Rodowicz nie cierpi tej gwiazdy i unika jej jak ognia! “Mamy kosę”. Dostaje nerwicy na sam jej widok

Kogo nie lubi Maryla Rodowicz? Kogo nie lubi Maryla Rodowicz?

Maryla Rodowicz nie lubi jednej konkretnej gwiazdy. Gdy ją widzi, wpada w szał. Od lat nie cierpią przebywać w swoim otoczeniu, o czym gwiazda powiedziała otwarcie w wywiadzie.

Kogo nie cierpi Maryla Rodowicz wśród gwiazd?

Rozmowa Katarzyna Nosowska z Maryla Rodowicz miała być spokojną wymianą doświadczeń między dwiema ikonami polskiej sceny. Szybko jednak zeszła na temat, który od lat elektryzuje branżę: konfliktów między artystami, cichych bojkotów i bolesnych „szlabanów”, o których rzadko mówi się publicznie.

Nosowska nie owijała w bawełnę:

Czy doświadczyłaś takich momentów, że np. była “kosa” z kimś? Że z kimś był konflikt, że się raczej omijałyście na festiwalach?

Odpowiedź Rodowicz była krótka i konkretna:

Było tak i jest tak z Krysią Prońko.

Tym samym legenda estrady potwierdziła, że jej relacje z Krystyna Prońko od lat pozostają napięte. Szybko jednak ucięła wątek personalny, podkreślając, że nie chce go rozwijać.

Bo — jak zaznaczyła — były w jej karierze konflikty znacznie bardziej dotkliwe.

„Ważniejsze były takie kosy”. Maryla Rodowicz o blokadach w radiu i branży muzycznej

Rodowicz skierowała rozmowę na temat, który dla wielu artystów pozostaje tabu: nieformalne blokady ze strony rozgłośni radiowych, wytwórni i samego środowiska.

Jak wyznała, to właśnie te „kosy systemowe” bolały ją najbardziej:

Ważniejsze były takie “kosy”, czyli takie szlabany od rozgłośni radiowych, od wytwórni i od branży. Ja nagrywałam naprawdę świetne płyty i mnie było tak przykro, że te płyty nawet nie były nominowane. Ty wiesz, że ja nie byłam nigdy nominowana jako wokalistka? Dlatego jak chcieli mi dać Złotego Fryderyka, to powiedziałam: “Walcie się”. Odmówiłam i był skandal.

To jedno z najmocniejszych wyznań artystki od lat. Rodowicz otwarcie przyznała, że czuła się pomijana mimo intensywnej pracy i — jak sama uważa — wysokiego poziomu artystycznego kolejnych albumów.

W świecie, w którym nagrody często są miernikiem prestiżu i potwierdzeniem pozycji, brak nominacji potrafi zaboleć bardziej niż otwarty konflikt z innym wykonawcą.

Skandal wokół Złotego Fryderyka. Dlaczego Maryla Rodowicz powiedziała „nie”?

Całe zdarzenie miało miejsce w 2008 roku, gdy informacja o odmowie przyjęcia nagrody pojawiła się na stronie Rodowicz. Chodziło o Złoty Fryderyk, przyznawany w ramach nagród Fryderyki.

W oficjalnym komunikacie napisano wówczas:

Maryla odmówiła przyjęcia nagrody Złotego Fryderyka “za całokształt”, wyrażając swoją dezaprobatę zarówno wobec kryteriów, jakimi kieruje się kapituła nagrody, jak i wobec samego składu tejże kapituły

Decyzja artystki wywołała prawdziwą burzę w mediach. Jedni uznali ją za przejaw dumy i sprzeciwu wobec branżowych układów, inni — za niepotrzebną demonstrację emocji.

Dla samej Rodowicz był to jednak moment graniczny. Po latach przyznała, że poczuła się doceniana „za późno” i w niewłaściwy sposób — szczególnie że wcześniej nigdy nie została nominowana jako wokalistka.

Konflikty w show-biznesie: ciche wojny zamiast otwartych sporów

Rozmowa z Nosowską odsłoniła coś więcej niż pojedynczy spór personalny. Pokazała mechanizmy funkcjonujące w branży muzycznej, gdzie największe rany często zadaje nie bezpośrednia krytyka, lecz brak zaproszeń, brak emisji w radiu i pomijanie przy nominacjach.

Rodowicz jasno dała do zrozumienia, że takie formy wykluczenia potrafią być bardziej destrukcyjne niż otwarta „kosa” z innym artystą. Bo w przeciwieństwie do konfliktu twarzą w twarz, z systemem nie da się po prostu porozmawiać.

Dla młodszych wykonawców to ważna lekcja: sukces sceniczny nie zawsze idzie w parze z uznaniem branży, a długowieczność kariery wymaga nie tylko talentu, ale i ogromnej odporności psychicznej.

Nosowska i Rodowicz: szczerość, która poruszyła środowisko

Sama Katarzyna Nosowska od lat znana jest z bezkompromisowej szczerości, dlatego jej pytanie nie było przypadkowe. W rozmowie dwóch silnych osobowości wybrzmiała prawda, o której rzadko mówi się głośno: nawet największe gwiazdy mierzą się z poczuciem niesprawiedliwości i zawodowego osamotnienia.

Choć Rodowicz nie chciała wracać do personalnych sporów, jedno jest pewne — jej słowa otworzyły szeroką dyskusję o realiach polskiego show-biznesu. O tym, że za blaskiem sceny kryją się ciche konflikty, rozczarowania i decyzje, które potrafią zaważyć na całej karierze.

A historia Złotego Fryderyka pozostaje jednym z najbardziej symbolicznych momentów tej drogi — dowodem na to, że nawet legenda estrady potrafi powiedzieć „dość”, gdy czuje, że została potraktowana niesprawiedliwie.

Maryla Rodowicz, fot. KAPiF
Maryla Rodowicz, fot. KAPiF
scena z: Krystyna Prońko, fot. Piętka Mieszko/AKPA
 

Hanna Kuchlin - Wydawca serwisu

Hanna Kuchlin-Amri, wydawczyni serwisu Kozaczek.pl. Zajmuję się szeroko rozumianą tematyką show-biznesową. Moją pasją jest historia, szczególnie losy minionych cywilizacji, a także literatura fantasy. Chętnie podróżuję, poznając nowe miejsca i kultury. Wcześniej byłam związana z serwisami Wirtualnej Polski oraz Iberionu.

2 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Prońko, ma w sobie coś co odciąga, a Rodowicz coś co przyciąga, czyli
Prońko NIE, Rodowicz TAK