Małgorzata Pieńkowska o swojej walce z nowotworem: “Szef zadecydował, że mam jeszcze pożyć”
Małgorzata Pieńkowska jest polską aktorką znaną przede wszystkim z serialu “M jak miłość”. W 2015 roku wzięła udział w czwartej edycji “Tańca z gwiazdami”, a prywatnie od 1991 była żoną Jacka Sobali, z którym ma córkę Inę.
Niestety ich drogi rozeszły się w 2005 roku. Dwa lata wcześniej aktorka usłyszała straszną diagnozę – rak piersi.
Małgorzata Pieńkowska opowiedziała o swojej walce z rakiem
Małgorzata Pieńkowska o swojej walce z nowotworem
Chociaż od diagnozy choroby nowotworowej piersi minęło już prawie dwadzieścia lat Małgorzata Pieńkowska bardzo długo unikała tematu diagnozy i swojej walki o zdrowie. Ostatecznie postanowiła o tym opowiedzieć w rozmowie z weekend.gazeta.pl i podzielić się wnioskami i nauką jakie wyciągnęła z tego trudnego okresu w swoim życiu. Jak wyznała, dopiero dzięki chorobie doceniła życie:
Człowiek ma niesamowite zdolności przystosowywania się do sytuacji. Być może dzięki temu jesteśmy w stanie przeżyć najtrudniejsze momenty w życiu (…) Choroba mi na pewno pokazała – i zakomunikowała to drukowanymi literami – że życie jest olbrzymim darem. Jak człowiekowi się wydaje, że zupełnie nie ma się z czego cieszyć, to może, chociażby spojrzeć na swojego ukochanego kota lub psa. I cieszyć się z tego, że zwierzaki są obok niego. Że ma przyjaciół. Że przeczytał książkę.
Aktorka dodała również, że jest niezwykle wdzięczna, że dziś wciąż może cieszyć się życiem i doceniać każdą chwilę:
Szef, tam na górze, zadecydował, że mam jeszcze pożyć, żeby się czegoś tutaj, na ziemi, nauczyć. Tak ja to czytam (…) To są rzeczy niedające się opowiedzieć. Każdy, kto przeżył doświadczenie ocierające się o ostateczne, wie, że tak właśnie jest. Życie odczuwa się mocniej. I powiem pani, że w chorobie mój kontakt ze sobą był wyjątkowy. Świat zewnętrzny nie miał na mnie wpływu. Nikt i nic. Ważna byłam tylko ja. To jest fenomenalne uczucie!
Jednocześnie podkreśliła, że walka z chorobą ją zmieniła i pomogła spojrzeć z perspektywy na codzienne życiowe problemy:
Moje doświadczenie jedno zmieniło na stałe: mam dystans. Mogę się z kimś posprzeczać, kogoś nie lubić, ale to nie jest mój wróg. I jeśli do mnie przyjdzie i poprosi o pomoc, jak będę mogła – pomogę (…) Jeśli mnie pani pyta o tamten czas, to na pewno poczułam, że absolutnie nie ma w życiu rzeczy stałych. Na pewno zobaczyłam też, jaka jestem silna i… mądra
Cieszymy się, że wszystko dobrze się skończyło i życzymy dalszej radości z życia w dobrym zdrowiu.
Te durne głupoty wpowiadane,że ludzie cieszą się z życia dopiero jak je tracą,nie dziwią mnie te pandemie,huragany,pożary,człowiek jest zbyt złą istotą by mieć dar życia. Bardzo dobrze,jak ktoś choruje ,jak jest podły na co dzień i nie dziękuje Bogu na codzień za to jak ma dobrze.
Żaden Szef, tylko lekarze. LEKARZE i nauka pomagają wyzdrowieć. Chyba, że mówi o jakimś szefie oddziału onkologicznego.