich w bibliotece, chociaż dużo czytam nie ma to znaczenia na moje życie bo kobiety po prostu nie mają czasu pracują wychowują dzieci dbają o dom i wieczorem potrzebują tylko dobrego seksu i dużo snu
[b]gość, 19-09-14, 08:28 napisał(a):[/b]90% bab paple paple paple paple….no dokładnie tak jak ty teraz
[b]gość, 18-09-14, 20:27 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-09-14, 19:14 napisał(a):[/b]I popieram ktorys komentarz, ze mimo wszystko najwieksza madrosc kryje sie w zyciu: doswiadczeniach, poznanych ludzi i zyciowych wyborach, nie tylko w ksiazkach.Oczywiscie, kazde wytlumaczenie do niecheci do nauki i czytania, rozwijanie sie, jest dobre;) Ludzie sa potrzebni, ale czlowiek przede wszystkim rozwija sie sam, poprzez ksztaltowanie siebie, swoich pasji. Jesli uwazasz, ze nauka to tylko bycie z ludzmi, to nigdy nie bedziesz miala swoich osobistych przemyslen, bo nie bedziesz miala poszerzanej wiedzy, nic. A rozmowy, czyli trajkotanie jak na bazarze, uprawia kazda kobieta o mentalnosci kury domowej. Bo rozmawiac o rzeczach i innych ludziach, potrafi rozmawiac kazdy, ale czy kazdy, bez nauki potrafi rozmawiac o ideach? Niestety nie.[/quote]No własnie- WLASNYCH PRZEMYŚLEŃ a nie przeczytanych w książkach. Książki to drogowskaz ale tylko życie zrewiduje, czy to co czytałeś ma jakiś sens, czy wiedza będzie Ci potrzebna w codziennych zajęciach. Aby prowadzić dyskusje o ideach nie trzeba zaczytywać się książkami, wystarczy rozmawiać z rzeczywistymi ludźmi i słuchać co maja do powiedzenia, to jest właśnie prawdziwe życie, sama “idea” nie da Ci szczęścia, zdrowia psychicznego, zadowolenia i spełnienia. A co do rozmów typu trajkotanie na bazarze- ja to porównuję z komentarzami np. z kozaczka, i sporo uczę się o ludziach…Podobno w życiu liczy sie to, aby być szczęśliwym…Która kobieta jest bardziej szczęsliwa- ta o mentalnośći ‘kury domowej” czy mentalnosci “intelektualistki”…?
Ależ zabawne jesteście. Jak Leoś sobie wybiera tylko długonogie blondynki to spoko ale jak facet powiedział, że chce kobietę, z którą sobie o książkach może porozmawiać to wielkie halo. Co do niektórych zarzutów (wymówek):-“książki są drogie” – jest takie coś jak biblioteka, niektóre by się zdziwiły, że znaleźć można tam nie tylko szkolne lektury. Sama szukałam książki, której nakład wszędzie się wyczerpał i o dziwo znalazłam ją w miejskiej bibliotece. -“nie mam czasu” – skoro masz czas na portale plotkarskie to znajdziesz go również na czytanie. Poza tym zawsze zostają audiobooki puszczane w drodze do pracy, czy słuchane w czasie przygotowywania posiłku.-“nikt już nie pisze dobrych książek” – aha, czyli rozumiem, że wszystkich klasyków mamy przeczytanych? Nikt nie rodzi się z wiedzą o tym co warto czytać a co nie. Edukacja wrzuca nam do głowy parę nazwisk ale to nie oznacza, że na tym kończą się dobre lektury. Z tym, że z ich odnalezieniem musimy już radzić sobie sami. W tym momencie część osób się poddaje i uważa, że nic dobrego już nie ma. A to nie prawda.
ja to widzę tak. typowy koleś pewnie z impotencją, który już nie bardzo daje rady dlatego bredzi na temat czytania książek itd. uwielbiam książki, ale seks również i nie znam żadnej osoby, która mając obok siebie kogoś pociągającego wybierze rozmowę zamiast stosunku. a tak na marginesie seksem się nie zastępuje rozmowy tylko to jest najlepsza ucieczka od codzienności, trudów pracy życia itd. po prostu relaks. który trwa najwyżej 5 minut, a dyskusje kilka godzin dziennie z różnymi ludźmi, więc sorry ale dla mnie pier.doli głupoty
A ja lubię pukać kolesi którzy nie czytają i nie odzywają się w trakcie seksu. Ot co, ma mieć dużego i mnie zaspokoić, a jak mu się zachce yntelektualnych wzniesień to niech se przeczyta Ogniem i Mieczem.
Kocham czytac ksiazki, roznego rodzaju od “Idioty” po “Anie z Zielonego Wzgorza”, ale to co mowi ten czlowiek jest smieszne i pokazuje jak jest sztywny. Na swiecie sa rozni ludzie, mozna prowadzic interesujaca rozmowe o zyciu z kazdym czlowiekiem ktory ma troche madrosci w sobie, niekoniecznie wynikajaca z ksiazek.
Paolo Coehlo? Kozak zatrudnia licealistów do smarowania tych bredni?
90% bab paple paple paple paple….
UHM czyli nie lubi pustaków
[b]gość, 19-09-14, 02:59 napisał(a):[/b]Acha, czyli kobiety dzielą się na te co się myją bo czytają i te co się nie myją, bo nie czytają. A facet co nie czyta to jak się nazywa?facet, który nie czyta, nazywa się pijak/alkoholik
Tak się tłumaczy facet który nie potrafi zaspokoić kobiety w łóżku. Panie Saramonowicz, to nie kobieta jest niczemu winna tylko tylko Pan, bo wać panu zwyczajnie nie staje!!!
Tak jasne, czytanie tylko i włącznie książek w dzisiejszych nowoczesnych czasach,jak dla mnie jest raczej ogranieczeniem człowieka! W dobie internetu, gdzie jest dostęp do szeroko rozumianej wiedzy na przerózne tematy życiowe, naukowe, gdzie również teraz mamy możliwosć podróży po całym świecie, gdzie mozemy chodzić na różne wystawy, uczestniczyć w ciekawych wykładach, zwiedzać muzea, oglądać ciekawe programy, filmy itd. itd. no ja się pytam po co slęczyć na ksiązkami. Poza tym nie ma ciekawych pozycji, a jak się pojawią to nie zawsze każdego stać na wydanie 50-100 zł jednorazowo, błagam niech ten pan zamilczy. Chciał chyba zabłysnać inteligencją, a okazał się bufonem i hipokrytą, bo dam sobie rękę uciać jakby pojawiła sie przed nim nieziemsko sexowna kobieta w bieliźnie to popłynął by zapewne daleko. Owszem nie na długo, ale by to zrobił!
Acha, czyli kobiety dzielą się na te co się myją bo czytają i te co się nie myją, bo nie czytają. A facet co nie czyta to jak się nazywa?
Pieroli głupoty! W łóżku to chyba lepiej sie powyginac niz rozmawiać o literaturze :/
[b]gość, 19-09-14, 01:58 napisał(a):[/b]Tak jasne, czytanie tylko i włącznie książek w dzisiejszych nowoczesnych czasach,jak dla mnie jest raczej ogranieczeniem człowieka! W dobie internetu, gdzie jest dostęp do szeroko rozumianej wiedzy na przerózne tematy życiowe, naukowe, gdzie również teraz mamy możliwosć podróży po całym świecie, gdzie mozemy chodzić na różne wystawy, uczestniczyć w ciekawych wykładach, zwiedzać muzea, oglądać ciekawe programy, filmy itd. itd. no ja się pytam po co slęczyć na ksiązkami. Poza tym nie ma ciekawych pozycji, a jak się pojawią to nie zawsze każdego stać na wydanie 50-100 zł jednorazowo, błagam niech ten pan zamilczy. Chciał chyba zabłysnać inteligencją, a okazał się bufonem i hipokrytą, bo dam sobie rękę uciać jakby pojawiła sie przed nim nieziemsko sexowna kobieta w bieliźnie to popłynął by zapewne daleko. Owszem nie na długo, ale by to zrobił!