Najfajniejsza szkoła świata należy do Tildy Swinton
Jest taka szkoła, gdzie dzieci uczą się poprzez praktykę. Np. robiąc… noże. Albo prowadząc własny ogródek, a nawet pasieki. Żadnych przymusów, czas spędzony przy szkolnej ławce ograniczony do minimum. Dzień rozpoczyna piosenka, nie ma egzaminów i testów. Brzmi jak bajka? A taka szkoła istnieje. Ba! Mało tego – należy do Tildy Swinton.
Placówka zwie się Drumduan Upper School i ponoć każdy, kto ją odwiedzi, jest pełen podziwu.
Aktorka – i nic w tym dziwnego – jest dumna ze swojego dzieła. Posyła tam własnych synów.
– Moje nastoletnie dzieci przejdą przez tę szkołę bez żadnych egzaminów i testów. Wszystko jest skoncentrowane na sztuce i praktycznej nauce. Na przykład uczą się budować kanoe, robić noże, czy jak karmelizować cebulę. I są szczęśliwymi 17-latkami – chwali się Swinton.
Też zazdrościcie synom aktorki?

[b]gość, 18-06-15, 04:14 napisał(a):[/b]Brzmi jak szkola Waldrofa. Te szkoly bywaja modne ale zwykle do takich szkol trafiaja dzieci ktore sobie nie radza w normalnej szkole. Nie radza sobie z pewnych powodow …. Nie wiem do czego beda sie nadawac po takiej szkole …. pewnie jak mamusia do showbizu. Myslalam ze to madrzejsza kobieta …. noale jak ktos stale lata z mldoszym kochankiem zamiast pilnujac tych synow to nie ma sie co dziwic. “normalna” szkola – o ile nauczyciele sa normalni i kolezanki/koledzy sa ok. – jest najlepszym doswiadczeniem dla dziecka. Testy tez nie sa krzywda … Jezeli dziecko pojdzie kiedys do normalnej pracy to tez bedzie musialo przechodzic przez rozne stresujace sytuacje. Unikanie normalnych doswiadczen wcale nie pomaga dzieciom. Jedynie pomaga rodzicom – bo maja spokoj … Bzdura. Wystarczy zainteresować się wynikami tych szkół na testach (btw. w tych szkołach testów nie ma, a dzieciaki radzą sobie znacznie lepiej niż dzieci mające “normalne doświadczenia”) oraz wynikami uczniów tych szkół po przejściu do “normalnej szkoły”. Radzą sobie bardzo dobrze. A “stresujące sytuacje” to element życia i są w dokładnie kazdej szkole. Tylko po co dostarczać ich więcej niż przynosi codzienny kontakt z innymi? Dzieci to ludzie, dorośli zdają się o tym zapominać. Jeżeli na Ciebie “stresujące sytuacje” (tj permanentne codzienne ocenianie, porównywanie codzienne wyników, opierdalanie za ewentualne drobne pomyłki) nie działają lepiej to dlaczego ma to działać u dzieci?? I nie działa. Niestety, mentalnośc w naszym narodzie jest taka, ze skoro ja miałem źle to niech źle mają i inni, ba! nawet jeśli nie miałem źle to niech źle mają inni. Na koniec dodam, że moje dziecko nie chodzi to takiej szkoły, chodzi do tradycyjnej, ale znam wiele dzieci po szkołach Montessori, Waldorfskiej, a nawet unschoolingu.
Szkola dla dzieci bogaczy ktorzy maja takie pieniadze ze nawet prawnukom nie starczy zycia zeby wszystko wydac… i wtedy owszem smazenie cebuli czy zbieranie miodu moze byc jakims osiagnieciem bo te dzieciaki nie musza walczyc o lepsze jutro.
poza tym w Skandynawii jest program bez ocen, bez oceniania i porównywania czy jesteś lepsza czy gorsza od Kasi a to uczy tego ze wszyscy sa traktowani jednakowo i kto co wyniesie ze szkoły to jest jego sprawa ale niw ma tego pieprzonego wyścigu szczurów i uzależniania poczucia własnej wartości na podstawie ocen z porównywania uczniów!
No cóż, jej synom pewnie nie przydadzą się rachunki lub historia,bo i tak z mety mają zapewnione kariery
wszystko co dobre kosztuje.jak się chce mieć dobre szkoły to trzeba zatrudnić dobrych nauczycieli i dobrze im płacić.system nie może byc bezstresowy, bo nie żyjemy w bezstresowym świecie.nauka powinna byc dostosowana do mozliwości wieku rozwojowego dzieci czy młodziezy.na każdym etapie powinna wyglądać inaczej.w Polsce niestety wszystko leży,a świadomość ministry jest bliska zeru.
Jej dzieci to i tak nie musza pracować żeby zarobić tylko dla przyjemności, ona sama nie musiała bo pochodzi ze starego i bogatego rodu arystokratycznego i jak sama powiedziała w wywiadzie rodzice oczekiwali tylko żeby wyszła za mąż
Brzmi jak szkola Waldrofa. Te szkoly bywaja modne ale zwykle do takich szkol trafiaja dzieci ktore sobie nie radza w normalnej szkole. Nie radza sobie z pewnych powodow …. Nie wiem do czego beda sie nadawac po takiej szkole …. pewnie jak mamusia do showbizu. Myslalam ze to madrzejsza kobieta …. noale jak ktos stale lata z mldoszym kochankiem zamiast pilnujac tych synow to nie ma sie co dziwic. “normalna” szkola – o ile nauczyciele sa normalni i kolezanki/koledzy sa ok. – jest najlepszym doswiadczeniem dla dziecka. Testy tez nie sa krzywda … Jezeli dziecko pojdzie kiedys do normalnej pracy to tez bedzie musialo przechodzic przez rozne stresujace sytuacje. Unikanie normalnych doswiadczen wcale nie pomaga dzieciom. Jedynie pomaga rodzicom – bo maja spokoj …
Zajebista aktorka
[b]gość, 17-06-15, 16:11 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-06-15, 14:57 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-06-15, 14:52 napisał(a):[/b]A nie myślicie ze to dodatkowa szkoła? Np są szkoły muzyczne do których dzieci/nastolatkowie chodzą po zajeciach w normalnej szkole… Wydaje mi sie ze na 99% tak właśnie jest a kozaczek ta informacje zataił zeby podkręcić sensacje ;d tak wgl to przecież duzo dzieci chodzi na dodatkowe zajecia np z garncarstwa i nie uważam zeby to była strata czasu rozwija myślenie przestrzenne i przez ciagle używanie obu rąk pracują obie półkule mózgowe a nie tylko jedna to wcale nie jest takie głupie jak myslicieJedyne co zataił Kozak to informacje o tym, że dzieciaki mają tam również angielski, hiszpański, matematykę, fizykę, historię, biologię, chemię, geografię i jeszcze parę dodatkowych przedmiotów jak produkcja filmowa czy aktorstwo (ale w Stanach to i tak norma).[/quote]W Niemczech są tzw Waldorfschule. Tam też kładzie się nacisk na bezstresowość, praktykę i umiejętności manualne. Oczywiście są prywatne i cholernie drogie.[/quote]W Polsce też są , mają się dobrze i nie są cholernie drogie. I absolutnie nie chodzi o “bezstresowość”(cokolwiek to jest) tylko o inne podejście do nauki. Nasze szkoły to relikt szkół kadetów Bismarcka. Obecnie potrzebne są kreatywne jednostki, a szkoła kształci tylko jednostki dobrze wykonujące polecenia…
A pisania, czytania i rachowania tam uczą?
Ten z brodą na zdjęciu z Tildą, to syn, czy kochanek? Mniam, ciacho!
Najfajniejsza szkoła to Sudbury Valley. Szkoła, która szkołą nie jest bo dzieci się tam nie uczą od nauczycieli tylko same zdobywają wiedzę. Szkoła, która szkołą nie jest ma się dobrze od 40 lat, a 75% absolwentów wybrało się po niej na studia wyższe, w tym elitarne. A u nas wciąż pokutuje zakuć zdać zapomnieć i jak nie zakuwać to znaczy że szkoła nie uczy…ot…
[b]gość, 17-06-15, 14:57 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-06-15, 14:52 napisał(a):[/b]A nie myślicie ze to dodatkowa szkoła? Np są szkoły muzyczne do których dzieci/nastolatkowie chodzą po zajeciach w normalnej szkole… Wydaje mi sie ze na 99% tak właśnie jest a kozaczek ta informacje zataił zeby podkręcić sensacje ;d tak wgl to przecież duzo dzieci chodzi na dodatkowe zajecia np z garncarstwa i nie uważam zeby to była strata czasu rozwija myślenie przestrzenne i przez ciagle używanie obu rąk pracują obie półkule mózgowe a nie tylko jedna to wcale nie jest takie głupie jak myslicieJedyne co zataił Kozak to informacje o tym, że dzieciaki mają tam również angielski, hiszpański, matematykę, fizykę, historię, biologię, chemię, geografię i jeszcze parę dodatkowych przedmiotów jak produkcja filmowa czy aktorstwo (ale w Stanach to i tak norma).[/quote]W Niemczech są tzw Waldorfschule. Tam też kładzie się nacisk na bezstresowość, praktykę i umiejętności manualne. Oczywiście są prywatne i cholernie drogie.
[b]gość, 17-06-15, 14:52 napisał(a):[/b]A nie myślicie ze to dodatkowa szkoła? Np są szkoły muzyczne do których dzieci/nastolatkowie chodzą po zajeciach w normalnej szkole… Wydaje mi sie ze na 99% tak właśnie jest a kozaczek ta informacje zataił zeby podkręcić sensacje ;d tak wgl to przecież duzo dzieci chodzi na dodatkowe zajecia np z garncarstwa i nie uważam zeby to była strata czasu rozwija myślenie przestrzenne i przez ciagle używanie obu rąk pracują obie półkule mózgowe a nie tylko jedna to wcale nie jest takie głupie jak myslicieJedyne co zataił Kozak to informacje o tym, że dzieciaki mają tam również angielski, hiszpański, matematykę, fizykę, historię, biologię, chemię, geografię i jeszcze parę dodatkowych przedmiotów jak produkcja filmowa czy aktorstwo (ale w Stanach to i tak norma).
A nie myślicie ze to dodatkowa szkoła? Np są szkoły muzyczne do których dzieci/nastolatkowie chodzą po zajeciach w normalnej szkole… Wydaje mi sie ze na 99% tak właśnie jest a kozaczek ta informacje zataił zeby podkręcić sensacje ;d tak wgl to przecież duzo dzieci chodzi na dodatkowe zajecia np z garncarstwa i nie uważam zeby to była strata czasu rozwija myślenie przestrzenne i przez ciagle używanie obu rąk pracują obie półkule mózgowe a nie tylko jedna to wcale nie jest takie głupie jak myslicie
[b]gość, 17-06-15, 13:23 napisał(a):[/b]w sumie jeżeli zamiast myśleć pod testy nauczą się dzięki temu abstrakcyjnego myślenia i kreatywności, a do tego pracy zespołowej (jak rozumiem takiego kanoe nie buduje się w pojedynkę), to rzeczywiście będzie to sukces. Szkoda, że ciężko byłoby to przenieść na polskie warunkiPrzecież już jest przeniesione, sama pamiętam zajęcia z gotowania, robienie karmników dla ptaków, wieszaków do ubrań itd. Technika to się nazywało czy jakoś tak.
[b]gość, 17-06-15, 14:42 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-06-15, 14:31 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-06-15, 11:36 napisał(a):[/b]praktyka przyda się w życiu. przynajmniej kończąc tą szkołę ludzie będą wiedzieć skąd się bierze mleko, czy mięso kurczaka. nie to co nasza młodzież. ostatnio rozmawiałam z nauczycielką biologii w technikum, opowiadała, że jej uczniowie (2 klasa technikum) byli zaskoczeni faktem, że śmietana jest robiona z mleka! byli pewni, że to wytwór fabryki.moja znajoma nauczycielka ostatnio doznała szoku bo klasie gimnazjalnej nikt nie wiedzial kto to jest James Bond, nikt z calej klasy nawet nie kojarzyl tej postaci…[/quote]A ja myślę, że albo nie chciało im się z nią rozmawiać albo robili sobie żarty i Twoja znajoma nie załapała. O ile jestem w stanie zrozumieć, że “miastowy” nie wie skąd się bierze mleko (odpowiedź: ze sklepu) to akurat z popkulturą raczej młodzież problemów nie ma.[/quote]Moze komentujaca dziewczyna pomyliła jamesa bonda z jamesem deanem 🙂
Szkoła życia?
[b]gość, 17-06-15, 13:32 napisał(a):[/b]Fajnie jak sie ma rodzicow bogatych, jesli po takiej szkole bedzie problem z praca to rozumiem ze rodzice zobowiązują sie utrzymywać dzieco for ever ;)jak człowiek jest coś wart to i bez wykształcenia sobie poradzi na rynku pracy. i nie potrzebni są tu bogaci rodzice.
pięna kobieta
[b]gość, 17-06-15, 11:36 napisał(a):[/b]praktyka przyda się w życiu. przynajmniej kończąc tą szkołę ludzie będą wiedzieć skąd się bierze mleko, czy mięso kurczaka. nie to co nasza młodzież. ostatnio rozmawiałam z nauczycielką biologii w technikum, opowiadała, że jej uczniowie (2 klasa technikum) byli zaskoczeni faktem, że śmietana jest robiona z mleka! byli pewni, że to wytwór fabryki.moja znajoma nauczycielka ostatnio doznała szoku bo klasie gimnazjalnej nikt nie wiedzial kto to jest James Bond, nikt z calej klasy nawet nie kojarzyl tej postaci…
w sumie jeżeli zamiast myśleć pod testy nauczą się dzięki temu abstrakcyjnego myślenia i kreatywności, a do tego pracy zespołowej (jak rozumiem takiego kanoe nie buduje się w pojedynkę), to rzeczywiście będzie to sukces. Szkoda, że ciężko byłoby to przenieść na polskie warunki
[b]gość, 17-06-15, 14:31 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-06-15, 11:36 napisał(a):[/b]praktyka przyda się w życiu. przynajmniej kończąc tą szkołę ludzie będą wiedzieć skąd się bierze mleko, czy mięso kurczaka. nie to co nasza młodzież. ostatnio rozmawiałam z nauczycielką biologii w technikum, opowiadała, że jej uczniowie (2 klasa technikum) byli zaskoczeni faktem, że śmietana jest robiona z mleka! byli pewni, że to wytwór fabryki.moja znajoma nauczycielka ostatnio doznała szoku bo klasie gimnazjalnej nikt nie wiedzial kto to jest James Bond, nikt z calej klasy nawet nie kojarzyl tej postaci…[/quote]A ja myślę, że albo nie chciało im się z nią rozmawiać albo robili sobie żarty i Twoja znajoma nie załapała. O ile jestem w stanie zrozumieć, że “miastowy” nie wie skąd się bierze mleko (odpowiedź: ze sklepu) to akurat z popkulturą raczej młodzież problemów nie ma.
Fajnie jak sie ma rodzicow bogatych, jesli po takiej szkole bedzie problem z praca to rozumiem ze rodzice zobowiązują sie utrzymywać dzieco for ever 😉
zazdrościmy Tildzie tego brodacza 😉
[b]gość, 17-06-15, 11:49 napisał(a):[/b]Nastolatki sa moze i szczesliwe w tej szkole ale tez zupelne nieprzygotowane do dzisiejszego brutalnego swiata. Pobawia sie w robienie nozy, choc mogliby je kupic za grosze. Ale jak przyjdzie do szukania pracy, robienia certyfikatow zawodowych albo nawet przejscie rozmowy o prace, to zezre ich stres i zaczna sie zalamania nerwowe. Chyba, ze do tej wspanialej szkoly chodza tylko dzieci takich bogatych ludzi jak ta pani. A, to przepraszam, oni nie beda nigdy musieli robic nic powaznego, bo kasiorka bedzie od rodzicow. W tym przypadku ta szkola swietnie ich przygotuje do cieszenia sie codziennoscia, zycia jak paczek w masle i traktowania wszystkiego jak hobby. Obowiazki ich raczej nie czekaja.wez pod uwage, ze teraz wraca moda na rekodzielo i na produkty ekologiczne. te dzieci beda mogly zainwestowac kieszonkowe (sa z bogatych rodzin, wiec zarty zartami, ale bedzie co inwestowac) w prywatne pasieki itp i kto wie, co z tego wyjdzie? zauwaz, ze np firme the honest company, ktora sprzedaje srodki bez toksyn, w 4 lata stala sie warta miliard $. teraz jest popyt na takie inicjatywy.
no super, ale to temat na obozy wakacyjne. Czy mają wiedzę też? czy tylko zabawa?
praktyka przyda się w życiu. przynajmniej kończąc tą szkołę ludzie będą wiedzieć skąd się bierze mleko, czy mięso kurczaka. nie to co nasza młodzież. ostatnio rozmawiałam z nauczycielką biologii w technikum, opowiadała, że jej uczniowie (2 klasa technikum) byli zaskoczeni faktem, że śmietana jest robiona z mleka! byli pewni, że to wytwór fabryki.
Zaszalałam z ilością, ale nie mogłam się zdecydować. Mam nadzieję, że każda z Was znajdzie tu coś dla siebie, a Anna dopasuje buty do swojej pięknej sukienki. Buziaki kochane!!! Piszcie w komentarzach, które Wam się podobają…#milionyszpilek #hatersgonnalovemyshoes
Nastolatki sa moze i szczesliwe w tej szkole ale tez zupelne nieprzygotowane do dzisiejszego brutalnego swiata. Pobawia sie w robienie nozy, choc mogliby je kupic za grosze. Ale jak przyjdzie do szukania pracy, robienia certyfikatow zawodowych albo nawet przejscie rozmowy o prace, to zezre ich stres i zaczna sie zalamania nerwowe. Chyba, ze do tej wspanialej szkoly chodza tylko dzieci takich bogatych ludzi jak ta pani. A, to przepraszam, oni nie beda nigdy musieli robic nic powaznego, bo kasiorka bedzie od rodzicow. W tym przypadku ta szkola swietnie ich przygotuje do cieszenia sie codziennoscia, zycia jak paczek w masle i traktowania wszystkiego jak hobby. Obowiazki ich raczej nie czekaja.