Wokół pójścia Lindsay Lohan na odwyk toczył się prawdziwy dramat.
– Ciągłe wysyłanie mnie na odwyk jest bezsensowne. Byłam już na nim parę razy to są jakieś żarty, marnowanie czasu – mówiła w maju.
– Jestem swoim największym wrogiem, wiem to – mówi teraz.
Progres?
 
nie piszcie o tej narkomance, niech wypierdala, robienie z niej zajebistej aktorki też mnie śmieszy bo zagrala w kilku dennych komedyjkach dla dzieci wiec gdzie ten niesamowity kunszt aktorski? chyba ju stewart jest lepsza
Oglądałam program o urządzaniu wnętrz gdzie Lindsay była gościem – gwiazda. Trochę ja polubilam, wyglada ładniej niż na zdjęciach. Ale ciagle nawiązuje do swoich problemów, jakby powtarzała coś co jej mówią terapeuci, jest taka nadwrazliwa co wyglada dziwnie przy tym jej chropowatym przepitym głosie. Nie radzi sobie z życiem i zrobiło mi sie jej szkoda, już chyba ja trochę lubie.
Ta resztka mozgu, ktora ma (powinna miec) niech zostanie jej przyjacielem.