Magda Gessler znowu straszy!

magda-gessler310-R1 magda-gessler310-R1

Magda Gessler zamieściła kolejny felieton na swoim blogu w portalu NaTemat.pl. Ostatnio na blogu straszyła, że obiad się nie uda, jeśli gotująca go kobieta ma menstruację.

Tym razem znana restauratorka poszła znacznie dalej. W swoim felietonie twierdzi, że jedzenie w pracy obiadu przynoszonego z domu lub kanapek kupionych od firmy kateringowej grozi rakiem żołądka:

U nas kultura lunchowa nadal kuleje. Polskie biura pachną odgrzewanymi w mikrofalówkach kotletami, parówkami zagryzanymi przed ekranami komputerów, jajkami na twardo i pasztetową. W wersji nieco mniej przaśnej, pracownicy polskich firm dzień w dzień żywią się roznoszonym bo biurach pseudo sushi oraz wypakowanymi majonezem kanapkami. Je się w pośpiechu, gdy szef nie widzi, nieraz nawet na stojąco. Nie ma w tym ani krzty przyjemności, zabija to także umiejętność celebrowania jedzenia. Co ważne, grozi to nie tylko spadkiem formy fizycznej, z rakiem żołądka włącznie, ale i utratą energii psychicznej, która do pracy jest przecież niezbędna.

Przed rakiem żołądka może nas ustrzec… jedzenie lunchu w restauracji. Jeśli to nas nie przekonało, restauratorka wytacza kolejne działa. Jej zdaniem, lunch w restauracji możemy zjeść za 10 zł, co kosztuje tyle, ile kanapka. Hmm, pewnie kanapka z firmy kateringowej Magdy Gessler.

Nie dość tego, do lunchu w godzinach pracy powinniśmy zamówić wino albo piwo. “Nie spinajmy pośladków”, zachęca nas znana restauratorka:

Kto wie, może do spaghetti powinniście zamówić kieliszek czerwonego wina? Latem zaś, do dań z rusztu, mały kufel chłodnego piwa? W południowych krajach popijanie wina do lunchu nie jest niczym zdrożnym, u nas kojarzy się nadal z alkoholizmem i regularną popijawą w godzinach pracy. Nauczymy się pić powoli i w małych ilościach. Wrzućmy na luz, nie spinajmy tak pośladków.

Radzimy z dystansem podchodzić do rad autorki Kuchennych rewolucji. Za picie alkoholu w godzinach pracy grozi w najlepszym razie kara pieniężna lub nagana, a w najgorszym – nawet zwolnienie dyscyplinarne.

Hmm, mamy wrażenie, że Magda Gessler trochę oderwała się od rzeczywistości…

Co o tym sądzicie?

Magda Gessler znowu straszy!
 
22 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Niestety Pani Magda Gessler ma rację ,byłam kiedyś w Grecji na szkoleniu /przed 20 laty/w pewnej firmie w Atenach to norma były lunche jeszcze je szef zamawiał z pobliskiej pizzerii,małe pachnące pizze,kanapki ,jakieś rzeczy na ciepło,kawa ,herbata,napoje zimne z mrożoną kawą włącznie.Bylismy grupą 10 Polaków zszokowani i wstydzilismy sie jeść bo przerwa,nie wypada.Dopiero po długich zachętach sie nauczyliśmy.Szef tłumaczył to tak:jak pracownik sobie podje,chwile sie odpręży to potem dobrze mu sie /wydajniej/pracuje.Nasi pseudo szefowie to o tym słyszec nie chcą bo to tchórze i karierowicze.Pracowałam też w jednym z dużych banków w Polsce z Anglikami to bezpardonowo wstawali o 13-tej i wrzeszczeli na całą salę kto idzie na lunch?Oczywiście nikt się nie ruszał.Sami w 4 osoby znikali na godz.a my Polacy ze strachu zażeraliśmy swoje kanapki z zieleniejacą wędliną.Dlatego wiem o czym mówi pani Gessler.

Wątpie że jedzenie spagetti -makaron zawiera wiele węglowodanów- z sosem jest zdrowe. Poza tym w Polsce jest też dużo dobrego naszego jedzenia, sezonowych warzyw i owoców a nie nie tylko zagranicznych z konserwantami. Wielu ludzi nie ma czasu ani pieniędzy żeby wychodzić na lunch do restauracji. Do pracy przychodzę dobrze zrobić swoją prace i po pieniądze, co nie przeszkadza mi mieć zdrowy styl życia. Nie mam żadnej gwarancji że w restauracji mam dobre mięso i świeże warzywa i owoce. Przypominam że najzdrowiej jeść sezonowe owoce i warzywa, a nie być modnym i jeść w zimę pomidory i truskawki. Poza tym ja jestem odpowiedzialna i po kieliszku nie wsiadam do auta, tym bardziej jeżeli miałabym kontrole policji. Ps czy pani Gesler pozwala swoim pracownikom wychodzić na lunche, które trwają dłużej niż 15-30 min, daje im takie zarobki by mogli sobie na co dzień na to pozwolić (codziennie ok 20 zł czyli ok 400 zł miesięcznie) i czy pozwala im coś w pracy wypić???

może ona w swojej pracy ma czas i pieniądze na to, żeby zjeść obiad w restauracji i wypic do tego wino

Pani z kancelarii… alkochol :DSorki za “alkochol” 🙂 nie jestem z PL wiec moj Pl troche lukeje … jeszcze raz sorki za bledy 🙂

Sporo prawdy w tym jest co napisała. Może nie każdego stać na porządny lunch ale w polskich firmach jest problem nawet na ustawowe 15 min. na kanapkę. Mój narzeczony nie ma “czasu” zjeść bo tak Go szefowa goni a jak przyjeżdża do domu pochłania cały obiad w całości z głodu.Ja kiedyś też dostałam od szefowej nakaz żeby 15 min. na kanapkę skrócić do 5 min. ale powiedziałam, jej że mam prawo do posiłku, ustawowo. Kosztowało mnie to sporo odwagi ale zawalczyłam o swoje.

ciekawe za co jeszcze iść sobie do takiej restauracyjki. niestety większość społeczeństwa nie pracuje w biurach, wielu nawet żeby na przerwę wyjść – ma problem, bo nie ma czasu. podam skrajny przykład: maszyniści, kierowcy, tramwajarze czy inni też powinni pić?

gość, 09-05-12, 16:36 napisał(a):gość, 09-05-12, 11:20 napisał(a):Ma racje kobiete, z tym ze tego o czym mowi nie da zrealizowac sie w polsce niestety :-(Ja na lnch zawsze wychodze o godzinie 13.00, ide sobie do restauracji, za €12.00 zawsze cos dobrego zjem, co prawda winka do lunchu nie zamawiam w zwiazku z tym ze pracuje w kancelarii prawnej i nie chcialabym zeby klienci wyczuli ode mnie won alkocholu, ale jezeli ktos pracuje np. w biurze i nie ma kontaktu z kilentami to czemu nie. We Francji np kazdy do lunch pije winko i nikogo to nie dziwi (Francuzow) – bylam raz u lekarza z dzieckiem, a od faceta zionelo alkocholem, bylam troche zdziwiona ale pozniej znajomi mi wytlumaczyli ze to norma, kazdy do obiadku musi napic sie winka 🙂 nawt jak cie policja zatrzyma do kontroli to nic nie powiedza…alkocholPani z kancelarii… alkochol 😀

gość, 09-05-12, 11:20 napisał(a):Ma racje kobiete, z tym ze tego o czym mowi nie da zrealizowac sie w polsce niestety :-(Ja na lnch zawsze wychodze o godzinie 13.00, ide sobie do restauracji, za €12.00 zawsze cos dobrego zjem, co prawda winka do lunchu nie zamawiam w zwiazku z tym ze pracuje w kancelarii prawnej i nie chcialabym zeby klienci wyczuli ode mnie won alkocholu, ale jezeli ktos pracuje np. w biurze i nie ma kontaktu z kilentami to czemu nie. We Francji np kazdy do lunch pije winko i nikogo to nie dziwi (Francuzow) – bylam raz u lekarza z dzieckiem, a od faceta zionelo alkocholem, bylam troche zdziwiona ale pozniej znajomi mi wytlumaczyli ze to norma, kazdy do obiadku musi napic sie winka 🙂 nawt jak cie policja zatrzyma do kontroli to nic nie powiedza…

Co ją to obchodzi, jak się kto odżywia, gdzie i czy gotuje podczas miesiączki… Niech się ogarnie ta kobieta, bo chyba rzeczywiście się trochę oderwała od rzeczywistości

gość, 09-05-12, 11:20 napisał(a):Ma racje kobiete, z tym ze tego o czym mowi nie da zrealizowac sie w polsce niestety :-(Ja na lnch zawsze wychodze o godzinie 13.00, ide sobie do restauracji, za €12.00 zawsze cos dobrego zjem, co prawda winka do lunchu nie zamawiam w zwiazku z tym ze pracuje w kancelarii prawnej i nie chcialabym zeby klienci wyczuli ode mnie won alkocholu, ale jezeli ktos pracuje np. w biurze i nie ma kontaktu z kilentami to czemu nie. We Francji np kazdy do lunch pije winko i nikogo to nie dziwi (Francuzow) – bylam raz u lekarza z dzieckiem, a od faceta zionelo alkocholem, bylam troche zdziwiona ale pozniej znajomi mi wytlumaczyli ze to norma, kazdy do obiadku musi napic sie winka 🙂 nawt jak cie policja zatrzyma do kontroli to nic nie powiedza…alkochol?

ale oczywiście, że ma rację!

Hah! Że co? wyjście na lunch?! gdzie?!… do restauracji? dla kogo ona to pisze?? Ludzie ogarnijcie się, to nie LA, tylko Polska! I nie stękajcie o braku możliwości realizowania się w tym kraju. Jeśli ktoś ma tylko takie “oryginalne” potrzeby i pomysły na ”realizację” to rzeczywiście jest czemu współczuć. Dobrze przeczytać takie artykuły i komentarze pod nimi, przynajmniej wiem kim NIE chce być!

ale ona ma tu absolutną racje!!!

już widzę jak szef się cieszy gdy po owym lunchu wrócę do biura zionąc piwem (czuć nawet małe!!). Na pewno będzie wyrozumiały. Oj, na pewno.Pani Gessler, puknij się Pani w to czółko!

Ma racje kobiete, z tym ze tego o czym mowi nie da zrealizowac sie w polsce niestety :-(Ja na lnch zawsze wychodze o godzinie 13.00, ide sobie do restauracji, za €12.00 zawsze cos dobrego zjem, co prawda winka do lunchu nie zamawiam w zwiazku z tym ze pracuje w kancelarii prawnej i nie chcialabym zeby klienci wyczuli ode mnie won alkocholu, ale jezeli ktos pracuje np. w biurze i nie ma kontaktu z kilentami to czemu nie. We Francji np kazdy do lunch pije winko i nikogo to nie dziwi (Francuzow) – bylam raz u lekarza z dzieckiem, a od faceta zionelo alkocholem, bylam troche zdziwiona ale pozniej znajomi mi wytlumaczyli ze to norma, kazdy do obiadku musi napic sie winka 🙂 nawt jak cie policja zatrzyma do kontroli to nic nie powiedza…

Ona pisze o tym jak jest poza granicami Polski, a Wy jak jest w Polsce i się oburzacie. Trochę się podróżowało i np. w takiej Hiszpanii wypicie małe cerveza, albo cavy do lunchu, czy po lunchu nikogo nie dziwi, nawet jest wskazane. Kolejny przykład Włochy, nawet nietaktem jest nie wypicie do posiłku winka, a po posiłku kieliszeczka grappy na trawienie. W Polsce kultura jedzenia i picia jest iście z prl’u. I należy to zmienić. W dużych firmach powoli się zmienia.

przestańcie o niej pisać, jak można w ogóle kogoś takiego promować – baba, która używa przypraw z torebki w reklamie mówi o naturalności, żenada

jest antyprzykładem na to, że jest sposób żywienia działa

w większych miastach lunch to standard. nie wiem kogo to dziwi.

niektórzy nie mają czasu żeby się podrapać po nosie

gość, 09-05-12, 07:59 napisał(a):to prawda. Moja znajoma pracuje we wrocławiu, ma przerwę w pracy więc wychodzi jeśc. Myśle że wszystko zależy od pracodawcy. Ja pracowałam kiedyś od 11-19 i żyłam przez cały dzień tylko o jednej kanapce zjedzonej rano w domu. A czasem było tak że pracodawca dzwonił ze musze przyjsc na 8 rano. Już tam nie pracuje, ale takich miejsc pracy jest dużo.

ciekawe, czy kiedykolwiek gdzies pracowalas tak naprawde beciu?w wielu korporacjach czas pracy to 8+1 godzin z czego te jedna godzine pracownik moze wykorzystac na opuszczenie miejsca pracy i lunch.ten konkretny moment to nie jest ‘czas pracy’, a wypicie kieliszka wina do obiadu, w ciagu godziny, raczej nie skutkuje powrotem do pracy w stanie nietrzezwym.