Monika Richardson dosadnie o prezydencie Nawrockim. Ależ go podsumowała…
Monika Richardson nigdy nie kryła się z tym, że ma bardzo liberalne poglądy. Dziennikarka prywatnie jest wielką miłośniczką zwierząt. Nic więc dziwnego, że gdy usłyszała weto Prezydenta RP w zakazie nakładania łańcuchów na psy, to szybko zareagowała. Prezenterka telewizyjna i była prowadząca “Pytanie na śniadanie” była bardzo szczera w rozmowie z Kozaczkiem. Padły bezlitosne słowa.
Monika Richardson tak podsumowała weto prezydenta. Nie gryzła się w język
Monika Richardson nie jest wielką fanką Karola Nawrockiego. Dziennikarka w wywiadzie dla Kozaczka zdradziła, że nie rozumie kompletnie decyzji głowy państwa. Nie jest jednak zaskoczona tym, co zrobił i uważa, że jego weto powinno być zdecydowanie bardziej przemyślane:
Mam nadzieję, że będzie większość sejmowa, a ta ustawa zostanie przewalczona, mimo weta prezydenckiego. Nie bierz mnie po włos. Jestem związana z kongresem kobiet od lat. Dla mnie nie jest zaskoczeniem postawa prezydenta, ale jest absolutnie nie do przyjęcia. Wydaje mi się, że prezydent Nawrocki wymyślił sobie taki modus vivendi na bycie prezydentem.
Najmocniejsze słowa padły jednak na sam koniec. Trzeba przyznać, że Monika Richardson nie gryzła się w język: “On będzie wetował wszystko, dopóki nie powstanie rząd PiS. Nie sądzę, by stał za tym jakikolwiek głęboki proces myślowy” – podsumowała bez ogródek.
Monika Richardson szczerze o konfederacji. Wspomniała o Grzegorzu Braunie
Monika Richardson w dalszej części wypowiedzi dodała, że jej zdaniem konfederacja za dwa lata może wygrać wybory. Dziennikarka widzi narastające zmiany społeczne i duże poparcie dla polityków o skrajnie prawicowych i konserwatywnych poglądach politycznych:
Poczekaj dwa lata i konfederacja weźmie wszystko. Myślę, że Grzegorz Braun ma szansę. Czy wyemigruję? Mówiłam już o tym wielokrotnie — co chwilę dostaję takie wiadomości o treści: “wypad z Polski”. Ja już tu umrę, wiesz. Ja już tu umrę. Być może będę w mojej ukochanej Hiszpanii i zarobię sobie na taką chatkę na kurzej łapce. Będę stamtąd patrzyła na morze. Ale myślę, że tutaj jest moje miejsce i powinnam być w Polsce. Nawet jeśli mój głos nie jest już tak słyszalny, jak był kiedyś. Od 6 lat nie ma mnie w żadnych mainstreamowych mediach — podsumowała.
Monika Richardson szczerze o powrocie TVP. Czy rozważała taką propozycję?
Monika Richardson w późniejszej części podkastu dodała, że nie myślała o powrocie do Telewizji Polskiej. Dziennikarka nie dostała żadnego zaproszenia od produkcji. Nikt do niej nie zadzwonił i jak sama wyznała — pracują tam osoby, które od lat są związane z innymi prawnikami TVP:
Myślę, że jakby mieli zadzwonić, to już by do mnie zadzwonili. […] Mieli na to dwa lata. Pytasz mnie o to, co by było, gdyby. W brydżu jest takie powiedzenie, że analiza wsteczna zawsze skuteczna. Nie zadzwonili, to nie ma o czym dyskutować. Ja bardzo dużo wiem o tym, jak robić telewizję. Im bardziej jestem poza telewizją, tym bardziej czuję, że moje doświadczenie jest bezcenne — podkreśliła Monika Richardson.


Babochłopko, co zrobisz jak Pis wygra? Zwiejesz ale gdzie? Tusk zafundował Polsce ukropol, z rechoczącymi i wrzeszczącymi do komórek Kraińcami, którzy by nam oczy wydłubali i nas żywcem zadźgali w naszym kraju! Polacy tego nie wybaczą! Nie tak miało być!
Precz z dzbanem
Richardson chciala zabłysnąć swoim gadaniem to może TVP da jej pracę bo tam są mile widziane takie szczekaczki niż dziwnego że nie może na dłużej zatrzymać przy sobie żadnego chlopa