Matthew McConaughey już nie będzie spacerował z całą rodziną

1-64-R1 1-64-R1

Rozwodów w show-biznesie nie brakuje. Niektóre rozstania bywają zaskakujące. Ostatnio zagraniczne portale trąbią o Kourtney Kardashian. Od dawna plotkowano, że Scott Disick woli imprezki od rodzinki, ale jakoś ciężko było dać temu wiarę. Niestety, Kourtney została z trojgiem dzieciaków, Disick wylądował w ramionach młodej modelki. Czy podobny los spotka Camilę Alves?

Matthew McConaughey nie zdradza swojej żony. Zagraniczne media donoszą jednak, że tych dwoje kłoci się o życie rodzinne.

Camila czuje się ponoć jak kura domowa i ma dość siedzenia w domu. Bardzo chciałaby rozwinąć się jako projektantka, ale z trójką dzieci nie jest to łatwe. Sprawy komplikuje fakt, że Matthew wciąż jest rozchwytywany i, jej zdaniem, za mało jej pomaga.

Paparazzi przyłapali ostatnio Camilę z pociechami. Miała na sobie jeansy i top z wizerunkiem postaci z kreskówki. Wyglądała na szczęśliwą?

&nbsp
Matthew McConaughey już nie będzie spacerował z całą rodziną

Matthew McConaughey już nie będzie spacerował z całą rodziną

Matthew McConaughey już nie będzie spacerował z całą rodziną

Matthew McConaughey już nie będzie spacerował z całą rodziną

Matthew McConaughey już nie będzie spacerował z całą rodziną

Matthew McConaughey już nie będzie spacerował z całą rodziną

Matthew McConaughey już nie będzie spacerował z całą rodziną

   
69 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

A kto byłby szczęśliwy jakby w spokoju na spacer wyjść nie mógł z dziećmi, bo fotoreporteży by za nim latali?

[b]gość, 12-10-15, 22:06 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 10:03 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 09:53 napisał(a):[/b]dzieciaki mają piękne! i później facet z dumą mówi “MAM DZIECI” – tak, dałeś plemnika…. i nic poza tym! wszystko zrobiła kobieta!!!Dokładnie. Mam 27 lat i prawdę mówiąc dopiero parę lat temu doceniłam to, że moja mama wszystko robiła przy dzieciach w życiu. Wychowała syna, mojego młodszego brata, który niestety ma takie podejście, że facet jest od robienia biznesów (czyli myślenia, planowania, kombinowania) a kobieta do kuchni i niech robi wszystko w domu. Moja mama oprócz tego, że zajmowała się dziećmi, po kilku latach poszła do pracy, pracowała na 3 zmiany, studiowałam 3 kierunki studiów (nie naraz oczywiście), uczyła się na nockach w pracy, ogarniała cały dom sama, panie, gotowanie, sprzątanie. A mój ojciec 8-16 w pracy a później TV. No ale to było inne pokolenie. Wolałabym sobie w łeb palnąć niż żyć tak, jak ona. Dlatego albo podział z mężem w przyszłości 50/50 albo wolę nie mieć dzieci i żyć w luźnym związku bo na dobrą sprawę zaangażowania i pracy matki nikt nie doceni (rodziców i tak kocha się tak samo) a każdy uznaje (bo się przyzwyczaja), że zrobione pranie czy obiad to się należy a jak tego nie ma to pretensje są do matki a nie do ojca.[/quote]Święte słowa.[/quote]U mnie mam nadzieję że tak nadal będzie czyli obowiązki domowe mamy mniej więcej pół na pół. Jak zdecydujemy się na dziecko to mamy układ że urlopem dzielimy się po połowie, bo ha nie mogę sobie pozwolić na wypadnięcie na rok z pracy.

[b]gość, 12-10-15, 10:03 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 09:53 napisał(a):[/b]dzieciaki mają piękne! i później facet z dumą mówi “MAM DZIECI” – tak, dałeś plemnika…. i nic poza tym! wszystko zrobiła kobieta!!!Dokładnie. Mam 27 lat i prawdę mówiąc dopiero parę lat temu doceniłam to, że moja mama wszystko robiła przy dzieciach w życiu. Wychowała syna, mojego młodszego brata, który niestety ma takie podejście, że facet jest od robienia biznesów (czyli myślenia, planowania, kombinowania) a kobieta do kuchni i niech robi wszystko w domu. Moja mama oprócz tego, że zajmowała się dziećmi, po kilku latach poszła do pracy, pracowała na 3 zmiany, studiowałam 3 kierunki studiów (nie naraz oczywiście), uczyła się na nockach w pracy, ogarniała cały dom sama, panie, gotowanie, sprzątanie. A mój ojciec 8-16 w pracy a później TV. No ale to było inne pokolenie. Wolałabym sobie w łeb palnąć niż żyć tak, jak ona. Dlatego albo podział z mężem w przyszłości 50/50 albo wolę nie mieć dzieci i żyć w luźnym związku bo na dobrą sprawę zaangażowania i pracy matki nikt nie doceni (rodziców i tak kocha się tak samo) a każdy uznaje (bo się przyzwyczaja), że zrobione pranie czy obiad to się należy a jak tego nie ma to pretensje są do matki a nie do ojca.[/quote]Święte słowa.

O co te baby na dole się kłócą, bo nie chcę mi się czytać całej dyskusji?? Na pierwszy rzut oka widać, że nie na temat. Typowe.

do 18:34Nie zadław się z tego zanoszenia pustostanie jeden. Głupia jesteś jak but i szkoda mi czasu na dyskusje z tobą. Jesteś ograniczona umysłowo i tępa, potrafisz wykonywać tylko rozkazy i polecenia, nie umiesz sama myśleć, nie potrafisz kreatywnie wykorzystać czasu ani nic stworzyć. Potrafisz tylko widzieć czubek własnego nosa i głosić kazania, że twój styl życia i twoje racje są najlepsze. Nawet nie masz pojęcia z kim piszesz i to jest najśmieszniejsze jak oskarżasz nie mając pojęcia, jak się pieklisz, chociaż nie ma o co… Pewnie ani gotować ani sprzątać ani prać ani nic nie potrafisz i stąd tyle w tobie jadu. Nazywając kogokolwiek maciorą sama sobie wystawiłaś świadectwo.

Troche gruba

[b]gość, 12-10-15, 19:38 napisał(a):[/b]O co te baby na dole się kłócą, bo nie chcę mi się czytać całej dyskusji?? Na pierwszy rzut oka widać, że nie na temat. Typowe.O jakieś toki studiów czy coś. Wszystko spoko tylko czemu ciężarna nie może chodzic na zajęcia to nierozumiem. A co ma do roboty? Dzieckiem się jeszcze zajmować nie musi na cholerę jakieś specjalne traktowanie.

[b]gość, 12-10-15, 20:12 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 19:38 napisał(a):[/b]O co te baby na dole się kłócą, bo nie chcę mi się czytać całej dyskusji?? Na pierwszy rzut oka widać, że nie na temat. Typowe.O jakieś toki studiów czy coś. Wszystko spoko tylko czemu ciężarna nie może chodzic na zajęcia to nierozumiem. A co ma do roboty? Dzieckiem się jeszcze zajmować nie musi na cholerę jakieś specjalne traktowanie.[/quote]Przeciez roznie ciaze kobiety znosza, jedne moga pracowac do 9 msca i czuja sie swietnie a inne rzygają, mdleją, maja ciaze zagrozone itd.

[b]gość, 12-10-15, 16:41 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 16:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 16:33 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 16:28 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 16:21 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 15:58 napisał(a):[/b]uwaga! jest coś takiego jak indywidualny tok studiów – nie musisz chodzić na azjęcia a studia dzienne masz zaliczone (jeśli oczywiście pozdajesz egzaminy podczas sesji_ wiem – bo sama tak miałamW porządku, jak się studiuje w Wyższej Szkole Lansu i Baunsu to tak może jest. To o czym ty piszesz, to jest zaliczanie zajęć eksternistycznie. [/quote]ITS – indywidualny tok studiów jest dla osób, którym za mało zajęć w tradycyjnym systemie. Widać, że albo studiowałaś jakieś BYLE CO albo nie wiesz co to jest ITS. Proszę bardzo, niżej wklejam pierwszy warunek do spełnienia jaki wygooglowałam. Napisz na jakieś uczelni ITS polega na tym, że nie chodzisz na zajęcia tylko zaliczasz 😀 “Warunkiem ubiegania się o ITS jest uzyskanie średniej arytmetycznej ocen co najmniej 4,5 z dotychczasowego toku studiów.”[/quote]a czy ja gdzieś napisałam, że nie trzeba średniej mieć?! napisałam, że nie musisz chodzić na zajęcia ale pozdawać trzeba wszystko ale najważniejsza jest twoja sytuacja, ty musisz to googlować a ja wiem o czym piszę[/quote]Jak się studiuje w Pcimiu Dolnym to może tam tak macie, nie wnikam.[/quote]Zarowno na studiach w Bielsku, Katowicach jak i w Krakokwie mozna zalatwic bez problemu indywidualny tok nauczania jak dziewczyna jest w ciazy – wiem bo samo studiuje w Katowicach i mam z najomych studiujacych w B-B i Krakowie. U nas na roku bylo kilka dziewczyn w ciazy i praktycznie nie chodzily na zajeia, uczyly sie w domu a potem przychodzily tylko na zdawki

A ja pracuje i dziele obowiazkami z mezem oraz wlaczam w nie dzieci. Jestem pielegniarka anestezjologiczna i pracuje na caly etat. Mam czas na silownie I pogaduchy z kumpela przy kawie. Gotuje I pieke bo lubie a maz robi inne rzeczy w domu. Co Wy macie za problemy? . Zamiast sie wspierac to sie porownujecie kto jest lepszy. Zalosne.

[b]gość, 12-10-15, 16:48 napisał(a):[/b]do 16:40Chyba ty tu się pocisz najbardziej swoim “intelektem” bo pracujesz i nie wykonujesz “prostych czynności”. Bawisz mnie niczym błazen w cyrku. Bawi mnie to twoje uparte stwierdzenie, że jak się pracuje zawodowo to już z mety jest się lepszym od tych, którzy nie pracują. Nawet nie rozgraniczasz jaka miała by to być praca, najważniejsze by była. Jeżeli Ty uważasz, że siedzenie 8h dziennie za biurkiem w biurze jest lepsze niż kreatywne spędzenie tych 8h to wybacz, ale nie ja tu jestem ograniczona. To są jakieś chore schematy i brak wyobrażni, a może przeraża cię wolny czas, nie wiedziałabyś co masz ze sobą zrobić? tak to robocik pomyka do pracy, wykonuje jakże skomplikowane czynności, bo przecież proste to ujma dla intelektu…masz racje, podcieranie dzieciom tylkow i mycie garow a później biegiem z kapciami w zębach podać je mężusiowi – to dopiero górnolotne zajęcie. naucz się czytać bezrobotna utrzymanko, że nie chodziło nikomu w poniższych komentarzach o głupie grube maciory po zawodówkach tylko o kobiety z dobrym wyksztalceniem. o takich byla mowa, ze nigdy kobieta inteligentna nie zamienilaby pracy i rozwoju osobistego na posiadowe w domu zeby myc podlogi i gotowac obiadki! naucz sie czytac i wyciagac wnioski a nie kretynki i glupie nierobotne sluzace biora udzial w dyskusji a nawet jej nie rozumieja!!!!! i przestan wciskac te kretynskie kity, ze niby kobieta niepracujaca 24/7 spelnia sie robiac inne rzeczy w domu, bo wykonujac proste obowiazki domowe zostaje jej niewiele czasu!!! a mezus z pracy wraca, odpoczac musi to i dalej zasuwasz skoro daje ci zarcie i dach nad glowa. wiec przestan sie produkowac i wyklepywac te smiechu warte pierdoly bo az sie smiechem zanosze!

do 16:40Chyba ty tu się pocisz najbardziej swoim “intelektem” bo pracujesz i nie wykonujesz “prostych czynności”. Bawisz mnie niczym błazen w cyrku. Bawi mnie to twoje uparte stwierdzenie, że jak się pracuje zawodowo to już z mety jest się lepszym od tych, którzy nie pracują. Nawet nie rozgraniczasz jaka miała by to być praca, najważniejsze by była. Jeżeli Ty uważasz, że siedzenie 8h dziennie za biurkiem w biurze jest lepsze niż kreatywne spędzenie tych 8h to wybacz, ale nie ja tu jestem ograniczona. To są jakieś chore schematy i brak wyobrażni, a może przeraża cię wolny czas, nie wiedziałabyś co masz ze sobą zrobić? tak to robocik pomyka do pracy, wykonuje jakże skomplikowane czynności, bo przecież proste to ujma dla intelektu…

No sorry, ale jakbym miala ich pieniadE to bym wziela opiekunki lub po prostu stuiowala online.

[b]gość, 12-10-15, 16:33 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 16:28 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 16:21 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 15:58 napisał(a):[/b]uwaga! jest coś takiego jak indywidualny tok studiów – nie musisz chodzić na azjęcia a studia dzienne masz zaliczone (jeśli oczywiście pozdajesz egzaminy podczas sesji_ wiem – bo sama tak miałamW porządku, jak się studiuje w Wyższej Szkole Lansu i Baunsu to tak może jest. To o czym ty piszesz, to jest zaliczanie zajęć eksternistycznie. [/quote]ITS – indywidualny tok studiów jest dla osób, którym za mało zajęć w tradycyjnym systemie. Widać, że albo studiowałaś jakieś BYLE CO albo nie wiesz co to jest ITS. Proszę bardzo, niżej wklejam pierwszy warunek do spełnienia jaki wygooglowałam. Napisz na jakieś uczelni ITS polega na tym, że nie chodzisz na zajęcia tylko zaliczasz 😀 “Warunkiem ubiegania się o ITS jest uzyskanie średniej arytmetycznej ocen co najmniej 4,5 z dotychczasowego toku studiów.”[/quote]a czy ja gdzieś napisałam, że nie trzeba średniej mieć?! napisałam, że nie musisz chodzić na zajęcia ale pozdawać trzeba wszystko ale najważniejsza jest twoja sytuacja, ty musisz to googlować a ja wiem o czym piszę

[b]gość, 12-10-15, 16:41 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 16:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 16:33 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 16:28 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 16:21 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 15:58 napisał(a):[/b]uwaga! jest coś takiego jak indywidualny tok studiów – nie musisz chodzić na azjęcia a studia dzienne masz zaliczone (jeśli oczywiście pozdajesz egzaminy podczas sesji_ wiem – bo sama tak miałamW porządku, jak się studiuje w Wyższej Szkole Lansu i Baunsu to tak może jest. To o czym ty piszesz, to jest zaliczanie zajęć eksternistycznie. [/quote]ITS – indywidualny tok studiów jest dla osób, którym za mało zajęć w tradycyjnym systemie. Widać, że albo studiowałaś jakieś BYLE CO albo nie wiesz co to jest ITS. Proszę bardzo, niżej wklejam pierwszy warunek do spełnienia jaki wygooglowałam. Napisz na jakieś uczelni ITS polega na tym, że nie chodzisz na zajęcia tylko zaliczasz 😀 “Warunkiem ubiegania się o ITS jest uzyskanie średniej arytmetycznej ocen co najmniej 4,5 z dotychczasowego toku studiów.”[/quote]a czy ja gdzieś napisałam, że nie trzeba średniej mieć?! napisałam, że nie musisz chodzić na zajęcia ale pozdawać trzeba wszystko ale najważniejsza jest twoja sytuacja, ty musisz to googlować a ja wiem o czym piszę[/quote]Jak się studiuje w Pcimiu Dolnym to może tam tak macie, nie wnikam.[/quote]och tak WIELKA STUDENTKO Z WIELKIEGO WROCŁAWIA, poza twoim wrockiem i polibuda jest tylko pcim dolny i gorny. Załosna jesteś.

[b]gość, 12-10-15, 16:30 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 16:27 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 15:27 napisał(a):[/b]Ale pierdzielisz. To że ty nie lubisz gotować nie oznacza że innej nie sprawia to frajdy. Sa kobiety które musza czuć się potrzebne a dzięki temu tak się czują właśnie. Niektóre to po prostu lubią a innym po prostu nie chce się pracować zawodowo, bo np. w wolnym czasie mogą odnawiać antyki albo pisać książki.Wiele osób lubi gotować ale codziennie przygotowywać obiad to po 2 miesiącach frajda z gotowania mija. Poza tym nikt nie pisze o robieniu kariery ale o pracowaniu, ZARABIANIU NA SIEBIE i byciu ZDOLNĄ INTELEKTUALNIE do robienia czegoś więcej niż mycie garów. Już widzę, ile kur domowych wydało książki 😀 Odnawianie antyków? Nie załamuj mnie. Poza tym już widzę, jak taka kura domowa codziennie sprzątająca, gotująca, prasująca, ogarniająca dzieci ma czas na pisanie książek 😀 Śmieszne!!![/quote]No to się pośmiej, skoro dla ciebie wszystko jest albo czarne albo białe to twoja sprawa i twoje ograniczenie.[/quote]Z tego co widzę, to ty masz jakiś problem, a nie ja. Mnie nie dotyczy problem życia na czyimś utrzymaniu czy zastanawiania się co bym robiła, gdybym żyła na czyimś utrzymaniu. Napisałam co myślę – że każdy zdrowy i myślący człowiek z wykształceniem powinien zrobić użytek ze swego intelektu i robić w żcyiu coś więcej niż tylko żyć na czyjś koszt i wykonywać proste czynności domowe. Już widzę, jak każdego dnia w czasie, gdy dzieci podczas posiłku rzucają się jedzeniem mamusia odnawia antyki. Sama pisałaś, że wiele kobiet gotuje itd. bo czują się wtedy potrzebne – i gdyby nie to, to nie czułyby się potrzebne bo skoro do żadnej pracy się nie nadają o co niby by miały robić? Sama się pogrążyłaś tym stwierdzeniem a teraz te wypociny…

[b]gość, 12-10-15, 16:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 16:33 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 16:28 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 16:21 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 15:58 napisał(a):[/b]uwaga! jest coś takiego jak indywidualny tok studiów – nie musisz chodzić na azjęcia a studia dzienne masz zaliczone (jeśli oczywiście pozdajesz egzaminy podczas sesji_ wiem – bo sama tak miałamW porządku, jak się studiuje w Wyższej Szkole Lansu i Baunsu to tak może jest. To o czym ty piszesz, to jest zaliczanie zajęć eksternistycznie. [/quote]ITS – indywidualny tok studiów jest dla osób, którym za mało zajęć w tradycyjnym systemie. Widać, że albo studiowałaś jakieś BYLE CO albo nie wiesz co to jest ITS. Proszę bardzo, niżej wklejam pierwszy warunek do spełnienia jaki wygooglowałam. Napisz na jakieś uczelni ITS polega na tym, że nie chodzisz na zajęcia tylko zaliczasz 😀 “Warunkiem ubiegania się o ITS jest uzyskanie średniej arytmetycznej ocen co najmniej 4,5 z dotychczasowego toku studiów.”[/quote]a czy ja gdzieś napisałam, że nie trzeba średniej mieć?! napisałam, że nie musisz chodzić na zajęcia ale pozdawać trzeba wszystko ale najważniejsza jest twoja sytuacja, ty musisz to googlować a ja wiem o czym piszę[/quote]Jak się studiuje w Pcimiu Dolnym to może tam tak macie, nie wnikam.

[b]gość, 12-10-15, 16:28 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 16:21 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 15:58 napisał(a):[/b]uwaga! jest coś takiego jak indywidualny tok studiów – nie musisz chodzić na azjęcia a studia dzienne masz zaliczone (jeśli oczywiście pozdajesz egzaminy podczas sesji_ wiem – bo sama tak miałamW porządku, jak się studiuje w Wyższej Szkole Lansu i Baunsu to tak może jest. To o czym ty piszesz, to jest zaliczanie zajęć eksternistycznie. [/quote]ITS – indywidualny tok studiów jest dla osób, którym za mało zajęć w tradycyjnym systemie. Widać, że albo studiowałaś jakieś BYLE CO albo nie wiesz co to jest ITS. Proszę bardzo, niżej wklejam pierwszy warunek do spełnienia jaki wygooglowałam. Napisz na jakieś uczelni ITS polega na tym, że nie chodzisz na zajęcia tylko zaliczasz 😀 “Warunkiem ubiegania się o ITS jest uzyskanie średniej arytmetycznej ocen co najmniej 4,5 z dotychczasowego toku studiów.”

[b]gość, 12-10-15, 16:27 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 15:27 napisał(a):[/b]Ale pierdzielisz. To że ty nie lubisz gotować nie oznacza że innej nie sprawia to frajdy. Sa kobiety które musza czuć się potrzebne a dzięki temu tak się czują właśnie. Niektóre to po prostu lubią a innym po prostu nie chce się pracować zawodowo, bo np. w wolnym czasie mogą odnawiać antyki albo pisać książki. Dla mnie żałosne są takie kobiety którym się wydaje że jak robią karierę to są najzajebistsze na świecie normalnie. Dla was nie do pomyśleniea jest że w czasie wolnym jeśli się nie pracuje można zrobić naprawdę znacznie więcej niż wy w tej waszej pracy. Ja pracuje zawodowo dlatego że lubię i że potrzebuję pieniędzy. Ale gdyby mi ktoś pozwolił nie pracować, to mam milion pomysłów na wypełnienie tego czasu i bynajmniej nie pucowaniem garów.Pisanie książek? Odnawianie antyków? Wiesz, bratowa mojego chłopaka, szyje ciuszki dzieciom, pufy, zmienia obicia mebli, bawi się scrapbookingiem i robi inne pierdoły. Tylko co to za życie jak się człowiek cały czas zajmuje takimi pierdołami – żeby była jasność, nie robi tego codziennie. Wiele osób lubi gotować ale codziennie przygotowywać obiad to po 2 miesiącach frajda z gotowania mija. Poza tym nikt nie pisze o robieniu kariery ale o pracowaniu, ZARABIANIU NA SIEBIE i byciu ZDOLNĄ INTELEKTUALNIE do robienia czegoś więcej niż mycie garów. Już widzę, ile kur domowych wydało książki 😀 Odnawianie antyków? Nie załamuj mnie. Poza tym już widzę, jak taka kura domowa codziennie sprzątająca, gotująca, prasująca, ogarniająca dzieci ma czas na pisanie książek 😀 Śmieszne!!![/quote]No to się pośmiej, skoro dla ciebie wszystko jest albo czarne albo białe to twoja sprawa i twoje ograniczenie.

[b]gość, 12-10-15, 16:28 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 16:21 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 15:58 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 15:45 napisał(a):[/b]do komentarza o tej cudownej znajomej, ma dwójke dzieci studiuje DZIENNIE i pracuje na cały etat ? ona się rozdwaja ? ale bajka hahahahahahaha i pewnie odrzutowiec pilotuje w wolnych chwilach 🙂 pełen etat to minimum 8h dziennie w pracy a studia dzienne to zajęcia w ciągu dnia do tego dwójka dzieci i pewnie nie potrzebuje pomocy od babci czy teściowej tylko sama wszystko robi hehehehehehehe. baju baju.uwaga! jest coś takiego jak indywidualny tok studiów – nie musisz chodzić na azjęcia a studia dzienne masz zaliczone (jeśli oczywiście pozdajesz egzaminy podczas sesji_ wiem – bo sama tak miałam[/quote]W porządku, jak się studiuje w Wyższej Szkole Lansu i Baunsu to tak może jest. To o czym ty piszesz, to jest zaliczanie zajęć eksternistycznie. Indywidualny tok studiów polega na tym, że zajęć masz zazwyczaj więcej, może być też mniej z powodu choroby, choć wtedy do tego bierze się urlop dziekański jak się nie wyrabia. Przynajmniej tak to działa na Politechnice Wrocławskiej. To o czym ty piszesz, to zaliczenia eksternistyczne. Może jak się studiuje jakieś pierdoły to można sobie olać wykłady i nie chodzić tylko zaliczyć na końcu ale są zajęcia OBOWIĄZKOWE jak seminaria, projekty czy laboratoria, gdzie zwłaszcza na laborkach obecność jest OBOWIĄZKOWA i nie można tylko wykuć na blachę co jest przedmiotem badań, ale trzeba fizycznie obsłużyć np. jakieś urządzenie. Może mylisz studia z jakimś korespondencyjnym kursikiem?[/quote]chyba tobie się coś pomyliło niewykształcona gówniaro! myślisz że poza twoją zajebistą polibudą to już nie ma innych dobrych uczelni w tym kraju?! myślisz że wszyscy mają laborki tępa dzido? nie mierz wszystkich swoją miara parówo!![/quote]aahahahah niezłe PARÓWO ahahahahah dobre ! ! !

[b]gość, 12-10-15, 16:21 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 15:58 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 15:45 napisał(a):[/b]do komentarza o tej cudownej znajomej, ma dwójke dzieci studiuje DZIENNIE i pracuje na cały etat ? ona się rozdwaja ? ale bajka hahahahahahaha i pewnie odrzutowiec pilotuje w wolnych chwilach 🙂 pełen etat to minimum 8h dziennie w pracy a studia dzienne to zajęcia w ciągu dnia do tego dwójka dzieci i pewnie nie potrzebuje pomocy od babci czy teściowej tylko sama wszystko robi hehehehehehehe. baju baju.uwaga! jest coś takiego jak indywidualny tok studiów – nie musisz chodzić na azjęcia a studia dzienne masz zaliczone (jeśli oczywiście pozdajesz egzaminy podczas sesji_ wiem – bo sama tak miałam[/quote]W porządku, jak się studiuje w Wyższej Szkole Lansu i Baunsu to tak może jest. To o czym ty piszesz, to jest zaliczanie zajęć eksternistycznie. Indywidualny tok studiów polega na tym, że zajęć masz zazwyczaj więcej, może być też mniej z powodu choroby, choć wtedy do tego bierze się urlop dziekański jak się nie wyrabia. Przynajmniej tak to działa na Politechnice Wrocławskiej. To o czym ty piszesz, to zaliczenia eksternistyczne. Może jak się studiuje jakieś pierdoły to można sobie olać wykłady i nie chodzić tylko zaliczyć na końcu ale są zajęcia OBOWIĄZKOWE jak seminaria, projekty czy laboratoria, gdzie zwłaszcza na laborkach obecność jest OBOWIĄZKOWA i nie można tylko wykuć na blachę co jest przedmiotem badań, ale trzeba fizycznie obsłużyć np. jakieś urządzenie. Może mylisz studia z jakimś korespondencyjnym kursikiem?[/quote]chyba tobie się coś pomyliło niewykształcona gówniaro! myślisz że poza twoją zajebistą polibudą to już nie ma innych dobrych uczelni w tym kraju?! myślisz że wszyscy mają laborki tępa dzido? nie mierz wszystkich swoją miara parówo!!

[b]gość, 12-10-15, 16:34 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 16:32 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 16:28 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 16:21 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 15:58 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 15:45 napisał(a):[/b]do komentarza o tej cudownej znajomej, ma dwójke dzieci studiuje DZIENNIE i pracuje na cały etat ? ona się rozdwaja ? ale bajka hahahahahahaha i pewnie odrzutowiec pilotuje w wolnych chwilach 🙂 pełen etat to minimum 8h dziennie w pracy a studia dzienne to zajęcia w ciągu dnia do tego dwójka dzieci i pewnie nie potrzebuje pomocy od babci czy teściowej tylko sama wszystko robi hehehehehehehe. baju baju.uwaga! jest coś takiego jak indywidualny tok studiów – nie musisz chodzić na azjęcia a studia dzienne masz zaliczone (jeśli oczywiście pozdajesz egzaminy podczas sesji_ wiem – bo sama tak miałam[/quote]W porządku, jak się studiuje w Wyższej Szkole Lansu i Baunsu to tak może jest. To o czym ty piszesz, to jest zaliczanie zajęć eksternistycznie. Indywidualny tok studiów polega na tym, że zajęć masz zazwyczaj więcej, może być też mniej z powodu choroby, choć wtedy do tego bierze się urlop dziekański jak się nie wyrabia. Przynajmniej tak to działa na Politechnice Wrocławskiej. To o czym ty piszesz, to zaliczenia eksternistyczne. Może mylisz studia z jakimś korespondencyjnym kursikiem?[/quote]chyba tobie się coś pomyliło niewykształcona gówniaro! myślisz że poza twoją zajebistą polibudą to już nie ma innych dobrych uczelni w tym kraju?! myślisz że wszyscy mają laborki tępa dzido? nie mierz wszystkich swoją miara parówo!![/quote]aahahahah niezłe PARÓWO ahahahahah dobre ! ! ![/quote]Co za dno, żeby samej sobie odpisywać…[/quote]chyba ty!!! wali mnie to co myślisz, ja mam zajebisty dzień a ty cebulakuj się dalej parówo!!!!!!!

[b]gość, 12-10-15, 16:32 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 16:28 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 16:21 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 15:58 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 15:45 napisał(a):[/b]do komentarza o tej cudownej znajomej, ma dwójke dzieci studiuje DZIENNIE i pracuje na cały etat ? ona się rozdwaja ? ale bajka hahahahahahaha i pewnie odrzutowiec pilotuje w wolnych chwilach 🙂 pełen etat to minimum 8h dziennie w pracy a studia dzienne to zajęcia w ciągu dnia do tego dwójka dzieci i pewnie nie potrzebuje pomocy od babci czy teściowej tylko sama wszystko robi hehehehehehehe. baju baju.uwaga! jest coś takiego jak indywidualny tok studiów – nie musisz chodzić na azjęcia a studia dzienne masz zaliczone (jeśli oczywiście pozdajesz egzaminy podczas sesji_ wiem – bo sama tak miałam[/quote]W porządku, jak się studiuje w Wyższej Szkole Lansu i Baunsu to tak może jest. To o czym ty piszesz, to jest zaliczanie zajęć eksternistycznie. Indywidualny tok studiów polega na tym, że zajęć masz zazwyczaj więcej, może być też mniej z powodu choroby, choć wtedy do tego bierze się urlop dziekański jak się nie wyrabia. Przynajmniej tak to działa na Politechnice Wrocławskiej. To o czym ty piszesz, to zaliczenia eksternistyczne. Może mylisz studia z jakimś korespondencyjnym kursikiem?[/quote]chyba tobie się coś pomyliło niewykształcona gówniaro! myślisz że poza twoją zajebistą polibudą to już nie ma innych dobrych uczelni w tym kraju?! myślisz że wszyscy mają laborki tępa dzido? nie mierz wszystkich swoją miara parówo!![/quote]aahahahah niezłe PARÓWO ahahahahah dobre ! ! ![/quote]Co za dno, żeby samej sobie odpisywać…

[b]gość, 12-10-15, 15:13 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 12:29 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 11:57 napisał(a):[/b]Bez sensu, wszedzie jest pełno matek ktore pracuja na pełny etat i wychowuja kilkoro dzieci. Sa przedszkola a ich na pewno stac na nianki ale kiepskiej baletnicy to i spodnica przeszkadza…czy jakos tak…Zacznijmy od tego, że dobrze wykształcone kobiety z ambicjami i intelektem nie będą siedziały w domu. Miłość do dzieci – ok, ale żeby spędzić w domu kilka czy kilkanaście lat biorąc na swoje barki 100% obowiązków domowych i przy dzieciach, oraz usługiwanie mężowi to domena kobiet, które nie są w stanie intelektualnie sprostać oczekiwaniom pracodawcy albo po prostu nie mają szans na znalezienie jakiejś w miarę fajnej pracy. Wiele kobiet (oczywiście tych bezrobotnych “pań domu”) twierdzi, że nie muszą pracować, że one lubią być w domu z dziećmi, że mąż wystarczająco zarabia… Taaa, jasne. Prawda jest taka, że albo mają męża, który nie kiwnie w domu palcem a z nich zrobił służbę, albo one same do żadnej pracy się nie nadają i wykonują proste czynności w domu. Spójrzmy prawdzie w oczy – normalna, zdolna i zaradna kobieta nawet nie pomyśli, żeby siedzieć latami w domu i myć gary oraz podawać ciepłe obiadki pod nos. Gdzie w takim związku jakiekolwiek partnerstwo? Może od razu lepiej znaleźć sobie męża Araba – taki pocisk z muzułmanek a wiele kobiet w Polsce żyje identycznie, jak one.[/quote]Zgadzam się. Sama mam w otoczeniu znajomą, która ma dwójkę dzieci, studiuje dziennie i pracuje na cały etat! Da się? Da. Nie wyobrażam sobie siedzieć całe życie z dziećmi w domu jak kura domowa. Na pewno byłabym nieszczęśliwa.[/quote]Dzieci zazwyczaj się z kimś ma, więc niech mężuś się nimi też zajmuje – wtedy wszystko jest prostsze.

[b]gość, 12-10-15, 16:28 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 16:21 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 15:58 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 15:45 napisał(a):[/b]do komentarza o tej cudownej znajomej, ma dwójke dzieci studiuje DZIENNIE i pracuje na cały etat ? ona się rozdwaja ? ale bajka hahahahahahaha i pewnie odrzutowiec pilotuje w wolnych chwilach 🙂 pełen etat to minimum 8h dziennie w pracy a studia dzienne to zajęcia w ciągu dnia do tego dwójka dzieci i pewnie nie potrzebuje pomocy od babci czy teściowej tylko sama wszystko robi hehehehehehehe. baju baju.uwaga! jest coś takiego jak indywidualny tok studiów – nie musisz chodzić na azjęcia a studia dzienne masz zaliczone (jeśli oczywiście pozdajesz egzaminy podczas sesji_ wiem – bo sama tak miałam[/quote]W porządku, jak się studiuje w Wyższej Szkole Lansu i Baunsu to tak może jest. To o czym ty piszesz, to jest zaliczanie zajęć eksternistycznie. Indywidualny tok studiów polega na tym, że zajęć masz zazwyczaj więcej, może być też mniej z powodu choroby, choć wtedy do tego bierze się urlop dziekański jak się nie wyrabia. Przynajmniej tak to działa na Politechnice Wrocławskiej. To o czym ty piszesz, to zaliczenia eksternistyczne. Może jak się studiuje jakieś pierdoły to można sobie olać wykłady i nie chodzić tylko zaliczyć na końcu ale są zajęcia OBOWIĄZKOWE jak seminaria, projekty czy laboratoria, gdzie zwłaszcza na laborkach obecność jest OBOWIĄZKOWA i nie można tylko wykuć na blachę co jest przedmiotem badań, ale trzeba fizycznie obsłużyć np. jakieś urządzenie. Może mylisz studia z jakimś korespondencyjnym kursikiem?[/quote]chyba tobie się coś pomyliło niewykształcona gówniaro! myślisz że poza twoją zajebistą polibudą to już nie ma innych dobrych uczelni w tym kraju?! myślisz że wszyscy mają laborki tępa dzido? nie mierz wszystkich swoją miara parówo!![/quote]O kurde, chyba filologię polską studiowałaś sądząc po bogactwie języka no i… kulturze osobistej.

[b]gość, 12-10-15, 12:29 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 11:57 napisał(a):[/b]Bez sensu, wszedzie jest pełno matek ktore pracuja na pełny etat i wychowuja kilkoro dzieci. Sa przedszkola a ich na pewno stac na nianki ale kiepskiej baletnicy to i spodnica przeszkadza…czy jakos tak…Zacznijmy od tego, że dobrze wykształcone kobiety z ambicjami i intelektem nie będą siedziały w domu. Miłość do dzieci – ok, ale żeby spędzić w domu kilka czy kilkanaście lat biorąc na swoje barki 100% obowiązków domowych i przy dzieciach, oraz usługiwanie mężowi to domena kobiet, które nie są w stanie intelektualnie sprostać oczekiwaniom pracodawcy albo po prostu nie mają szans na znalezienie jakiejś w miarę fajnej pracy. Wiele kobiet (oczywiście tych bezrobotnych “pań domu”) twierdzi, że nie muszą pracować, że one lubią być w domu z dziećmi, że mąż wystarczająco zarabia… Taaa, jasne. Prawda jest taka, że albo mają męża, który nie kiwnie w domu palcem a z nich zrobił służbę, albo one same do żadnej pracy się nie nadają i wykonują proste czynności w domu. Spójrzmy prawdzie w oczy – normalna, zdolna i zaradna kobieta nawet nie pomyśli, żeby siedzieć latami w domu i myć gary oraz podawać ciepłe obiadki pod nos. Gdzie w takim związku jakiekolwiek partnerstwo? Może od razu lepiej znaleźć sobie męża Araba – taki pocisk z muzułmanek a wiele kobiet w Polsce żyje identycznie, jak one.[/quote]Zgadzam się. Sama mam w otoczeniu znajomą, która ma dwójkę dzieci, studiuje dziennie i pracuje na cały etat! Da się? Da. Nie wyobrażam sobie siedzieć całe życie z dziećmi w domu jak kura domowa. Na pewno byłabym nieszczęśliwa.

[b]gość, 12-10-15, 15:29 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 15:13 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 12:29 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 11:57 napisał(a):[/b]Bez sensu, wszedzie jest pełno matek ktore pracuja na pełny etat i wychowuja kilkoro dzieci. Sa przedszkola a ich na pewno stac na nianki ale kiepskiej baletnicy to i spodnica przeszkadza…czy jakos tak…Zacznijmy od tego, że dobrze wykształcone kobiety z ambicjami i intelektem nie będą siedziały w domu. Miłość do dzieci – ok, ale żeby spędzić w domu kilka czy kilkanaście lat biorąc na swoje barki 100% obowiązków domowych i przy dzieciach, oraz usługiwanie mężowi to domena kobiet, które nie są w stanie intelektualnie sprostać oczekiwaniom pracodawcy albo po prostu nie mają szans na znalezienie jakiejś w miarę fajnej pracy. Wiele kobiet (oczywiście tych bezrobotnych “pań domu”) twierdzi, że nie muszą pracować, że one lubią być w domu z dziećmi, że mąż wystarczająco zarabia… Taaa, jasne. Prawda jest taka, że albo mają męża, który nie kiwnie w domu palcem a z nich zrobił służbę, albo one same do żadnej pracy się nie nadają i wykonują proste czynności w domu. Spójrzmy prawdzie w oczy – normalna, zdolna i zaradna kobieta nawet nie pomyśli, żeby siedzieć latami w domu i myć gary oraz podawać ciepłe obiadki pod nos. Gdzie w takim związku jakiekolwiek partnerstwo? Może od razu lepiej znaleźć sobie męża Araba – taki pocisk z muzułmanek a wiele kobiet w Polsce żyje identycznie, jak one.[/quote]Zgadzam się. Sama mam w otoczeniu znajomą, która ma dwójkę dzieci, studiuje dziennie i pracuje na cały etat! Da się? Da. Nie wyobrażam sobie siedzieć całe życie z dziećmi w domu jak kura domowa. Na pewno byłabym nieszczęśliwa.[/quote]Współczuję Ci szczerze, że dom kojarzy Ci się tylko z byciem kurą domową.[/quote]DOM tworzy cała rodzina a nie matka zapierdzielająca wokół reszty 24/7. Ja ci współczuję, jeśli uważasz, że od tego jest matka.

[b]gość, 12-10-15, 15:27 napisał(a):[/b]Ale pierdzielisz. To że ty nie lubisz gotować nie oznacza że innej nie sprawia to frajdy. Sa kobiety które musza czuć się potrzebne a dzięki temu tak się czują właśnie. Niektóre to po prostu lubią a innym po prostu nie chce się pracować zawodowo, bo np. w wolnym czasie mogą odnawiać antyki albo pisać książki. Dla mnie żałosne są takie kobiety którym się wydaje że jak robią karierę to są najzajebistsze na świecie normalnie. Dla was nie do pomyśleniea jest że w czasie wolnym jeśli się nie pracuje można zrobić naprawdę znacznie więcej niż wy w tej waszej pracy. Ja pracuje zawodowo dlatego że lubię i że potrzebuję pieniędzy. Ale gdyby mi ktoś pozwolił nie pracować, to mam milion pomysłów na wypełnienie tego czasu i bynajmniej nie pucowaniem garów.Pisanie książek? Odnawianie antyków? Wiesz, bratowa mojego chłopaka, szyje ciuszki dzieciom, pufy, zmienia obicia mebli, bawi się scrapbookingiem i robi inne pierdoły. Tylko co to za życie jak się człowiek cały czas zajmuje takimi pierdołami – żeby była jasność, nie robi tego codziennie. Wiele osób lubi gotować ale codziennie przygotowywać obiad to po 2 miesiącach frajda z gotowania mija. Poza tym nikt nie pisze o robieniu kariery ale o pracowaniu, ZARABIANIU NA SIEBIE i byciu ZDOLNĄ INTELEKTUALNIE do robienia czegoś więcej niż mycie garów. Już widzę, ile kur domowych wydało książki 😀 Odnawianie antyków? Nie załamuj mnie. Poza tym już widzę, jak taka kura domowa codziennie sprzątająca, gotująca, prasująca, ogarniająca dzieci ma czas na pisanie książek 😀 Śmieszne!!!

[b]gość, 12-10-15, 15:58 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 15:45 napisał(a):[/b]do komentarza o tej cudownej znajomej, ma dwójke dzieci studiuje DZIENNIE i pracuje na cały etat ? ona się rozdwaja ? ale bajka hahahahahahaha i pewnie odrzutowiec pilotuje w wolnych chwilach 🙂 pełen etat to minimum 8h dziennie w pracy a studia dzienne to zajęcia w ciągu dnia do tego dwójka dzieci i pewnie nie potrzebuje pomocy od babci czy teściowej tylko sama wszystko robi hehehehehehehe. baju baju.uwaga! jest coś takiego jak indywidualny tok studiów – nie musisz chodzić na azjęcia a studia dzienne masz zaliczone (jeśli oczywiście pozdajesz egzaminy podczas sesji_ wiem – bo sama tak miałam[/quote]W porządku, jak się studiuje w Wyższej Szkole Lansu i Baunsu to tak może jest. To o czym ty piszesz, to jest zaliczanie zajęć eksternistycznie. Indywidualny tok studiów polega na tym, że zajęć masz zazwyczaj więcej, może być też mniej z powodu choroby, choć wtedy do tego bierze się urlop dziekański jak się nie wyrabia. Przynajmniej tak to działa na Politechnice Wrocławskiej. To o czym ty piszesz, to zaliczenia eksternistyczne. Może jak się studiuje jakieś pierdoły to można sobie olać wykłady i nie chodzić tylko zaliczyć na końcu ale są zajęcia OBOWIĄZKOWE jak seminaria, projekty czy laboratoria, gdzie zwłaszcza na laborkach obecność jest OBOWIĄZKOWA i nie można tylko wykuć na blachę co jest przedmiotem badań, ale trzeba fizycznie obsłużyć np. jakieś urządzenie. Może mylisz studia z jakimś korespondencyjnym kursikiem?

[b]gość, 12-10-15, 15:13 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 12:29 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 11:57 napisał(a):[/b]Bez sensu, wszedzie jest pełno matek ktore pracuja na pełny etat i wychowuja kilkoro dzieci. Sa przedszkola a ich na pewno stac na nianki ale kiepskiej baletnicy to i spodnica przeszkadza…czy jakos tak…Zacznijmy od tego, że dobrze wykształcone kobiety z ambicjami i intelektem nie będą siedziały w domu. Miłość do dzieci – ok, ale żeby spędzić w domu kilka czy kilkanaście lat biorąc na swoje barki 100% obowiązków domowych i przy dzieciach, oraz usługiwanie mężowi to domena kobiet, które nie są w stanie intelektualnie sprostać oczekiwaniom pracodawcy albo po prostu nie mają szans na znalezienie jakiejś w miarę fajnej pracy. Wiele kobiet (oczywiście tych bezrobotnych “pań domu”) twierdzi, że nie muszą pracować, że one lubią być w domu z dziećmi, że mąż wystarczająco zarabia… Taaa, jasne. Prawda jest taka, że albo mają męża, który nie kiwnie w domu palcem a z nich zrobił służbę, albo one same do żadnej pracy się nie nadają i wykonują proste czynności w domu. Spójrzmy prawdzie w oczy – normalna, zdolna i zaradna kobieta nawet nie pomyśli, żeby siedzieć latami w domu i myć gary oraz podawać ciepłe obiadki pod nos. Gdzie w takim związku jakiekolwiek partnerstwo? Może od razu lepiej znaleźć sobie męża Araba – taki pocisk z muzułmanek a wiele kobiet w Polsce żyje identycznie, jak one.[/quote]Zgadzam się. Sama mam w otoczeniu znajomą, która ma dwójkę dzieci, studiuje dziennie i pracuje na cały etat! Da się? Da. Nie wyobrażam sobie siedzieć całe życie z dziećmi w domu jak kura domowa. Na pewno byłabym nieszczęśliwa.[/quote]Współczuję Ci szczerze, że dom kojarzy Ci się tylko z byciem kurą domową.

Ale pierdzielisz. To że ty nie lubisz gotować nie oznacza że innej nie sprawia to frajdy. Sa kobiety które musza czuć się potrzebne a dzięki temu tak się czują właśnie. Niektóre to po prostu lubią a innym po prostu nie chce się pracować zawodowo, bo np. w wolnym czasie mogą odnawiać antyki albo pisać książki. Dla mnie żałosne są takie kobiety którym się wydaje że jak robią karierę to są najzajebistsze na świecie normalnie. Dla was nie do pomyśleniea jest że w czasie wolnym jeśli się nie pracuje można zrobić naprawdę znacznie więcej niż wy w tej waszej pracy. Ja pracuje zawodowo dlatego że lubię i że potrzebuję pieniędzy. Ale gdyby mi ktoś pozwolił nie pracować, to mam milion pomysłów na wypełnienie tego czasu i bynajmniej nie pucowaniem garów.

[b]gość, 12-10-15, 15:45 napisał(a):[/b]do komentarza o tej cudownej znajomej, ma dwójke dzieci studiuje DZIENNIE i pracuje na cały etat ? ona się rozdwaja ? ale bajka hahahahahahaha i pewnie odrzutowiec pilotuje w wolnych chwilach 🙂 pełen etat to minimum 8h dziennie w pracy a studia dzienne to zajęcia w ciągu dnia do tego dwójka dzieci i pewnie nie potrzebuje pomocy od babci czy teściowej tylko sama wszystko robi hehehehehehehe. baju baju.uwaga! jest coś takiego jak indywidualny tok studiów – nie musisz chodzić na azjęcia a studia dzienne masz zaliczone (jeśli oczywiście pozdajesz egzaminy podczas sesji_ wiem – bo sama tak miałam

do komentarza o tej cudownej znajomej, ma dwójke dzieci studiuje DZIENNIE i pracuje na cały etat ? ona się rozdwaja ? ale bajka hahahahahahaha i pewnie odrzutowiec pilotuje w wolnych chwilach 🙂 pełen etat to minimum 8h dziennie w pracy a studia dzienne to zajęcia w ciągu dnia do tego dwójka dzieci i pewnie nie potrzebuje pomocy od babci czy teściowej tylko sama wszystko robi hehehehehehehe. baju baju.

podrywaczka

Natalia W z Palmir zakrywa żonatych na chorobę ojca na litość a szczur głupi uważajcie dziewczyny z okolic Warszawy

[b]gość, 12-10-15, 11:32 napisał(a):[/b]Tak to jest najpierw starają się o dzieci a potem problem bo to przeszkoda w karierze … a są tacy , którzy by wiele dali by mieć dzieci całe zdrowe, swoje, ukochane i móc się nimi zająć a nie mogą dziwny ten światBo wielu ludzi nie żyje, tak jakby chciało. Kończą studia, biorą ślub, 9 miesięcy po ślubie bach, dziecko. No bo jesteśmy wychowywani w schemacie, trzeba żyć tak jak inni i sugerujemy się tym. Dlatego uważam, że należy żyć po swojemu. Najgłupszy argumenty dla mnie z dziećmi to “na co czekać / a bo to już odpowiedni wiek / no kiedyś trzeba mieć te dzieci / a bo zegar tyka / no mam swoje lata to wypada już myśleć o dzieciach”. Poza tym wiele kobiet nie ma pomysłu na siebie więc robią te dzieci, ale gdzieś w międzyczasie człowiek dojrzewa i widzi, że on sam gdzieś zniknął w gąszczu obowiązków przy dzieciach. Faceci raczej o sobie nie zapominają – to domena kobiet. I jeszcze uważają, że dobrze postępują i to jakaś “misja”. Żałosne.

[b]gość, 12-10-15, 11:29 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 11:11 napisał(a):[/b]dzieciaki ma naprawdę bogate w urodęPo najstarszym synku widać że będzie niezły przystojniaczek.[/quote]mi najmłodszy się podoba, słodziaczek 🙂

[b]gość, 12-10-15, 11:32 napisał(a):[/b]Tak to jest najpierw starają się o dzieci a potem problem bo to przeszkoda w karierze … a są tacy , którzy by wiele dali by mieć dzieci całe zdrowe, swoje, ukochane i móc się nimi zająć a nie mogą dziwny ten światBo wielu ludzi nie żyje, tak jakby chciało. Kończą studia, biorą ślub, 9 miesięcy po ślubie bach, dziecko. No bo jesteśmy wychowywani w schemacie, trzeba żyć tak jak inni, sugerujemy się tym i nie myślimy o tym, czego my chcemy. Później się okazuje, że są rozczarowania, bo jednak dalej chcielibyśmy żyć jak dawniej a tu niestety więcej wydatków, obowiązków, mniej czasu dla siebie. Dlatego uważam, że należy żyć po swojemu, brać ślub nie dlatego bo ciotka i matka naciska, ale dlatego bo się tego pragnie, to samo z dziecmi. Najgłupszy argumenty dla mnie z dziećmi to “na co czekać/ a bo to już odpowiedni wiek / no kiedyś trzeba mieć te dzieci / a bo zegar tyka / no mam swoje lata to wypada już myśleć o dzieciach”. Poza tym wiele kobiet nie ma pomysłu na siebie więc robią te dzieci, ale gdzieś w międzyczasie człowiek dojrzewa i widzi, że on sam gdzieś zniknął w gąszczu obowiązków przy dzieciach. Faceci raczej o sobie nie zapominają – to domena kobiet jak widać po poniższych komentarzach, które lubią czuć się jak niezastąpione bohaterki ale to tylko próżna otoczka ideologiczna dodana do ciężkiej roboty i bezsensownego poświęcenia.

[b]gość, 12-10-15, 10:47 napisał(a):[/b]nie mogę komentować coś, chciałam napisać, że nie rozumiesz, ponieważ NIE STARASZ się zrozumieć. Czasami trzeba odstąpić od swojego toku myślenia i zobaczyć jak żyją ludzie za ścianą.No tak, tak.

Bez sensu, wszedzie jest pełno matek ktore pracuja na pełny etat i wychowuja kilkoro dzieci. Sa przedszkola a ich na pewno stac na nianki ale kiepskiej baletnicy to i spodnica przeszkadza…czy jakos tak…

[b]gość, 12-10-15, 11:57 napisał(a):[/b]Bez sensu, wszedzie jest pełno matek ktore pracuja na pełny etat i wychowuja kilkoro dzieci. Sa przedszkola a ich na pewno stac na nianki ale kiepskiej baletnicy to i spodnica przeszkadza…czy jakos tak…Zacznijmy od tego, że dobrze wykształcone kobiety z ambicjami i intelektem nie będą siedziały w domu. Miłość do dzieci – ok, ale żeby spędzić w domu kilka czy kilkanaście lat biorąc na swoje barki 100% obowiązków domowych i przy dzieciach, oraz usługiwanie mężowi to domena kobiet, które nie są w stanie intelektualnie sprostać oczekiwaniom pracodawcy albo po prostu nie mają szans na znalezienie jakiejś w miarę fajnej pracy. Wiele kobiet (oczywiście tych bezrobotnych “pań domu”) twierdzi, że nie muszą pracować, że one lubią być w domu z dziećmi, że mąż wystarczająco zarabia… Taaa, jasne. Prawda jest taka, że albo mają męża, który nie kiwnie w domu palcem a z nich zrobił służbę, albo one same do żadnej pracy się nie nadają i wykonują proste czynności w domu. Spójrzmy prawdzie w oczy – normalna, zdolna i zaradna kobieta nawet nie pomyśli, żeby siedzieć latami w domu i myć gary oraz podawać ciepłe obiadki pod nos. Gdzie w takim związku jakiekolwiek partnerstwo? Może od razu lepiej znaleźć sobie męża Araba – taki pocisk z muzułmanek a wiele kobiet w Polsce żyje identycznie, jak one.

Tak to jest najpierw starają się o dzieci a potem problem bo to przeszkoda w karierze … a są tacy , którzy by wiele dali by mieć dzieci całe zdrowe, swoje, ukochane i móc się nimi zająć a nie mogą dziwny ten świat

[b]gość, 12-10-15, 10:23 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 10:19 napisał(a):[/b]Ciekawa jestem czy również mój komentarz by Cię śmieszył gdybyś miała dzieci i faceta, którego one nie obchodzą. Z pewnością byś wtedy zostawiła dzieci i poszła “robić karierę”. No, chyba, że nie masz serca. Zejdź na ziemię! Wyrodnych matek jest naprawdę niewiele, a tak to KOCHA się swoje dzieci. Jestem w stanie to sobie wyobrazić. I jeszcze jedno; jestem za podziałem ról i nie uważam, że należy ustępować facetom, ale życie naokoło często pokazuje, że czasami nie ma innego wyjścia. A Ty mierzysz wszystkich jedną miarą – to nie fair.Jakbym miała faceta, którego nie obchodzą dzieci to zacznijmy od tego, że nie miałabym z tym człowiekiem dzieci a poza tym jego podejście tylko by mnie utwierdziło w przekonaniu, że głupotą i idiotyzmem byłoby zostanie przy nim i robienie za jego służącą. W dalszym ciągu po twoich komentarzach widzę, że uważasz, że rolą matki jest poświęcenie się i dopasowanie do faceta oraz totalne ustąpienie mu. Zrozum – bycie czyjąś służącą to niewolnictwo XXI wieku, można zawsze ODEJŚĆ. Po co komu mąż, który idąc twoim tokiem rozumowania NIE KOCHA DZIECI (no rozumiem, że skoro się nimi nie interesuje to ich nie kocha), nie kocha żony, bo wszystko zwala na jej głowę i nie interesuje się tym, co ona czuje.. To po co żyć z kimś takim, być jego służącą i jeszcze dorabiać do tego otoczkę bohaterstwa? Śmieszne. Tak, twoje komentarze dalej mnie śmieszą.[/quote]To przynajmniej się pośmiejesz trochę w ten piękny dzień, bo tak to widzę, że chyba nie jest to Twoim atutem. Wolisz gryźć, co?

dzieciaki ma naprawdę bogate w urodę

[b]gość, 12-10-15, 10:33 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 10:25 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 10:23 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 10:19 napisał(a):[/b]Ciekawa jestem czy również mój komentarz by Cię śmieszył gdybyś miała dzieci i faceta, którego one nie obchodzą. Z pewnością byś wtedy zostawiła dzieci i poszła “robić karierę”. No, chyba, że nie masz serca. Zejdź na ziemię! Wyrodnych matek jest naprawdę niewiele, a tak to KOCHA się swoje dzieci. Jestem w stanie to sobie wyobrazić. I jeszcze jedno; jestem za podziałem ról i nie uważam, że należy ustępować facetom, ale życie naokoło często pokazuje, że czasami nie ma innego wyjścia. A Ty mierzysz wszystkich jedną miarą – to nie fair.Jakbym miała faceta, którego nie obchodzą dzieci to zacznijmy od tego, że nie miałabym z tym człowiekiem dzieci a poza tym jego podejście tylko by mnie utwierdziło w przekonaniu, że głupotą i idiotyzmem byłoby zostanie przy nim i robienie za jego służącą. W dalszym ciągu po twoich komentarzach widzę, że uważasz, że rolą matki jest poświęcenie się i dopasowanie do faceta oraz totalne ustąpienie mu. Zrozum – bycie czyjąś służącą to niewolnictwo XXI wieku, można zawsze ODEJŚĆ. Po co komu mąż, który idąc twoim tokiem rozumowania NIE KOCHA DZIECI (no rozumiem, że skoro się nimi nie interesuje to ich nie kocha), nie kocha żony, bo wszystko zwala na jej głowę i nie interesuje się tym, co ona czuje.. To po co żyć z kimś takim, być jego służącą i jeszcze dorabiać do tego otoczkę bohaterstwa? Śmieszne. Tak, twoje komentarze dalej mnie śmieszą.[/quote]To przynajmniej się pośmiejesz trochę w ten piękny dzień, bo tak to widzę, że chyba nie jest to Twoim atutem. Wolisz gryźć, co?[/quote]coraz wiecej matek polek meczennic uwazajacych jakie to szorowanie podlog i mycie garow jest wazne w ich nudnym zyciu sprzataczek uwiezionych we wlasnym domu[/quote]chyba ty. każdy wie że to obowiązek a nie przyjemność, sorry

[b]gość, 12-10-15, 10:03 napisał(a):[/b]do kom z 09:26:Ej, ale to nie jest tak że one są służącymi, bo chyba normalne to jest że chcesz mieć w domu np. czysto i pachnąco itp. – więc robisz to też dla siebie, a nie “służąca”. Druga sprawa dzieci się kocha i myślę, że większość kobiet po prostu chce dla dzieci jak najlepiej – stąd może czasami nadmierna opieka. A faceci… wszystkie wiemy jacy oni są. Tak jak napisałaś nie są skorzy do poświęceń i siedzenia w domu, więc kto to ma zrobić? Jakby Twój men uciekał do pracy ciągle i Ty też to kto by się tymi dziećmi zajął? To nie rzeczy ani nawet nie kot, że możesz zostawić w domu i robić co Ci się podoba. Nie mam dzieci, ale myślę, że przesadziłaś z tym podsumowaniem o polocie i braku ambicji, a lenistwo to już całkiem jest tu nie na miejscu, bo w domu jest naprawdę mnóstwo pracy a przy dzieciach do tego… to nawet sobie nie wyobrażam. Wkurza mnie takie gadanie, że zajmowanie się domem i wychowywanie dzieci to jest nic- to jest wg mnie trudne, absorbujące i mega odpowiedzialne zajęcie. Naprawdę, zastanówcie się czasem zanim coś napiszecie, bo możecie kogoś bardzo niesprawiedliwie osądzić.Czyli generalnie uważasz, że jak facet w życiu robi co chce to trzeba mu ustąpić bo przecież ktoś musi się dziećmi zająć? Bzdura. Ludzie, którzy nie mają dzieci też sobie gotują i sprzątają i jakoś do tego pracują zawodowo. Śmieszy mnie twój komentarz, bo nie podajesz żadnych argumentów tylko bronisz “gospodyń domowych” i sugerujesz, że kobieta musi się godzić na warunki męża, bo nie ma wyjścia. Serio? Co bym zrobiła mając takiego męża? Odeszłabym, opiekę nad dziećmi podzieliłabym pół na pół i tyle. Nie byłabym niczyją służbą.

[b]gość, 12-10-15, 11:11 napisał(a):[/b]dzieciaki ma naprawdę bogate w urodęPo najstarszym synku widać że będzie niezły przystojniaczek.

nie mogę komentować coś, chciałam napisać, że nie rozumiesz, ponieważ NIE STARASZ się zrozumieć. Czasami trzeba odstąpić od swojego toku myślenia i zobaczyć jak żyją ludzie za ścianą.

[b]gość, 12-10-15, 09:53 napisał(a):[/b]dzieciaki mają piękne! i później facet z dumą mówi “MAM DZIECI” – tak, dałeś plemnika…. i nic poza tym! wszystko zrobiła kobieta!!!Dokładnie. Mam 27 lat i prawdę mówiąc dopiero parę lat temu doceniłam to, że moja mama wszystko robiła przy dzieciach w życiu. Wychowała syna, mojego młodszego brata, który niestety ma takie podejście, że facet jest od robienia biznesów (czyli myślenia, planowania, kombinowania) a kobieta do kuchni i niech robi wszystko w domu. Moja mama oprócz tego, że zajmowała się dziećmi, po kilku latach poszła do pracy, pracowała na 3 zmiany, studiowałam 3 kierunki studiów (nie naraz oczywiście), uczyła się na nockach w pracy, ogarniała cały dom sama, panie, gotowanie, sprzątanie. A mój ojciec 8-16 w pracy a później TV. No ale to było inne pokolenie. Wolałabym sobie w łeb palnąć niż żyć tak, jak ona. Dlatego albo podział z mężem w przyszłości 50/50 albo wolę nie mieć dzieci i żyć w luźnym związku bo na dobrą sprawę zaangażowania i pracy matki nikt nie doceni (rodziców i tak kocha się tak samo) a każdy uznaje (bo się przyzwyczaja), że zrobione pranie czy obiad to się należy a jak tego nie ma to pretensje są do matki a nie do ojca.

[b]gość, 12-10-15, 10:25 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 10:23 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-10-15, 10:19 napisał(a):[/b]Ciekawa jestem czy również mój komentarz by Cię śmieszył gdybyś miała dzieci i faceta, którego one nie obchodzą. Z pewnością byś wtedy zostawiła dzieci i poszła “robić karierę”. No, chyba, że nie masz serca. Zejdź na ziemię! Wyrodnych matek jest naprawdę niewiele, a tak to KOCHA się swoje dzieci. Jestem w stanie to sobie wyobrazić. I jeszcze jedno; jestem za podziałem ról i nie uważam, że należy ustępować facetom, ale życie naokoło często pokazuje, że czasami nie ma innego wyjścia. A Ty mierzysz wszystkich jedną miarą – to nie fair.Jakbym miała faceta, którego nie obchodzą dzieci to zacznijmy od tego, że nie miałabym z tym człowiekiem dzieci a poza tym jego podejście tylko by mnie utwierdziło w przekonaniu, że głupotą i idiotyzmem byłoby zostanie przy nim i robienie za jego służącą. W dalszym ciągu po twoich komentarzach widzę, że uważasz, że rolą matki jest poświęcenie się i dopasowanie do faceta oraz totalne ustąpienie mu. Zrozum – bycie czyjąś służącą to niewolnictwo XXI wieku, można zawsze ODEJŚĆ. Po co komu mąż, który idąc twoim tokiem rozumowania NIE KOCHA DZIECI (…)[/quote]To przynajmniej się pośmiejesz trochę w ten piękny dzień, bo tak to widzę, że chyba nie jest to Twoim atutem. Wolisz gryźć, co?[/quote]Lubię rzeczowe dyskusje, ale nie wtedy, gdy ja podaję argumenty a oponentki albo piszą to, co ty – czyli generalnie nic, albo to co koleżanka wyżej, czyli dużo, ale omijając temat, też bez argumentów. Wybacz ale trudno mi pojąć jak w XXI wieku, gdy kobiety mają prawo uczyć się, rozwijać i przebywać wśród ludzi one uważają dalej, że to ważna rola być służącą we własnym domu i ustępowanie we wszystkim mężowi. Nie wiem, czy to naiwność, głupota czy po prostu rodzice kazali brać pierwszego lepszego bo wszystkie dziewuszki we wsi już mają mężów i ludzie plotkują. Nie rozumiem po prostu.