Kuba Wojewódzki oświadczył się Renacie Kaczoruk! (Instagram)
Śluby w show-biznesie to wciąż gorący temat. Podobnie rzecz ma się z rozwodami. Tym razem jednak skupmy się na tym pierwszym.
Na rodzimym gruncie wciąż mówi się o planach Małgorzaty Rozenek i Radka Majdana. Perfekcyjna wciąż jednak przesuwa termin ceremonii. Do założenia sukni ślubnej spieszy się za to Dodzie. Artystka kilka tygodni temu dostała od Emila Haidara kosztowny pierścionek i już mierzy białe kreacje. Czyżby i Kuba Wojewódzki zdecydował się wreszcie powiedzieć “tak”?
Showman do tej pory był znany jako wolny ptak, który lubi piękne kobiety. Wygląda na to, że u boku Renaty Kaczoruk zamierza się ustatkować. Właśnie zamieścił na Instagramie intrygujące foto. Obrazek przedstawia kapsel z napisem:” WYJDŹ ZA MNIE PROSZĘ:)”. Hashtagi jeszcze bardziej dają do myślenia:
#a#ostrzegali#mnie#nie#pij#trouble#love#zmiany#zmiany
Fani nie kryją zachwytu i zaskoczenia. Renata zaś przyznała, że jest szczęściarą.
Serdecznie gratulujemy!


Stary kurwiszion
Analna krolowa
Czemu dziewczyny godzą sie na takie poniżenie?
Gratulacje 🙂 długo szukał tej jedynej sądząc po wieku i znalazł naprawdę śliczną kobietę
A gdzie pierścionek?
[b]gość, 12-08-15, 21:30 napisał(a):[/b]Znany jako wielbiciel pięknych kobiet? Chyba jako ukryty gej. PS:Kaczorowa idealna na przykrywkę dla homoseksualisty- lekko znana, modelka, parcie na szkło ale lekko trącająca męskością aby nie odrzucała go aż tak bardzo..piękna, zgrabna, długonoga kobieta, a męskością to ty trącisz jak się nie umyjesz po stosunku
[b]gość, 12-08-15, 23:08 napisał(a):[/b]Ona jakos staro wyglada jak na swoj wiek i ma zmarszczkiObserwuje ją na insta. Ona na serio jest ładna i zgrabna. Taka naturalna słowiańska uroda. Może nos troszkę za duży ale ogólnie jest ładna. Tylko jest strasznie infantylna i te jej jęki, że Duda wygrał są żenujące i dziecinne
Świat sie kończy, ukryty gej chce się chajtać z dziewczyną, która mogłaby być jego córką do tego przyszły teść popiera PiS 🙂
Ona jakos staro wyglada jak na swoj wiek i ma zmarszczki
[b]gość, 12-08-15, 21:32 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 21:17 napisał(a):[/b]12-08-15, 20:20wszystko fajnie, każdy ma inne priorytety. ale pisanie, że podróże i samorealizacja i sukces (cokolwiek to znaczy) to “większe ambicje” niż posiadanie dzieci jest śmieszne. zapytajcie swoich przełożonych – dyrektorów, prezesów – co jest dla nich w życiu cenniejsze: awans w pracy, rosnące słupki sprzedaży, służbowe audi czy widok własnego dzieciaka umazianego czekoladą…bo te wszystkie awanse i słupki sprzedaży to tylko środek do celu – czyli zapewnienie dzieciom i rodzinie zycia na odpowiednim poziomie. żadna osoba na takim stanowisku nie jara się “samorealizacją”, chyba tylko sfrustrowane stare panny albo młode korporacyjne szczury co sie cieszą, że mogą sobie kupić gacie od calvina kleina..Straszna z ciebie debilka.Wiekszosc moich szefow nigdy nie spieszyla się do swoich dzieci umazanych czekolada. Przychodzli po 8 do pracy, potem lunch, wyjscie na squasha/silownia/odwiedzenie kochanki, a po pracy drink w pobliskich barze. Gdyby tak kochali dzieci to raczej wychodzili by z pracy o 16, a nie wracali o 20, nie uważasz? Gdyby tęsknili za dzieciakiem to w pracy wyrywaliby się na lody czy pizzę, a nie znikali na 1,5h z jakąś divą czy mlodą naiwną nastolatką. Rodzice zmarlej Madlaine zabili ją, a mieli dobre życie, kariery.[/quote]
G l u p i a
On ja tylko analnie dosiada
Renia analna bogini
[b]gość, 12-08-15, 21:32 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 21:17 napisał(a):[/b]12-08-15, 20:20wszystko fajnie, każdy ma inne priorytety. ale pisanie, że podróże i samorealizacja i sukces (cokolwiek to znaczy) to “większe ambicje” niż posiadanie dzieci jest śmieszne. zapytajcie swoich przełożonych – dyrektorów, prezesów – co jest dla nich w życiu cenniejsze: awans w pracy, rosnące słupki sprzedaży, służbowe audi czy widok własnego dzieciaka umazianego czekoladą…bo te wszystkie awanse i słupki sprzedaży to tylko środek do celu – czyli zapewnienie dzieciom i rodzinie zycia na odpowiednim poziomie. żadna osoba na takim stanowisku nie jara się “samorealizacją”, chyba tylko sfrustrowane stare panny albo młode korporacyjne szczury co sie cieszą, że mogą sobie kupić gacie od calvina kleina..Wiekszosc moich szefow nigdy nie spieszyla się do swoich dzieci umazanych czekolada. Przychodzli po 8 do pracy, potem lunch, wyjscie na squasha/silownia/odwiedzenie kochanki, a po pracy drink w pobliskich barze. Gdyby tak kochali dzieci to raczej wychodzili by z pracy o 16, a nie wracali o 20, nie uważasz? Gdyby tęsknili za dzieciakiem to w pracy wyrywaliby się na lody czy pizzę, a nie znikali na 1,5h z jakąś divą czy mlodą naiwną nastolatką. Rodzice zmarlej Madlaine zabili ją, a mieli dobre życie, kariery.[/quote]nie wiem, gdzie ty pracujesz, bo te twoje opowieści to raczej scenariusz jakiegoś filmu.
[b]gość, 12-08-15, 21:48 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 21:41 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 21:35 napisał(a):[/b]Nie. Ja nie chcę miec dzieci. Męża jak najbardziej. Ale ja nie pisałam o sobie (skąd takie wnioski?). Po prostu obserwuję rzeczywistość i tak – dla większości ludzi, których znam rodzina jest najważniejsza. Po prostu śmieszy mnie ta wasza “samorealizacja” i “podróże” jakby to jakieś nie wiadomo co było. I pisze to osoba, która właśnie zapieprza w korpo, osiąga ekhm..sukcesy i może podróżować gdzie chce (może własnie dlatego mnie to śmieszy..)A ja mam wolny zawód, praca w korpo mnie po prostu brzydzi ten wyścig szczurów, zwiedziłam 3/4 świata z moim chłopakiem i jest to dla mnie spełnienie marzeń. Mam wystarczająco dużo pieniędzy żeby czuć komfort psychiczny a moim największym sukcesem jest wyrobienie sobie marki od zera i bez znajomości w branży. Nie rozumiesz samorealizacji bo Twoja praca polega na odbębnieniu kilku godzin w biurze. Dla mnie praca to pasja, ciągłe roziwjanie się, poszerzanie horyzontów, spełniam się i jestem szczęśliwa. I jeśli uważasz, że “podróże” i “samorealizacja” to nic wielkiego a wręcz to co osiągnęłam to nic w porównaniu z posiadaniem męża i dzieci to dalsza dyskusja nie ma sensu[/quote]dla wielu ludzi to naprawdę nic wielkiego. są tacy, co wrócą do pracy z fabryki, pójdą z dziećmi do lasu i są tak szczęśliwi, jak ty. ogarnij to, tak przy okazji “poszerzania horyzontów”.[/quote]Ja to ogarniam wyobraź sobie prześledź dyskusje może wyłapiesz jej sens. Chodziło o to, że matki polki krytykują te kobiety dla których sensem życia nie jest praca w fabryce powrót do domu i wyjście z mężem i dziećmi do lasu. Współczuję Ci jak nie rozmiesz
[b]gość, 12-08-15, 21:41 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 21:35 napisał(a):[/b]Nie. Ja nie chcę miec dzieci. Męża jak najbardziej. Ale ja nie pisałam o sobie (skąd takie wnioski?). Po prostu obserwuję rzeczywistość i tak – dla większości ludzi, których znam rodzina jest najważniejsza. Po prostu śmieszy mnie ta wasza “samorealizacja” i “podróże” jakby to jakieś nie wiadomo co było. I pisze to osoba, która właśnie zapieprza w korpo, osiąga ekhm..sukcesy i może podróżować gdzie chce (może własnie dlatego mnie to śmieszy..)A ja mam wolny zawód, praca w korpo mnie po prostu brzydzi ten wyścig szczurów, zwiedziłam 3/4 świata z moim chłopakiem i jest to dla mnie spełnienie marzeń. Mam wystarczająco dużo pieniędzy żeby czuć komfort psychiczny a moim największym sukcesem jest wyrobienie sobie marki od zera i bez znajomości w branży. Nie rozumiesz samorealizacji bo Twoja praca polega na odbębnieniu kilku godzin w biurze. Dla mnie praca to pasja, ciągłe roziwjanie się, poszerzanie horyzontów, spełniam się i jestem szczęśliwa. I jeśli uważasz, że “podróże” i “samorealizacja” to nic wielkiego a wręcz to co osiągnęłam to nic w porównaniu z posiadaniem męża i dzieci to dalsza dyskusja nie ma sensu[/quote]dla wielu ludzi to naprawdę nic wielkiego. są tacy, co wrócą do pracy z fabryki, pójdą z dziećmi do lasu i są tak szczęśliwi, jak ty. ogarnij to, tak przy okazji “poszerzania horyzontów”.
[b]gość, 12-08-15, 17:26 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 16:57 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 16:50 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 16:43 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 16:02 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 15:04 napisał(a):[/b]Ślub warto brać ze względu na dzieci, bękart to bękartChyba w jakiejś patologii, bo nikt normalny nie przezywa Bogu winnego dziecka tylko dlatego, ze rodzice tego dziecka nie maja ślubu.[/quote]Bekart to nazwa dziecka spoza malzenstwa. Chcesz czy nie. I te potem podwojne nazwiska, bo rodzice nie moga sie dogadac Staś Dupojad-Kroguski, Anna Maria Zuzanna Krowa-Cwiercmózg[/quote]Wolę żeby moje dziecko było tolerancyjnym bękartem niż było taką katoliczką hipokrytką po ślubie jak Ty 🙂 Pozdrawiam :)[/quote]ale bekart to bękart:)))))[/quote]no i co w zwiazku z tym?jara cie wyzywanie dzieci od bekartow? masz zamiar biegac za tymi bękartami w widłami? czy moze bedziesz wpajac swoim dzieciom , zeby w szkole gnębiły bekarty? bo nie rozumiem tego twojego dzikiego podniecenia i usmiechnietych buziek kiedy piszesz o o niewinnym dziecku vel bekart! kopsnij sie do srendniowiecza z tym swoim nazewnictwem!mamy XXI a wciaz jeszcze ludzie nazywaja nieslubne dzieci bekartami![/quote]Co wy z tym średniowueczem? To była jedna z z najlepszych epok i wbrew pozorom ludzie byli dużo bardziej rozwiąźli (tylko bardziej w ukryciu). Średniowiecze to nie ciemnogród.
[b]gość, 12-08-15, 20:38 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 20:17 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 20:08 napisał(a):[/b]taki z niego prześmiewca, a sam jest śmiechu wart z tym kapslem “wyjdź za mnie proszę”. on chyba, że tym razem robi sobie jaja z samego siebie..bo te hasztagi to jak u nastolatków.wyjdź za mnie – czyli od tyłu i Kubusiu wszystko jasne :)[/quote]hahaha drugi komentarz genialny! 😂😂😂[/quote]10/10 😀
[b]gość, 12-08-15, 21:30 napisał(a):[/b]Znany jako wielbiciel pięknych kobiet? Chyba jako ukryty gej. PS:Kaczorowa idealna na przykrywkę dla homoseksualisty- lekko znana, modelka, parcie na szkło ale lekko trącająca męskością aby nie odrzucała go aż tak bardzo..wiesz, geja tak samo odrzuca trącająca męskością modelka, jak i krągła cycatka. zgadnij, dlaczego;)
12-08-15, 20:20wszystko fajnie, każdy ma inne priorytety. ale pisanie, że podróże i samorealizacja i sukces (cokolwiek to znaczy) to “większe ambicje” niż posiadanie dzieci jest śmieszne. zapytajcie swoich przełożonych – dyrektorów, prezesów – co jest dla nich w życiu cenniejsze: awans w pracy, rosnące słupki sprzedaży, służbowe audi czy widok własnego dzieciaka umazianego czekoladą…bo te wszystkie awanse i słupki sprzedaży to tylko środek do celu – czyli zapewnienie dzieciom i rodzinie zycia na odpowiednim poziomie. żadna osoba na takim stanowisku nie jara się “samorealizacją”, chyba tylko sfrustrowane stare panny albo młode korporacyjne szczury co sie cieszą, że mogą sobie kupić gacie od calvina kleina..
[b]gość, 12-08-15, 21:22 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 21:17 napisał(a):[/b]12-08-15, 20:20wszystko fajnie, każdy ma inne priorytety. ale pisanie, że podróże i samorealizacja i sukces (cokolwiek to znaczy) to “większe ambicje” niż posiadanie dzieci jest śmieszne. zapytajcie swoich przełożonych – dyrektorów, prezesów – co jest dla nich w życiu cenniejsze: awans w pracy, rosnące słupki sprzedaży, służbowe audi czy widok własnego dzieciaka umazianego czekoladą…bo te wszystkie awanse i słupki sprzedaży to tylko środek do celu – czyli zapewnienie dzieciom i rodzinie zycia na odpowiednim poziomie. żadna osoba na takim stanowisku nie jara się “samorealizacją”, chyba tylko sfrustrowane stare panny albo młode korporacyjne szczury co sie cieszą, że mogą sobie kupić gacie od calvina kleina..Z tego wynika, że dla Ciebie jedynym celem to posiadanie dzieci i męża a reszta to tylko dodatek? Nie każdy jest stworzony do posiadania dzieci ale jak widać masz zbyt ciasny umysł żeby to zrozumieć. Dla jedynych ważne są podróże, własne buznesy a dla innych dziecko usmarowane czekoladą. I zmartwię Cię stara jeszcze nie jestem (no chyba, że 30 lat to już starość) i nigdy nie pracowałam w korporacji a od majtek calvina kleina wolę te atlantica.[/quote]Nie. Ja nie chcę miec dzieci. Męża jak najbardziej. Ale ja nie pisałam o sobie (skąd takie wnioski?). Po prostu obserwuję rzeczywistość i tak – dla większości ludzi, których znam rodzina jest najważniejsza. Po prostu śmieszy mnie ta wasza “samorealizacja” i “podróże” jakby to jakieś nie wiadomo co było. I pisze to osoba, która właśnie zapieprza w korpo, osiąga ekhm..sukcesy i może podróżować gdzie chce (może własnie dlatego mnie to śmieszy..)
Znany jako wielbiciel pięknych kobiet? Chyba jako ukryty gej. PS:Kaczorowa idealna na przykrywkę dla homoseksualisty- lekko znana, modelka, parcie na szkło ale lekko trącająca męskością aby nie odrzucała go aż tak bardzo..
[b]gość, 12-08-15, 21:17 napisał(a):[/b]12-08-15, 20:20wszystko fajnie, każdy ma inne priorytety. ale pisanie, że podróże i samorealizacja i sukces (cokolwiek to znaczy) to “większe ambicje” niż posiadanie dzieci jest śmieszne. zapytajcie swoich przełożonych – dyrektorów, prezesów – co jest dla nich w życiu cenniejsze: awans w pracy, rosnące słupki sprzedaży, służbowe audi czy widok własnego dzieciaka umazianego czekoladą…bo te wszystkie awanse i słupki sprzedaży to tylko środek do celu – czyli zapewnienie dzieciom i rodzinie zycia na odpowiednim poziomie. żadna osoba na takim stanowisku nie jara się “samorealizacją”, chyba tylko sfrustrowane stare panny albo młode korporacyjne szczury co sie cieszą, że mogą sobie kupić gacie od calvina kleina..Wiekszosc moich szefow nigdy nie spieszyla się do swoich dzieci umazanych czekolada. Przychodzli po 8 do pracy, potem lunch, wyjscie na squasha/silownia/odwiedzenie kochanki, a po pracy drink w pobliskich barze. Gdyby tak kochali dzieci to raczej wychodzili by z pracy o 16, a nie wracali o 20, nie uważasz? Gdyby tęsknili za dzieciakiem to w pracy wyrywaliby się na lody czy pizzę, a nie znikali na 1,5h z jakąś divą czy mlodą naiwną nastolatką. Rodzice zmarlej Madlaine zabili ją, a mieli dobre życie, kariery.
[b]gość, 12-08-15, 21:35 napisał(a):[/b]Nie. Ja nie chcę miec dzieci. Męża jak najbardziej. Ale ja nie pisałam o sobie (skąd takie wnioski?). Po prostu obserwuję rzeczywistość i tak – dla większości ludzi, których znam rodzina jest najważniejsza. Po prostu śmieszy mnie ta wasza “samorealizacja” i “podróże” jakby to jakieś nie wiadomo co było. I pisze to osoba, która właśnie zapieprza w korpo, osiąga ekhm..sukcesy i może podróżować gdzie chce (może własnie dlatego mnie to śmieszy..)A ja mam wolny zawód, praca w korpo mnie po prostu brzydzi ten wyścig szczurów, zwiedziłam 3/4 świata z moim chłopakiem i jest to dla mnie spełnienie marzeń. Mam wystarczająco dużo pieniędzy żeby czuć komfort psychiczny a moim największym sukcesem jest wyrobienie sobie marki od zera i bez znajomości w branży. Nie rozumiesz samorealizacji bo Twoja praca polega na odbębnieniu kilku godzin w biurze. Dla mnie praca to pasja, ciągłe roziwjanie się, poszerzanie horyzontów, spełniam się i jestem szczęśliwa. I jeśli uważasz, że “podróże” i “samorealizacja” to nic wielkiego a wręcz to co osiągnęłam to nic w porównaniu z posiadaniem męża i dzieci to dalsza dyskusja nie ma sensu
[b]gość, 12-08-15, 20:16 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 18:43 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 17:02 napisał(a):[/b]Możecie nazwać mnie egoistką ale ja żyje w nieformalnym związku od 7 lat i jestem szczęśliwa. Od zawsze marzyłam o czymś więcej niż dom i gromadka dzieciaków, miałam większe ambicję, dążyłam do samorealizacji i sukcesu. I osiągnęłam to, spotkałam faceta z którym dzielę swoją pasję. Podróżujemy, prowadzimy wspólnie dom i jakoś nie po drodze mi do urzędu bo nie mam takiej wewnętrznej potrzeby. Jest mi dobrze tak jak jest. A co do jakiś spadków czy podatków to nigdy nie stanowiło dla mnie problemu. Rozliczam się sama a mojego partnera wskazuje wszędzie jako osobę upoważnioną do wszystkiego (to samo robi mój partner). Niektórzy powiedzą więc co Wam zależy żeby się pobrać ale ja na serio nie czuje takiego musu. Ale czy jestem przez to gorsza? Jak widać dla niektórych tak a to, że nie pragniemy dzieci to pewnie dla większości jesteśmy egoistami. Oceniacie bo Polacy uwielbiają oceniać i wbijać szpile, zaglądać do łóżka i układać innym życie pod siebie albo bo tak wypada. Czasy się zmieniły – nie dla wszystkich ślub i dążenie do powiększenia rodziny to szczy marzeńCzy chęć stworzenia szczęśliwego domu i rodziny dla dzieci to są jakieś ambicje niższego rzędu? Tak wynika z tej wypowiedzi.[/quote]Dziewczynie raczej chodziło o to, że założenie rodziny (ślub+dzieci) to nie był szczyt jej marzeń. Ale raczej nie krytykuje ludzi którzy do tego dążą. Poza tym nie można stworzyć szczęśliwego domu i rodziny bez ślubu? To płytkie myślenie w takim razie
[b]gość, 12-08-15, 21:17 napisał(a):[/b]12-08-15, 20:20wszystko fajnie, każdy ma inne priorytety. ale pisanie, że podróże i samorealizacja i sukces (cokolwiek to znaczy) to “większe ambicje” niż posiadanie dzieci jest śmieszne. zapytajcie swoich przełożonych – dyrektorów, prezesów – co jest dla nich w życiu cenniejsze: awans w pracy, rosnące słupki sprzedaży, służbowe audi czy widok własnego dzieciaka umazianego czekoladą…bo te wszystkie awanse i słupki sprzedaży to tylko środek do celu – czyli zapewnienie dzieciom i rodzinie zycia na odpowiednim poziomie. żadna osoba na takim stanowisku nie jara się “samorealizacją”, chyba tylko sfrustrowane stare panny albo młode korporacyjne szczury co sie cieszą, że mogą sobie kupić gacie od calvina kleina..Z tego wynika, że dla Ciebie jedynym celem to posiadanie dzieci i męża a reszta to tylko dodatek? Nie każdy jest stworzony do posiadania dzieci ale jak widać masz zbyt ciasny umysł żeby to zrozumieć. Dla jedynych ważne są podróże, własne buznesy a dla innych dziecko usmarowane czekoladą. I zmartwię Cię stara jeszcze nie jestem (no chyba, że 30 lat to już starość) i nigdy nie pracowałam w korporacji a od majtek calvina kleina wolę te atlantica.
[b]gość, 12-08-15, 20:17 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 20:08 napisał(a):[/b]taki z niego prześmiewca, a sam jest śmiechu wart z tym kapslem “wyjdź za mnie proszę”. on chyba, że tym razem robi sobie jaja z samego siebie..bo te hasztagi to jak u nastolatków.wyjdź za mnie – czyli od tyłu i Kubusiu wszystko jasne :)[/quote]hahaha drugi komentarz genialny! 😂😂😂
[b]gość, 12-08-15, 20:08 napisał(a):[/b]taki z niego prześmiewca, a sam jest śmiechu wart z tym kapslem “wyjdź za mnie proszę”. on chyba, że tym razem robi sobie jaja z samego siebie..bo te hasztagi to jak u nastolatków.wyjdź za mnie – czyli od tyłu i Kubusiu wszystko jasne 🙂
[b]gość, 12-08-15, 19:43 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 19:29 napisał(a):[/b]I co jak mówicie mój partner? Ojciec mojego dziecka? Ehhhh baby baby.. nie poprosili Was o rękę i tyle.A co w tym złego? Ehh babo chcesz być żoną to bądź ale nie osądzaj innych[/quote]No tak, bo najważniejsze “co ludzie powiedzą”. Lepiej się hajtnąć, oby tylko wiedzieć, jak nazywać przy ludziach swojego partnera.
[b]gość, 12-08-15, 18:50 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 17:37 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 16:57 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 16:50 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 16:43 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 16:02 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 15:04 napisał(a):[/b]Ślub warto brać ze względu na dzieci, bękart to bękartChyba w jakiejś patologii, bo nikt normalny nie przezywa Bogu winnego dziecka tylko dlatego, ze rodzice tego dziecka nie maja ślubu.[/quote]Bekart to nazwa dziecka spoza malzenstwa. Chcesz czy nie. I te potem podwojne nazwiska, bo rodzice nie moga sie dogadac Staś Dupojad-Kroguski, Anna Maria Zuzanna Krowa-Cwiercmózg[/quote]Wolę żeby moje dziecko było tolerancyjnym bękartem niż było taką katoliczką hipokrytką po ślubie jak Ty 🙂 Pozdrawiam :)[/quote]ale bekart to bękart:)))))[/quote]A ty co, głupsza od kardashianek, ze nawet własnego języka nie znasz? Bękart to (obecnie) określenie obraźliwe i pogardliwe. Tak jak np “gowno” czy “srac”. Człowiek z odrobina dobrych manier nie powie przy stole “wybaczcie ale coś mi zaszkodziło i muszę iść sie wysrac” nawet, jesli taka jest prawda. Tak moze powiedzieć ktos ze środowisk patologicznych. Tak samo człowiek z odrobina dobrych manier nie bedzie wyzywał dzieci od bękartów.[/quote]Amen! Genialne wytlumaczenie![/quote]haha, dokładnie. tak samo nikt nie oświadcza przy rodzinnym obiedzie “nasze dymanko było skuteczne, będziemy mieli dziecko”:)
To aż śmieszne jak niektóre przebierają nogami tylko by móc powiedzieć mąż. One i ich rodziny nie zauważyły, że średniowiecze się skonczylo i wartości kobiety nie mierzy się pod kątem jakiego faceta ma. Ps moja koleżanka też miała parcie na ślub, tylko od tym facetowi mówiła. W końcu się jej oświadczył, ale jeszcze przed ślubem sypiał z jej przyjaciółką. Dziś ona może powiedziec dumnie: eksmąż 😀
[b]gość, 12-08-15, 19:29 napisał(a):[/b]I co jak mówicie mój partner? Ojciec mojego dziecka? Ehhhh baby baby.. nie poprosili Was o rękę i tyle.“Ex” brzmi tak samo, czy był ślub czy nie było. Przypominam, ze dzis 50% młodych małżeństw sie rozwodzi. Nie jestem przeciwniczka ślubów – wręcz przeciwnie, uważam, ze to bardzo romantyczne. Ale, moim zdaniem, lepszy udany związek bez papierka niż szybki ślub i jeszcze szybszy rozwód.
[b]gość, 12-08-15, 18:43 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 17:02 napisał(a):[/b]Możecie nazwać mnie egoistką ale ja żyje w nieformalnym związku od 7 lat i jestem szczęśliwa. Od zawsze marzyłam o czymś więcej niż dom i gromadka dzieciaków, miałam większe ambicję, dążyłam do samorealizacji i sukcesu. I osiągnęłam to, spotkałam faceta z którym dzielę swoją pasję. Podróżujemy, prowadzimy wspólnie dom i jakoś nie po drodze mi do urzędu bo nie mam takiej wewnętrznej potrzeby. Jest mi dobrze tak jak jest. A co do jakiś spadków czy podatków to nigdy nie stanowiło dla mnie problemu. Rozliczam się sama a mojego partnera wskazuje wszędzie jako osobę upoważnioną do wszystkiego (to samo robi mój partner). Niektórzy powiedzą więc co Wam zależy żeby się pobrać ale ja na serio nie czuje takiego musu. Ale czy jestem przez to gorsza? Jak widać dla niektórych tak a to, że nie pragniemy dzieci to pewnie dla większości jesteśmy egoistami. Oceniacie bo Polacy uwielbiają oceniać i wbijać szpile, zaglądać do łóżka i układać innym życie pod siebie albo bo tak wypada. Czasy się zmieniły – nie dla wszystkich ślub i dążenie do powiększenia rodziny to szczy marzeńCzy chęć stworzenia szczęśliwego domu i rodziny dla dzieci to są jakieś ambicje niższego rzędu? Tak wynika z tej wypowiedzi.
[b]gość, 12-08-15, 16:43 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 16:02 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 15:04 napisał(a):[/b]Ślub warto brać ze względu na dzieci, bękart to bękartChyba w jakiejś patologii, bo nikt normalny nie przezywa Bogu winnego dziecka tylko dlatego, ze rodzice tego dziecka nie maja ślubu.[/quote]Bekart to nazwa dziecka spoza malzenstwa. Chcesz czy nie. I te potem podwojne nazwiska, bo rodzice nie moga sie dogadac Staś Dupojad-Kroguski, Anna Maria Zuzanna Krowa-Cwiercmózg[/quote] padlam z tym podwójnych nazwisk:-):-):-)
taki z niego prześmiewca, a sam jest śmiechu wart z tym kapslem “wyjdź za mnie proszę”. on chyba, że tym razem robi sobie jaja z samego siebie..bo te hasztagi to jak u nastolatków.
[b]gość, 12-08-15, 19:48 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 19:29 napisał(a):[/b]I co jak mówicie mój partner? Ojciec mojego dziecka? Ehhhh baby baby.. nie poprosili Was o rękę i tyle.“Ex” brzmi tak samo, czy był ślub czy nie było. Przypominam, ze dzis 50% młodych małżeństw sie rozwodzi. Nie jestem przeciwniczka ślubów – wręcz przeciwnie, uważam, ze to bardzo romantyczne. Ale, moim zdaniem, lepszy udany związek bez papierka niż szybki ślub i jeszcze szybszy rozwód.[/quote]dokładnie exmąż i extatuś brzmi tak samo! Ale przecież lepiej sie szarpać rzy rozwodzie, wyrwać alimenty niż rozstać się polubownie, spakowac się i wyjść
[b]gość, 12-08-15, 19:29 napisał(a):[/b]I co jak mówicie mój partner? Ojciec mojego dziecka? Ehhhh baby baby.. nie poprosili Was o rękę i tyle.A co w tym złego? Ehh babo chcesz być żoną to bądź ale nie osądzaj innych
I co jak mówicie mój partner? Ojciec mojego dziecka? Ehhhh baby baby.. nie poprosili Was o rękę i tyle.
[b]gość, 12-08-15, 17:37 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 16:57 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 16:50 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 16:43 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 16:02 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 15:04 napisał(a):[/b]Ślub warto brać ze względu na dzieci, bękart to bękartChyba w jakiejś patologii, bo nikt normalny nie przezywa Bogu winnego dziecka tylko dlatego, ze rodzice tego dziecka nie maja ślubu.[/quote]Bekart to nazwa dziecka spoza malzenstwa. Chcesz czy nie. I te potem podwojne nazwiska, bo rodzice nie moga sie dogadac Staś Dupojad-Kroguski, Anna Maria Zuzanna Krowa-Cwiercmózg[/quote]Wolę żeby moje dziecko było tolerancyjnym bękartem niż było taką katoliczką hipokrytką po ślubie jak Ty 🙂 Pozdrawiam :)[/quote]ale bekart to bękart:)))))[/quote]A ty co, głupsza od kardashianek, ze nawet własnego języka nie znasz? Bękart to (obecnie) określenie obraźliwe i pogardliwe. Tak jak np “gowno” czy “srac”. Człowiek z odrobina dobrych manier nie powie przy stole “wybaczcie ale coś mi zaszkodziło i muszę iść sie wysrac” nawet, jesli taka jest prawda. Tak moze powiedzieć ktos ze środowisk patologicznych. Tak samo człowiek z odrobina dobrych manier nie bedzie wyzywał dzieci od bękartów.[/quote]Amen! Genialne wytlumaczenie!
[b]gość, 12-08-15, 17:02 napisał(a):[/b]Możecie nazwać mnie egoistką ale ja żyje w nieformalnym związku od 7 lat i jestem szczęśliwa. Od zawsze marzyłam o czymś więcej niż dom i gromadka dzieciaków, miałam większe ambicję, dążyłam do samorealizacji i sukcesu. I osiągnęłam to, spotkałam faceta z którym dzielę swoją pasję. Podróżujemy, prowadzimy wspólnie dom i jakoś nie po drodze mi do urzędu bo nie mam takiej wewnętrznej potrzeby. Jest mi dobrze tak jak jest. A co do jakiś spadków czy podatków to nigdy nie stanowiło dla mnie problemu. Rozliczam się sama a mojego partnera wskazuje wszędzie jako osobę upoważnioną do wszystkiego (to samo robi mój partner). Niektórzy powiedzą więc co Wam zależy żeby się pobrać ale ja na serio nie czuje takiego musu. Ale czy jestem przez to gorsza? Jak widać dla niektórych tak a to, że nie pragniemy dzieci to pewnie dla większości jesteśmy egoistami. Oceniacie bo Polacy uwielbiają oceniać i wbijać szpile, zaglądać do łóżka i układać innym życie pod siebie albo bo tak wypada. Czasy się zmieniły – nie dla wszystkich ślub i dążenie do powiększenia rodziny to szczy marzeńMam dokładnie tak samo, od 10 lat w nieformalnym związku, piona, pozdrawiam 🙂
[b]gość, 12-08-15, 17:07 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 16:30 napisał(a):[/b]Mieszkam za granicą w cywilizowanym kraju w którym są tz związki partnerskie więc nie mam ciśnienia na ślub. I mimo, że nie mam ślubu to tworzę rodzinę bo rodzinę tworzą ludzie a nie papierki. Co za debilne stwierdzenie nie ma ślubu – nie ma rodziny? Prawo w Polsce powinno się zmienić już dawno temu bo to zaścianek! I jak widać po komentarzach średniowiecze w głowach niektórych wiecznie żywe!Śmieszą mnie takie prostaczki jaśnie panie “z za granicy”,które nawet straciły zdolnośc czytania w ojczystym języku. Wyraźnie napisałam “w swietle prawa”, a nie że “uważam, że”, czujesz różnice? “Prawo w Polsce powinno być zmienione”… i serio uważasz, że jako emigrantka w “cywilizowanym kraju”, która wzięła tyłek w troki i swoją postawą nie zrobiła niczego aby zmienić obecny stan rzeczy ma prawo do psioczenia na ten straszny “zaścianek”. Bierzesz w ogóle udział w wyborach?[/quote]Prostaczką to jesteś Ty. Tak chodze na wybory bo chcę do Polski wrócić, chce wrócić do kraju w którym nie będę traktowana jak gorsza bo nie mam ślubu. Do kraju w którym takie hrabianki z bożej łaski jak Ty nie bedą się interesować cudzym życiem bo swoje ma mało udane. Do kraju w którym nikt nie będzie mi narzucał swoich racji pod groźbą obelg. Więc wrócę jak Ty wyemigrujesz prostaczko
[b]gość, 12-08-15, 17:24 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 17:07 napisał(a):[/b]Śmieszą mnie takie prostaczki jaśnie panie “z za granicy”,które nawet straciły zdolnośc czytania w ojczystym języku. Wyraźnie napisałam “w swietle prawa”, a nie że “uważam, że”, czujesz różnice? “Prawo w Polsce powinno być zmienione”… i serio uważasz, że jako emigrantka w “cywilizowanym kraju”, która wzięła tyłek w troki i swoją postawą nie zrobiła niczego aby zmienić obecny stan rzeczy ma prawo do psioczenia na ten straszny “zaścianek”. Bierzesz w ogóle udział w wyborach?Prostaczką to jesteś Ty. Tak chodze na wybory bo chcę do Polski wrócić, chce wrócić do kraju w którym nie będę traktowana jak gorsza bo nie mam ślubu. Do kraju w którym takie hrabianki z bożej łaski jak Ty nie bedą się interesować cudzym życiem bo swoje ma mało udane. Do kraju w którym nikt nie będzie mi narzucał swoich racji pod groźbą obelg. Więc wrócę jak Ty wyemigrujesz prostaczko[/quote]Może to dobrze, że takie osoby jak Ty siedzą na emigracji. Swoimi komentarzami tylko sama sobie wystawiasz świadectwo. Jakbyś potrafiła czytać ze zrozumieniem to skumałabyś, że mi lotto czy ludzie mają ślub czy nie i w ogóle nie rozpatrywałam tego w kategoriach czy ktoś lepszy czy ktoś gorszy, robią to inne osoby na tym forum, więc z łaski swojej ode mnie się odczep i swoje frustracje wyładuj na kimś innym. Odnosiłam się stricte do innego komentarza, w którym inna osoba kazała podać “jeden argument za małżeństwem”, więc to zrobiłam. Niestety w Polsce nie ma instytucji związków partnerskich, więc bluzganie na osoby, które podchodzą do sprawy racjonalnie nie zmieni rzeczywistości. Zanim zaczniesz wyzywać innych od zaściankowego średniowiecza to naucz się czytania ze zrozumieniem.
[b]gość, 12-08-15, 16:57 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 16:50 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 16:43 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 16:02 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 15:04 napisał(a):[/b]Ślub warto brać ze względu na dzieci, bękart to bękartChyba w jakiejś patologii, bo nikt normalny nie przezywa Bogu winnego dziecka tylko dlatego, ze rodzice tego dziecka nie maja ślubu.[/quote]Bekart to nazwa dziecka spoza malzenstwa. Chcesz czy nie. I te potem podwojne nazwiska, bo rodzice nie moga sie dogadac Staś Dupojad-Kroguski, Anna Maria Zuzanna Krowa-Cwiercmózg[/quote]Wolę żeby moje dziecko było tolerancyjnym bękartem niż było taką katoliczką hipokrytką po ślubie jak Ty 🙂 Pozdrawiam :)[/quote]ale bekart to bękart:)))))[/quote]no i co w zwiazku z tym?jara cie wyzywanie dzieci od bekartow? masz zamiar biegac za tymi bękartami w widłami? czy moze bedziesz wpajac swoim dzieciom , zeby w szkole gnębiły bekarty? bo nie rozumiem tego twojego dzikiego podniecenia i usmiechnietych buziek kiedy piszesz o o niewinnym dziecku vel bekart! kopsnij sie do srendniowiecza z tym swoim nazewnictwem!mamy XXI a wciaz jeszcze ludzie nazywaja nieslubne dzieci bekartami!
chyba #oldboy…
Polski katolik – kocha bliźniego i wie co jest lepsze dla innych niż osoby zainteresowane 🙂 a do tłumoka co wyzywa dzieci od bękartów – mam nadzieje, że się nie rozmnażasz bo świat tego nie zniesie 🙂
Przecież Kuba się z nią nie hajtnie. Oszaleliście. To jest pewnie ściema żeby sobie oglądalność poprawić bo wyniki poszybowały w dół. Przecież to infantylne dziewcze z tymi debilnymi hasztagami jest żałosne
[b]gość, 12-08-15, 16:57 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 16:50 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 16:43 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 16:02 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 15:04 napisał(a):[/b]Ślub warto brać ze względu na dzieci, bękart to bękartChyba w jakiejś patologii, bo nikt normalny nie przezywa Bogu winnego dziecka tylko dlatego, ze rodzice tego dziecka nie maja ślubu.[/quote]Bekart to nazwa dziecka spoza malzenstwa. Chcesz czy nie. I te potem podwojne nazwiska, bo rodzice nie moga sie dogadac Staś Dupojad-Kroguski, Anna Maria Zuzanna Krowa-Cwiercmózg[/quote]Wolę żeby moje dziecko było tolerancyjnym bękartem niż było taką katoliczką hipokrytką po ślubie jak Ty 🙂 Pozdrawiam :)[/quote]ale bekart to bękart:)))))[/quote]no tak i Twoje dziecko nie bękart będzie gnębiło dziecko tej dziewczyny bo taka matka jak Ty – tolerancyjna inaczej – wpoi swojemu nie bękartowi, że dzieci ze związków bez ślubu to dzieci gorsze. I spirala średniowiecza się kręci
[b]gość, 12-08-15, 17:52 napisał(a):[/b]chyba #oldboy…Jedno drugiego przecież nie wyklucza?
[b]gość, 12-08-15, 16:57 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 16:50 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 16:43 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 16:02 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 15:04 napisał(a):[/b]Ślub warto brać ze względu na dzieci, bękart to bękartChyba w jakiejś patologii, bo nikt normalny nie przezywa Bogu winnego dziecka tylko dlatego, ze rodzice tego dziecka nie maja ślubu.[/quote]Bekart to nazwa dziecka spoza malzenstwa. Chcesz czy nie. I te potem podwojne nazwiska, bo rodzice nie moga sie dogadac Staś Dupojad-Kroguski, Anna Maria Zuzanna Krowa-Cwiercmózg[/quote]Wolę żeby moje dziecko było tolerancyjnym bękartem niż było taką katoliczką hipokrytką po ślubie jak Ty 🙂 Pozdrawiam :)[/quote]ale bekart to bękart:)))))[/quote]A ty co, głupsza od kardashianek, ze nawet własnego języka nie znasz? Bękart to (obecnie) określenie obraźliwe i pogardliwe. Tak jak np “gowno” czy “srac”. Człowiek z odrobina dobrych manier nie powie przy stole “wybaczcie ale coś mi zaszkodziło i muszę iść sie wysrac” nawet, jesli taka jest prawda. Tak moze powiedzieć ktos ze środowisk patologicznych. Tak samo człowiek z odrobina dobrych manier nie bedzie wyzywał dzieci od bękartów.
[b]gość, 12-08-15, 16:30 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 16:23 napisał(a):[/b]Nie pisałam wcześniej w tym temacie, ale dorzuce swoje 3 grosze. Nie stoje po żadnej ze stron, niech każdy żyje jak chce, ale mówienie, że ślub z czysto praktycznego punktu widzenia nie ma żadnych zalet jest jakimś zaklinaniem rzeczywistości. Z prawnego punktu widzenia wieloletni konkubent, nawet taki, z którym ma się dzieci nie jest rodziną. Ma to swoje konsekwencje na gruncie prawa spadkowego, podatkowego itd, a także w różnych kwestiach życia codziennego. Odłóżcie na bok gadki o miłości, o tym, że “ślub nie jest do niczego potrzebny”, o tym, że nie da się przywiązać faceta do siebie, a spójrzcie na sprawę bardziej prozaicznie, jak dorośli, podobno dorzjali i odpowiedzialni za siebie i swoich partnerów ludzie, a nie rozhisteryzowane małolaty. Uważam, że każda para z długoletnim stażem powinna mieć chociaż ślub cywilny. Wcale nie trzeba przysięgać przed Bogiem, zapraszać gości, urządzać hucznego weselicha i robić całego cyrku z tym związanego.Mieszkam za granicą w cywilizowanym kraju w którym są tz związki partnerskie więc nie mam ciśnienia na ślub. I mimo, że nie mam ślubu to tworzę rodzinę bo rodzinę tworzą ludzie a nie papierki. Co za debilne stwierdzenie nie ma ślubu – nie ma rodziny? Prawo w Polsce powinno się zmienić już dawno temu bo to zaścianek! I jak widać po komentarzach średniowiecze w głowach niektórych wiecznie żywe![/quote]Śmieszą mnie takie prostaczki jaśnie panie “z za granicy”,które nawet straciły zdolnośc czytania w ojczystym języku. Wyraźnie napisałam “w swietle prawa”, a nie że “uważam, że”, czujesz różnice? “Prawo w Polsce powinno być zmienione”… i serio uważasz, że jako emigrantka w “cywilizowanym kraju”, która wzięła tyłek w troki i swoją postawą nie zrobiła niczego aby zmienić obecny stan rzeczy ma prawo do psioczenia na ten straszny “zaścianek”. Bierzesz w ogóle udział w wyborach?