Marcin Miller w żałobie. Odeszła najbliższa mu osoba
Dramatyczne wieści z domu Marcina Millera. Legendarny muzyk disco polo stracił bardzo bliską osobę. Jego słowa poruszają do łez.
Kariera Marcina Millera
Marcin Miller to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej sceny muzycznej, nierozerwalnie kojarzona z nurtem disco polo. Jako lider i współzałożyciel grupy Boys, która powstała w 1990 roku, stał się symbolem sukcesu tego gatunku, wprowadzając do kanonu imprezowych przebojów takie utwory jak „Wolność” czy „Jesteś szalona”.
Jego kariera to rzadki przykład niesłabnącej popularności – mimo zmieniających się trendów, Miller od dekad utrzymuje się na szczycie, łącząc role wokalisty, kompozytora i sprawnego przedsiębiorcy. Poza estradą dał się poznać szerszej publiczności jako osobowość telewizyjna, prowadzący programy rozrywkowe oraz uczestnik popularnych show.
Życie prywatne Marcina Millera
Rok 1990 stał się również przełomem w prywatnym życiu Marcina Millera. To właśnie wtedy, 18 sierpnia, po dwóch latach znajomości poślubił Annę, która skradła jego serce nie tylko swoim charakterem, ale i kaskadą czarnych loków. Choć w dniu ślubu Miller był jeszcze anonimowy, wielka sława nadeszła niemal natychmiast, przynosząc ze sobą niekończące się trasy koncertowe.
Jak muzyk wyznał w rozmowie z „Faktem”, gdy na świat przyszli ich synowie, to Anna stała się filarem domu. Podczas gdy on żył „na walizkach”, ona przejęła cały ciężar wychowania dzieci. Mimo że ich relacja wystawiona była na ciężką próbę, małżonkom udało się pokonać kryzys i ocalić związek.
Teraz Miller powiadomił o ogromnym ciężarze, jaki spadł na jego barki.
Marcin Miller o odejściu mamy
Marcin Miller, goszcząc na planie programu „Twoja twarz brzmi znajomo”, w rozmowie z „Telemagazynem” przekazał smutną wiadomość o śmierci swojej mamy. Gwiazdor disco polo nie sprecyzował daty jej odejścia, zaznaczając przy tym, że wcześniej nie widział potrzeby dzielenia się tą stratą z opinią publiczną.
Mamy już nie ma, ale nikt o tym nie wiedział. Nie wysprzęglałem się z tego, bo mama zmarła mi, powiedzmy, na moich ramionach. Trochę tamto przeżyłem, ale życie toczyło się dalej — zdradził Marcin Miller.
Marcin Miller przyznał, że przez znaczny okres udawało mu się godzić intensywną karierę muzyczną z osobistym zaangażowaniem w opiekę nad chorą matką.
Udzielałem wywiadów, uśmiechałem się, jeździłem, wiesz, na różne programy, i potem musiałem wracać do mieszkania i pomagałem mamie. No i tak po prostu mama odeszła w moich ramionach.
Składamy wyrazy najszczerszego współczucia.




