TYLKO U NAS: Sylwia Peretti w pierwszej rozmowie po stracie syna: “O 3:12 skończyło się moje życie”

Sylwia Peretti, fot. Kozaczek Exclusive Sylwia Peretti, fot. Kozaczek Exclusive

Po raz pierwszy, trzy lata po śmierci ukochanego syna Patryka, Sylwia Peretti zdecydowała się opowiedzieć o traumie po tragedii, która spotkała ją w nocy z 14 na 15 lipca. W rozmowie z Wiktorem Słojkowskim dla podcastu kozaczek.pl mówi o najtrudniejszych emocjach, żałobie i tęsknocie za synem. Niebawem w księgarniach pojawi się książka Peretti napisana we współpracy z Wiktorem Słodkowskim “Niepożegani”. To podczas wspólnej pracy nad tym tytułem Peretti i Słojkowskiego połączyła więź, która sprawiła, że ta rozmowa jest tak wyjątkowa.

Sylwia Peretti w programie “Królowe Życia”

Sylwia Peretti zyskała rozpoznawalność po tym, jak pojawiła się w programie “Królowe życia”. Choć emisja reality show, w którym osobowości pokazują swoją ociekającą luksusem codzienność, została zakończona już jakiś czas temu, bohaterki programu nadal cieszą się dużym zainteresowaniem i popularnością.

Jedną z najbardziej lubianych “królowych” bez wątpienia była Sylwia Peretti. Choć sama zrezygnowała z udziału w programie, nadal może liczyć na rzeszę obserwatorów. Jej luksusowe życie bez wątpienia cieszyło się ogromną popularnością. Sama Peretti nie ukrywała swojego zamiłowania do szybkich samochodów i miłości do rodziny.

Kiedy zmarł Patryk Peretti, syn Sylwii?

W nocy z 14 na 15 lipca 2023 r. życie Sylwii Peretti legło w gruzach. To wówczas doszło do wypadku, w którym straciła swojego jedynego syna, Patryka. Po tej tragedii w mediach społecznościowych zamieszcza wpisy poświęcone jedynakowi, lub skierowane wprost do niego.

W jednym z takich wpisów, czytamy: “Są momenty, kiedy świat wydaje się obcy. Jakby wszystko działo się obok, a ja była tylko świadkiem nie uczestnikiem. Muzyka w tle nie koi. (…) Są chwile, kiedy myśl o zniknięciu nie jest ucieczką. Jest pragnieniem ciszy. Zatrzymania wszystkiego, co boli bez przerwy”.

Sylwia Peretti w tym trudnym dla niej czasie żałoby ma ogromne wsparcie ukochanego męża. Może liczyć na swoich fanów, którzy zostawiają którzy starają się ją pocieszyć pełnymi ciepłych słów komentarzami i wiadomościami.

Sylwia Peretti o śmierci syna. Wywiad dla Kozaczka

W środę 11 marca Sylwia Peretti była gościem w podcaście Kozaczek.pl. Udzieliła wywiadu pierwszy raz od czasu wypadku syna Patryka. Wiktor Słojkowski odważył się poruszyć ten bardzo trudny i delikatny temat:

To jest bardzo ciężkie, zadawać pytania na temat doświadczenia, które Ciebie spotkało. Szczególnie, jeżeli chodzi o pewien lipcowy dzień. Bo ja nie wyobrażam sobie, żebym odpowiadał na takie pytania.

Sylwia Peretti, odpowiedziała:

Wiesz, dlaczego Ci odpowiadam na te pytania? Ponieważ nikt mnie o to nie pytał. Nie ma osoby w kręgu moich bliskich, znajomych, dalszych, które by mnie o to zapytały. Uważam, że ludzie się boją mojej odpowiedzi, ponieważ jestem najlepszym dowodem na to, że nic nie jest dane raz na zawsze. Każdemu, nawet tej Peretti- to była ironia- może się przytrafić coś, co również ich może spotkać. Więc czasem lepiej nie poruszać pewnych tematów, bo może cię odpowiedź zaskoczyć. Ludzie boją się w ogóle tematu śmierci. U nas jest on generalnie tematem tabu.

Wiktor Słojkowski przyznał:

Ty jesteś dzisiaj mądrzejsza, bogatsza o bardzo traumatyczne doświadczenia. Bo przypomnij sobie moment, kiedy Ty nie byłaś w tej sytuacji, w której jesteś teraz, kiedy Patryk był obok, gdy słyszałaś o matce, której umiera dziecko, której odchodzi dziecko.

Peretti przyznała:

Wiesz, moją największą wadą, i to już wielokrotnie powtarzałam, jest empatia. Bardzo, ale to bardzo czuję, od zawsze czułam uczucia innych. Niestety wchodziłam w ich skórę i tak mam do dziś.

W trakcie rozmowy Wiktor Słojkowski zapytał, czy Sylwia o Patryku myśli codziennie.

Jak inaczej? Wiesz, działa też coś takiego jak jakiś mechanizm wyparcia. Staramy się uchronić siebie samych przed niektórymi myślami, przed niektórymi wspomnieniami. Nie da się. Więc dla mnie to jest naturalne, że on jest w moim życiu, że ja o nim mówię. To jest po prostu naturalne. On jest, mimo że go nie ma.

Sylwia wyjawiła w jaki sposób odczuwa obecność ukochanego syna w swoim życiu.

Ja uważam, że jesteśmy energią. Nie chcę tutaj mówić jak wróżka, czarodziejka, czy jak jakaś jasnowidzka, bo daleko mi do tego, ale od zawsze wiedziałam, że jest coś obok. Moja babcia jak odeszła, obudziłam się, wiedziałam w którym momencie odeszła. Wiem, że Patryk był przez kilka dni bardzo intensywnie przy mnie. Później już troszkę mniej, ale nadal jest. Nie jestem w stanie wytłumaczyć jak go czuję i bardzo nie chciałabym, żeby inni musieli się przekonywać o tym jak to jest.

Wiktor Słojkowski, powiedział, że w książce pozwolił sobie na porównanie Sylwii Peretti do figury mater dolorosa, która jest obecna w sztuce. Masz poczucie, że Ty jesteś taką symbolem matki cierpiącej? Peretti odpowiedziała:

Wiesz co, może nie jestem symbolem matki cierpiącej, ja po prostu jestem matką cierpiącą.

Sylwia wyznała również, że macierzyństwo było najpiękniejszym darem od życia:

Być mamą. Najpiękniejsze, co mnie wtedy spotkało. I strasznie za tym tęsknię.

Przed wypadkiem Patryka wydarzyło się coś, co było zupełnie niespotykane, a jest związane z godziną wypadku Patryka. Wiktor Słojkowski postanowił dopytać Sylwię o szczegóły godziny 3:12 i to co działo się przed wypadkiem.

3:12 to godzina, kiedy dochodzi do wypadku. Godzina, o której ty w książce mówisz, że ty też umierasz. Godzina dla ciebie dość symboliczna, nie przez to, co się stało, ale przez cały ciąg różnych wydarzeń, które się sprowadzały się do tej godziny.

Sylwia opowiedziała w podcaście kozaczek.pl o niezwykłym zdarzeniu, do którego doszło na kilka godzin przed wypadkiem syna Patryka.

To jest tak niewiarygodne. Przyjechali do mnie znajomi z Warszawy. Zrobiliśmy u mnie w ogrodzie grilla, dzień jak co dzień w okresie letnim. Przyjechał też Patryk z dziewczyną. Zrobiliśmy grilla, po czym młodzi pojechali do siebie, a my poszliśmy na rynek. Chciałam im pokazać rynek w Krakowie nocą. Wróciliśmy do domu około pierwszej. Poszliśmy jeszcze na taras. Ja mówię: ale szybko wróciliśmy do domu, która godzina? Rany boskie, trzecia?”. Dopiero była przecież północ. A oni: ” Jaka trzecia? No przecież jest pierwsza.”  Ja im pokazuję swój zegarek 3:12. Mam do dziś zdjęcie tego zegarka z godziną wypadku.

Cała rozmowa Wiktora Słojkowskiego z Sylwią Peretti poniżej w podcaście kozaczek.pl.

YouTube Video
Książka "Niepożegnani"
Książka “Niepożegnani”
Sylwia Peretti, fot.: Kozaczek YouTube
Sylwia Peretti, fot.: Kozaczek YouTube
Patryk Peretti, Sylwia Peretti, fot. Instagram.
Patryk Peretti, Sylwia Peretti, fot. Instagram.
 
6 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Żałosna kobieta bez grama przyzwoitości.

Dobrze ze ten czlowiek nie zabil kogos!!
Przykre ale ba litosc bossa kto jedzie przez miasto z taka predkoscia,tylko samobojca!!!!!

Dalej pod doli to co dzień i co e w artykule cziu n acianym LION K O CO ZADBANE O TRXY OD BY ? ŻAŁOSN BADBA