Ta FIT blogerka powiedziała DOŚĆ: Pizza i ciasteczka są pyszne!

przejdź do komentarzy

Zaczęła pokazywać prawdę i... straciła 70 tysięcy obserwujących.

sophie gray sophie gray/Instagram: wayofgray
Sophie Gray to kanadyjka, która była jedną z blogerek promujących zdrowy tryb życia. Na swoim Instagramie pokazywała zdjęcia swojej idealnej sylwetki, dzięki czemu stała się motywacją dla innych. W pewnym momencie jednak miała tego dość. Całe jej życie kręciło się wokół martwienia o wygląd i przybieraniu takich póz, aby jak najlepiej wyjść na zdjęciach.

To nie ciąża ani dodatkowe kilogramy! Co się stało z brzuchem tej trenerki?


Podjęła decyzję o tym, że kończy z pokazywaniem swojej sylwetki, a zacznie przedstawiać prawdziwą siebie.

Bez przerwy martwiłam się o wygląd mojego ciała, bo od tego zależała "wartość" mojego profilu.


Powiedziała też, że zrobiła to dla innych kobiet. Teraz zachęca je, aby pokochały siebie, takimi jakie są.

Rozumiem, ze niektóre z moich zdjęć mogły być inspirujące, ale jeśli tego potrzebujecie, macie tysiące podobnych kont do obserwowania. Wiem, że dla wielu osób te zdjęcia były niszczące. Chcę żebyście pokochały siebie.


Sophie udostępniła zdjęcie w sportowym stroju, które zamazała i podpisała:

Posiadanie sześciopaka i przerwy między udami nie uczyni Cię szczęśliwym. Pizza i ciasteczka są ku*ewsko pyszne.


Dziewczyna pokazała zdjęcie swojego chłopaka. Internauci ZAMARLI


Po tym, jak zmieniła swój profil na Instagramie straciła aż 70 tysięcy obserwujących. Potem jednak zyskała nowych, którzy pochwalali jej decyzję.

A wy co myślicie? Moda na bycie fit działa destrukcyjnie na kobiety?





I'm called brave for being myself, for owning my truth and sharing the real side of my life through social media. How fucking sad is that? It's sad because filtered photos are the norm when it comes to social media. It's sad because it's unique to actually celebrate yourself. It's sad because, as women, we have blindly accepted the truth that who we actually are isn't worth being seen. I am fucking over it. I am over pretending to be okay when my body get sexualized. I am over laughing at jokes that aren't funny. I am over worrying about how I look when I go out. I am over being ashamed of my body. I am over feeling like I need to put makeup, brush my hair and put myself together to be seen as socially acceptable. I am over being someone other than my fucking self. I want you to be over it, too. I want YOU to celebrate YOU. Not the person you think you should be. Not the person you pretend to be for validation. Not the person who's more widely accepted in this world. Not the person who's silencing their truth. You, I want you to be you. Because who you are is fucking awesome. #loveyourself @traceyjazminphoto

Post udostępniony przez Sophie Gray (@wayofgray)



The other day I received a comment along the lines of “if I looked like you, I’d be able to accept myself”. This comment summarizes why I do what I do. If accepting yourself had to do with your physical appearance, why didn’t my phase of starving myself and losing weight make me happier? Why did I still cry myself to sleep even though I had a six pack and thigh gap? Why wasn’t I the happiest person in the room when I was my thinnest? The answer to this isn’t because I’m ungrateful. It’s that happiness and self acceptance do not have anything to do with your physical appearance. You know what does? Unconditional love for who you are in this very moment. The best part? You can give yourself that love and acceptance NOW! It’s something you can give to yourself while sitting on the couch - or, something you can feel within every inch of your being as you struggle to get into childs pose in a yoga class (we have ALL been there). You can love and accept yourself NOW regardless of how the person who’s staring back at you in the mirror looks. You can. You can. You can. Now… the next question is how? While there are numerous ways you can work towards accepting yourself.. Here’s one you can do now: Repeat these words either to yourself, or out loud, or you could even journal them: “I love you, ______. I love and accept you, _____. Seriously, I do because you’re awesome.” Simple, but effective. But seriously, do it. You’ll feel much better! ALSO, If you’re in #YEG, one of the ways I am going to be in the practice of accepting myself is by getting involved with the International Day of Yoga events happening in our city. I’m actually going to two events in the same day created by two @lululemonyeg ambassadors in the city. I’d love to see you there! First I’m going to the 6 AM class in Hawerlak Park on June 21st. I will also be at the Yoga In The Park festival that evening from 5pm - 9pm in Spruce Grove! The first class is free, with the second being multiple classes for only $20! I am arranging a crew to hang out with at both of these events, and if you want to join us, simply DM me on here and check out more info on @lululemonyeg! ! I will be g

Post udostępniony przez Sophie Gray (@wayofgray)



Polecane wideo

Skomentuj Staraj się pisać bez błędów

dodasz komentarz jako gość - jeżeli chcesz zarejestrować nicka - załóż konto z avatarami!

Jeszcze nikt tego nie skomentował. Bądź pierwsza!