Kolejna tragedia w rodzinie Komendy. Ciało znaleziono w mieszkaniu
Rodzina Tomasza Komendy przez lata była naznaczona koszmarem jego niewłaściwego oskarżenia. Wśród bliskich mężczyzny nie brakowało jednak tragedii. W sprawie jego ciotki rozpoczęto intensywne śledztwo, które ujawniono tragiczne szczegóły. Do dramatycznego odkrycia doszło w mieszkaniu pani Stanisławy.
Tragedia w rodzinie Tomasza Komendy
Historia Tomasz Komenda jest jednym z najgłośniejszych przykładów pomyłki sądowej w Polsce. W 2004 roku został skazany na 25 lat więzienia za gwałt i zabójstwo, których nie popełnił. Spędził w więzieniu 18 lat. W 2018 roku, po pojawieniu się nowych dowodów i ustaleniu prawdziwych sprawców, został uniewinniony i wyszedł na wolność. Otrzymał rekordowe odszkodowanie od państwa za niesłuszne skazanie.
Niestety po odzyskaniu wolności jego problemy się nie skończyły. Dochodziło do konfliktu z rodziną i byłą partnerką, a także pojawiły się kłopoty zdrowotne. Tomasz Komenda zmarł 21 lutego 2024 roku, w wieku 46 lat na nowotwór płuc.
Niestety to niejedyna tragedia w jego rodzinie. Jego matka przeżyła dramatyczne doświadczenie w związku ze swoją siostrą. Pani Stanisława została uznana za zaginioną, a poszukiwania początkowo nie dawały pożądanych efektów. Finał sprawy przyprawia o ciarki. Rodzina wciąż nie zna szczegółów dramatu.

Poszukiwania chrzestnej Tomasza Komendy
Pani Stanisława nie utrzymywała bliskiego kontaktu z rodziną. Według zeznań sąsiadów jej siostra, Teresa Klemańska, wielokrotnie pojawiała się we wrocławskim bloku, jednak do spotkań często nie dochodziło z uwagi na brak zainteresowania kobiety. Mieszkańcy opisywali ją raczej jako wycofaną osobę, borykającą się z problemami zdrowotnymi.
Ostatni raz była widziana w grudniu 2023 roku, kiedy to w domowym ubraniu miała wyjść do skrzynki na listy. Początkowo nic nie wzbudzało niepokoju, aż do nadejścia wiosny, gdy z mieszkania zaczął wydobywać się odór oraz robactwo.
To był chyba maj 2024 roku, jak pierwszy raz powiedzieliśmy administratorce budynku, że nas martwi, co się stało z panią Stanisławą. Potem jeszcze kilka razy prosiliśmy, żeby sprawdzili jej mieszkanie, a może wezwali straż pożarną, bo robactwo nam już krążyło po klatce, mówiliśmy, że stamtąd idzie. Usłyszeliśmy od administracji, że jak będzie niesłuszne wezwanie, to jeszcze nas obciążą kosztami, i czy wiemy, ile taka akcja kosztuje – mówiła sąsiadka w rozmowie z “Gazetą Wyborczą”.
Po prawie roku do matki Tomasza Komendy trafiło pismo z prośbą o pilny kontakt i udostępnienie mieszkania siostry. Po śmierci syna sama nie kontynuowała kontaktu z rodziną. Dopiero po otrzymaniu zawiadomienia postanowiła zaangażować rodzinę, w tym syna pani Stanisławy. Mężczyzna oficjalnie zgłosił zaginięcie kobiety 8 maja 2025 roku.
Administracja pozwoliła jedynie na sfotografowanie wnętrza mieszkania. Syn pani Stanisławy miał zauważyć w środku jej rzeczy osobiste w tym m.in.: dokumenty, inhalator oraz pieniądze, co sugerowało, że seniorka nie mogła samodzielnie opuścić mieszkania. Teresa Klemańska apelowała za to o sprawdzenie wyciągu konta siostry oraz dochodzenie w sprawie pobieranego przez nią świadczenia emerytalnego.
Do tragicznego odkrycia i finału poszukiwań doszło kilka miesięcy później.
Tragiczny finał poszukiwań. Koszmarne odkrycie w domu
Do rozwiązania sprawy doszło 8 grudnia 2025 roku, kiedy to firma sprzątająca zaczęła wynosić z mieszkania pani Stanisławy rzeczy. Pracownicy odkryli zmumifikowane ciało kobiety ukryte w łazience.
W pewnym momencie, było chyba koło 14, usłyszałam, że tam jakaś panika. Wybiegli na podwórko, jeden się na ławce bujał, drugi koło śmietnika ubrania ściągał. Pomyślałam najpierw, że oblazło ich robactwo. Zaraz przyjechało pogotowie i policja. I już wiedziałam, że mieliśmy rację z panią Stanisławą – opowiadała sąsiadka.
Syn zmarłej skarżył się na niewłaściwą komunikację między policją a administracją budynku. Wiele osobistych przedmiotów pani Stanisławy, które mogły być wartościowe, nie zostało odnalezionych. Firma sprzątająca została wezwana przez Zarząd Zasobu Komunalnego, który dokonywał standardowych czynności sanitarnych. Nikt nie przypuszczał, że na miejscu znajdą zwłoki zaginionej.
Moja siostra była, jaka była. Wybaczyłam jej, choć nigdy nie zapomniałam, co mi zrobiła. Na taką śmierć jednak nie zasłużyła, żeby dwa lata leżeć w łazience na podłodze… – komentowała Teresa Klemańska.
Rodzina Tomasza Komendy naznaczona jest okrutnym cierpieniem, które trwało od wielu lat.




