Po 4 miesiącach opowiedział, jak odchodziła Kołaczkowska. Smutne, jak wyglądały jej ostatnie chwile
Dariusz Kamys po 4 miesiącach o śmierci Joanny Kołaczkowskiej wypowiedział się na temat jej odejścia. Zdradził, co działo się z artystką w jej ostatnich dniach. Kontakt z nią był niemal niemożliwy.
Odejście Kołaczkowskiej była ciosem dla Kamysa
Śmierć Joanny Kołaczkowskiej po długiej chorobie wstrząsnęła środowiskiem artystycznym, które od początku zapewniało o swojej solidarności i uznaniu dla jej twórczości. Niestety, mimo wsparcia i starań medyków, wybitna aktorka kabaretowa zmarła 17 lipca, mając 59 lat.
Jedną z osób, która nieprzerwanie towarzyszyła jej w tych trudnych chwilach, był Dariusz Kamys, kolega z Kabaretu Hrabi. Kamys, który najpierw mobilizował fanów do wsparcia duchowego, później wygłosił poruszającą mowę pożegnalną na pogrzebie. W niedawnym wywiadzie szczerze przyznał, że dotkliwie odczuwa jej brak, a równocześnie wciąż nie może się pogodzić z faktem jej odejścia.
Po śmierci Asi kilka razy do niej dzwoniłem. Cały czas mam zapisany jej numer. (…) Trochę maluję. Zawsze, gdy stworzyłem obraz, wysyłałem go Aśce. Była niezwykle wrażliwą artystką, więc jej opinia była dla mnie bardzo ważna. Ostatnio znów coś namalowałem i już łapałem za telefon, by jej wysłać. Nagle zdałem sobie sprawę, że się nie da – wyznał w rozmowie z wp.pl.
Nie żyje Joanna Kołaczkowska! To były jej ostatnie słowa do fanów…(WIDEO)
Bliscy nie mogli porozumieć się z Kołaczkowską przed śmiercią
Pod koniec życia, z uwagi na znaczne problemy z mową, Joanna porozumiewała się z najbliższymi głównie poprzez wymianę spojrzeń i sporadyczne, krótkie wypowiedzi.
Pomimo niepomyślnych rokowań medycznych, Kamys uparcie zachowywał optymizm.
Do samego końca wierzyłem (…). Myślałem, że skoro (…) [tyle – przyp. aut.] ludzi myśli o Aśce, [to] cała ta dobra energia nie pójdzie na marne. Niestety, lekarze od początku nie pozostawiali złudzeń – wyjawił we wspomnianym wywiadzie.
Jak teraz Dariusz Kamys radzi sobie z bólem po śmierci Przyjaciółki?
Joanna Kołaczkowska nie żyje! Aktorka odeszła po ciężkiej walce z chorobą
Kamys o tęsknocie za Kołaczkowską
Nie ulega wątpliwości, że brak Kołaczkowskiej stanowi dla Kamysa dużą przeszkodę w ułożeniu sobie życia. W końcu ich wspólna droga trwała niemal od zawsze.
Ona bez wątpienia była jedną z kobiet mojego życia. Drugą, z którą najczęściej się widywałem. (…) Snuliśmy plany artystyczne, toczyliśmy długie rozmowy – nieraz bardzo poważne, innym razem bez znaczenia. Abstrahując od osiągnięć artystycznych, przez 40 lat znajomości nasza przyjaźń przetrwała. To wielkie osiągnięcie. (…) Mam poczucie, że przez 40 lat przyjaźni powiedzieliśmy sobie wszystko. A może jednak nie? Przecież mielibyśmy jeszcze wiele wspólnych tematów. Wiele słów do wypowiedzenia – przyznał.
Kamys w pełni pojął, jak doskonale się uzupełniali i jak zgrany tworzyli duet, dopiero po jej odejściu
Byliśmy w Hrabi jak rodzina. Mówię nie tylko o naszej czwórce, ale też o ludziach z obsługi technicznej, menedżerach itd. Dopiero teraz, po odejściu Asi, widzę, jak wspaniałe mieliśmy życie. Jeszcze pół rok temu nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy. Człowiek zawsze docenia takie rzeczy z perspektywy czasu – powiedział ze smutkiem.
Nowe wieści w sprawie Joanny Kołaczkowskiej. Dariusz Kamys poprosił o modlitwę!


Jest ci lżej z tym bredzeniem? Idiota!!!!