Anna Guzik nie ukrywała, że wciąż trudno jej mówić o Bożenie w czasie przeszłym. Podkreśliła, że choć ich relacja toczyła się głównie na planie to właśnie tam spędzały ze sobą ogromną część życia. A plan serialu to przecież nie tylko praca to codzienność, emocje i wspólne przeżycia.
To jest jakby za świeża historia, żeby też o tym mówić, ale była mi bardzo bliską osobą. Pomimo tego, że spotykałyśmy się właściwie tylko na planie, ale jednak na tym planie spędzasz bardzo dużo czasu. Więc tak, była mi bardzo bliską osobą i będzie mi jej bardzo brakowało — powiedziała aktorka.
Anna Guzik w wydaniu specjalnym podkreśliła, że Bożena Dykiel była przede wszystkim czystą energią, a dokładnie żywiołem, który wypełniał przestrzeń.
Energia. Energia, bo Bożena to jest po prostu kula energetyczna, która wchodzi we wszystko na 100%. W pracę… Ja uważam, że jej wybitne kreacje aktorskie, jak na przykład w „Ziemi obiecanej” to słynne poślizgnięcie się i powstanie to jest styl hollywoodzki. Absolutnie nie brała jeńców, jeśli chodzi o rolę. To są wybitne kreacje
Plan był domem, a rodzina całym światem
Wspomnienia Anny Guzik dotyczyły nie tylko profesjonalizmu Bożeny Dykiel, ale też jej prywatnej strony. Miłości do gotowania, do rozmów o domu i do bliskich, o których troszczyła się jak nikt inny.
Bożena tak uwielbiała gotować. Ona właśnie cały czas opowiadała o tym, co gotuje. To był taki evergreen w przerwach pomiędzy ujęciami, opowiadała, co zrobiła, co robi, jak to teraz będzie robiła
Gotowanie było dla niej czymś więcej niż hobby, bo było dla niej sposobem okazywania uczuć. Co więcej, Bożena Dykiel interesowała się życiem współpracowników, dopytywała o dzieci, mężów, rodzinne sprawy.
Ta jej miłość przekazywana za pomocą dobrego jedzenia to był jeden z takich kluczowych elementów. (…) Zawsze pytała mnie, jak tam dziewczyny, co u męża, pokaż zdjęcia. Cały czas musiałam aktualizować zdjęcia dziewczynek. Rodzina to był jej cały świat. Ona była lwicą. Jak lwica broniła prywatności i swojej rodziny i dbała o nią
Mieczysław Hryniewicz o niepowtarzalności
Mieczysław Hryniewicz, który przez lata tworzył z Bożeną Dykiel jeden z najbardziej rozpoznawalnych duetów w polskich serialach, mówił o niej z wyraźnym wzruszeniem. Ich ekranowe małżeństwo było dla widzów symbolem codzienności m.in. pełnej sprzeczek, humoru i czułości. Prywatnie łączył ich przede wszystkim zawodowy szacunek i wieloletnia współpraca, która z czasem przerodziła się w głęboką więź.
Aktor podkreślił, że Bożena Dykiel należała do grona artystów absolutnie niepowtarzalnych, a mianowicie takich, których obecność wyznacza poziom całej produkcji.
Myślę, że będzie nam wszystkim brakowało, bo żadnej Dykiel takiej drugiej już nie będzie. Są tacy aktorzy czy aktorki, którzy są niepodrabialni i Bożena na pewno do nich należała
Mieczysław Hryniewicz zwrócił uwagę nie tylko na jej talent, ale też na profesjonalizm, który był widoczny każdego dnia pracy. Jej wejście na plan miało w sobie coś charakterystycznego: energię, skupienie i pełną gotowość do działania. Potrafiła nadać rytm scenie i wymagać od innych maksimum zaangażowania.
Jak wchodziła na plan, to niby tu jest zawsze dyscyplina, ale jak Bożena wchodziła, to w takiej aurze swojego profesjonalizmu… Szalenie profesjonalna, wymagała. To nie to, że jej się bali. Ona nie strachem rządziła. Ona swoją osobowością i przygotowaniem do roli wchodziła i wszystko musiało grać. Jak nie grało, to za chwilę już grało
Dla zespołu „Na Wspólnej” była nie tylko koleżanką z obsady, lecz prawdziwym filarem produkcji i osobą, która podnosiła poprzeczkę, a także motywowała innych do pracy na najwyższym poziomie.
Dziś jej miejsce pozostanie puste. Jednak role, które stworzyła i energia, którą wnosiła w każdą scenę na długo pozostaną w pamięci widzów i współpracowników.