Pokazał fakturę za leczenie. Tyle kosztuje terapia walczącego z rakiem Adriana
Adrian Szymaniak kilka dni temu przekazał druzgocącą informację o nawrocie guza. Teraz znów zabrał głos i powiedział wprost, jak się czuje, co dalej z leczeniem i dlaczego zdecydował się pokazać rachunek, który przyprawia o zawrót głowy. “Dzięki Wam jest to możliwe” – podkreśla.
U Adriana Szymaniaka wykryto kolejne zmiany
Adrian Szymaniak, znany widzom ze “Ślubu od pierwszego wejrzenia”, od miesięcy toczy nierówną walkę z glejakiem IV stopnia. Choroba, o której dowiedział się kilka miesięcy temu, już raz brutalnie zmieniła jego życie. Teraz, gdy wydawało się, że leczenie idzie w dobrym kierunku, pojawiła się kolejna trudna wiadomość – wznowa guza.
Po informacji o wznowie nowotworu w sieci zawrzało. Adrian postanowił odnieść się do emocji, jakie wywołał jego wpis, i dokładnie wytłumaczyć, jak wyglądała dotychczasowa droga leczenia.
Wiem, że wywołało to poruszenie sieci. Nie takie było moje założenie (…). Cały rezonans był czysty, wszystko szło fajnie, pięknie. Radiochemioterapia sześciotygodniowa w Bydgoszczy również przebiegała sprawnie – relacjonował.
Nie ukrywał, że w trakcie leczenia pojawiły się trudniejsze momenty.
W drugim tygodniu miałem gorszy okres, byłem bardziej ospały, miałem mdłości, wymioty, ale to się wszystko uregulowało- mówił.
Jak podkreślił, wyniki krwi były bardzo dobre, a rezonans po zakończeniu radioterapii nie wykazywał niepokojących zmian.
Kontrolny rezonans i nagła zmiana planów
Przełom nastąpił podczas rutynowego badania.
W poniedziałek 12 stycznia miałem kontrolny rezonans głowy, który pokazał, że w miejscu wycięcia pojawia się mała aktywność guza – wyznał Adrian.
Zmiana miała zaledwie 2-3 mm, ale jej konsekwencje okazały się poważne.
Wykluczyło mnie to całkowicie z udziału w badaniu klinicznym – dodał.
Mimo wszystko stara się zachować spokój i podkreśla, że jego stan psychiczny jest obecnie kluczowy.
Najważniejsze jest to, że jestem w dobrej formie. Psychicznej przede wszystkim, fizycznej również – zaznaczył.
Koszty leczenia Adriana Szymaniaka
Największe poruszenie wywołało jednak zdjęcie fragmentu faktury, którą Adrian pokazał swoim obserwatorom. To właśnie tam widać, z jakimi kosztami wiąże się dalsza walka o zdrowie.
Teraz idę w systemie dalszej chemioterapii T-modalem przez najbliższe 6 miesięcy – wyjaśnił.
Równolegle zdecydował się na terapię TTFields, która w jego przypadku jest w pełni odpłatna.
Uruchamiam też TTFields komercyjnie, w 100% odpłatny. Dziękuję Wam za wsparcie, bo to dzięki Wam jest to możliwe – powiedział wprost.
Wtedy padły konkretne liczby:
Właśnie dokonałem płatności na początek w kwocie 240 tysięcy złotych. Później 120 tysięcy złotych miesięcznie za użytkowanie tego sprzętu – ujawnił.
Adrian zdradził także, jak będzie wyglądać najbliższa przyszłość.
Po weekendzie otrzymam sprzęt do domu. Będę w czepeczku, który blokuje podział komórek nowotworowych, i będę podpięty pod ten aparat. (…) Za 3 miesiące będzie kolejne badanie obrazowe. Wtedy zobaczymy – podsumował.
Na tym etapie kluczowe będą kolejne tygodnie i kontrola postępów terapii.
Choć sytuacja pozostaje bardzo poważna, Adrian nie ukrywa, że ogromne znaczenie ma dla niego wsparcie ludzi, którzy towarzyszą mu w tej walce. I to właśnie im, jak sam podkreśla, zawdzięcza możliwość podjęcia kosztownego, ale dającego nadzieję leczenia.





Skończcie z tą żenadą