Nigella Lawson je batony smażone w głębokim tłuszczu

nigella-lawson-glowne-R1 nigella-lawson-glowne-R1

Nigella Lawson, o której jakiś czas temu pisaliśmy, że schudła, twierdzi, że nadal lubi dogadzać swemu podniebieniu.

Kulinarna gwiazda zapewnia, że nie odmawia sobie ulubionych, bardzo kalorycznych przekąsek. Ostatnio wyznała, że często raczy się smażonymi w głębokim tłuszczu batonami.

Smażone Marsy czy Bounty to jedna ze słabości Nigelli, która znana jest z miłości do czekolady. Odchudzona gwiazda zapewnia, że tego typu przysmaki nie prowadzą w jej przypadku do tycia.

W dodatku Lawson utrzymuje, że jej ulubioną wieczorną przekąską jest bagietka z pysznym serem – na przykład Gorgonzolą i kieliszek wina.

– Wypijam dziennie do 3 litrów wody – mówi Nigella. – Daily Mail na pewno napisze, że jestem wodoholiczką – żartuje.

Jej fanom nie jest jednak do śmiechu. Pod artykułem na stronie Daily Mail pojawiło się sporo komentarzy od osób, które zarzucają, że Nigella kłamie.

Nie można schudnąć jedząc batony smażone w głębokim tłuszczu!! – denerwują się.

Zdaje się, że tym razem Nigellę poniosła jednak fantazja.

Nigella Lawson je batony smażone w głębokim tłuszczu
 
32 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

a popija te batony tłuszczem w którym się smażyły?

Nie pojmuje jak moznA smazyc batony??????? Ona jest Amerykanka??? Bo to może jeszcze by coś tlumaczylo.

gość, 14-10-12, 08:43 napisał(a):gość, 13-10-12, 19:55 napisał(a):gość, 13-10-12, 19:04 napisał(a):gość, 13-10-12, 18:38 napisał(a):batony smażone na głębokim tłuszczu?! mimo, że nie stronie od słodyczy czy jakichś bardziej tłustych przekąsek to to wydaje mi sie już lekką przesadą. da się w ogóle usmażyć batonik? pierwsze słysze. przecież czekolada się cała roztopi…panieruje sie w specjalnym cieście coś jak na naleśniki, mleko, jajko cukier, mąka i wrzuca na głeboki olej, w UK to jest hitpotiwerdzam- w UK jest to hit co tłumaczy czemu jest to najgrubszy kraj w Europie..Też bardzo lubię słodycze ale dla mnie to też przegięcie..w Stanach na festynach sprzedają takie batoniki ( Marsy, Snickersy) usmażone na głębokim tłuszczu nadziane na patyczek, jak watę cukrową, pewnie dobre ale po zjedzeniu jednego można się porzygać

gość, 13-10-12, 19:06 napisał(a):przeczytaj kobieto cały artykuł wyraźnie pisze, że ona CZĘSTO je te batony, a często to nie znaczy raz w tygidniuNo widzisz, zależy co dla kogo znaczy “często”. Dla mnie jedzenie takich batoników raz w miesiącu to byłoby wciąż za często.

nie znosze jej. i nie dlatego, ze gruba czy chuda, ale za to ze karmi ludzi klamstwem, uluda i sztucznym luzem.

gość, 13-10-12, 19:55 napisał(a):gość, 13-10-12, 19:04 napisał(a):gość, 13-10-12, 18:38 napisał(a):batony smażone na głębokim tłuszczu?! mimo, że nie stronie od słodyczy czy jakichś bardziej tłustych przekąsek to to wydaje mi sie już lekką przesadą. da się w ogóle usmażyć batonik? pierwsze słysze. przecież czekolada się cała roztopi…panieruje sie w specjalnym cieście coś jak na naleśniki, mleko, jajko cukier, mąka i wrzuca na głeboki olej, w UK to jest hitpotiwerdzam- w UK jest to hit co tłumaczy czemu jest to najgrubszy kraj w Europie..Też bardzo lubię słodycze ale dla mnie to też przegięcie..

gość, 13-10-12, 12:27 napisał(a):nie rozumiem, dlaczego jej programy odniosły taki sukces. obejrzałam kilka, przekartkowałam też kilka jej książek ale jej przepisy naprawdę nie powalają..Po prostu nie znalazłam nic, czego bym nie znała albo co by mnie u niej zainspirowało. Nie wiem, może przepisy tej pani sa dla ludzi, którzy na codzień robią sobie hamburgery i jej kuchnia jest dla nich jakimś odkryciem..bo dla mnie nie jest żadnym..Dlatego, że w przeciwieństwie do większości telwizyjnych kucharzy nie jest nadęta, jej potrawy da się łatwo i szybko przygotować, ogląda się ją z przyjemnością bo jest urocza i zabawna, przyznaje się do łakomstwa. No ale Ty jestes wielką kucharką , specjalistką więc zapewne tego nie zrozumiesz 🙂

Wyglada jakby tylko te smażone batoniki żarła

łże jak pies ale i tak ją lubię 🙂

najbardziej denerwują mnie programy gdzie odchudzają chudych to są polskie programy a Nigella wydaje się prawdziwa w tym co robi tak jak nasza Magda Gesler a nie jakiś kościotrup udaje że kocha jeść mam chudą sąsiadkę która posiadała nadprogramowe kilogramy ze względów zdrowotnych stała się kosciotrupem i na prawdę je bardzo niewiele gdy zaczeła sobie pozwalać od razu zaczeła powiększać swoją wagę więc nie wierzcie ze zaczeła się obrzerać batonami i ni tyje dotyczy to wszystkich

gość, 14-10-12, 00:16 napisał(a):gość, 13-10-12, 22:50 napisał(a):żydówa pozująca na Włoszkętaaak??? a po czym wnosisz?..a ty czemu pozujesz na idiote?Popieram: Żydówka wystylizowana na Włoszkę :DA po czym to poznać? Po jej kuchni. Przecież nie gotuje koszernie.

gość, 13-10-12, 22:50 napisał(a):żydówa pozująca na Włoszkętaaak??? a po czym wnosisz?..a ty czemu pozujesz na idiote?

żydówa pozująca na Włoszkę

to taka angielska Grycanka 🙂

gość, 13-10-12, 12:27 napisał(a):nie rozumiem, dlaczego jej programy odniosły taki sukces. obejrzałam kilka, przekartkowałam też kilka jej książek ale jej przepisy naprawdę nie powalają..Po prostu nie znalazłam nic, czego bym nie znała albo co by mnie u niej zainspirowało. Nie wiem, może przepisy tej pani sa dla ludzi, którzy na codzień robią sobie hamburgery i jej kuchnia jest dla nich jakimś odkryciem..bo dla mnie nie jest żadnym..tak, jej program jest dla amatorow a nie dla doswiadczonych (nawet, jesli tylko w domu) kucharzy.ale pamietaj, ze nie kazdy od razu jest doswiadczonym kucharzem ;)ja lubilam jej program, bo wszystko bylo na wesolo, bez nerwow czy zadufania typu ‘musi byc perfekcyjnie’, przepisy byly proste (akurat dla kogos, kto sie dopiero uczyl gotowac) a sama nigella zawsze byla radosna i zartowalanie bylo bialych rekawiczek, nie bylo placzliwych gosci z ckliwymi historiami, nie bylo dan do ktorych trzeba miec kuchnie wyposazona jak 3 gwiazdkowa restauracja – idealny program dla osob, ktore rozpoczynaja przygode z gotowaniem i nie chca na starcie zostac zniechecone

dla mnie ona nie wyglada zdrowo. Za blada za ciemne to wlosy .. czy tyje czy chudnie, piekna NIE JEST i nie byla. W Anglii wystarczy przecietnie gotowac zeby zrobic kariere bo tam NIKT nie uie gotowac.

gość, 13-10-12, 19:04 napisał(a):gość, 13-10-12, 18:38 napisał(a):batony smażone na głębokim tłuszczu?! mimo, że nie stronie od słodyczy czy jakichś bardziej tłustych przekąsek to to wydaje mi sie już lekką przesadą. da się w ogóle usmażyć batonik? pierwsze słysze. przecież czekolada się cała roztopi…panieruje sie w specjalnym cieście coś jak na naleśniki, mleko, jajko cukier, mąka i wrzuca na głeboki olej, w UK to jest hitdodam, troche nie na temat, ze innym batonowym hitem jest robienie sosu do lodow z rozpuszczonych batonow mars 🙂

Ma slawnego ojca a anglia lubi takie historie

batony smażone na głębokim tłuszczu?! mimo, że nie stronie od słodyczy czy jakichś bardziej tłustych przekąsek to to wydaje mi sie już lekką przesadą. da się w ogóle usmażyć batonik? pierwsze słysze. przecież czekolada się cała roztopi…

gość, 13-10-12, 18:38 napisał(a):batony smażone na głębokim tłuszczu?! mimo, że nie stronie od słodyczy czy jakichś bardziej tłustych przekąsek to to wydaje mi sie już lekką przesadą. da się w ogóle usmażyć batonik? pierwsze słysze. przecież czekolada się cała roztopi…panieruje sie w specjalnym cieście coś jak na naleśniki, mleko, jajko cukier, mąka i wrzuca na głeboki olej, w UK to jest hit

baton smażony na głębokim tłuszczu się roztopi – co ona bredzi?

gość, 13-10-12, 12:54 napisał(a):gość, 13-10-12, 12:38 napisał(a):Ale czy ona powiedziała, że je takie batony codziennie? Jak raz na jakiś czas zje się coś ekstremalnie kalorycznego to nie przytyje się od razu 100 kg. Oczywiście na co dzień, trzeba jeść z głową i pić wodę mineralną, o której Nigella mówiła. Otóż to 🙂 Ludzie w ogóle nie mają żadnych hamulców, i gdy słyszą, że ktoś jada batoniki, to od razu wyobrażają sobie górę czekolady jedzoną codziennie. A przecież “często” może oznaczać np. raz w tygodniu. I nie 10 batoników, a jeden. Ale do tego trzeba znać umiar 🙂 przeczytaj kobieto cały artykuł wyraźnie pisze, że ona CZĘSTO je te batony, a często to nie znaczy raz w tygidniu

Bo ona była na diecie. I teraz wróciła do swoich starych nawyków, co pewnie już nie długo będzie widać. Też lubię batony smażone w głębokim tłuszczu, ale tym akurat raczę się bardzo rzadko kiedy. Raz na kilka miesięcy i nie wypływa to na moją wagę.

przeciez nie nosi rozmiaru zero i widac ze lubi podjesc aczkolwiek juz nie tak duzo

Okazuje się, że wszystkie sławne kobiety mają genialną przemiane materii, sława służy także paniom wchodzącym w okres menopauzy, wszak zazwyczaj chudną jak to mawiają na skutek “przyspieszenia przemiany” (dobre sobie) no i jeszcze tłustym nastolatkom, które nagle chudną i okazuje się, że ch*owa przemiana nagle wraz ze wzrostem sławy zaczyna przyspieszać… to już nawet człowiek nie wie czy śmiać się czy płakać, współczesna presja posiadania chudej dupy i udawania, że to ”zaprogramowane genetycznie” wyprała ludziom mózgi. 3/4 z tych kobiet biega dzień w dzień na siłownie i jest na permanetnej diecie, ale chodzi i opowiada głupoty, że zajada się wszystkim czym popadnie… żenada, czy naprawde przyznanie się do diety i prowadzenia zdrowego, aktywnego trybu życia to wstyd ? Nigella jest poprostu żenująca.

gość, 13-10-12, 12:53 napisał(a):Zrobilam ostatnio lody kawowe nigelli, mleko skondensowane tlusta smietana 2 łyzki likieru kawowego i ubijamy. Pycha! Fuuuj. To już wolę sorbet.

ŁADNA TWARZ ALE RESZTA….

Ale czy ona powiedziała, że je takie batony codziennie? Jak raz na jakiś czas zje się coś ekstremalnie kalorycznego to nie przytyje się od razu 100 kg. Oczywiście na co dzień, trzeba jeść z głową i pić wodę mineralną, o której Nigella mówiła.

Zrobilam ostatnio lody kawowe nigelli, mleko skondensowane tlusta smietana 2 łyzki likieru kawowego i ubijamy. Pycha!

gość, 13-10-12, 12:38 napisał(a):Ale czy ona powiedziała, że je takie batony codziennie? Jak raz na jakiś czas zje się coś ekstremalnie kalorycznego to nie przytyje się od razu 100 kg. Oczywiście na co dzień, trzeba jeść z głową i pić wodę mineralną, o której Nigella mówiła. Otóż to 🙂 Ludzie w ogóle nie mają żadnych hamulców, i gdy słyszą, że ktoś jada batoniki, to od razu wyobrażają sobie górę czekolady jedzoną codziennie. A przecież “często” może oznaczać np. raz w tygodniu. I nie 10 batoników, a jeden. Ale do tego trzeba znać umiar 🙂

nie rozumiem, dlaczego jej programy odniosły taki sukces. obejrzałam kilka, przekartkowałam też kilka jej książek ale jej przepisy naprawdę nie powalają..Po prostu nie znalazłam nic, czego bym nie znała albo co by mnie u niej zainspirowało. Nie wiem, może przepisy tej pani sa dla ludzi, którzy na codzień robią sobie hamburgery i jej kuchnia jest dla nich jakimś odkryciem..bo dla mnie nie jest żadnym..

myślę,że wcale nie schudła! Zmieniła image, i ma lepszą garderobę-a masażysta i kosmetyczka robią swoje; w końcu ma miliony i do tego jest żoną milionera ….