Pantinka to polska vlogerka mieszkająca na Bali. Wcześniej pracowała w „Dzień Dobry TVN” jako pogodynka. Obecnie na swoim kanale YouTube komentuje polskie dramy Internetu oraz opowiada o swoim życiu w Azji. Wczoraj postanowiła podzielić się z widzami, jak została oszukana przez polską influencerkę.

Julia Wieniawa świętuje pół roku związku z Nikodemem Rozbickim

Influencerka oszukana przez polską influencerkę. Julia Wieniawa się tłumaczy

Pantinka razem ze swoją koleżanką założyła markę z balijskimi meblami Hati Hati. Chciała zareklamować swoje produkty na polskim rynku i napisała do jednej z największych influencerek w Polsce.

Naprawdę sporo osób z takich celebrytów, influencerek urządzało akurat swoje domy w stylu boho, więc to była dla nas naprawdę fajna sprawa, ale muszę Wam powiedzieć, że koniec końców bardzo się z Dominiką przejechałyśmy na tym wszystkim (…) Rzecz dotyczy jednej z większych influencerek w Polsce. Kiedy pisałyśmy wiadomości, to popełniłyśmy już pierwszy błąd. Mam takie wrażenie z perspektywy czasu, że po prostu się kajałyśmy. Nie ustaliłyśmy z góry konkretnych warunków, więc to była rozmowa bardziej na zasadzie: „słyszałam, że szukasz do swojego mieszkania różnych mebli, różnych akcesoriów w stylu boho. Tak się złożyło, że my otworzyłyśmy akurat sklep” – tłumaczy Pantinka.

Julia Wieniawa pokazuje swoje mieszkanie: „Tyle miejsca na kurz”

„Największa polska influencerka” chętnie przyjęła balijskie meble, bo właśnie urządzała swoje nowe mieszkanie. Dziewczyny wysłały meble z Azji. Pantinka zwraca uwagę, że produkty kosztowały kilka tysięcy złotych, a na sam transport wydały wszystkie oszczędności, jednak myślała, że współpraca będzie korzystna.

Ta osoba odpisała:”Jasne, oczywiście, nie ma problemu”. Wyglądało na to, że współpraca będzie się układać super – przyznaje.

Dalej tłumaczy, że kiedy dostały informację, że transport dotarł ,kontakt z influencerką znacznie się utrudnił. Paczka doszła 6 października, a dostały odpowiedź dopiero 19 października.

Dostałyśmy powiadomienie, że transport dotarł i cisza, a wcześniej przypomnę, że była bardzo dobra komunikacja. Odczekałyśmy chyba ponad tydzień i zastanawiałyśmy się, czy napisać, czy nie. Napisałyśmy, „czy wszystko w porządku”. Dostałyśmy lakoniczną odpowiedź, że „chyba tak, ale nie wiem, muszę się spytać robotników” – opowiada youtuberka.

Przez kilka miesięcy prosiły polską influencerkę o oznaczenie ich marki na profilu instagramowym. Jeszcze wcześniej usłyszały, że nie doda zdjęcia jako post tylko na relację. Kiedy już się doczekały, okazało się, że gwiazda oznaczyła produkt nie z ich sklepu, co skutkowało, że tamta marka miała pretensje do Pantinki.

Teraz mamy kwiecień, a takie story się jeszcze nie pojawiło. Ton jej wiadomości się zmienił, gdy paczki zostały doręczone . Później zupełnie przestała odpisywać. W końcu odpisała nam na wiadomość, w której oświadczyłyśmy, że chcemy rozwiązać współpracę. Przyznała, że była na wakacjach, że jej głupio i dopiero teraz może się tym zająć. Następnego dnia na jej profilu pojawiło się zdjęcie, na którym oznaczyła nasz sklep przy produkcie, który nie pochodził z naszego sklepu. A w tle na fotografii widać było wysłane przez nas nieodpakowane paczki – mówi Pantinka.

Julia Wieniawa zdradza kolejne TRIKI urodowe. Robi TO przed każdym nałożeniem makijażu

Internauci natychmiast zaczęli zastanawiać się, o kogo chodzi. Padło na Julię Wieniawę, ponieważ ostatnio remontowała nowe mieszkanie i oznaczyła na instastory markę Hati Hati przy balijskim fotelu, a później widzimy ten sam fotel z oznaczeniem innej marki na jej profilu instagramowym. Pod jej postami zaczęły pojawiać się krytyczne komentarze. Internauci chcieli, aby to wyjaśniła.

Julia Wieniawa odniosła się do sprawy. Wytłumaczyła, jak to wyglądało z jej strony na swoim Instagramie.

Już mówię, jak to wszystko wyglądało. (…) Jak pewnie wiecie jest wiele firm, które do mnie pisze, ja często się na to godzę, a często nie, staram się być selektywna. Pół roku temu, kiedy na głowie miałam remont, napisały do mnie dwie firmy o tych samych rzeczach z Bali. Powiedziałam, czemu nie i z jednej firmy wybrałam sobie parę rzeczy i z drugiej również. Sytuacja jest absurdalna i głupio mi, że muszę się na ten temat tłumaczyć. Obiecałam tym firmom, że wrzucę na relacje, pomogę im i zrobię promocje. Ale uprzedzałam, że byłam w trudnym momencie w życiu, bo byłam wtedy w programie tanecznym, robiłam dwa filmy, a przede wszystkim nie mieszkałam w tym mieszkaniu, tutaj był totalny syf i nie miałam warunków, żeby zrobić im fajną reklamę. Ta firma X która oskarża mnie że ich oszukałam, co jest nadużyciem, dopytywała mnie, kiedy coś wrzucę i napisałam, że jak będzie na to miejsce to coś zrobię.

Gwiazda przyznała się do pomyłki z błędnym oznaczeniem.

Po jakimś czasie, wreszcie przyjechałam na miejsce, zobaczyłam, ze paczki są odpakowane , bo moi architekci robili to za mnie, wiec stwierdziłam o jest fotel odpakowany, to im zrobię relacje, bo jest piękny. potem okazało się, że nastąpiła pomyłka, jakieś niedopatrzenie z mojej strony. Ok to jest mój błąd, ale to nie jest powód do nazywania mnie oszustką. po jakimś czasie wstawiałam zdjęcie z tym samym fotelem oznaczając poprawną firmę. Do firmy która mnie oskarża nie będę podawała nazwy, nie chce robić tego na co ta firma liczy. Od tej firmy nie dostałam tego, co sobie wybrałam,tylko dwie rzeczy: malutki dywan i niekompletną huśtawkę, której nie miałam jak zawiesić. (…) W każdym razie ta firma napisała do mnie, kiedy wrzucę relację, a ja mówię, że „No hej, czy ta huśtawka ma jakąś linę? Jakiś hak? Jak to się w ogóle wiesza?” A oni: „Nie, nie wysłaliśmy”. Więc ja mówię, że dobra jak to ogarnę, naprawdę miałam inne priorytety niż zajmowanie się huśtawką, no to zrobię i będzie spoko. Była też zima, więc nie miałam w głowie wieszania huśtawki na balkonie zimą, tylko zrobię to fajnie wiosną, jak będą roślinki. (…) Chciałam tez przypomnieć, że to nie ja się prosiłam o rzeczy, więc mogłaby chwilę poczekać.

Julia zapewnia, że nie chciała nikogo oszukać, nie zrobiła tego specjalnie i kiedy dowiedziała się o filmie, od razu napisała do firmy z wyjaśnieniem. W swojej wypowiedzi zaznaczyła też, że rzeczy nie kosztowały kilka tysięcy, jak to było mówione.

To nie była złośliwość i nie wiem czy nazywanie mnie oszustką, czy złodziejką, jest na miejscu. Chciałam powiedzieć, że zareagowałam na ten filmik od razu, napisałam do firmy z przeprosinami i zaproponowałam że oddam pieniądze lub oddam rzeczy, bo nie jestem osobą, która żeruje na małych firmach. Jest to dla mnie kuriozalne.

Julia Wieniawa fot. Instagram/juliawieniawa

fot. Instagram/juliawieniawa

fot. Instagram/juliawieniawa

fot. Instagram/juliawieniawa