Problemy finansowe Bardowskich z “Rolnika”. Grzegorz mówi wprost o jednej złej decyzji
Program “Rolnik szuka żony” od lat wzrusza widzów Telewizji Polskiej, którzy chętnie śledzą losy jego uczestników, nawet całe lata po zakończeniu sezonu, w którym występowali. Teraz dotarły do nas złe informacje o kłopotach finansowych jednej z najbardziej lubianych par w historii tego kultowego już programu.
“Rolnik szuka żony” wzbudza ogromne emocje
Niezwykle popularny format “Rolnik szuka żony” niezmiennie pozostaje stałym elementem ramówki Telewizji Polskiej. Od swojej premiery w 2014 program nieustannie przyciąga przed ekrany widzów, którzy z uwagą śledzą losy rolników i rolniczek, którzy zgłosili się do randkowego show, by odnaleźć miłość swojego życia.
Program od samego początku prowadzi uwielbiana Marta Manowska, a format przez lata pozwolił na rozwój wielu relacji – na antenie TVP rozpoczęło się wiele związków, które trwają do dziś.
Anna i Grzegorz Bardowscy znaleźli miłość na planie “Rolnik szuka żony”
Jedną z najbardziej lubianych par, które połączył występ w programie byli Anna i Grzegorz Bardowscy. Duet poznał się dekadę temu, podczas drugiej edycji kultowego show. Para szybko przypadła sobie do gusta, a ich relacja rozwijała się w błyskawicznym tempie. Dziś uczestnicy show są małżeństwem, doczekali się także dwójki dzieci – mają córkę Liwię i syna Jana.
Para od dawna działa w sieci – Ania ma nawet swój własny kanał na YouTube, na którym dzieli się opowieściami ze swojego życia i udziela porad, jej mąż zaś skupia się głównie na rolnictwie. Jednak teraz dotarły do nas informacje o kryzysie w życiu pary. Fani są głęboko zaniepokojeni ich sytuacją finansową.
Anna i Grzegorz Bardowscy znaleźli się w kryzysie
Grzegorz jest właścicielem 130-hektarowego gospodarstwa rolnego. Swoją działalność opiera głównie na uprawie kukurydzy i buraków cukrowych, jednak postanowił dokonać odważnych zmian – postawił na soję.
Teraz opublikował na Facebooku poruszający filmik ze smutnymi wnioskami – wybranie mało popularnej w naszym kraju rośliny było bardzo złą decyzją.
Próg rentowności soi — z dzierżawą, bez dzierżawy i z dopłatą. Mój średni plon to 2 tony. To oznacza, że jestem stratny ponad 800 zł na hektarze. Liczby nie kłamią – powiedział.
Jak zauważa, bardziej opłacalna byłaby uprawa rzepaku. Jak wyznaje na filmiku, zysk z uprawy rzepaku wynosi w przeliczeniu na hektar około 809 zł bez dopłat, a 2009 zł z dopłatami.
W rozliczeniu finansowym korzystniejsza jest uprawa rzepaku. Podzielił się dokładnymi wyliczeniami. Jak się okazuje, całkowity zysk w przeliczeniu na hektar w przypadku rzepaku to 809 zł bez dopłat, a 2009 zł z dopłatami. Z kolei, jeśli chodzi soję, to zanotuje stratę wysokości 2815 zł bez dopłat i 815 zł z dopłatami. Jakbym miał podać werdykt, to chyba bardziej bym postawił na sprawdzony rzepak, bo łatwiej utrzymać stabilny plon. Jeśli chodzi o soję — założyłem cenę sprzedaży 1450 zł za tonę, ale może być różnie – przyznał rolnik.
Zauważył jednak, że to nie był najlepszy sezon na uprawę tej rośliny – zwłaszcza ze względu na pogodę.
Wyglądało to rewelacyjnie na polu, nie miałem się do czego przyczepić. […] To był jeden z najgorszych możliwych sezonów na soję. […] Zrezygnować? Może i powinienem, ale chyba nie powiedzieliśmy sobie jeszcze ostatniego słowa.. […] Zastanawiam się, czy ją w przyszłym roku na pola wrzucić. Prawdopodobnie tak

