Przykre święta Kasi Dowbor. Mierzy się z ogromną stratą
Katarzyna Dowbor jest znaną i uwielbianą przez widzów dziennikarką z wieloletnim stażem. Fani podziwiają jej ogromną klasę, wdzięk i wiedzę na każdy temat. Niestety, ale prowadząca “Pytanie na śniadanie” w ostatnim czasie mierzyła się z poważną stratą. Celebrację świąt Bożego Narodzenia zakłóciła smutna sprawa. Do dziś dziennikarka nie może się pogodzić z jedną rzeczą…
Katarzyna Dowbor walczy z potwornym smutkiem
Katarzyna Dowbor w rozmowie z Plejadą zdradziła, że wciąż cierpi po śmierci ukochanych czworonogów. Dziennikarka w ostatnim czasie pożegnała ukochanego psa i kota. Była to dla niej bolesna strata, o które wciąż myśli:
Cały czas nie mogę się pogodzić z tym, że nasze zwierzątka żyją krócej od nas. Zawsze przeżywam to bardzo, ale jedyne co mnie zawsze pociesza, to wszyscy moi przyjaciele, znajomi weterynarze mówią: “one miały u ciebie boskie życie”. Bardzo się cieszę, bo wiem, że robię wszystko, żeby były szczęśliwe i żeby było im dobrze — podsumowała w rozmowie z portalem.
Katarzyna Dowbor dzieli się opłatkiem ze zwierzętami
Katarzyna Dowbor w tej samej rozmowie podkreśliła, że kocha zwierzęta. Nic więc dziwnego, że dziennikarka w wigilię dzieli się ze wszystkimi specjalnym opłatkiem dla zwierząt. Jest to jej coroczna tradycja, którą podkreśla szacunek wobec zwierząt:
Mam jeszcze jeden zwyczaj, że w Wigilię zawsze idę z opłatkiem do moich zwierząt — żeby się z nimi też podzielić. Uważam, że one też na to zasługują. Jest specjalny opłatek dla zwierząt — taki zielony i jeżeli kochacie swoje zwierzęta, to warto o tym pamiętać — to jest bardzo ważne. Moje [zwierzęta] z jednej strony są rozpieszczone, ale z drugiej strony bardzo karne, grzeczne i posłuszne — opowiedziała.
Katarzyna Dowbor boleśnie przeżyła 2025 rok
Katarzyna Dowbor gorzko podsumowała mijający już 2025 rok. Dziennikarka stwierdziła, że był on pełen bolesnych lekcji na temat straty i przemijania. Dowbor wciąż nie może się pogodzić ze śmiercią ukochanego psa i kota:
To był trudny rok z tego względu, że odeszły moje zwierzęta. Pies, którego moja córka adoptowała — Lulu. Cudowna sunia — osiem lat spędziła w schronisku. Nikt się nią nie interesował, bo ona się nie interesowała ludźmi. Była trudna, nie merdała ogonem. Miała kolegów, przyjaciół i miała duży ogród, co było też dla niej ważne, bo już nie była młodym psem. Nagle się okazało, że jest niezwykle wdzięczna, kontaktowa. Potrafiła się uśmiechać, witać z nami, kiedy wracaliśmy do domu. Miała już 15 lat, była bardzo ciężko chora i odeszła.
Prezenterka musiała też pożegnać swojego ukochanego kota.
Mój ukochany kot, który był ze mną 18 lat, Yeagerek. Leczyłam go, miał problemy z trzustką. Powiedzieli mi w lecznicy: “pani Kasiu, on i tak dożył, jak na Maine Coona, cudownego wieku”, ale dla mnie to jeszcze za mało. Chciałabym, żeby te zwierzęta żyły z nami długo— podkreśliła Katarzyna Dowbor.





Nie samowite a jak cierpieć po odejściu najbliszych, żenada po zwierzakach
Przykre to