TYLKO U NAS: “To był policzek dla mnie”. To Sylwia Peretti usłyszała od księdza ws. grobu syna
Sylwia Peretti o rozmowie z księdzem po śmierci syna. Wyznała, co powiedział jej na temat wizyt na grobie Patryka. Po tych słowach nie kryła oburzenia.
Medialne życie Sylwii Peretti
Sylwia Peretti zyskała ogólnopolską rozpoznawalność dzięki udziałowi w reality show „Królowe życia”. Jednak po raz pierwszy na ekranie telewizji zadebiutowała, biorąc udział w “Kuchennych Rewolucjach” na antenie telewizji TVN. Od tego czasu minęło już 15 lat, a życie celebrytki zmieniło się o 180 stopni.
Od właścicielki restauracji stała się prawdziwą “Królową Życia”. Brała udział w wielu odważnych sesjach zdjęciowych i wypuściła własną markę perfum. W mediach społecznościowych kobieta dzieliła się chwilami, spędzonymi w gronie najbliższych. Niestety jej błoga codzienność została przerwana przez tragiczny wypadek jedynego syna.
Trudny czas żałoby Sylwii Peretti
Sylwia Peretti nie ukrywa, że znalazła się w dogodnej sytuacji, bo dzięki komfortowi w postaci dużego majątku nie musi pracować. W innym przypadku nie byłaby w stanie funkcjonować. Nie zmienia to jednak faktu, że utrata dziecka sprawiła, iż wszystko przestało mieć dla niej znaczenie.
Odejście Patryka odcisnęło na niej głębokie piętno i nie wie, czy kiedykolwiek otrząśnie się po tym zdarzeniu. W swoich mediach społecznościowych sama pokazywała, że ukojenie znajduje w regularnych wizytach na cmentarzu.
Wizyty na cmentarzu
Wiedząc, że Sylwia Peretti odnajduje spokój na cmentarzu, Wiktor Słojkowski zapytał, jak często odwiedza grób syna.
Ostatnio co drugi dzień. Bywałam codziennie przez dwa i pół roku.
Dziennikarz dociekał, dlaczego Sylwia zdecydowała się na zmniejszenie liczby wizyt. Peretti przytoczyła pewną historię.
Mam takiego księdza w Zabawie koło Tarnowa. Jest pomnik stworzony przez niego dla ofiar wypadków samochodowych. Zrobiłam tam chłopakom serce, każdy ma swoja datę. On oczywiście w mediach o mnie usłyszał, odezwał się do mnie. Zaprosił mnie tam. Ksiądz Zbyszek zapytał, jak często pojawiam się na cmentarzu i jak często odwiedzałam syna w jego domu kiedy żył? To po co do niego jeździsz teraz codziennie? A może on sobie tego nie życzy, żebyś ty codziennie tam była?
Wtedy dotarło do Sylwii Peretii:
To był taki moment kiedy…. To był taki policzek dla mnie. Wtedy się trochę zbulwersowałam, ale co jeśli faktycznie, on nie chce żebym codziennie ja u niego była. To nie jest tak, że tam trzeba być. To nie jest obowiązek. Faktycznie ostatnio jestem co 2 dzień.
Cała rozmowa poniżej.



