Rick Astley wraca na scenę

179 179

Większość z Czytelników Kozaczka nie ma zapewne pojęcia o tym, kim był Rick Astley. Jego nazwisko i piosenki mogą coś mówić starszym z Was – w 1987 roku ukazał się singiel Brytyjczyka Never Gonna Give You Up, który szturmem podbił listy przebojów. Wielka Brytania oszalała na punkcie tej piosenki, a Rick zrobił się sławny.

W ciągu swej krótkiej kariery (ze sceny zszedł w 1993 roku) Astley sprzedał 19 milionów płyt. Odszedł nagle, u szczytu popularności.

Dziś tłumaczy, że chciał odpocząć, poświęcić się wychowaniu córki. Miał też odczuwać paniczny lęk przed lataniem samolotami, co utrudniało koncertowanie poza Wielką Brytanią.

Dziś Astley wraca do show-biznesu. Tego lata wystąpi na kilku festiwalach.

– Nie boję się, że będą się śmiali, bo wiem, że będą. Mam taką nadzieję. Nie chodzi tu o nabijanie się ze mnie, kiedy śpiewam Never Gonna Give You Up, ale o wspólne pośmianie się z tego wszystkiego. Bo ja potrafię już się z tego śmiać – cytujemy piosenkarza za onet.pl (tam opublikowano tłumaczenie tekstu Hilary Rose z The Times).

Czy grzeczny Rick, który nigdy nie pił za dużo ani nie brał narkotyków, spodoba się dzisiejszym młodym odbiorcom?

Posłuchajcie kilku starszych piosenek i oceńcie muzykę, którą tworzył w latach 80.

Dołącz do fanów Kozaczka na Facebooku! Kliknij tutaj.

\"\"

\"\"

 
Beata Maj

Beata Maj - Head of Brand Content Redaktor Naczelna

Cenię gwiazdy, które inspirują i zarażają dobrą energią. Najchętniej piszę o polskich celebrytach - lubię tych, którzy mają do siebie dystans.

23 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Ja jestem obrażona! Na niego, na internet, bo tam któregoś dnia przeczytałam, że zginął tragicznie. Teraz dowiaduję się, że żyje. Mógł napisać prawdę, zrozumiałabym. Tak jak wiele gwiazd, które zawieszają na jakiś czas karierę. Ale on wolał posłużyć się kłamstwem o swojej rzekomej śmierci. A teraz wspanialomyślnie sobie wraca jakby zapomniał, co wtedy o nim pisano. Dla mnie już nie istnieje. Shame!

Zginął? Nigdy nie słyszałam takiej plotki. Jeśli nawet taką informacja krążyła to wątpię aby to on sam ją rozpowszechnial. Wielki come back w jego wydaniu. Dzisiaj jest już dojrzałym mężczyzną, który nie stracił swego dawnego uroku. Jest jak dobre wino. No i ten głos. Widziałam jego koncert w Vina – po prostu niesamowity. Polecam obejrzeć na YT.

Pamiętam go, a mam 18 lat! Był zajebisty!

a gdzie together forever?

lubię gościa xD

Kocham 80’s 🙂

ja znam i uwielbiam jego głos 🙂

zajebisty On jest

Rock to jest zajebisty facet. 😀

Uwielbiałam,uwielbiam,będę uwielbiać!

A nice guy, reminds me someone from Depeche Mode…British!!!

wow super że wraca jestem za śledzcie jego ponowna karierę chetnie go znów posłucham i zobaczę ma swietne piosenki i głos

gość, 27-06-10, 08:47 napisał(a):Nie każdy słucha Dody, Mileyi jakiegoś tam Justina. Nie generalizujcie.Mam 24 lata,ale wolę właśnie starsze piosenki, np.Ricka:) Powinniście jeszcze zamieścić” CRY FOR HELP”. Piękna…dokładnie. Nie ogólniajcie. Ja mam 18 lat, wychowywałam się na Beatlesach, Janis Joplin, Guns N’ Roses, RS, Dylanie, i tym, co obecnie można nazwać ”starociami”, jak chociażby Rick. I nie żałuję, że nie kojarzę ani jednej piosenki jakiejś tam Miley, bo jak tylko słysze jakieś nowe hity z tekstem ”oh, baby, baby” i melodią na jedno kopyto to niedobrze się robi.(Szaleję za starociami, co nie znaczy, że jestem zupelnie na NIE jeśli chodzi o dzisiejszą muzykę – znajdą się oczywiście wykonawcy na poziomie)

świetny facet!

gdzie masaz manne chłopie

Oczywiście że go znam. Nie zastanawiajcie się czy czytelnicy go znają bo to dołujące tylko piszcie o nim po prostu.

Brakuje together forever. To jest jego cudna piosenka

Znowu się w nim zakochałam:)

Nie każdy słucha Dody, Mileyi jakiegoś tam Justina. Nie generalizujcie.Mam 24 lata,ale wolę właśnie starsze piosenki, np.Ricka:) Powinniście jeszcze zamieścić” CRY FOR HELP”. Piękna…

jest swietny ;]

bardzo go lubie!!!!!!

rickrolled!

you got rick rolled!!! 😀 😀 😀 hehehheheheh