Tak Irena Santor dowiedziała się, że ma raka. Padła jedna prośba
Irena Santor niedawno, bo 9 grudnia 2025 roku świętowałą 91. urodziny. Piosenkarka z tej okazji udzieliła wielu wywiadów, w których opowiadała o urokach życia. Wokalistka w jednym z nich wróciła wspomnieniami do trudnej walki z chorobą nowotworową. Artystka zachorowała na nią w 2000 roku. Bardzo bała się wtedy przyszłości. Dopiero teraz zdobyła się na szczerze wyznanie na temat walki z rakiem.
Irena Santor usłyszała diagnozę. Tak zareagowała na raka
Irena Santor wróciła pamięcią do trudnych chwil, które bardzo ją zahartowały. Piosenkarka bowiem walczyła z rakiem, o którym dowiedziała się, gdy wykonała mammografię. Nie kryła się z tym, że to lekarze zaszczepili w niej ziarno nadziei na lepsze jutro:
Pobiegłam do Centrum Onkologii, ale najpierw się przeraziłam. Tak dokumentnie! To nie był spokój. W potwornym szale pobiegłam do lekarzy i krzyczałam: “Wyciąć! Wszystko wyciąć!” A potem? Przyszło opamiętanie. Zaczął się smutek, niepewność. Czy to się uda? Czy to się da wyleczyć? Na szczęście byli lekarze. Ich opieka, wsparcie pomagały mi. Powoli wlewały we mnie pewność, że musi być ok. Chociaż często powtarzałam sobie: “Boże mój, jak ja bym nie chciała, żeby to piękne życie skończyło się tak szybko” — wspominała Irena Santor w rozmowie z “Wprost”.
Irena Santor bardzo chciała żyć. Opowiedziała o walce z chorobą
Irena Santor w dalszej części rozmowy powiedziała, że za wszelką cenę pragnęła być zdrowa. Artystka miała jeszcze wiele planów zawodowych i nie chciała, żeby jej życie się tak szybko skończyło:
Pobiegłam na onkologię i powiedziałam mojej pani doktor: “Natychmiast proszę mi wszystko usunąć. Ja chcę żyć” — przekazała magazynowi Irena Santor.
Irena Santor o niełatwej relacji z Bogiem. Padły przejmujące słowa
Irena Santor zdradziła też, że przez lata miała nieidealną relację z Bogiem. To właśnie wątpliwości w wierze nie pomagały jej w zrozumieniu sensu choroby. Wierzyła za to w specjalistów, którzy sprawili, że odzyskała zdrowie:
Czasem myślę, że ludzie, którzy żarliwie wierzą, mają ułatwione zadanie. Cokolwiek się zdarzy, jest wolą Bożą. A ja? Ja się z Bogiem wadzę. Chcę wierzyć, ale jestem pełna wątpliwości. I może dlatego trochę się w tym życiu szamocę — dodała w rozmowie z “Wprost”.
