Pajączkowska w ogniu krytyki! Pokazała zdjęcie syna w karetce z rozciętą głową, teraz się tłumaczy
Karolina Pajączkowska kilka dni temu przekazała śledzącym ją internautom, że jej 10-letni syn Nataniel trafił do szpitala. Dziennikarka opublikowała zdjęcie z karetki, a następnie fotkę rozciętej głowy syna i wyznała, że otrzymała telefon ze szkoły, który niemal sparaliżował ją ze strachu:
Są takie dni, gdy pojawia się telefon, którego nikt z nas nigdy nie chciałby odebrać… Na szczęście wypadek nie był poważny, ale strach mnie tak sparaliżował, że jechałam do szpitala jak szalona.
Na szczęście chłopcu nie grozi nic poważnego, a cała historia zakończyła się przestrogą dla innych rodziców oraz pochwaleniem szybkiej i profesjonalnej reakcji zarówno szkoły jak i personelu medycznego.
Dramat Karoliny Pajączkowskiej! Jej syn trafił na SOR, pokazała zdjęcie z karetki
Karolina Pajączkowska w ogniu krytyki. Tłumaczy się z internautom ze zdjęcia syna w karetce
Okazuje się jednak, że dla części osób dzielenie się zdjęciami z karetki i szpitala było mocno nie na miejscu, a internauci zasugerowali, że Pajączkowska odziera syna z prywatności:
- Dobrze, że szok nie wpłynął na zrobienie fotorelacji. Piękne kadry!
- amazing news, nie wiem jakbym żyła bez niego
Na ten ostatni komentarz dziennikarka zdecydowała się odpisać: “Jak ciebie kiedyś spotka taka sytuacja, to zrozumiesz”, jednak internautka odpowiedziała jej:
Na pewno nie dodam chorego dziecka na relację, on to kiedyś zobaczy.
Pajączkowska zdecydowała więc wytłumaczyć się, co nią kierowało:
Jestem dziennikarką i moją rolą jest także zwiększanie świadomości społecznej w niektórych aspektach. Nigdy nie wykorzystywałam mojego dziecka do „lansowania” się w mediach! Chciałam opowiedzieć, na swoim przykładzie, z czym wiąże się macierzyństwo i jako matka się mierzę. Rozumiem ze Tobie trudno to zrozumieć bo nie spoczywa na Tobie społeczna odpowiedzialność…
Na jej argumenty zareagowała wówczas inna internautka, która na Twitterze udostępniła jej odpowiedź i dopisała swoją:
Pani wyjęła telefon i zrobiła zdjęcie swojego syna w karetce po wypadku, a potem napisała o tym cały post na insta. Mało rzeczy mnie tak zdumiewa, jak szafowanie prywatnością swoich dzieci i dorabianie do tego misji.
A waszym zdaniem kto ma rację?


Pani wyjęła telefon i zrobiła zdjęcie swojego syna w karetce po wypadku, a potem napisała o tym cały post na insta.
— Jud_czyta (@jud_czyta) April 24, 2024
Mało rzeczy mnie tak zdumiewa, jak szafowanie prywatnością swoich dzieci i dorabianie do tego misji. pic.twitter.com/wRoADWgAKB





![]()