Legenda kina nie żyje. Przed śmiercią miał jedno życzenie
Tragiczne wieści obiegły świat. Zmarła prawdziwa ikona kina. Rodzina przekazała jego ostatnie życzenie.
Odeszła legenda kina
Choć dla wielu na zawsze pozostanie komandorem “Stingerem” z kultowego “Top Gun”, gdzie partnerował Cruise’owi i Kilmerowi, James Tolkan miał na koncie dużo więcej wybitnych kreacji. Jego imponujące portfolio obejmuje setki ról – od klasycznego “Serpico”, przez “Gry wojenne”, aż po gościnne występy w “Cudownych latach”.
Zanim jednak podbił Hollywood, służył w US Navy, a aktorskie szlify zdobywał u samych mistrzów: Lee Strasberga i Stelli Adler w The Actors Studio. Po raz ostatni na ekranie widzieliśmy go w 2015 roku w filmie “Bone Tomahawk”. Prywatnie od ponad pół wieku tworzył zgrany duet z żoną Parmelee, którą poznał na deskach teatru.
Nie żyje James Tolkan
W czwartek, 26 marca, w Saranac Lake odszedł James Tolkan. Miał 94 lata. Smutną wiadomość potwierdził zarówno przedstawiciel rodziny, jak i oficjalny serwis fanów “Powrotu do przyszłości”. Aktor na zawsze pozostanie w pamięci widzów również jako bezkompromisowy dyrektor Strickland z kultowej trylogii Roberta Zemeckisa.
Choć w dwóch pierwszych częściach budził postrach jako surowy pedagog, w trzeciej odsłonie udowodnił swój aktorski warsztat, wcielając się w postać dziadka Stricklanda.
O to prosił Tolkan przed śmiercią
Twórcy “Powrotu do przyszłości”, na czele z producentem Bobem Gale’em, w oficjalnym pożegnaniu podkreślili ogromne przywiązanie aktora do zwierząt. W duchu tej pasji rodzina zwróciła się do fanów ze specjalnym apelem:
Z pewnością ucieszyłby się, gdybyście przekazali darowiznę na jego cześć lokalnemu schronisku dla zwierząt.
Zamiast wieńców i kwiatów, rodzina prosi o wsparcie organizacji prozwierzęcych lub lokalnych oddziałów Humane Society.




