Mąż pokazał ostatnie zdjęcie Agnieszki Maciąg. Tak wyglądała w czasie walki z chorobą
Śmierć Agnieszki Maciąg wstrząsnęła jej bliskimi i tysiącami osób, które przez lata czerpały siłę z jej książek, wykładów i codziennej obecności w mediach społecznościowych. Teraz jej mąż, Robert opublikował niezwykle osobisty wpis, do którego dołączył ostatnie zdjęcie ukochanej. To poruszające świadectwo żałoby, miłości i duchowej drogi, którą Agnieszka przeszła do końca bez lęku.
Intymna opowieść o pożegnaniu
Robert w swoim wpisie opisał dni tuż po odejściu Agnieszki. Zatrzymany w czasie, wracający do przedmiotów, zapachów i wspomnień, otwierał szuflady, szafy i pudełka ze zdjęciami, które gromadzili przez lata.
Przez kilka dni byłem zawieszony. Otwierałem szuflady, szafki. Znalazłem pudełka ze zdjęciami nagromadzone latami. Znalazłem nawet takie, których nigdy nie widziałem. Otwierałem szafy. Patrzyłem na ubrania. Dotykałem. Czułem zapach. Przypominałem sobie, kiedy ostatnio miała to na sobie
Wspomniał też rozmowę, która dziś nabiera szczególnego znaczenia. Agnieszka wiedziała, że jej życie się zmienia i z niezwykłym spokojem porządkowała codzienność.
Wiesz – powiedziała niedawno – większości z moich ubrań już nigdy nie założę. Musiała dopasować garderobę do nowego życia… Była przy tym tak spokojna. Można powiedzieć pogodzona, ale jednocześnie silna, pewna siebie. Jak zawsze. Nie bała się
„Nie bój się” – przesłanie, które zostawiła światu
Centralnym motywem wpisu Roberta stały się słowa, które Agnieszka powtarzała przez całe życie o odwadze, pracy z lękiem i wewnętrznym spokoju. Mąż przypomniał symbolikę biblijnego przesłania, które towarzyszy ludziom każdego dnia.
Ktoś policzył, że w Piśmie Świętym słowa ‘nie bój się’ lub ‘nie lękaj się’ padają aż trzysta sześćdziesiąt pięć razy – tyle, ile jest dni w roku
Przywołał też fragment z Księgi Przysłów i słowa Agnieszki o praktykach, które pomagały jej zachować równowagę nawet w najtrudniejszych momentach.
Pierwszym krokiem jest spojrzenie na to, czego się boimy. Drugim – nauka kontrolowania swoich myśli. Medytacja, świadomy oddech, joga czy tai chi są naszymi ogromnymi sprzymierzeńcami. Gdy nadejdą burze, będę wiedziała, jak dotrzeć do swojego centrum spokoju. Możesz zrobić tak samo. Świat może się walić i palić, lecz ty zachowasz spokój





Pomimo choroby nadal była piękna