Prokop bez ogródek do Rogacewicza i Kaczorowskiej w “DDTVN”. Zrobiło się nieprzyjemnie
Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz pojawili się w dzisiaj w czwartkowym wydaniu „Dzień dobry TVN”, by opowiedzieć o nowym projekcie zawodowym, a dokładnie o swoim tanecznym spektaklu „Siedem”.
Rozmowa szybko wyszła jednak poza temat pracy, bo prowadzący zahaczyli o wątek, który od tygodni ciągnie się za parą: hejt i zainteresowanie ich życiem prywatnym. Największe emocje wzbudził moment, gdy Marcin Prokop postanowił nazwać rzecz bardzo dosadnie. W studiu na chwilę zrobiło się dosyć niezręcznie.
Rogacewicz odblokował swoje kompleksy
Choć Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz po porażce w “Tańcu z gwiazdami” zapowiadali, że na moment znikną, dziś widać, że wrócili do trybu „pełna para”. W śniadaniówce mówili o pracy nad spektaklem i o tym, jak taniec wpłynął na ich życie nie tylko zawodowo.
Marcin Rogacewicz opisywał to bardzo osobiście, jakby „odblokowanie” dotyczyło czegoś znacznie głębszego niż samo wejście na parkiet.
Ja odblokowałem swoje kompleksy, jakieś blokady, jakąś całą historię swoich 45 lat życia. Wiesz, to gdzieś tam siedzi w ciele. […] Inaczej się oddycha, inaczej stoisz, inaczej myślisz. Taniec bardzo mocno uruchomił mnie poprzez ciało — wspomina aktor.
Niezręczne pytanie Marcina Prokopa
Sytuacja zmieniła się, gdy Marcin Prokop wszedł w temat, który zawsze podgrzewa atmosferę: relacja, plotki i reakcje widzów. Prowadzący nie owijał w bawełnę i zadał pytanie, które zabrzmiało jak strzał z prosto w serce
Czuliście się czasami trochę, tak powiem wprost, “zg***ceni” przez to, że ktoś wam włazi z butami w wasz związek? — wypalił prowadzący program.
Agnieszka Kaczorowska odpowiedziała długo i bardzo emocjonalnie zaznaczając, że mimo lat w branży wciąż nie potrafi całkowicie odciąć się od przykrych komentarzy. Podkreśliła też, że hejt najmocniej uderza wtedy, gdy człowiek jest zmęczony i wkłada w coś całe serce, a ktoś ocenia go „z zupełnie innego powodu”.
Agnieszka Kaczorowska o fali wsparcia od fanów
Z drugiej strony przyznała, że ogłaszanie spektaklu przyniosło im falę wsparcia, która przykryła wcześniejsze negatywne reakcje.
Ja jestem bardzo wrażliwa i mimo że pracuję w tym biznesie 26 lat, to nie umiem sobie takiej zbroi zbudować, żeby to mnie w żaden sposób nigdy nie dotykało. Oczywiście, ja mam to też bardzo mocno przepracowane i wiem, jakie strategie działają potem, żeby to nie dotykało w rezultacie, ale są takie momenty, zwłaszcza wtedy, kiedy jest się w takim dużym zmęczeniu w pracy i nagle robisz coś, co robisz całym sercem, chcesz zrobić coś pięknego, a ktoś z jakiegoś innego zupełnie powodu kieruje wobec ciebie bardzo przykre słowa. Natomiast to, co pięknego zadziało się w momencie, kiedy zaczęliśmy ogłaszać spektakl […], myślę, że to był taki podmuch pozytywny, on zniwelował to wszystko, co było negatywne wcześniej — stwierdziła Kaczorowska.



