Lubomirski naprawdę dał tak na imię swojej córce. Tylko w wyższych sferach mogli na to wpaść
Gdy informacja o imieniu ich córki obiegła media, wiele osób przecierało oczy ze zdumienia. To nie był przypadkowy wybór ani chwilowa moda, lecz decyzja zakorzeniona głęboko w historii jednego z najważniejszych rodów w Polsce. Helena i Jan Lubomirscy-Lanckorońscy opowiedzieli, co naprawdę kryje się za tym imieniem.
Takiego imienia dla dziecka nikt się nie spodziewał. Lubomirski odsłania kulisy
Ona, hrabianka wychowana we Francji. On, książę, który przez lata mieszkał w Austrii. Choć ich rody są ze sobą splecione od wieków, przez długi czas nieustannie się mijali.
Przełom nastąpił na weselu kuzynki Cecylii. To tam Helena i Jan Lubomirski-Lanckoroński poznali się bliżej i już się nie rozstali.
Jak podkreśla Jan, ich relacja od początku naznaczona była symbolicznymi detalami.
Mama mojej małżonki nazywa się Devaux, a moja prababka również nosiła nazwisko de Vaux. Chyba zawsze byliśmy ze sobą powiązani – mówił.
Dziś są szczęśliwymi rodzicami córeczki, której imię od razu przyciągnęło uwagę.
Imię, które nie jest przypadkiem
Ich córka otrzymała imię Elisabeth, nie Elżbieta, niespolszczoną wersję, lecz dokładnie taką formę, jaka funkcjonowała w rodzinie od pokoleń.
Pierwsza Elisabeth to Elżbieta Izabela Lubomirska – kobieta absolutnie wyjątkowa – tłumaczył Jan w rozmowie z Vivą.
Elżbieta Izabela Lubomirska była postacią niemal legendarną. Niezależna, światowa, przedsiębiorcza, jak na XVIII wiek wręcz rewolucyjna.
Chroniła francuski dwór podczas rewolucji, założyła pierwszy prywatny teatr w Polsce, wmurowała kamień węgielny pod Teatr Narodowy w Warszawie, inwestowała w hutnictwo, rolnictwo, papiernictwo. Wprowadzała świadczenia socjalne, opiekę medyczną i edukację dla pracowników swoich dóbr.
Była właścicielką pałacu na Ursynowie, zwanego “Rozkoszą”, oraz Pałacu Szustra na Mokotowie. Swoją warszawską rezydencję nazywała “Mon Coteau” – “moje wzgórze”, od czego miała wywodzić się nazwa Mokotów.
Kolejne kobiety, które zapisały się w historii
To jednak niejedyna inspiracja. W rodzinie Lubomirskich były też inne niezwykłe Elisabeth.
Babka Elżbiety Izabeli – Elżbieta Sieniawska, nazywana “królową bez korony”, rozbudowała Wilanów i prowadziła aktywną politykę międzynarodową. Jej ojciec, Stanisław Herakliusz Lubomirski, był twórcą Łazienek Królewskich.
Utrzymywała relacje z Ludwikiem XIV, carem Piotrem I i królem Szwecji – przypominał Jan.
Rodzinna kolęda i prywatna tradycja
W wywiadzie z Karoliną Motylewską dla Wirtualnej Polski książę zdradził jeszcze jeden, wyjątkowo osobisty detal.
“Bóg się rodzi”to nasza prywatna, domowa kolęda. Została napisana przez Karpińskiego dla mojej sześciokrotnej prababki – Elizabeth. Nie Elżbiety, tylko Elizabeth. Tak jak nasza córeczka — mówił.
To właśnie ta ciągłość języka, historii i pamięci zdecydowała o ostatecznym wyborze.
Czego chcą nauczyć córkę?
Helena i Jan nie ukrywają, że arystokratyczne pochodzenie nie oznacza oderwania od rzeczywistości.
Człowiek szczęśliwy jest dobry dla innych ludzi. Trzeba nauczyć dzieci zaradności i zasad – podkreślają.
Imię Elisabeth ma być dla ich córki nie ciężarem, lecz inspiracją.





Arystokracja oznaczała przede wszystkim klasę i honor, a w przypadku tej pary mamy do czynienia z całkowitym brakiem owych cech. Dowód to chęć bezprawnego przejęcia zastrzeżonej przez Ossolineum nazwy muzeum. Jasiu, pamiętaj że nie wszytko ci wolno.
Kim jest z zawodu, gdzie pracuje, co robi żeby zarobić na tak wystawne życie?
Jan kiedyś był normalnym chłopakiem, jego ojciec przychodził na wywiadówki w II LO. Zmienił nazwisko w szkole…a potem mu trochę odbiło.. tak bywa..
Ten od kultury wysokiej z Karolakiem? I koń by się uśmiał, disco polo life
Przy takich tuszach to długo nie pociągną Oj nie.
Grubej nie stac na ozempic? Zaraz pęknie 💣🎈🗯️