Oto prawdziwy powód rozstania Kaley Cuoco i jej męża?
Co naprawdę doprowadziło do rozwodu Kaley Cuoco (29 l.) i Ryana Sweetinga (28 l.)? Jedni powiedzą, że ten sam brak rozsądku, co zaprowadził ich do ołtarza po 9 miesiącach znajomości i 6 narzeczeństwa.
Sami (niebawem byli) małżonkowie twierdzą, że dzielą ich różnice nie do pogodzenia, które wyszły “w praniu”, czyli w trakcie trwającego 21 miesięcy małżeństwa. Tabloidy pisały, że on wolał siedzieć w domu, a ona chciała wychodzić na hollywoodzkie imprezy.
Z najnowszego wydania magazynu UsWeekly dowiemy się, że związek Kaley i Ryana zabiło… jego uzależnienie od tabletek przeciwbólowych! Aktorka wspierała męża i chciała wysłać go na odwyk, jednak nigdy nie zastawała go w domu trzeźwego.
To takie hollywoodzkie?


[b]gość, 02-10-15, 13:03 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-10-15, 12:16 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-10-15, 11:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-10-15, 09:52 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-10-15, 08:23 napisał(a):[/b]“Przysiegam, ze Cie nie opuszcze w zdrowiu i chorobie..ups tylko w zdrowiu,bo jak beda klopoty to rozwod”:pZ moim chlopakiem tak jest, co zauwazylam nagle po 4,5 roku w zwiazku. Z nim jest tylko “na dobre”, “w zdrowium” i tylko jak sie uklada. Jak sa problemy to zawsze zwiazek staje pod znakiem zapytania… Porazka. A ja bylam strasznie glupia ze do tej pory tego jakos nie zauwazylam. Niestety i tak czasami bywa.[/quote]U mnie to samo -i po takim samym okresie czasu. Ma totalnie wywalone na dalsze losy naszego związku i gdybym rzekła: to koniec! najprawdopodobniej odpowiedzialby… ok 🙂 :/Chtba czas na zmiany![/quote]Mój juz ze mną zrywał kilka razy ale razem mieszkamy. W sumie chyba się litował bo właśnie straciłam pracę i niezbyt mam gdzie pójść chociaż oszczędności mam to dałabym sobie radę. No ale mój dalej daje mi wybór – albo będziemy żyć tak jak on chce, albo nasze drogi się rozejdą. Póki co robię już tak aby mi było dobrze. Nie rzucam wszystkiego na hura i nie unoszę się honorem. Raczej staram się przygotować sobie grunt do zmian. Trzymam za ciebie kciuki – ty trzymaj za mnie 🙂 Damy jakoś radę? …[/quote]Jakbym czytała swoje losy…:)Oczywiście ze damy rade- kto jak nie kobiety ! Najwazniejsze to patrzeć na czyny-analizowac-myslec O SWOIM szczęściu! :)[/quote]mnie mój własnie po 4 latach zostawił! zachowywał się podobnie: wywalone na wszystko, jak już jakieś problemy się pojawiły, to zero pomocy z jego strony….myślę,że dobrze się stało, na takiego kolesia w przyszłości nie można byłoby liczyć a jakby jeszcze dzieci były? dziewczyny wiejcie od nich, bo to strata czasu, wcześniej czy później Was zostawią…
Mam dwoje dzieci jak mąż mnie zdradził miałam 25lat , wrócił po roku prosił , wyglądał strasznie , zgodzilam się , wiecie dlaczego bo jak przychodził odwiedzać dzieci to młodsza córka dostawala amoku 5la, jak wychodził calowala go po butach żeby został , nie było łatwo , czasami myślałam że nie dam rady , , jesteśmy małżeństwem 36 lat – 1 , dziś myślę że było też i uczucie do męża ale do dzieci większe, , widzę jak kocha dzieci i wnuki on wieży że tego nie było ale ja wiem że to będzie całe życie ze mną
[b]gość, 02-10-15, 14:37 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-10-15, 10:57 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-10-15, 08:23 napisał(a):[/b]“Przysiegam, ze Cie nie opuszcze w zdrowiu i chorobie..ups tylko w zdrowiu,bo jak beda klopoty to rozwod”:pjesli ktos jest uzalezniony i nie chce sie leczyc, nie pozwala sobie pomoc, to w sumie ten ktos sie wypial na malzenstwo… bo otoczenie nic nie zdziala, jesli czlowiek uzalezniony sam nie postanowi czegos zmienic. kiedys byly takie badania, pokazywali, ze czesto kochajaca i wspirajaca rodzina nie pomagaly, pomagal za to spadek na samo dno – odsuniecie sie rodzny, bliskich, wyladowanie na ulicy itp. wtedy dopiero taki czlowiek sobie uswiadamial, co zrobil ze swoim zyciem.[/quote]Poza tym jeśli zataił uzależnienie przed ślubem to można ten ślub nawet unieważnić.[/quote]No niedługo to będzie można unieważnić małżeństwo z powodu różnicy charakterów…Sorry, ale istota małżeństwa polega m.in. na tym, że ludzie wspierają się w bardzo trudnych chwilach..Jakby nie było uzależnienie jest niezależne od uzależnionego (w tym znaczeniu, że na pewnym etapie człowiek pije/bierze tabletki nie dlatego, że chce, ale dlatego, że musi).
My się z mężem często kłócimy, wyzywamy, czasem mu w duchu życzę aby go sraczka dopadła dwudniowa, ale kocham tego mojego starego wariata, chociaż okropny jest i wszędzie swój wścibski nochal wsadzi…
[b]gość, 02-10-15, 10:57 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-10-15, 08:23 napisał(a):[/b]“Przysiegam, ze Cie nie opuszcze w zdrowiu i chorobie..ups tylko w zdrowiu,bo jak beda klopoty to rozwod”:pjesli ktos jest uzalezniony i nie chce sie leczyc, nie pozwala sobie pomoc, to w sumie ten ktos sie wypial na malzenstwo… bo otoczenie nic nie zdziala, jesli czlowiek uzalezniony sam nie postanowi czegos zmienic. kiedys byly takie badania, pokazywali, ze czesto kochajaca i wspirajaca rodzina nie pomagaly, pomagal za to spadek na samo dno – odsuniecie sie rodzny, bliskich, wyladowanie na ulicy itp. wtedy dopiero taki czlowiek sobie uswiadamial, co zrobil ze swoim zyciem.[/quote]Poza tym jeśli zataił uzależnienie przed ślubem to można ten ślub nawet unieważnić.
Bogaci mężczyźni generalnie myślą, że mogą więcej. Byłam 3 lata w małżeństwie z bogatym Włochem, który na wyjazdach służbowych mnie zdradzał. Powiadomili mnie o tym jego koledzy z pracy, którzy stwierdzili, że na jego miejscu nigdy by takiej kobiety nie zdradzili, ale on zawsze był babiarzem i najwidoczniej nawet po ślubie mu nie przeszło. Co ciekawe, za nim przyznał się do zdrad, stwierdził, że jego koledzy z pracy są pod ogromnym wrażeniem mojej osoby i bardzo chcieliby być na jego miejscu, stąd z zazdrości plotą głupoty. Przez jakiś czas szukałam dowodów, wynajęłam detektywa, bo nie chciałam od razu zaprzepaszczać tych lat spędzonych razem. No, i okazało się, że faktycznie mnie zdradzał, wyszło, że jest seksoholikiem, obiecywał terapię, chciał kupić mi pół świata, abym tylko nie zostawiała go, drogie prezenty, kupił mi nawet dom, abym mogła na spokojnie przemyśleć nasze małżeństwo. Powiem wam, że takiego upokorzenia nie przeżyłam nigdy i wszystkie jego prezenty oczywiście przyjęłam, naradzałam się z prawnikami, a na końcu zażądałam rozwodu z orzeczeniem o winie i nieźle na tym popłynął finansowo. Teraz ten dongiovanni popadł w alkoholizm, nie ma żadnej stałej partnerki, ale nie ma miesiąca, żeby nie wysłał mi kwiatów. Faceci najpierw robią, potem myślą.
[b]gość, 02-10-15, 11:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-10-15, 09:52 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-10-15, 08:23 napisał(a):[/b]“Przysiegam, ze Cie nie opuszcze w zdrowiu i chorobie..ups tylko w zdrowiu,bo jak beda klopoty to rozwod”:pZ moim chlopakiem tak jest, co zauwazylam nagle po 4,5 roku w zwiazku. Z nim jest tylko “na dobre”, “w zdrowium” i tylko jak sie uklada. Jak sa problemy to zawsze zwiazek staje pod znakiem zapytania… Porazka. A ja bylam strasznie glupia ze do tej pory tego jakos nie zauwazylam. Niestety i tak czasami bywa.[/quote]U mnie to samo -i po takim samym okresie czasu. Ma totalnie wywalone na dalsze losy naszego związku i gdybym rzekła: to koniec! najprawdopodobniej odpowiedzialby… ok 🙂 :/Chtba czas na zmiany![/quote]Mój juz ze mną zrywał kilka razy ale razem mieszkamy. W sumie chyba się litował bo właśnie straciłam pracę i niezbyt mam gdzie pójść chociaż oszczędności mam to dałabym sobie radę. No ale mój dalej daje mi wybór – albo będziemy żyć tak jak on chce, albo nasze drogi się rozejdą. Póki co robię już tak aby mi było dobrze. Nie rzucam wszystkiego na hura i nie unoszę się honorem. Raczej staram się przygotować sobie grunt do zmian. Trzymam za ciebie kciuki – ty trzymaj za mnie 🙂 Damy jakoś radę? …
[b]gość, 02-10-15, 08:23 napisał(a):[/b]“Przysiegam, ze Cie nie opuszcze w zdrowiu i chorobie..ups tylko w zdrowiu,bo jak beda klopoty to rozwod”:p Z moim chlopakiem tak jest, co zauwazylam nagle po 4,5 roku w zwiazku. Z nim jest tylko “na dobre”, “w zdrowium” i tylko jak sie uklada. Jak sa problemy to zawsze zwiazek staje pod znakiem zapytania… Porazka. A ja bylam strasznie glupia ze do tej pory tego jakos nie zauwazylam. Niestety i tak czasami bywa.
[b]gość, 02-10-15, 12:16 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-10-15, 11:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-10-15, 09:52 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-10-15, 08:23 napisał(a):[/b]”Przysiegam, ze Cie nie opuszcze w zdrowiu i chorobie..ups tylko w zdrowiu,bo jak beda klopoty to rozwod”:pZ moim chlopakiem tak jest, co zauwazylam nagle po 4,5 roku w zwiazku. Z nim jest tylko “na dobre”, “w zdrowium” i tylko jak sie uklada. Jak sa problemy to zawsze zwiazek staje pod znakiem zapytania… Porazka. A ja bylam strasznie glupia ze do tej pory tego jakos nie zauwazylam. Niestety i tak czasami bywa.[/quote]U mnie to samo -i po takim samym okresie czasu. Ma totalnie wywalone na dalsze losy naszego związku i gdybym rzekła: to koniec! najprawdopodobniej odpowiedzialby… ok 🙂 :/Chtba czas na zmiany![/quote]Mój juz ze mną zrywał kilka razy ale razem mieszkamy. W sumie chyba się litował bo właśnie straciłam pracę i niezbyt mam gdzie pójść chociaż oszczędności mam to dałabym sobie radę. No ale mój dalej daje mi wybór – albo będziemy żyć tak jak on chce, albo nasze drogi się rozejdą. Póki co robię już tak aby mi było dobrze. Nie rzucam wszystkiego na hura i nie unoszę się honorem. Raczej staram się przygotować sobie grunt do zmian. Trzymam za ciebie kciuki – ty trzymaj za mnie 🙂 Damy jakoś radę? …[/quote]Jakbym czytała swoje losy…:)Oczywiście ze damy rade- kto jak nie kobiety ! Najwazniejsze to patrzeć na czyny-analizowac-myslec O SWOIM szczęściu! 🙂
“Przysiegam, ze Cie nie opuszcze w zdrowiu i chorobie..ups tylko w zdrowiu,bo jak beda klopoty to rozwod”:p
[b]gość, 02-10-15, 11:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-10-15, 09:52 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-10-15, 08:23 napisał(a):[/b]”Przysiegam, ze Cie nie opuszcze w zdrowiu i chorobie..ups tylko w zdrowiu,bo jak beda klopoty to rozwod”:pZ moim chlopakiem tak jest, co zauwazylam nagle po 4,5 roku w zwiazku. Z nim jest tylko “na dobre”, “w zdrowium” i tylko jak sie uklada. Jak sa problemy to zawsze zwiazek staje pod znakiem zapytania… Porazka. A ja bylam strasznie glupia ze do tej pory tego jakos nie zauwazylam. Niestety i tak czasami bywa.[/quote]U mnie to samo -i po takim samym okresie czasu. Ma totalnie wywalone na dalsze losy naszego związku i gdybym rzekła: to koniec! najprawdopodobniej odpowiedzialby… ok 🙂 :/Chtba czas na zmiany![/quote]To samo u mnie… Mam ochote kopnac go w dupe ! Mam wrazenie ze kolesie to wielkie wycykane pizdy!
Myślałam, że ona ma czterdziestkę
Ale staro wyglądają
[b]gość, 02-10-15, 08:23 napisał(a):[/b]“Przysiegam, ze Cie nie opuszcze w zdrowiu i chorobie..ups tylko w zdrowiu,bo jak beda klopoty to rozwod”:pjesli ktos jest uzalezniony i nie chce sie leczyc, nie pozwala sobie pomoc, to w sumie ten ktos sie wypial na malzenstwo… bo otoczenie nic nie zdziala, jesli czlowiek uzalezniony sam nie postanowi czegos zmienic. kiedys byly takie badania, pokazywali, ze czesto kochajaca i wspirajaca rodzina nie pomagaly, pomagal za to spadek na samo dno – odsuniecie sie rodzny, bliskich, wyladowanie na ulicy itp. wtedy dopiero taki czlowiek sobie uswiadamial, co zrobil ze swoim zyciem.
Biorą szybkie śluby, bo to takie ‘modne’ i ‘spontaniczne’, a jak przychodzą kłopoty, to się rozwodzą, bo nie chcą mieć problemów na głowie. Yhh… Te Celebryty…
[b]gość, 02-10-15, 09:52 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-10-15, 08:23 napisał(a):[/b]”Przysiegam, ze Cie nie opuszcze w zdrowiu i chorobie..ups tylko w zdrowiu,bo jak beda klopoty to rozwod”:pZ moim chlopakiem tak jest, co zauwazylam nagle po 4,5 roku w zwiazku. Z nim jest tylko “na dobre”, “w zdrowium” i tylko jak sie uklada. Jak sa problemy to zawsze zwiazek staje pod znakiem zapytania… Porazka. A ja bylam strasznie glupia ze do tej pory tego jakos nie zauwazylam. Niestety i tak czasami bywa.[/quote]U mnie to samo -i po takim samym okresie czasu. Ma totalnie wywalone na dalsze losy naszego związku i gdybym rzekła: to koniec! najprawdopodobniej odpowiedzialby… ok 🙂 :/Chtba czas na zmiany!