Marcin Wrona w samym środku dramatycznych wydarzeń pod Białym Domem. „Zaczął strzelać”
Pod Białym Domem wydarzyły się sceny jak z horroru. Korespondent TVN Marcin Wrona znalazł się w samym centrum dramatu. Jego relacja mrozi krew w żyłach.
Strzelanina pod Białym Domem
W sobotni wieczór w pobliżu punktu kontrolnego przy Białym Domu doszło do strzelaniny, w której zginął napastnik, a ranna została jedna osoba postronna. Około godziny 18:00 na skrzyżowaniu 17th Street i Pennsylvania Avenue NW pojawił się 21-letni mężczyzna, który wyciągnął broń z torby i zaczął strzelać do funkcjonariuszy. Agenci Secret Service natychmiast odpowiedzieli ogniem, śmiertelnie raniąc napastnika, który zmarł później w szpitalu.
Choć żaden z mundurowych nie odniósł obrażeń, wciąż trwa ustalanie, czy ranny przechodzień ucierpiał w wyniku strzałów agresora, czy podczas wymiany ognia. Stan zdrowia tej osoby nie został ujawniony. Szybko wyszło na jaw, że sprawca był już wcześniej notowany przez służby, a w lipcu 2025 roku sąd wydał wobec niego zakaz zbliżania się do Białego Domu. Decyzja ta była następstwem wcześniejszej próby wtargnięcia na chroniony teren, podczas której mężczyzna twierdził, że “jest Jezusem” i domagał się aresztowania. Z dokumentacji wynikało również, że wcześniej leczył się psychiatrycznie.
Szokująca szczegóły zdarzenia
Po wybuchu strzelaniny okolica została błyskawicznie otoczona przez uzbrojone patrole i liczne radiowozy, co potwierdziły relacje obecnych na miejscu dziennikarzy. W momencie zdarzenia prezydent Donald Trump przebywał bezpiecznie w Gabinecie Owalnym, gdzie wraz ze swoimi doradcami prowadził rozmowy dotyczące negocjacji nad umową z Iranem. Przedstawiciele administracji szybko potwierdzili, że głowie państwa nie groziło żadne niebezpieczeństwo.
Incydent wywołał jednak spore poruszenie wśród korespondentów pracujących w pobliżu miejsca zdarzenia, których natychmiast ewakuowano i skierowano do prezydenckiej Sali Briefingów Prasowych. Przebywająca w rejonie strzelaniny Selina Wang z telewizji ABC News relacjonowała później dramatyczne chwile, wspominając, że wraz z całą ekipą techniczną musiała natychmiast paść na ziemię, aby schronić się przed lecącymi kulami.
Marcin Wrona relacjonuje tragedię w Białym Domu
Podczas strzelaniny w sąsiedztwie Białego Domu na miejscu obecny był również Marcin Wrona, waszyngtoński korespondent „Faktów” TVN. Sprawcą okazał się 21-letni mężczyzna, który przy punkcie kontrolnym wyciągnął z torby broń i ostrzelał uzbrojonych agentów.
Lokalne media ujawniły, że napastnik figurował już w kartotekach Secret Service. Wcześniej usiłował sforsować zabezpieczenia Białego Domu.
To jest kolejna sytuacja, gdy mamy do czynienia ze strzałami w Waszyngtonie. Tam w głębi znajduje się kompleks Białego Domu. To jest Pensylwania Avenue i na skrzyżowaniu z ulicą 17. padły strzały — mówił na Instagramie Marcin Wrona.
Korespondent TVN, Marcin Wrona, opublikował w mediach społecznościowych materiał zarejestrowany w pobliżu Białego Domu.
Podobno napastnik zaczął strzelać w stronę uzbrojonych mundurowych, funkcjonariuszy Secret Service. Oni odpowiedzieli ogniem, dwie osoby są ranne, motywy nie są znane, ale wiadomo, że w Białym Domu, gdy padły strzały, był prezydent Donald Trump, byli inni członkowie jego Gabinetu. Kolejna niezwykle niebezpieczna sytuacja w Waszyngtonie — relacjonował Wrona.




