Michelle Williams o scenach seksu oralnego

115 115

Nic tak dobrze nie robi reklamie filmu jak informacja o wycieku gorących lub gorszących scen erotycznych, w których możemy oglądać ulubione gwiazdy.

Niedawno takie plotki podbiły popularność Czarnemu łabędziowi, teraz przyszła kolej na Blue Valentines.

Michelle Williams opowiada właśnie mediom o scenach seksu oralnego, jakie grała w tym obrazie z Ryanem Goslingiem.

– Zadałam sobie pytanie czy jako kobieta chcę takich scen – mówi aktorka. – Stwierdziłam, że nie widzę w nich nic skandalicznego ani odstręczającego. Kiedy kręciliśmy te ujęcia, zarówno Ryan, jak i reżyser zapewnili mnie, że jeśli sceny będą mi przeszkadzać, kiedy już zobaczę cały film, po prostu zostaną usunięte.

 
Beata Maj

Beata Maj - Head of Brand Content Redaktor Naczelna

Cenię gwiazdy, które inspirują i zarażają dobrą energią. Najchętniej piszę o polskich celebrytach - lubię tych, którzy mają do siebie dystans.

34 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

a długich włosach jest prześliczna i urocza

Droga Redakcjo! Proszę o nie wprowadzanie czytelników w błąd. Film nazywa się “Blue Valentine” – nie ”Blue Valentines”. Zresztą nie pierwszy raz przekręcacie nazwę filmu, nie mówiąc już o nazwiskach aktorów.

śliczna kobieta

gość, 01-01-11, 12:55 napisał(a):aktorstwo zaczyna być prostytucją. Moim zdaniem już jest…

dziwne. dlaczego teraz prawie wszystkie filmy opierają się na seksie, albo przemocy?

Dobrze wiedziec – takie filmy sie omija!

Gdzie mogę zobaczyć ten film?? bardzo proszę o odpowiedz. Czy moze puszczą go w polskich kinach?

gość, 01-01-11, 21:10 napisał(a):gość, 01-01-11, 15:35 napisał(a):jak to jest z takimi scenami? oni naprawdę to robią??To nie jest porno, żeby mieli to robić naprawdę. W filmie “Brown Bunny” Chloe Sevigny naprawdę robiła to Vincentowi Gallo i do dzisiaj ją za to krytykują, a normalnie scena kręcona jest z takiej perspektywy, żeby nie było widać, że udają. Akurat w tej konkretnej scenie z ”Blue Valentine” nie ma nagości, bo Michelle jest w sukience, a Ryan trzyma głowę pod materiałem i nic nie widać oprócz wyrazu jej twarzy, a w innej stoi tyłem i widać tylko jej pośladki.dziękuję za sensowną odpowiedź 🙂

gość, 01-01-11, 15:35 napisał(a):jak to jest z takimi scenami? oni naprawdę to robią??To nie jest porno, żeby mieli to robić naprawdę. W filmie “Brown Bunny” Chloe Sevigny naprawdę robiła to Vincentowi Gallo i do dzisiaj ją za to krytykują, a normalnie scena kręcona jest z takiej perspektywy, żeby nie było widać, że udają. Akurat w tej konkretnej scenie z ”Blue Valentine” nie ma nagości, bo Michelle jest w sukience, a Ryan trzyma głowę pod materiałem i nic nie widać oprócz wyrazu jej twarzy, a w innej stoi tyłem i widać tylko jej pośladki.

gość, 01-01-11, 17:54 napisał(a):gość, 01-01-11, 11:51 napisał(a):ja bym z chęcią zagrała w takich scenach:)no dla kurfy to sama przyjemnosc obciagac nieznajomemu:)Dlaczego, gdy jest mowa o seksie oralnym to wszyscy z góry zakładają, że to kobieta będzie dogadzać facetowi? To działa w dwie strony. Akurat w tym filmie to ona jest stroną bierną, a on czynną, a pytają o scenę ją, a nie jego, ponieważ przez dużą część sceny kamera jest skupiona na jej twarzy. Michelle zamiast obciągać nieznajomemu, musiała ukazać swoją twarzą, że przeżywa orgazm.

strasznie ja lubię, szczególnie po filmie drogi obamo:)

gość, 01-01-11, 11:51 napisał(a): ja bym z chęcią zagrała w takich scenach:) no dla kurfy to sama przyjemnosc obciagac nieznajomemu:)dobre:)

gość01-01-11, 12:10, Ocena: 0 +/- cytujciekawe jak to robiła?___ustami:)

moglabym byc jej dublerka :))

Perspektywa zagrania sceny seksu (nawet i oralnego) z Goslingiem mnie by chyba specjalnie nie przerażała.

gość, 01-01-11, 11:51 napisał(a):ja bym z chęcią zagrała w takich scenach:)no dla kurfy to sama przyjemnosc obciagac nieznajomemu:)

uwielbiam Ryana Goslinga – to świetny aktor! 🙂

rayan to niezłe ciacho

gość, 01-01-11, 15:35 napisał(a):jak to jest z takimi scenami? oni naprawdę to robią?? bueheheh ta jasne, bo to aktorzy porno…

gość, 01-01-11, 15:35 napisał(a):jak to jest z takimi scenami? oni naprawdę to robią??Tak, naprawdę. ==’

jak to jest z takimi scenami? oni naprawdę to robią??

gość, 01-01-11, 12:15 napisał(a):A jakie znaczenie dla treści/przesłania filmu mają takie sceny? Podnoszącą zysk? A może to jakiś wyraz artystyczny? I jak może nie być w tym NIC sklandalicznego? Skandalem jest takie myślenie.Otóż to.

Ten film był świetny .

Teraz w wywiadach coraz pytaja ich o te “sceny” ale one w filmie maja swoje znaczenie-a cała afera jest o to że nadali na początku cenzure-że tam dzieciaki do 17 nie moga oglądać, scena była krótka-a cały film stracił by swoje przesłanie- określony jako film dla dorosłych…to bardzo mądry i emocjonalny film

Ten film był świetny .

gość, 01-01-11, 12:15 napisał(a):A jakie znaczenie dla treści/przesłania filmu mają takie sceny? Podnoszącą zysk? A może to jakiś wyraz artystyczny? I jak może nie być w tym NIC sklandalicznego? Skandalem jest takie myślenie.zgadzam się

Chloe Sevigny grała kiedyś w filmie taką scenę, a właściwie nie grała tylko naprawdę zrobiła dobrze swojemu partnerowi filmowemu i życiowemu zarazem

aktorstwo zaczyna być prostytucją.

och ryan i jeszcze seks i ryan 🙂

gość, 01-01-11, 12:10 napisał(a):ciekawe jak to robiła?Podobno to nie ona robiła tylko Ryan robił jej i o to była cała afera z granicami wiekowymi. W Black Swan była taka scena między dwiema kobietami i film otrzymał kategorię R, a w Blue Valentine jest pokazane jak mąż “robi dobrze” swojej żonie i film otrzymał kategorię NC-17 (jako uzasadnienie podawano właśnie tę scenę), przez którą mógł ponieść klapę, bo nie wyświetlanoby go w większości kin. Dopiero po protestach zmieniono na R.

ciekawe jak to robiła?

A jakie znaczenie dla treści/przesłania filmu mają takie sceny? Podnoszącą zysk? A może to jakiś wyraz artystyczny? I jak może nie być w tym NIC sklandalicznego? Skandalem jest takie myślenie.

ma fajną fryzurkę ta babka

ja bym z chęcią zagrała w takich scenach:)