Na warszawskiej Białołęce ktoś powiesił kartkę z groźbami i przekleństwami

przejdź do komentarzy

"Rodziców bękartów, które z okazji Halloween upier**ły drzwi (...) informuję, że takie zachowanie (...) skończyć się może wpie**lem.

halloween 2017 halloween 2017/Facebook
Dziś internet obiegło zdjęcie kartki, którą ktoś powiesił na klatce schodowej jednego z bloków na warszawskiej Białołęce.

Pełna obelg i gróźb wiadomość jest skierowana do rodziców dzieci, które w halloweenowy wieczór zabrudziły drzwi mieszkań w blokach.

Autor wiadomości nie przebiera w słowach:

Rodziców bękartów

które z okazji Halloween upierd**ły drzwi kilkunastu mieszkań na naszym osiedlu informuję, że w przyszłym roku takie zachowanie Waszych pomiotów może - oczywiście nie musi - skończyć się dla nich, jak mawiają Kibice Wyklęci, tzw. "wpie**lem"
- zaczyna.


Po czym pisze:

Wiele osób na osiedlu to tzw. frankowicze, którzy ze względu na wysokie raty kredytu i robienie w ch*ja przez bank, są przewrażliwieni na punkcie swojej własności, w szczególności mieszkania. Całkowity brak szacunku dla majątku innych, który wykazują Wasze g**niaki może sprowokować takie osoby do rewanżu.

Pamiętajcie o tym, że pomimo spektakularnych sukcesów rządu Beci Szydło rośnie liczba Polaków cierpiących na choroby psychiczne, np. depresję. Niepotrzebne prowokoawnie takich osób, w połączeniu z ich przewrażliwieniem na punkcie mieszkania może doprowadzić do nieszczęścia.

Taki sprowokowany sąsiad może - oczywiście nie musi - rzucić się z furią na Waszego smarkacza i, nie daj Boże, złamać mu rączkę w sposób, który uniemożliwi mu karierę neurochirurga, o której tak marzycie.

Chwyćcie więc za szmaty i w ramach pokuty najpierw wyczyśćcie wszystkie upierd**ne drzwi, a potem tą samą szmatą nauczcie Wasze bachory rozumu i szacunku dla cudzej własności
- kończy autor wiadomości, który podpisał się jako Życzliwy Sąsiad.


Komentujący są podzieleni. O ile forma przekazu autora wiadomości raczej przez nikogo nie została uznana za akceptowalną, treść "przesłania" stała się pretekstem do dyskusji na temat zachować dzisiejszych dzieci i ich szacunku do innych i ich własności.

Niektórzy są zbulwersowani treścią wpisu, inni zauważają, że szacunek do cudzej własności to rzecz święta i dzieci powinny być tego uczone.

Jak uważacie - czy cokolwiek usprawiedliwia ton wypowiedzi "życzliwego sąsiada"?


Na warszawskiej Białołęce ktoś powiesił kartkę z groźbami i przekleństwami

Polecane wideo

Skomentuj Staraj się pisać bez błędów

dodasz komentarz jako gość - jeżeli chcesz zarejestrować nicka - załóż konto z avatarami!

Jeszcze nikt tego nie skomentował. Bądź pierwsza!