Pierwszy mąż Grażyny Wolszczak nie żyje. Tak zareagowała, gdy usłyszała najgorsze
Grażyna Wolszczak od lat występuje przed kamerami, co pozwoliło jej na zdobycie ogromnej popularności. Mimo to gwiazda oddziela grubą kreską życie zawodowe od prywatnego. Niewiele osób wie, z jaką tragedią się zmierzyła. Straciła męża, a o wszystkim dowiedziała się przez telefon. Jej reakcja może zaskakiwać.
Grażyna Wolszczak należy do topowych polskich aktorek
Grażyna Wolszczak to jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorek teatralnych, filmowych i telewizyjnych. Karierę rozpoczęła w teatrze, najpierw w Teatrze Nowym w Poznaniu, a następnie w Teatrze Polskim w Warszawie. Szybko zaczęła pojawiać się także w telewizji i filmie, debiutując m.in. w serialu „07 zgłoś się”.
Popularność przyniosły jej role w serialach, zwłaszcza w „Klanie”, a później w „Na Wspólnej” i „Pierwszej miłości”. Duży rozgłos zdobyła także dzięki roli Yennefer w filmie i serialu „Wiedźmin” oraz jako Judyta w kontynuacji kultowej powieści Katarzyny Grocholi “Ja wam pokażę!”. Równolegle rozwijała karierę teatralną, pozostając aktywną na scenach warszawskich.
Jej dorobek obejmuje kilkadziesiąt ról, a działalność artystyczna trwa nieprzerwanie od lat 80., co czyni ją jedną z ważniejszych postaci polskiej sceny aktorskiej. Wielu pozazdrościłoby jej takiej kariery, ale w życiu aktorki były także chwile słabości. Grażyna Wolszczak straciła męża, a o szczegółach tragedii opowiedziała w podcaście Magdy Mołek.

Grażyna Wolszczak straciła męża
Aktorka od ponad dwóch dekad tworzy szczęśliwy związek ze scenarzystą Cezarym Harasimowiczem. Para chętnie pokazuje się razem podczas medialnych eventów, nie szczędząc sobie czułości. Wcześniej Grażyna Wolszczak miała męża, Marka Sikorę. Pobrali się w 1986 roku, a trzy lata później powitali na świecie syna, Filipa. Niestety ich sielanka została zburzona tragedią,
Nad gwiazdą zebrały się czarne chmury, gdy pożegnała ukochanego partnera. Aktor zmarł przedwcześnie w wyniku udaru mózgu, do którego doszło w 1996 roku. Grażyna Wolszczak dowiedziała się o dramacie przez telefon. Od pierwszych dźwięków przeczuwała, że coś jest nie tak, ale jej reakcja zaskoczy wszystkich.
Grażyna Wolszczak dowiedziała się o tragedii przez telefon. Tak zareagowała
Małżeństwo dawało jej dużo radości. Wraz z Markiem Sikorą podzielała wspólne pasje do aktorstwa, a gdy założyli rodzinę, dzielili się obowiązkami tak, by oboje mogli dalej rozwijać się zawodowo. W nieszczęśliwym dniu aktor wybrał się wraz z synem na lekcję jazdy konnej. Grażyna Wolszczak była w Warszawie, gdy otrzymała telefon. Już po głosie bliskiej osoby wiedziała, że czekają na nią dramatyczne wiadomości. W pierwszej chwili racjonalność ją opuściła, a ona odczuła ulgę, gdy okazało się, że nie chodzi o jej syna. Sekundę później uderzyła ją waga rzeczywistości.
Pojechałam do Warszawy i dostałam telefon. Ciotka powiedziała: usiądź. I ja już widziałam, że coś się złego stało i wiedziałam, że tego dnia mieli pójść na lekcję konną. I ja czułam, że coś się stało. I jak ciotka powiedziała, że Marek nie żyje, to ja pierwsze miałam takie: uff, że z Filipem wszystko w porządku. […] A dopiero później ten drugi rykoszet – wspominała u Magdy Mołek.
Grażyna Wolszczak stanęła przed nowymi wyzwaniami pogodzenia żałoby, kariery i samotnego macierzyństwa. Bliscy ruszyli z pomocą, która była tymczasowa. Gwiazda musiała sama zacząć nad sobą pracę.
Mówię sobie w tej najtrudniejszej sytuacji, kilka dni po śmierci Marka: mam wybór. Mogę usiąść i płakać, licząc na współczucie innych, albo wziąć sprawy w swoje ręce. Wiedziałam już wtedy, że moment mobilizacji i pomocy ze strony bliskich jest czasowy, więc postanowiłam: nie będę czekać, muszę sama sobie z tym poradzić — wyznała.
Obecnie aktorka może pochwalić się pokaźną karierą, dorosłym synem, a także szczęśliwym życiem miłosnym. Jej charakter stał się silniejszy po tragedii, która niejednego by złamała.




