“Jeszcze nigdy o nikogo tak się nie bałam”. Popularna youtuberka z synem w szpitalu
Jeszcze niedawno dzieliła się z fanami radością z narodzin syna, dziś otwarcie mówi o strachu, bezsilności i chwilach, które na zawsze pozostaną w jej pamięci. Ula Grotyńska opublikowała poruszające nagranie, w którym wyznała, że od kilku dni przebywa w szpitalu razem ze swoim 15-miesięcznym synem Nikodemem. Jej szczere wyznanie szybko poruszyło internautów i stało się ważnym apelem do innych rodziców.
Ula Grotyńska przeżyła ciężkie chwile
Ula Grotyńska i Paweł Svinarski od lat tworzą zgrany duet nie tylko w internecie, ale i w życiu prywatnym. Swoją relację od początku budowali na bliskości i przyjaźni, czym chętnie dzielili się z obserwatorami. W 2024 roku ich życie zmieniło się diametralnie, ponieważ zostali rodzicami.
Narodziny syna Nikodema nie były jednak łatwe. Influencerka otwarcie mówiła, że poród trzeba było sztucznie wywołać ze względu na duże rozmiary dziecka. Mimo bólu i wyczerpania moment, w którym po raz pierwszy wzięła syna na ręce, okazał się przełomowy.
Jest to prawdziwa miłość od pierwszego wejrzenia. Kiedy dziecko jest Twoje, wszystko się zmienia. Nagle zdajesz sobie sprawę, że nigdy nie widziałaś nic wspanialszego — pisała po porodzie.
Jak podkreślała, wszystkie trudności szybko zeszły na dalszy plan. Liczyło się tylko jedno: że było warto.
Syn Uli Grotyńskiej od kilku dni w szpitalu
Kilka miesięcy później przyszła jednak sytuacja, której żaden rodzic nie chce przeżyć. Ula wyznała, że trafiła z synem do szpitala po tym, jak zauważyła niepokojące objawy m.in. wysoka gorączka pojawiająca się bardzo szybko.
Miał gorący policzek i pomyślałam, że to nie są ząbki. Coś mi nie pasowało. Ta intuicja kazała mi pojechać na SOR — relacjonowała.
Początkowo nic nie zapowiadało dramatu. Temperatura była stosunkowo niska, a Nikodem zachowywał się normalnie. Wszystko zmieniło się nagle, już na szpitalnym oddziale.
Nagle dostał drgawek. Nie było z nim kontaktu, leciała mu piana z buzi. Trwało to 15 minut. Przez 15 minut był nieobecny — mówiła ze łzami w oczach.
Lekarze natychmiast przystąpili do działania. Jak się okazało, chłopiec doznał drgawek gorączkowych, które potrafią wyglądać niezwykle dramatycznie, zwłaszcza dla rodziców.
Apel do rodziców
Dziś Ula nie ukrywa, że były to najbardziej przerażające chwile w jej życiu. Czekając pod salą, była przekonana, że dzieje się najgorsze.
Ja myślałam, że on odchodzi. Patrzycie na drzwi i widzicie, jak lekarze biegną. To coś, czego nie życzę nikomu — wyznała.
Influencerka zdecydowała się opowiedzieć o tym publicznie nie po to, by wzbudzać sensację, ale by ostrzec innych rodziców.
Rodzicielstwo to nie tylko uśmiech i piękne kadry na Instagramie. To też strach. Mierzcie temperaturę. Nastawcie budzik w nocy. Ufajcie swojej intuicji — zaapelowała.
Jak podkreśla, do dziś nie wie, co by się stało, gdyby drgawki pojawiły się w domu bez natychmiastowej pomocy medycznej. To właśnie przeczucie uratowało jej syna przed jeszcze poważniejszymi konsekwencjami.
@ulagrotynska Drgawki gorączkowe to dla rodzica najstraszniejszy widok, jaki można sobie wyobrazić.
♬ dźwięk oryginalny - Ula Grotyńska

