Koleżanki zabrały głos po tajemniczej śmierci Majtyki. Nie mogły już dłużej milczeć
Śmierć Magdaleny Majtyki wstrząsnęła środowiskiem teatralnym i telewizyjnym. Informacja o zaginięciu aktorki pojawiła się nagle, a zaledwie dwa dni później potwierdzono, że 41-latka nie żyje. Okoliczności tragedii wciąż są wyjaśniane przez śledczych, ale wśród osób, które znały ją prywatnie i zawodowo, dominuje przede wszystkim niedowierzanie. W kolejnych dniach po dramatycznych wydarzeniach głos zaczęli zabierać jej znajomi z planów filmowych i scen teatralnych. Wspomnienia, które publikują w mediach, pokazują, jaka była poza kamerami.
Magdalena Majtyka nie żyje
Magdalena Majtyka zaginęła 4 marca. Aktorka wyszła z domu, mając w planach zwykłe codzienne sprawy – wizytę u dentysty i spotkania zawodowe. Kiedy nie wróciła na noc, jej mąż zgłosił zaginięcie. Poszukiwania trwały krótko, ale zakończyły się tragicznie.
Dwa dni później odnaleziono jej ciało w lesie w okolicach Biskupic Oławskich. Okoliczności śmierci wciąż bada policja i prokuratura, a śledczy nie wykluczają żadnej wersji wydarzeń. Sekcja zwłok ma pomóc ustalić, co dokładnie wydarzyło się tuż przed tragedią.
Aktorka była znana widzom m.in. z seriali “Na Wspólnej”, “Na sygnale” czy “1670”, ale przez lata związana była przede wszystkim ze sceną teatralną. Właśnie tam zdobyła największą sympatię kolegów z branży.
Beata Śliwińska wspomina Majtykę
Jedną z osób, które zdecydowały się publicznie pożegnać Magdalenę Majtykę, była aktorka Beata Śliwińska. Artystki znały się z pracy przy projektach teatralnych i, jak podkreśliła, przez lata zdążyły się zaprzyjaźnić.
W rozmowie z “Gazetą Wyboczą” przyznała, że Majtyka była osobą, która potrafiła zarażać energią i rzadko traciła dobry humor, nawet w trudnych momentach.
Była naszym promykiem, zarażała energią i uśmiechem. Była niesamowicie pozytywna, zawsze uśmiechnięta, nigdy nie narzekała. Łączyła role aktorki, choreografki i kaskaderki, dzięki czemu mogła realizować się na wielu polach – wspominała.
Śliwińska dodała też, że jeszcze niedawno planowały kolejne wspólne projekty i nikt nie spodziewał się, że wszystko zakończy się w tak dramatyczny sposób.
To wydarzyło się w błyskawicznym tempie. Ledwo pojawiła się informacja o zaginięciu, a już musieliśmy zmierzyć się z tragiczną wiadomością – mówiła.
Magda Steczkowska i współpracownicy żegnają aktorkę
Na wiadomość o śmierci aktorki zareagowało także wiele innych osób z branży. Magda Steczkowska w mediach społecznościowych przekazała wyrazy współczucia rodzinie i bliskim Majtyki, w tym jej mężowi, który jako pierwszy zgłosił zaginięcie.
Krótki, ale bardzo osobisty wpis pojawił się tuż po potwierdzeniu tragicznych informacji.
Rodzinie i bliskim składam wyrazy współczucia – napisała.
Wspomnienia publikowali również ludzie związani z teatrem, z którym aktorka była związana przez wiele lat.
Teatr uczcił pamięć Magdaleny Majtyki
O Magdalenie Majtyce mówił także Konrad Imiela, dyrektor wrocławskiego Teatru Muzycznego Capitol, gdzie pracowała przez około 20 lat. Podkreślił, że była ważną częścią zespołu i osobą, którą wszyscy dobrze znali.
W geście pamięci zdecydowano, że przed spektaklami granymi w najbliższych dniach uczczona zostanie jej pamięć minutą ciszy.
Dla wielu współpracowników to symboliczne pożegnanie osoby, która przez lata była obecna na scenie i za kulisami, a jednocześnie pozostawała kimś bardzo bliskim.
Wciąż więcej pytań niż odpowiedzi
Choć śledczy nadal ustalają dokładny przebieg wydarzeń, dla osób, które znały Magdalenę Majtykę, najważniejsze pozostaje to, jaką była osobą. Z relacji współpracowników wyłania się obraz kogoś pełnego energii, zaangażowanego w pracę i zawsze gotowego do działania. Dlatego wiadomość o jej śmierci była dla wielu prawdziwym wstrząsem.
Na odpowiedzi dotyczące okoliczności tragedii trzeba jeszcze poczekać, ale jedno jest pewne – w środowisku artystycznym pozostawiła po sobie bardzo wyraźny ślad i wspomnienia, które dla wielu osób będą ważne jeszcze przez długi czas.




