Sebastian Fabijański trafił do szpitala psychiatrycznego. To się z nim działo
Sebastian Fabijański był ostatnio gościem programu Krzysztofa Stanowskiego, gdzie zdecydował się na wyjątkowo szczere i poruszające wyznanie. Aktor podczas rozmowy ujawnił kulisy swojego pobytu w szpitalu psychiatrycznym i jego trudnych doświadczeniach.
Sebastian Fabijański – kariera, życie prywatne
Sebastian Fabjański to jeden z najpopularniejszych aktorów w Polsce, który od lat robi karierę w show-biznesie. Znany jest on m.in. z takich produkcji jak: „Belfer”, „Pitbull. Niebezpieczne kobiety”, „Jak pokochałam gangstera”, „Botoks”, „Legiony”, „Gwiazdy” czy „Panie Dulskie”. Jakiś czas temu aktor również postanowił spróbować swoich sił w freakfightowych walkach mma.
Prywatnie natomiast Fabjański spełnia się w roli ojca 5-letniego Bastka, którego doczekał się z popularną influencerką i fashionistką Julią Kuczyńską, znaną jako Maffashion. Para oficjalnie potwierdziła swój związek w 2020 roku, czyli w tym samym roku kiedy na świat przyszedł ich syn. Niestety, ich związek przeżywał kryzys od dłuższego czasu i mimo prób nie udało się go uratować.
Zobacz więcej: Fabijański w kolejnej edycji „TzG”. Pokazał się z tancerką. Wiadomo, z kim zatańczy?
Sebastian Fabijański o pobycie w szpitalu psychiatrycznym
Teraz Sebastian Fabijański gościł u Krzysztofa Stanowskiego na Kanale Zero. W wywiadzie poruszył wiele zawodowych, jak i osobistych kwestii w tym m.in. został zapytany przez dziennikarza o pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Aktor, choć początkowo niechętnie chciał o tym mówić, to przyznał, że spędził tam 2,5 miesiąca.
Widziałem wiele rzeczy. Była kobieta z depresją poporodową, bardzo, bardzo ciężki stan. Była dziewczyna, która przychodziła do mnie i mówiła, że widziała Boga, że z nim przed chwilą rozmawiała. Był facet, któremu ja na spacerach kupowałem fajki, bo nie mógł wychodzić – zaczął Fabijański.
Zobacz więcej: To dlatego Fabijański chce wziąć udział w „Tańcu z gwiazdami”. Wydało się
W dalszej części aktor przyznał, że na całe szczęście jego pobyt w szpitalu psychiatrycznym odbywał się w prywatnej klinice, więc miał tam swój pokój. Fabijański wyznał, że nie zdołałby chyba tego przetrwać w państwowym szpitalu.
Miałem bardzo odosobniony pokój, bo to była taka prywatna klinika. W ogóle całe szczęście, że powstała, bo wydaje mi się, że do państwowego szpitala psychiatrycznego nie mógłbym trafić. Po prostu nie byłbym w stanie i nie wiem, co by się wtedy ze mną stało – opowiadał.
Fabijański przyznał również, że dźwięki, które towarzyszyły mu tam przez cały pobyt, to było szuranie kapciami innych pacjentów, którzy w nietypowy sposób poruszali się pod wpływem silnych leków.
Natomiast to co, co słyszysz, co jest tak naprawdę twoim towarzyszem od rana do wieczora, to jest szelest i szuranie kapci o podłogę, bo ludzie pod wpływem bardzo silnych leków psychotropowych, które ich otumaniają i mocno zobojętniają, po prostu chodzą trochę jak zombie – wyznał Sebastian Fabijański.
Zobacz więcej: Obrzydliwe sceny w studiu Kanału Zero. Ciarki żenady po tym, co zrobił Sebastian Fabijański



