Małgorzata Kożuchowska przesadza z dietą synka?

1-75-R1 1-75-R1

Macierzyństwo to czas, w którym kobieta musi odpowiedzieć sobie na wiele pytań. Czy ćwiczyć w ciąży? Jak przewijać dziecko? Jak układać dziecko do snu? Wątpliwości jest całe mnóstwo. Nic dziwnego zatem, że portale parentingowe cieszą się dużą popularnością, podobnie jak blogi, na przykład ten Zosi Ślotały.

Jedną z kwestii spornych jest żywienie malucha. Wiele młodych mam patrzy nieprzychylnie na kobiety, które nie karmią piersią. Potem pojawiają się kolejne dylematy, np. czy gotować obiadki, czy korzystać ze słoiczków. Małgorzata Kożuchowska stawia na tę pierwszą opcję, a warzywa hoduje sama, czym pochwaliła się znajoma gwiazdy w rozmowie z Rewią:

– Ma pewność, że to zdrowa żywność! A o taką przecież trudno w tych czasach, gdy niemal do wszystkiego dodaje się konserwanty i sztuczne barwniki.

Przypomnijmy, że Kożuchowska po ciąży była na diecie św. Hildegardy zwanej też dietą orkiszową.

&nbsp

Mój pierwszy Dzień matki w roli matki ♥ Serdeczności dla wszystkich mam!

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Małgorzata Kozuchowska (@malgorzatakozuchowska_)

Małgorzata Kożuchowska przesadza z dietą synka?

Małgorzata Kożuchowska przesadza z dietą synka?

   
55 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Wyżej sra niż dupę ma ta Korzuchowska.Niech karmi dziecko czym chce. Już ja widzę jak uprawia te warzywa. Najważniejsze to sie cały czas promować Ikona od Wszystkiego najbardziej przemądrzała.Gdyby nie była celebrytka i oczywiście aktorka ciekawe jak by żyła? Najgłupsze babsko w Polsce uważające sie nie wiadomo za kogo. Wielka mamusia jakby innych nigdy nie było.Zenada.Rzygac sie chce na te jej mądrości na każdym kroku.

[b]gość, 13-08-15, 13:51 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 13-08-15, 11:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 19:11 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 13:50 napisał(a):[/b]czemu niby przesadza ? chyba kazda matka woli ugotowac obiadek dla dziecka z własnego ogródka niz kupowac gotowce pełne chemiiJaka chemia jest w gotowcach dla maluchow. Daj przyklady,bo na razie to straszna glupote napisalas.[/quote]Jadlas kiedykolwiek sloiczek gerbera? I dla porownania, domowym sposobem zblendowane warzywa, troszke np kurczaka, warzywa, troche wywaru. Masz porownanie? Bo ja mam. Jest roznica kolosalna i nikt mi nie wmowi ze w gerberach nie ma chemii. Skoro jest tak kolosalna roznica w smaku, to co jest w tych gerberach?[/quote]oczywiście, że glutaminian sodu albo jakieś jego pochodne, żeby obejśc zakazy. jedzenie blendowane w domu smakuje ohydnie w porównaniu z gerberami, więc jak dziecko raz spróbuje gerbera, to żegnajcie domowe papki.[/quote]wszystko co niezdrowe zawsze jest smaczniejsze, tylko odpowiedzialna matka słoiczek daje raz na jakiś czas, w jakiś wyjątkowych przypadkach a nie dzień w dzień bo jest leniwą dziunią która nawet zuoy nie ugotuje bo taka zarobiona jest

[b]gość, 15-08-15, 12:59 napisał(a):[/b]Nie każda matka ma czas żeby gotować dla dziecka bo niektóre Pracują od samiuskiego ranka do półonocy musi na dziecko. Zarabiać i na obiadki dla niego też tak?ja nie mówię że dziecko ma nic nie jeść ale matce pracującej o wiele łatwiej kupiić gerber który przecież też ma. Witaminy niż godzinę robić zupę gdy na 7 idzie do pracy a niektóre na 5skoro jesteś w pracy od samiuśkiego ranka do północy to nie powinnaś mieć dziecka. Bo macierzyństwo to nie tylko ubieranie i karmienie

Lesba analna

[b]gość, 13-08-15, 14:51 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 13-08-15, 13:51 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 13-08-15, 11:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 19:11 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 13:50 napisał(a):[/b]czemu niby przesadza ? chyba kazda matka woli ugotowac obiadek dla dziecka z własnego ogródka niz kupowac gotowce pełne chemiiJaka chemia jest w gotowcach dla maluchow. Daj przyklady,bo na razie to straszna glupote napisalas.[/quote]Jadlas kiedykolwiek sloiczek gerbera? I dla porownania, domowym sposobem zblendowane warzywa, troszke np kurczaka, warzywa, troche wywaru. Masz porownanie? Bo ja mam. Jest roznica kolosalna i nikt mi nie wmowi ze w gerberach nie ma chemii. Skoro jest tak kolosalna roznica w smaku, to co jest w tych gerberach?[/quote]oczywiście, że glutaminian sodu albo jakieś jego pochodne, żeby obejśc zakazy. jedzenie blendowane w domu smakuje ohydnie w porównaniu z gerberami, więc jak dziecko raz spróbuje gerbera, to żegnajcie domowe papki.[/quote]wszystko co niezdrowe zawsze jest smaczniejsze, tylko odpowiedzialna matka słoiczek daje raz na jakiś czas, w jakiś wyjątkowych przypadkach a nie dzień w dzień bo jest leniwą dziunią która nawet zuoy nie ugotuje bo taka zarobiona jest[/quote]Dawałam gerbery i hippy do roczku. Nie czuje się gorszą matką. Dziecko jest zdrowe, pogodne i mądre. Od ponad roku dziecko je to co my: wszystkie warzywa poza rzodkiewką i sałatą, wszystkie kasze, makaron, ryż,ryby, mięso i owoce. I oczywiście nabiał, pieczywo. Pije wodę, gorzką herbatę, zieloną herbatę a i sokami nie pogardzi. Repertuar ma bogaty i nie wydziwia przy jedzeniu. Także tego, drogie przyszłe matki jeśli nie macie ochoty, czasu, możliwości gotować dziecku kupcie słoik i wszyscy będą szczęśliwi. Czekam na hejt 🙂

mądra kobieta

Brzydala w krótkich włosachNie pasują jej krutkie włosy.Wyglada jak lesba w tych włosach

[b]gość, 13-08-15, 11:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 19:11 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 13:50 napisał(a):[/b]czemu niby przesadza ? chyba kazda matka woli ugotowac obiadek dla dziecka z własnego ogródka niz kupowac gotowce pełne chemiiJaka chemia jest w gotowcach dla maluchow. Daj przyklady,bo na razie to straszna glupote napisalas.[/quote]Jadlas kiedykolwiek sloiczek gerbera? I dla porownania, domowym sposobem zblendowane warzywa, troszke np kurczaka, warzywa, troche wywaru. Masz porownanie? Bo ja mam. Jest roznica kolosalna i nikt mi nie wmowi ze w gerberach nie ma chemii. Skoro jest tak kolosalna roznica w smaku, to co jest w tych gerberach?[/quote]oczywiście, że glutaminian sodu albo jakieś jego pochodne, żeby obejśc zakazy. jedzenie blendowane w domu smakuje ohydnie w porównaniu z gerberami, więc jak dziecko raz spróbuje gerbera, to żegnajcie domowe papki.

Nie każda matka ma czas żeby gotować dla dziecka bo niektóre Pracują od samiuskiego ranka do półonocy musi na dziecko. Zarabiać i na obiadki dla niego też tak?ja nie mówię że dziecko ma nic nie jeść ale matce pracującej o wiele łatwiej kupiić gerber który przecież też ma. Witaminy niż godzinę robić zupę gdy na 7 idzie do pracy a niektóre na 5

[b]gość, 12-08-15, 20:50 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 20:41 napisał(a):[/b]Ja tez gotowalam, bo jak raz sprobowalam sloika, to fuj, cofke mialam. Zupka to zadna filozofia, codziennie inny mix warzyw, miesko, rybka. Przyprawic pietruszka, koperkiem i maly wcinal bez zajakniecia. Sloik mialam na czarna godzine, np.jak poszlam na spacer i zapomnialam wylaczyc zupy…dokładnie, to nie filozofia. jeszcze rozumiem, jak komus się nie chce robić schaboszczaka z zasmażaną kapustą. ale te zupki-papki? można nawet hurtem zrobić, do słoika i zapasteryzowac.[/quote]Albo isc i kupic,co za roznica w takim razie?

Wszystkie leniwe matki ktore kupuja gotowe sloiki bojkotuja gotowanie zupek. Niestety zajmuje sie transportem warzyw m.in. dla firm produkujacych zywnosc dla dzieci i niesety wszystko jest pedzone tylko chemicznie na polach, a firmy ktore sie szczyca ze maja produkty z PL w rzeczywistosci czesto korzystaja z zagranicznych produktow… moja znajoma miala ogrodek obok marchewek z gerbera i niestety musiala go zlikwidowac przez nadmiar nawozow na polach marchewkowych…. Jak dziecko ma byc zdrowe jak od poczatku dostaje pasze????

Ciekawe, gdzie je uprawia. We własnym ogrodzie, w najlepszym wypadku pod Warszawą? To gratuluję rozsądku. Jej “eko” warzywka może i nie są skażone pestycydami, ale są nafaszerowane metalami ciężkimi. Wielcy producenci kupują warzywa z ogromnych gospodarstw, położonych przeważnie “w środku niczego” i rygorystycznie kontrolują ich jakość. Na krakowskim Kleparzu stoi baba, która sprzedaje mleko. Od własnej krowy, ekologiczne, zdrowe i w ogóle. Krowa pasie się przy jednym z najbardziej ruchliwych skrzyżowań w mieście. Wiedząc, czym oddycham (rekordowe stężenie pyłów zawieszonych i rakotwórczego bezo(a)pirenu), w życiu nie zjadłabym czegoś wyhodowanego w moim mieście.

[b]gość, 12-08-15, 20:57 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 19:11 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 13:50 napisał(a):[/b]czemu niby przesadza ? chyba kazda matka woli ugotowac obiadek dla dziecka z własnego ogródka niz kupowac gotowce pełne chemiiJaka chemia jest w gotowcach dla maluchow. Daj przyklady,bo na razie to straszna glupote napisalas.[/quote]Moze przeczytaj kiedys etykiete kilku takich ‘sloiczkow’ & zwroc tez uwage na proporcje skladnikow to zrozumiesz. Cos na temat utraconych witamin w wyniku uzywanych wysokich temperatur przy ich produkcji tez. Poza tym kazdy gotowy obiad ze sloika tak samo smakuje, dziecko sie nie uczy roznorodnosci smakow, potem same niejadki na prawo & lewo.[/quote]ahaaa,to jak w domu gotujesz dziecku zupe to nie tracisz witamin w skutek wysokich temperatur:)? Ciekawe.

Ona ma bardzo krzywa twarz. Jedno oko inne drugie inne.

[b]gość, 12-08-15, 19:11 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 13:50 napisał(a):[/b]czemu niby przesadza ? chyba kazda matka woli ugotowac obiadek dla dziecka z własnego ogródka niz kupowac gotowce pełne chemiiJaka chemia jest w gotowcach dla maluchow. Daj przyklady,bo na razie to straszna glupote napisalas.[/quote]Jadlas kiedykolwiek sloiczek gerbera? I dla porownania, domowym sposobem zblendowane warzywa, troszke np kurczaka, warzywa, troche wywaru. Masz porownanie? Bo ja mam. Jest roznica kolosalna i nikt mi nie wmowi ze w gerberach nie ma chemii. Skoro jest tak kolosalna roznica w smaku, to co jest w tych gerberach?

[b]gość, 13-08-15, 09:21 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 20:50 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 20:41 napisał(a):[/b]Ja tez gotowalam, bo jak raz sprobowalam sloika, to fuj, cofke mialam. Zupka to zadna filozofia, codziennie inny mix warzyw, miesko, rybka. Przyprawic pietruszka, koperkiem i maly wcinal bez zajakniecia. Sloik mialam na czarna godzine, np.jak poszlam na spacer i zapomnialam wylaczyc zupy…dokładnie, to nie filozofia. jeszcze rozumiem, jak komus się nie chce robić schaboszczaka z zasmażaną kapustą. ale te zupki-papki? można nawet hurtem zrobić, do słoika i zapasteryzowac.[/quote]Albo isc i kupic,co za roznica w takim razie?[/quote]Taka, ze gotowe dania, nigdy nie beda tak pelnowartosciowe jak domowe. Nigdy nie jadlas domowych potraw, ze tak glupio pytasz? Nie widzisz roznicy miedzy golabkami ze sloika, np pudliszek, a domowymi golabkami mamy? Myslisz, ze obie potrawy sa tak samo zdrowe? Skoro jestes taka madra, to sama wcinaj gotowce. Dziecko ma delikatniejszy brzuszek. Pomyslcie chwile, bo mam wrazenie ze same debilne matki tu siedza.

[b]gość, 13-08-15, 08:44 napisał(a):[/b]Ja czasami gotuję, czasami słoiczek. Ale tak wg to ona cwaniara ale napewno sama nie gotuje i nie pieli ogródka. Jak maszJak masz ludzi od tego to możesz sobie robić i się chwalić

[b]gość, 13-08-15, 08:05 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 20:41 napisał(a):[/b]Ja tez gotowalam, bo jak raz sprobowalam sloika, to fuj, cofke mialam. Zupka to zadna filozofia, codziennie inny mix warzyw, miesko, rybka. Przyprawic pietruszka, koperkiem i maly wcinal bez zajakniecia. Sloik mialam na czarna godzine, np.jak poszlam na spacer i zapomnialam wylaczyc zupy… Widzisz tylko zyjemy w takich czasach ,ze niektore matki nie moga sobie pozwolic na gotowanie ,bo np musza pracowac by utrzymac rodzine roznie bywa teraz .Kolorowo nie jest ,ciezko jest i biednie . Wiec sloiczki powstaly dla tych rodzicow ktorzy nie moga przygotowac codzien samodzielnie posilku dla dziecka .Cala filozofia.To ze ty mozesz siedziec caly dzien przy garach to twoja sprawa ,ale rodzice musza niestety teraz oboje pracowac by utrzymac dom :)[/quote]Chyba Cię porąbało, że gotowanie zupy czy uduszenie ryby to siedzenie przy garach cały dzień.Jesteś leniwa i tłumaczysz to sobie zmęczeniem.Jak dziecko bedzie starsze to bedziesz je ciągnęła do fastfoodów bo też nie będziesz miała na nic czasu a dziecko będzie miało nadwagę i popsute zęby.

Ja czasami gotuję, czasami słoiczek. Ale tak wg to ona cwaniara ale napewno sama nie gotuje i nie pieli ogródka. Jak masz

Ja mam dwoje dzieci, pracuje ale jakoś nie męczę się przy gotowaniu obiadów. Co to za wytłumaczenie bo pracuje? Ja wracałam do domu i wieczorem przygotowywałam obiad na następny dzień i zajmowało mi to max godzinę. Nikt mi nie wmówi, że słoiczek z datą przydatności do roku jest zdrowy i bez konserwantów. Ok chcesz iść na łatwiznę to idź i faszeruj dzieciaka chemią ale nie dorabiaj do tego ideologii. Aby ugotowac zupę trzeba poświęcić 10 min na obranie warzyw bo zupa na palniku sama się gotuje. Nigdy nie wiesz co jest w słoiczku i jakie warzywa były tam wykorzystane, idąc na targ widzisz co kupujesz i co wrzucasz do zupy. Tak wiem wody gruntowe i duperele nie są zdrowe ale na bank warzywa na bazarku od rolnika są zdrowsze niż słoiczek zalakowany w fabryce

[b]gość, 12-08-15, 20:41 napisał(a):[/b]Ja tez gotowalam, bo jak raz sprobowalam sloika, to fuj, cofke mialam. Zupka to zadna filozofia, codziennie inny mix warzyw, miesko, rybka. Przyprawic pietruszka, koperkiem i maly wcinal bez zajakniecia. Sloik mialam na czarna godzine, np.jak poszlam na spacer i zapomnialam wylaczyc zupy… Widzisz tylko zyjemy w takich czasach ,ze niektore matki nie moga sobie pozwolic na gotowanie ,bo np musza pracowac by utrzymac rodzine roznie bywa teraz .Kolorowo nie jest ,ciezko jest i biednie . Wiec sloiczki powstaly dla tych rodzicow ktorzy nie moga przygotowac codzien samodzielnie posilku dla dziecka .Cala filozofia.To ze ty mozesz siedziec caly dzien przy garach to twoja sprawa ,ale rodzice musza niestety teraz oboje pracowac by utrzymac dom 🙂

mi sie tez nigdy Pani Malgosia nie podobala ale u aktorek nie najwazniejsza jest uroda, faktem jest ze jak na swoj wiek jest zadbana

BRZYDKA JAK KUPA.

[b]gość, 12-08-15, 20:41 napisał(a):[/b]Ja tez gotowalam, bo jak raz sprobowalam sloika, to fuj, cofke mialam. Zupka to zadna filozofia, codziennie inny mix warzyw, miesko, rybka. Przyprawic pietruszka, koperkiem i maly wcinal bez zajakniecia. Sloik mialam na czarna godzine, np.jak poszlam na spacer i zapomnialam wylaczyc zupy…dokładnie, to nie filozofia. jeszcze rozumiem, jak komus się nie chce robić schaboszczaka z zasmażaną kapustą. ale te zupki-papki? można nawet hurtem zrobić, do słoika i zapasteryzowac.

[b]gość, 12-08-15, 23:06 napisał(a):[/b]BRZYDKA JAK KUPA.No nie brzydsza od ciebie 🙂

Tak to jest jak jest stara matka odbija jej troche bedzie mami synek przeciez ona bedzie miala 50 jak on zacznie dopiero szkole to dopiero bedzie go nianczyc.

[b]gość, 12-08-15, 15:21 napisał(a):[/b]Moje dziecko też nie jadło nic ze słoików, tylko normalne jedzenie – pokrojone w słupki, ugotowane na parze – i ma się bardzo dobrze. Przecież to żadna nowość, tak karmiono dzieci aż do lat 70, 80 ubiegłego wieku. To aktualne pokolenie młodych mam mogło być karmione słoikami, wcześniej ich nie znano.nie znano w Polsce, tak jak mcdonalda. ale masz rację.

[b]gość, 12-08-15, 21:03 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 15:21 napisał(a):[/b]Moje dziecko też nie jadło nic ze słoików, tylko normalne jedzenie – pokrojone w słupki, ugotowane na parze – i ma się bardzo dobrze. Przecież to żadna nowość, tak karmiono dzieci aż do lat 70, 80 ubiegłego wieku. To aktualne pokolenie młodych mam mogło być karmione słoikami, wcześniej ich nie znano.nie znano w Polsce, tak jak mcdonalda. ale masz rację.[/quote]Ale nie bylo tez warzyw modyfikowanych gentycznie i kurczakow, ktore sa tak faszerowane antyb.ze urosna w 4tyg. Strach kupowac nawet na targowiskach. Glupie gadanie,bo kiedys to… Kiedys to kiedys,teraz zyjemy calkiem inaczej niz nasi rodzice. Jestem ciekawa ilu rodzicow za komuny czytalo np.pol rocznenu dziecku a teraz sie czyta!

W ogole nie rozumiecie idei sloiczkow. Chodzi i to,ze warzywa,mieso itd.sa z kontrolowanych upraw a jak robicie sami to cholera wie skad sa te warzywa,ile mialy opryskow i kurczaki chodowane na antybiot. To jest koszmar czym nas karmia i dlatego Kozuchowska sama choduje,bo teraz strach dam cokolwiek takiemu kilku miesiecznemu Bobaskowi. A poza tym znaja proporcje w produktow tzn.ile ma byc gram miesa itd. W ogole w Polsce przekarmia sie dzieci wedlinami i miesem,a ciagle za malo dajemy warzyw. Male dzieci tzn.do 3 roku zycia nie powinny np.codziennie jadac wedlin.

[b]gość, 12-08-15, 19:11 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 13:50 napisał(a):[/b]czemu niby przesadza ? chyba kazda matka woli ugotowac obiadek dla dziecka z własnego ogródka niz kupowac gotowce pełne chemiiJaka chemia jest w gotowcach dla maluchow. Daj przyklady,bo na razie to straszna glupote napisalas.[/quote]Moze przeczytaj kiedys etykiete kilku takich ‘sloiczkow’ & zwroc tez uwage na proporcje skladnikow to zrozumiesz. Cos na temat utraconych witamin w wyniku uzywanych wysokich temperatur przy ich produkcji tez. Poza tym kazdy gotowy obiad ze sloika tak samo smakuje, dziecko sie nie uczy roznorodnosci smakow, potem same niejadki na prawo & lewo.

Ja tez gotowalam, bo jak raz sprobowalam sloika, to fuj, cofke mialam. Zupka to zadna filozofia, codziennie inny mix warzyw, miesko, rybka. Przyprawic pietruszka, koperkiem i maly wcinal bez zajakniecia. Sloik mialam na czarna godzine, np.jak poszlam na spacer i zapomnialam wylaczyc zupy…

Chce dbać o swoje dziecko najlepiej jak może. Co w tym złego?

Słoiczki to lenistwo i totalna głupota, tak trudno przetrzeć jabłko czy marchewkę albo ugotować zupę i miksować?

No i dobrze, przynajmniej wie co je jej dziecko.

[b]gość, 12-08-15, 13:50 napisał(a):[/b]czemu niby przesadza ? chyba kazda matka woli ugotowac obiadek dla dziecka z własnego ogródka niz kupowac gotowce pełne chemiiJaka chemia jest w gotowcach dla maluchow. Daj przyklady,bo na razie to straszna glupote napisalas.

[b]gość, 12-08-15, 19:11 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 13:50 napisał(a):[/b]czemu niby przesadza ? chyba kazda matka woli ugotowac obiadek dla dziecka z własnego ogródka niz kupowac gotowce pełne chemiiJaka chemia jest w gotowcach dla maluchow. Daj przyklady,bo na razie to straszna glupote napisalas.[/quote]Dodam jeszcze,ze ogrodek to chyba na innej planecie musialby byc,zeby wszystko z niego bylo zdrowe,skoro srodowisko jest tak zanieczyszczone(spaliny z miast,zanieczyszczenia gruntow i wody,kwasne deszcze).

[b]gość, 12-08-15, 15:28 napisał(a):[/b]Jestem przeciwna sloiczkom, to pojscie na latwizne. Przyznaje, zdarzalo mi sie podac corce mus owocowy, ale jedynie w podrozy lub w czasie wyjazdu. W domu od 4-5 miesiaca corka dostawala jedzenie, ktore sama przygotowalam. Bo chyba nie jest trudno kupic na targu kilka marchewek, ugotowac je i zmiksowac? Na pewno zdrowsze i swiezsze. Poza tym dzieci powinny od poczatku uczyc sie gryzc, najpierw mieciutkie, male kawaleczki, a nie tylko lykac papki.Podobnie jak: podgrzewacze do butelek, pieluchy jedborazowe, pralki, laktatory, mm, bujane krzeselka itp itd

[b]gość, 12-08-15, 15:28 napisał(a):[/b]Jestem przeciwna sloiczkom, to pojscie na latwizne. Przyznaje, zdarzalo mi sie podac corce mus owocowy, ale jedynie w podrozy lub w czasie wyjazdu. W domu od 4-5 miesiaca corka dostawala jedzenie, ktore sama przygotowalam. Bo chyba nie jest trudno kupic na targu kilka marchewek, ugotowac je i zmiksowac? Na pewno zdrowsze i swiezsze. Poza tym dzieci powinny od poczatku uczyc sie gryzc, najpierw mieciutkie, male kawaleczki, a nie tylko lykac papki.Co złego jest w pójściu na łatwiznę?Wyczerpana mama to nieszczęśliwa mama. Jeśli masz 2 dzieci, pracujesz na odpowiedzialnym stanowisku i chcesz się rozwijać, mieć dodatkowo inne zainteresowania to co złego jeśli trochę się odciążysz, np. odpuszczając gotowanie obiadu…

Dajcie jej spokój. Widać, że fajna z niej matka

[b]gość, 12-08-15, 16:53 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 16:00 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 15:28 napisał(a):[/b]Jestem przeciwna sloiczkom, to pojscie na latwizne. Przyznaje, zdarzalo mi sie podac corce mus owocowy, ale jedynie w podrozy lub w czasie wyjazdu. W domu od 4-5 miesiaca corka dostawala jedzenie, ktore sama przygotowalam. Bo chyba nie jest trudno kupic na targu kilka marchewek, ugotowac je i zmiksowac? Na pewno zdrowsze i swiezsze. Poza tym dzieci powinny od poczatku uczyc sie gryzc, najpierw mieciutkie, male kawaleczki, a nie tylko lykac papki.Co złego jest w pójściu na łatwiznę?Wyczerpana mama to nieszczęśliwa mama. Jeśli masz 2 dzieci, pracujesz na odpowiedzialnym stanowisku i chcesz się rozwijać, mieć dodatkowo inne zainteresowania to co złego jeśli trochę się odciążysz, np. odpuszczając gotowanie obiadu…[/quote]Tu nie chodzi tylko o to, bo w pojsciu na latwizne nie ma nic zlego. Mysle ze chodzilo jej bardziej o to, ze jak zrobisz cos dziecku sama, jest to zdrowsze. I chyba nikt nie zaprzeczy ze nie jest. Bo pomyslcie same, co byloby z Waszymi brzuchami, gdybyscie choc przez pol roku jechaly na samych sloiczkach? Na prawde te sloiczki sa takie zdrowe? Bez konserwantow, bez niczego sztucznego? Nie szkodzi na delikatne dzieciece brzuszki? W pojsciu na latwizne nie ma nic zlego, o ile nie szkodzi to dziecku. Poza tym, co to za filozofia, robiac zupe dla rodziny, wziac czesc warzyw, miesa, troche wywaru i zblendowac to? Dziecko zadowolone, a mama nie napracowana. I wszyscy zdrowi, a przeciez to jest najwazniejsze.[/quote]Ee tam moja mama pracowala, nie miala czasu, jakos mimo pojscia na latwizne jestem zdrowa, szczupla itp, wiec nie rozumiem takiej nadgorliwosci

Jestem przeciwna sloiczkom, to pojscie na latwizne. Przyznaje, zdarzalo mi sie podac corce mus owocowy, ale jedynie w podrozy lub w czasie wyjazdu. W domu od 4-5 miesiaca corka dostawala jedzenie, ktore sama przygotowalam. Bo chyba nie jest trudno kupic na targu kilka marchewek, ugotowac je i zmiksowac? Na pewno zdrowsze i swiezsze. Poza tym dzieci powinny od poczatku uczyc sie gryzc, najpierw mieciutkie, male kawaleczki, a nie tylko lykac papki.

[b]gość, 12-08-15, 16:00 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-08-15, 15:28 napisał(a):[/b]Jestem przeciwna sloiczkom, to pojscie na latwizne. Przyznaje, zdarzalo mi sie podac corce mus owocowy, ale jedynie w podrozy lub w czasie wyjazdu. W domu od 4-5 miesiaca corka dostawala jedzenie, ktore sama przygotowalam. Bo chyba nie jest trudno kupic na targu kilka marchewek, ugotowac je i zmiksowac? Na pewno zdrowsze i swiezsze. Poza tym dzieci powinny od poczatku uczyc sie gryzc, najpierw mieciutkie, male kawaleczki, a nie tylko lykac papki.Co złego jest w pójściu na łatwiznę?Wyczerpana mama to nieszczęśliwa mama. Jeśli masz 2 dzieci, pracujesz na odpowiedzialnym stanowisku i chcesz się rozwijać, mieć dodatkowo inne zainteresowania to co złego jeśli trochę się odciążysz, np. odpuszczając gotowanie obiadu…[/quote]Tu nie chodzi tylko o to, bo w pojsciu na latwizne nie ma nic zlego. Mysle ze chodzilo jej bardziej o to, ze jak zrobisz cos dziecku sama, jest to zdrowsze. I chyba nikt nie zaprzeczy ze nie jest. Bo pomyslcie same, co byloby z Waszymi brzuchami, gdybyscie choc przez pol roku jechaly na samych sloiczkach? Na prawde te sloiczki sa takie zdrowe? Bez konserwantow, bez niczego sztucznego? Nie szkodzi na delikatne dzieciece brzuszki? W pojsciu na latwizne nie ma nic zlego, o ile nie szkodzi to dziecku. Poza tym, co to za filozofia, robiac zupe dla rodziny, wziac czesc warzyw, miesa, troche wywaru i zblendowac to? Dziecko zadowolone, a mama nie napracowana. I wszyscy zdrowi, a przeciez to jest najwazniejsze.

Niestety eko jedzenie to mit nawet jak sam chodujesz wiesz co jest w ziemi w wodach podziemnych?

Moje dziecko też nie jadło nic ze słoików, tylko normalne jedzenie – pokrojone w słupki, ugotowane na parze – i ma się bardzo dobrze. Przecież to żadna nowość, tak karmiono dzieci aż do lat 70, 80 ubiegłego wieku. To aktualne pokolenie młodych mam mogło być karmione słoikami, wcześniej ich nie znano.

sama nie jestem zwolenniczka gerberow i innych sloiczkow,ale w nich jest zachowana maksymana norma jesli chodzi o zywnosc dla dzieci. W ogrodzie mam m.in. ogorki,pomidorki,salate i korzystam z nich jak najbardziej,ale gdy nie popryskasz to wszystko ma zaraze czy nie rosnie. Ziarna warzyw/owocow ktore sie kupuje do posadzenia,sa juz zarazone.

Nie ma czegos takiego jak jedzenie eko 100%. Srodowisko jest zanieczyszczone wszędzie, nawozami, kwasnymi deszczami, spalinami itd. To żarcie musiałoby byc chyba z Podlasia.

czemu niby przesadza ? chyba kazda matka woli ugotowac obiadek dla dziecka z własnego ogródka niz kupowac gotowce pełne chemii

‘ Potem pojawiają się kolejne dylematy, np. czy gotować obiadki, czy korzystać ze słoiczków. Małgorzata Kożuchowska stawia na tę drugą opcję, a warzywa hoduje sama’Serio, sprawdzajcie czasem co napisaliście zanim to opublikujecie…

[b]gość, 12-08-15, 13:12 napisał(a):[/b]A potem dziecko pójdzie do przedszkola szkoły i tam dostanie jedzenie eko bedzie chorować non stopNiestety to prawda, Pozatym wystarczy raz użyć nasion z chemia żeby zepsuć zdrową ziemię, także nawet od babci ze wsi niewiadomo czy dostaniesz w tych czasach coś eko

Konserwanty i barwnik to ma na twarzy w kremach i pudrach jeszcze gorsze niż w jedzeniu a dzidziuś na zdjęciu właśnie testuje jak smakują hihih