Gąsowski idzie do sądu

przejdź do komentarzy

"Kogoś boli moje szczęście."

piotr gąsowski piotr gąsowski/ © KAPiF / K344914F
Piotr Gąsowski jest oburzony tekstem opublikowanym niedawno w agresywnym brukowcu, który dotyczył relacji aktora i tancerki Anny Głogowskiej, matki jego 1,5 miesięcznego dziecka - czytamy w Twoim Imperium.

- Chciałbym wiedzieć, dlaczego tak bardzo temu szmatławcowi przeszkadza nasze szczęście? - pyta w magazynie.

Jego partnerka dodaje, że "to nagonka na Piotra". Boi się też o ich bezpieczeństwo, bo w Internecie pełno jest złośliwych komentarzy w stylu "Jeśli chcesz dowalić Gąsowi, podam ci, gdzie robi zakupy".

- Jesteśmy naprawdę bardzo szczęśliwą rodziną. Mieszkamy u Piotra, na Ursynowie. W Kobyłce, gdzie, jak głosi plotka, mieszkam z mamą, bo Piorek mnie rzucił, jest tylko szkoła tańca, którą prowadzę z Marcinem Wrzesińskim. Jestem naprawdę szczęśliwą matką i kobietą - przekonuje Anna.

A Gąsowski dodaje, że poważnie rozważa możliwość pozwania dziennika do sądu.

Jego adwokat doradzał, że powinien zrobić to już dawno. Na przykład kiedy napisali, że jest gejem. Artysta boi się, że jeżeli napisali już coś takiego, dodadzą, że pewnie jest i pedofilem.

Polecane wideo

Skomentuj Staraj się pisać bez błędów

dodasz komentarz jako gość - jeżeli chcesz zarejestrować nicka - załóż konto z avatarami!

Jeszcze nikt tego nie skomentował. Bądź pierwsza!