Partnerka Loski opowiada o wypadku. "Myśleli, że jest pijany!"

przejdź do komentarzy

Pomoc otrzymał po 11 godzinach...

gienek loska gienek loska/fot. AKPA
W czwartek Polska Fundacja Muzyczna poinformowała na Facebooku, że Gienek Loska, zwycięzca X Factora doznał rozległego wylewu krwi do mózgu i potrzebuje wsparcia finansowego na dalsze leczenie.

Gienek Loska z X Factora miał wylew - jest w śpiączce

Muzyk przebywa na Białorusi, gdzie pojechał odwiedzić swoją matkę. To właśnie tam doszło do wypadku. Serwis Gwiazdy WP dotarł do partnerki Loski, Agnieszki Stawickiej, która zdradziła szczegóły tego dramatycznego wydarzenia.

Rozmawiałam z nim na chwilę przed tym, co się stało. Wieczorem wyszedł na papierosa i z tego, co opowiadali mi później świadkowie, nagle zakręcił się w kółko i upadł. Niestety, Białooziersk to bardzo małe miasteczko, właściwie nie ma mowy o specjalistycznej pomocy - opowiada Stawicka. W szpitalu, do którego go zabrali, nie ma chyba nawet rentgena. Potem przewieźli go do szpitala odległego o 20-kilka kilometrów, gdzie nie mieli nawet tomografu. Tam stwierdzili, że na pewno jest w śpiączce insulinowej, więc pompowali mu przez sześć godzin glukozę, co oczywiście mu nie pomogło. Ostatecznie zawieźli go do Baranowicz, odległych o 200 km, tam natychmiast zrobiono mu operację, która trwała 5,5 godziny. Łącznie to dało 11 godzin, a wylew był bardzo rozległy. Sytuacja była też taka, że zainteresowała się nim policja, która podejrzewała, że może był pijany i dlatego upadł. Próbowała nawet nieudolnie go cucić. Nie był pod wpływem alkoholu, widziałam wszystkie jego wyniki krwi - zdradziła Stawicka.


Pomoc medyczna udzielona Losce nie była na najwyższym poziomie. W szpitalu brakowało personelu, który po prostu… był na urlopie. Z tego powodu muzyk musiał zostać wypisany do domu, gdzie zajmuje się nim rodzina.

Gienek Loska w domowych pieleszach (FOTO)

Od czasu, gdy go pierwszy raz zobaczyłam, bardzo się poprawił. Za każdym razem widzę spore zmiany. Początkowo w ogóle się nie ruszał, miał straszne odleżyny, więc pierwszym etapem było wygojenie tych ran. Później zaczął otwierać jedno oko, teraz już otwiera dwoje. Bardzo reaguje na dotyk - relacjonuje kobieta. Gdy np. wykonuje się zabiegi pielęgnacyjne, to gdy nie ma ochoty, żeby go gdzieś dotykać, to bierze rękę i odpycha. Jestem też pewna, że wszystko słyszy, rozumie, co się do niego mówi. Kiedyś powiedziałam mu "Giena, zapomniałam ci powiedzieć, że Kora umarła". Zaczął tak intensywnie oddychać, otworzył oczy, zaczął podciągać ręce i nogi, było widać, że strasznie to przeżył, bo przecież się znali - dodaje w rozmowie z WP Stawicka


Każda osoba, która chce wspomóc Loskę, proszona jest o wpłaty, na specjalne subkonto o numerze 24 1140 1977 0000 2634 0600 1019. Zbiórkę prowadzi Polska Fundacja Muzyczna.




Partnerka Loski opowiada o wypadku.
Partnerka Loski opowiada o wypadku.
Partnerka Loski opowiada o wypadku.
Partnerka Loski opowiada o wypadku.

Polecane wideo

Skomentuj Staraj się pisać bez błędów

dodasz komentarz jako gość - jeżeli chcesz zarejestrować nicka - załóż konto z avatarami!

Wasze komentarze (8): sortuj