Te piersi nie wykarmią dziecka
Christina Hendricks, która w serialu Mad Men wychowuje dziecko, prywatnie nie ma zamiaru zostać matką. Aktorka mówi, że ma już pełną rodzinę – razem z mężem kupili sobie psa.
Już założyliśmy rodzinę – mamy psiaka – oznajmiła Christina w wywiadzie dla Health. – Ludzie mówią, że to próba przed macierzyństwem, ale dla mnie to ewentualnie próba przed byciem mamą dla następnego psa.
Aktorka nie chce mieć dzieci i mówi o tym bez ogródek:
Podjęliśmy już decyzję, że nie jesteśmy zainteresowani posiadaniem dzieci – powiedziała gwiazda. – Zazwyczaj, gdy ludzie pytają nas, kiedy będziemy mieć dzieci, a my odpowiadamy, że nie będziemy ich mieć, słyszymy w odpowiedzi, że to tak na razie, To raczej nie wchodzi w grę. Nikłe szanse, bym zmieniła zdanie
– podkreśla Hendricks.
[b]gość, 16-04-14, 18:08 napisał(a):[/b]Nie rozumiesz ,że niektórzy zamiast poświęcać swój czas licząc na to, że dziecko “wymyśli lek na raka, albo coś, co będzie przewodziło szybciej niż grafen” wolą wykorzystać ten czas w 100% i samemu dążyć do tego, żeby np. taki lek wymyślić?Ty jesteś jednak głupsza niż ustawa przewiduje. Znasz się na medycynie, na astronomii, na prawie – jednocześnie? Ja nie. Jestem fachowcem w dziedzinie kadr, znam się na prawie pracy z przyległościami. Mój syn jest megamózgiem w dziedzinie biochemii. Jak myślisz, kto ma większe szanse na osiągnięcia naukowe w zakresie biosyntezy organizmów żywych – ja czy on? Po drugie: komu ma tę wiedzę przekazać jak nie następnemu pokoleniu? Zabrać do grobu?Nie możesz zrozumieć, że ktoś woli poświęcić czas, który poświęcasz dziecku na robienie czegoś innego?
stara duża dupa już
[b]gość, 16-04-14, 07:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 16-04-14, 01:10 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 22:37 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 21:15 napisał(a):[/b]Może się bałaś, ale masz inne podejście do tego. Dla mnie na przykład spędzanie czasu z dzieckiem na głupich zabawach, nauce czytania, liczenia, przewijanie go, karmienie itd. to byłyby najbardziej zmarnowane godziny w życiu.Twoja matka jak najbardziej zmarnowala swoje cenne godziny bo próbowała cie czegoś nauczyć ale jej nie wyszło.[/quote]Uwaga! matka-polka w natarciu! I jak zwykle nieśmiertelny argument: “Gdyby twoja matka tak myślała…” “Szkoda, żetwoja matka…” ,”Ciekawe, gdyby twoja matka…” Siedź sobie godzinami w piaskownicy i wmawiaj, że robisz coś pożytecznego.[/quote]Głupia kobieto, czas, kiedy człowiek jest dzieckiem, kiedy trzeba go karmić i przewijać, to w najgorszym przypadku 1/25 życia jego i jego matki. Potem przychodzi faza samodzielności i dorosłość, podczas której dawno nie robi pod siebie i jest – wg twoich kategorii – pełnowartościowym człowiekiem, który być może wymyśli lek na cholernego raka albo wynajdzie coś, co będzie przewodziło szybciej niż grafen. Tak, kurwa, jeżeli jakaś kobieta wyciera tyłek i podsuwa klocki dzieciakowi, który za parę lat może ułatwić ci życie, to tak – robi coś pożytecznego! Tak już jesteśmy skonstruowani, że najpierw jesteśmy bezradni i potrzebujemy pomocy, a potem możemy pomóc innym. Sama możesz sobie nawet na supeł zawiązać, zatkać na amen, ale nie umniejszaj zasług matek, bo ci się to nie uda.[/quote]Nie rozumiesz ,że niektórzy zamiast poświęcać swój czas licząc na to, że dziecko “wymyśli lek na raka, albo coś, co będzie przewodziło szybciej niż grafen” wolą wykorzystać ten czas w 100% i samemu dążyć do tego, żeby np. taki lek wymyślić?
Nie rozumiesz ,że niektórzy zamiast poświęcać swój czas licząc na to, że dziecko “wymyśli lek na raka, albo coś, co będzie przewodziło szybciej niż grafen” wolą wykorzystać ten czas w 100% i samemu dążyć do tego, żeby np. taki lek wymyślić?Ty jesteś jednak głupsza niż ustawa przewiduje. Znasz się na medycynie, na astronomii, na prawie – jednocześnie? Ja nie. Jestem fachowcem w dziedzinie kadr, znam się na prawie pracy z przyległościami. Mój syn jest megamózgiem w dziedzinie biochemii. Jak myślisz, kto ma większe szanse na osiągnięcia naukowe w zakresie biosyntezy organizmów żywych – ja czy on? Po drugie: komu ma tę wiedzę przekazać jak nie następnemu pokoleniu? Zabrać do grobu?
[b]gość, 16-04-14, 21:07 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 16-04-14, 18:08 napisał(a):[/b]Nie rozumiesz ,że niektórzy zamiast poświęcać swój czas licząc na to, że dziecko “wymyśli lek na raka, albo coś, co będzie przewodziło szybciej niż grafen” wolą wykorzystać ten czas w 100% i samemu dążyć do tego, żeby np. taki lek wymyślić?Ty jesteś jednak głupsza niż ustawa przewiduje. Znasz się na medycynie, na astronomii, na prawie – jednocześnie? Ja nie. Jestem fachowcem w dziedzinie kadr, znam się na prawie pracy z przyległościami. Mój syn jest megamózgiem w dziedzinie biochemii. Jak myślisz, kto ma większe szanse na osiągnięcia naukowe w zakresie biosyntezy organizmów żywych – ja czy on? Po drugie: komu ma tę wiedzę przekazać jak nie następnemu pokoleniu? Zabrać do grobu?Nie możesz zrozumieć, że ktoś woli poświęcić czas, który poświęcasz dziecku na robienie czegoś innego?[/quote]A ty nie możesz zrozumieć, że każdy ma prawo wyboru? Ja ciebie nie agituję do rodzenia dzieci, a ty mnie nie sprowadzaj do poziomu imbecyla z kołtunem na głowie i niemowlakiem przy cycku, który poza zrozumieniem przepisu na kaszkę błyskawiczną nie ma niczego innego do zaoferowania.
Całe szczęście, że mnie również Bóg nie pokarał instynktem macierzyńskim. Czuję się wybrana i nic nie jest w stanie opisać mojego szczęścia 🙂
[b]gość, 16-04-14, 10:52 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 16-04-14, 10:41 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 16-04-14, 10:01 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 23:02 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 17:16 napisał(a):[/b][/quote]Dobrze, ale nie jesteśmy ani politykami ani nie prowadzimy oficjalnych rozmów. Dziewczyny wyrażają swoje poglądy i uczucia. Słowo mama jest infantylne? Chyba nie spodziewasz się,że w zwykłej dyskusji na portalu plotkarskim ludzie będą używali polszczyzny jaką pisze się wiersze albo dokumenty urzędowe. Dojdzie niedługo do tego,że będziemy mówić opiekun1 i opiekun 2 żeby nikogo nie urazić. Bez przesady ludzie.[/quote]Nie mieszaj do tego poprawności politycznej i przestań sugerować, że przeciwstawiam się tradycyjnie pojmowanej rodzinie. Rozmowa, którą prowadzimy, jest jak najbardziej oficjalna, bo odbywa się w przestrzeni publicznej. I co z tego, że nie jesteśmy politykami? Czy tylko oni mają obowiązek dbać o “higienę wypowiedzi”? Użycie słowa “matka” to nie jest “wysoka polszczyzna” ani “język urzędowy” i nie widzę powodu, dla którego osoby “wyrażające swoje poglądy i uczucia” nie miałyby nazywać rzeczy po imieniu. “Mamą” to mogłabym być dla swojej pięcioletniej córki, gdybym ją miała, a dla jej nauczyciela, czy koleżanki, z którą rozmawiałbym o problemach i trudach macierzyństwa jak równy z równym chciałabym być “matką”. Wbrew temu, co sobie niektórzy myślą, to n i e j e s t obraźliwe słowo. Tak samo jak nie jest obraźliwym powiedzieć o współpracowniku, czy koleżance z pracy Krzysztof Iksiński (nie: Krzyś Iksiński) i Katarzyna Kowalska (nie: Kasia Kowalska). Jeśli miałaś dobrych nauczycieli w szkole, czy coacha w trakcie starań o pracę, to wiesz, że zdrobnienia są niewskazane w codziennym użyciu, bo skracają dystans i sprawiają, że osoba ich nadużywająca lub nimi określana wychodzi na dziecinną i zaczyna być traktowana pobłażliwie.
[b]gość, 16-04-14, 10:41 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 16-04-14, 10:01 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 23:02 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 17:16 napisał(a):[/b]No i to jest normalna, wyważona odpowiedź. Natomiast rzucanie epitetami w stylu “nie chcę być krową rozpłodową”, “inkubatorem” itd. jest po prostu okropne. Nie rozumiem też przytyków do słowa “mama”. Co w nim takiego strasznego?[/quote]Jest nadużywane oraz infantylizuje i kobietę, i jej rolę. “Mama” tuli do cycka i wybiera różowe beciki, “matka” walczy o zasiłki pielęgnacyjne i o to, żeby przed mieszkaniem jej i dziecka developer nie postawił wysokościowca. “Mama” to może mówić dziecko do matki, ale politycy, dziennikarze i wszyscy, którzy włączają rodzicielstwo w dyskurs publiczny niech używają słowa “matka”, bo to nie jest obraźliwe słowo, a dodaje powagi. Powiedziałybyście “ojciec narodu”, czy “tata narodu”? Ja wiem, że na tym portalu udzielają się osoby, które mówią raczej po polskiemu niż po polsku. Wielka szkoda, że tacy ludzie bez podstawowej świadomości językowej (a język kształtuje świadomość, drogie mamy) płodzą, rodzą i wychowują dzieci.[/quote]Dobrze, ale nie jesteśmy ani politykami ani nie prowadzimy oficjalnych rozmów. Dziewczyny wyrażają swoje poglądy i uczucia. Słowo mama jest infantylne? Chyba nie spodziewasz się,że w zwykłej dyskusji na portalu plotkarskim ludzie będą używali polszczyzny jaką pisze się wiersze albo dokumenty urzędowe. Dojdzie niedługo do tego,że będziemy mówić opiekun1 i opiekun 2 żeby nikogo nie urazić. Bez przesady ludzie.
[b]gość, 15-04-14, 18:44 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 17:19 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 16:58 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 15:58 napisał(a):[/b][/quote]dziecino, miałaś już na biologii coś o ewolucji? Jak się tak popiszesz na klasówce, jak tutaj, to pała murowana![/quote]A ty miałaś już na lekcji coś o literkach? Bo jak na klasówce tak popiszesz się umiejętnością czytania ze zrozumieniem, to odeślą cię do zerówki. Nie wystarczy rozsiać nasienie, osobie, która traci czas i zdrowie na znalezienie i zachęcenie do siebie odpowiedniej partnerki powinno zależeć i na tym, by dziecko urodziło się i nie umarło. To raz. Dwa. Nie tłumacz wszystkiego ewolucją w XXI wieku, bo nasza świadomość zmienia się w postępie geometrycznym. Problem polega na tym, że kobiety i mężczyźni nie czerpią z tego jednakowych korzyści. Panowie latają w kosmos, bo mają podobno “bardziej logiczny umysł”, a panie mają zostać w domu z dziećmi, bo co? Jaskinie i zbieractwo tysiące lat temu? Mnie całe życie tłumaczono, że nie umiem czytać map, bo jestem kobietą, ewolucja tak selekcjonowała moje przodkinie nie polowały po lasach, tylko zbierały korzonki, więc orientacja w terenie nie była im potrzebna. Wystarczyło kilka podejść do schematów ulicznych, bym nauczyła się, “którędy na lewo”, wygląda więc na to, że większość naszych umiejętności oraz stylu życia to kwestia nastawienia, wiedzy i dostępu do ćwiczeń, a nie geny i ewolucja.
[b]gość, 16-04-14, 10:01 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 23:02 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 17:16 napisał(a):[/b]No i to jest normalna, wyważona odpowiedź. Natomiast rzucanie epitetami w stylu “nie chcę być krową rozpłodową”, “inkubatorem” itd. jest po prostu okropne. Nie rozumiem też przytyków do słowa “mama”. Co w nim takiego strasznego?[/quote]Jest nadużywane oraz infantylizuje i kobietę, i jej rolę. “Mama” tuli do cycka i wybiera różowe beciki, “matka” walczy o zasiłki pielęgnacyjne i o to, żeby przed mieszkaniem jej i dziecka developer nie postawił wysokościowca. “Mama” to może mówić dziecko do matki, ale politycy, dziennikarze i wszyscy, którzy włączają rodzicielstwo w dyskurs publiczny niech używają słowa “matka”, bo to nie jest obraźliwe słowo, a dodaje powagi. Powiedziałybyście “ojciec narodu”, czy “tata narodu”? Ja wiem, że na tym portalu udzielają się osoby, które mówią raczej po polskiemu niż po polsku. Wielka szkoda, że tacy ludzie bez podstawowej świadomości językowej (a język kształtuje świadomość, drogie mamy) płodzą, rodzą i wychowują dzieci.
[b]gość, 16-04-14, 07:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 16-04-14, 01:10 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 22:37 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 21:15 napisał(a):[/b]Może się bałaś, ale masz inne podejście do tego. Dla mnie na przykład spędzanie czasu z dzieckiem na głupich zabawach, nauce czytania, liczenia, przewijanie go, karmienie itd. to byłyby najbardziej zmarnowane godziny w życiu.Twoja matka jak najbardziej zmarnowala swoje cenne godziny bo próbowała cie czegoś nauczyć ale jej nie wyszło.[/quote]Uwaga! matka-polka w natarciu! I jak zwykle nieśmiertelny argument: “Gdyby twoja matka tak myślała…” “Szkoda, żetwoja matka…” ,”Ciekawe, gdyby twoja matka…” Siedź sobie godzinami w piaskownicy i wmawiaj, że robisz coś pożytecznego.[/quote]Głupia kobieto, czas, kiedy człowiek jest dzieckiem, kiedy trzeba go karmić i przewijać, to w najgorszym przypadku 1/25 życia jego i jego matki. Potem przychodzi faza samodzielności i dorosłość, podczas której dawno nie robi pod siebie i jest – wg twoich kategorii – pełnowartościowym człowiekiem, który być może wymyśli lek na cholernego raka albo wynajdzie coś, co będzie przewodziło szybciej niż grafen. Tak, kurwa, jeżeli jakaś kobieta wyciera tyłek i podsuwa klocki dzieciakowi, który za parę lat może ułatwić ci życie, to tak – robi coś pożytecznego! Tak już jesteśmy skonstruowani, że najpierw jesteśmy bezradni i potrzebujemy pomocy, a potem możemy pomóc innym. Sama możesz sobie nawet na supeł zawiązać, zatkać na amen, ale nie umniejszaj zasług matek, bo ci się to nie uda.[/quote]Właśnie. Zgadzam się z Tobą. Dla takich gówniar najlepsze i najmądrzejsze są argumenty: “nie bo dziecko mi zniszczy ciało”, “nie bo nie mam zamiaru babrać się w kupach”, “nie bo ważna jest przede wszystkim moja wygoda”.
[b]gość, 15-04-14, 23:02 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 17:16 napisał(a):[/b]Ok., a dociera do ciebie, że są ludzie, którzy z niechęci do posiadania dzieci n i e w y r a s t a j ą? Ja nie mam do dzieci awersji, ale instynktu macierzyńskiego również. A jak czytam frazesy o “małym człowieczku” i “mamie” jakby nie można było napisać “dziecko” i “matka” oraz o “pełniejszym życiu”, to mam wręcz obawy, że by mi się w ciąży mózg zlasował.Mam dokładnie takie samo zdanie. Nie wyobrażam sobie swojego życia jako matka i to nie dlatego, że jestem wygodna, ale dlatego, że nie czuję, że spełniłabym się w tej roli. Nie mieści mi się w głowie, że mogłabym mieć dzieci – kto posiada instynkt macierzyński – ten nigdy tego nie zrozumie. Jestem troskliwą osobą, mam rodziców w zaawansowanym wieku (nie jestem jedynaczką, ale urodziłam się, kiedy tata miał 45 lat, mama 39) i opiekuję się nimi nie z przymusu, ale z miłości. Dzieci nie są mi do niczego w życiu potrzebne, i uważam, że nie każdy powinien je mieć, bo nic na siłę.[/quote]No i to jest normalna, wyważona odpowiedź. Natomiast rzucanie epitetami w stylu “nie chcę być krową rozpłodową”, “inkubatorem” itd. jest po prostu okropne. Nie rozumiem też przytyków do słowa “mama”. Co w nim takiego strasznego?
[b]gość, 15-04-14, 22:37 napisał(a):[/b]Może się bałaś, ale masz inne podejście do tego. Dla mnie na przykład spędzanie czasu z dzieckiem na głupich zabawach, nauce czytania, liczenia, przewijanie go, karmienie itd. to byłyby najbardziej zmarnowane godziny w życiu.Twoja matka jak najbardziej zmarnowala swoje cenne godziny bo próbowała cie czegoś nauczyć ale jej nie wyszło.[/quote]Uwaga! matka-polka w natarciu! I jak zwykle nieśmiertelny argument: “Gdyby twoja matka tak myślała…” “Szkoda, żetwoja matka…” ,”Ciekawe, gdyby twoja matka…” Siedź sobie godzinami w piaskownicy i wmawiaj, że robisz coś pożytecznego.
[b]gość, 16-04-14, 01:10 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 22:37 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 21:15 napisał(a):[/b]Może się bałaś, ale masz inne podejście do tego. Dla mnie na przykład spędzanie czasu z dzieckiem na głupich zabawach, nauce czytania, liczenia, przewijanie go, karmienie itd. to byłyby najbardziej zmarnowane godziny w życiu.Twoja matka jak najbardziej zmarnowala swoje cenne godziny bo próbowała cie czegoś nauczyć ale jej nie wyszło.[/quote]Uwaga! matka-polka w natarciu! I jak zwykle nieśmiertelny argument: “Gdyby twoja matka tak myślała…” “Szkoda, żetwoja matka…” ,”Ciekawe, gdyby twoja matka…” Siedź sobie godzinami w piaskownicy i wmawiaj, że robisz coś pożytecznego.[/quote]Głupia kobieto, czas, kiedy człowiek jest dzieckiem, kiedy trzeba go karmić i przewijać, to w najgorszym przypadku 1/25 życia jego i jego matki. Potem przychodzi faza samodzielności i dorosłość, podczas której dawno nie robi pod siebie i jest – wg twoich kategorii – pełnowartościowym człowiekiem, który być może wymyśli lek na cholernego raka albo wynajdzie coś, co będzie przewodziło szybciej niż grafen. Tak, kurwa, jeżeli jakaś kobieta wyciera tyłek i podsuwa klocki dzieciakowi, który za parę lat może ułatwić ci życie, to tak – robi coś pożytecznego! Tak już jesteśmy skonstruowani, że najpierw jesteśmy bezradni i potrzebujemy pomocy, a potem możemy pomóc innym. Sama możesz sobie nawet na supeł zawiązać, zatkać na amen, ale nie umniejszaj zasług matek, bo ci się to nie uda.
[b]gość, 15-04-14, 22:37 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 21:15 napisał(a):[/b]Może się bałaś, ale masz inne podejście do tego. Dla mnie na przykład spędzanie czasu z dzieckiem na głupich zabawach, nauce czytania, liczenia, przewijanie go, karmienie itd. to byłyby najbardziej zmarnowane godziny w życiu.Twoja matka jak najbardziej zmarnowala swoje cenne godziny bo próbowała cie czegoś nauczyć ale jej nie wyszło.[/quote]Uwaga! matka-polka w natarciu! I jak zwykle nieśmiertelny argument: “Gdyby twoja matka tak myślała…” “Szkoda, żetwoja matka…” ,”Ciekawe, gdyby twoja matka…” Siedź sobie godzinami w piaskownicy i wmawiaj, że robisz coś pożytecznego.
[b]gość, 15-04-14, 17:16 napisał(a):[/b]Ok., a dociera do ciebie, że są ludzie, którzy z niechęci do posiadania dzieci n i e w y r a s t a j ą? Ja nie mam do dzieci awersji, ale instynktu macierzyńskiego również. A jak czytam frazesy o “małym człowieczku” i “mamie” jakby nie można było napisać “dziecko” i “matka” oraz o “pełniejszym życiu”, to mam wręcz obawy, że by mi się w ciąży mózg zlasował.Mam dokładnie takie samo zdanie. Nie wyobrażam sobie swojego życia jako matka i to nie dlatego, że jestem wygodna, ale dlatego, że nie czuję, że spełniłabym się w tej roli. Nie mieści mi się w głowie, że mogłabym mieć dzieci – kto posiada instynkt macierzyński – ten nigdy tego nie zrozumie. Jestem troskliwą osobą, mam rodziców w zaawansowanym wieku (nie jestem jedynaczką, ale urodziłam się, kiedy tata miał 45 lat, mama 39) i opiekuję się nimi nie z przymusu, ale z miłości. Dzieci nie są mi do niczego w życiu potrzebne, i uważam, że nie każdy powinien je mieć, bo nic na siłę.
[b]gość, 15-04-14, 21:15 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 16:34 napisał(a):[/b]Późno dojrzałam do macierzyństwa, pierwsze dziecko (z trójki) urodziłam jako 35latka. Długo nie umiałam podjąć decyzji chociaż partner fajny, odpowiedzialny, warunki mieszkaniowe w porządku. Też bałam się utraty wolności, nieprzespanych nocy, rezygnacji z beztroskiego życia. Z perspektywy czasu wiem, że gdybym nie urodziła moich dzieci to moje życie byłoby wygodne ale egoistycznie płytkie. To tak jak z potrzebami erotycznymi – jako dziewczyna chcesz trzymania za rączkę, później całowania, później czegoś więcej. Poczułam, że jeśli nie będę mamą to zatrzymam się na etapie całowania, nigdy nie poznam, nie doświadczę czegoś. Oczywiście są ludzie którzy wybierają celibat, są też tacy którzy nie chcą dzieci. Dla mnie życie bez dzieci jest niepełne. Nie tracę siebie, nie zaczynam myśleć wyłącznie o kupkach i kolkach, nadal jestem sobą, nie mówię, że jest sielankowo i różowo. Jest zmęczenie, jest frustracja, jest też duma, wielka miłość do małego człowieczka. Wszystko nabiera nowych proporcji, układa się w głowie. Teraz jest moda na szybki powrót do pracy po urodzeniu dziecka, na natychmiastowy powrót do figury sprzed ciąży, najlepiej dzieciaka oddać niani i udawać, że nic się nie zmieniło. Zmienia się, ale dlaczego musi to być zmiana na gorsze? Bo nie można zajmować się wyłącznie sobą?Może się bałaś, ale masz inne podejście do tego. Dla mnie na przykład spędzanie czasu z dzieckiem na głupich zabawach, nauce czytania, liczenia, przewijanie go, karmienie itd. to byłyby najbardziej zmarnowane godziny w życiu.[/quote]Twoja matka jak najbardziej zmarnowala swoje cenne godziny bo próbowała cie czegoś nauczyć ale jej nie wyszło.
[b]gość, 15-04-14, 21:17 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 17:16 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 16:34 napisał(a):[/b]Późno dojrzałam do macierzyństwa, pierwsze dziecko (z trójki) urodziłam jako 35latka. Długo nie umiałam podjąć decyzji chociaż partner fajny, odpowiedzialny, warunki mieszkaniowe w porządku. Też bałam się utraty wolności, nieprzespanych nocy, rezygnacji z beztroskiego życia. Z perspektywy czasu wiem, że gdybym nie urodziła moich dzieci to moje życie byłoby wygodne ale egoistycznie płytkie. To tak jak z potrzebami erotycznymi – jako dziewczyna chcesz trzymania za rączkę, później całowania, później czegoś więcej. Poczułam, że jeśli nie będę mamą to zatrzymam się na etapie całowania, nigdy nie poznam, nie doświadczę czegoś. Oczywiście są ludzie którzy wybierają celibat, są też tacy którzy nie chcą dzieci. Dla mnie życie bez dzieci jest niepełne. Nie tracę siebie, nie zaczynam myśleć wyłącznie o kupkach i kolkach, nadal jestem sobą, nie mówię, że jest sielankowo i różowo. Jest zmęczenie, jest frustracja, jest też duma, wielka miłość do małego człowieczka. Wszystko nabiera nowych proporcji, układa się w głowie. Teraz jest moda na szybki powrót do pracy po urodzeniu dziecka, na natychmiastowy powrót do figury sprzed ciąży, najlepiej dzieciaka oddać niani i udawać, że nic się nie zmieniło. Zmienia się, ale dlaczego musi to być zmiana na gorsze? Bo nie można zajmować się wyłącznie sobą?Ok., a dociera do ciebie, że są ludzie, którzy z niechęci do posiadania dzieci n i e w y r a s t a j ą? Ja nie mam do dzieci awersji, ale instynktu macierzyńskiego również. A jak czytam frazesy o “małym człowieczku” i “mamie” jakby nie można było napisać “dziecko” i “matka” oraz o “pełniejszym życiu”, to mam wręcz obawy, że by mi się w ciąży mózg zlasował.[/quote]Najlepszy jest “brzuszek” ciążowy, chyba bebzon…[/quote]A jak ty mowilas do swojej mamy? Matko? A moze “rodzicielko”? Albo “rodzicu”? Chyba sama jestes frazesem.
[b]gość, 15-04-14, 13:25 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 12:42 napisał(a):[/b]Szkoda , że nasze dzieci będą pracować na takie krytykantki:). Powinniście sie cieszyć, że ktoś w tym kraju chce mieć dzieci, bo marnie widzę wasze emeryturki, kto będzie na nie pracować??Więc dla matek nalezy się szacunek za chęć posiadania dziecka! a nie krytyka!Ja pracuje sama na siebie. Po to płacę zus żeby potem mieć emeryture. Więc nie pierdziel głupot że ktoś będzie na mnie pracować.[/quote]Ktoś jeszcze liczy na emeryturę w tym kraju? Uśmiałam się, dzięki.
[b]gość, 15-04-14, 17:16 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 16:34 napisał(a):[/b]Późno dojrzałam do macierzyństwa, pierwsze dziecko (z trójki) urodziłam jako 35latka. Długo nie umiałam podjąć decyzji chociaż partner fajny, odpowiedzialny, warunki mieszkaniowe w porządku. Też bałam się utraty wolności, nieprzespanych nocy, rezygnacji z beztroskiego życia. Z perspektywy czasu wiem, że gdybym nie urodziła moich dzieci to moje życie byłoby wygodne ale egoistycznie płytkie. To tak jak z potrzebami erotycznymi – jako dziewczyna chcesz trzymania za rączkę, później całowania, później czegoś więcej. Poczułam, że jeśli nie będę mamą to zatrzymam się na etapie całowania, nigdy nie poznam, nie doświadczę czegoś. Oczywiście są ludzie którzy wybierają celibat, są też tacy którzy nie chcą dzieci. Dla mnie życie bez dzieci jest niepełne. Nie tracę siebie, nie zaczynam myśleć wyłącznie o kupkach i kolkach, nadal jestem sobą, nie mówię, że jest sielankowo i różowo. Jest zmęczenie, jest frustracja, jest też duma, wielka miłość do małego człowieczka. Wszystko nabiera nowych proporcji, układa się w głowie. Teraz jest moda na szybki powrót do pracy po urodzeniu dziecka, na natychmiastowy powrót do figury sprzed ciąży, najlepiej dzieciaka oddać niani i udawać, że nic się nie zmieniło. Zmienia się, ale dlaczego musi to być zmiana na gorsze? Bo nie można zajmować się wyłącznie sobą?Ok., a dociera do ciebie, że są ludzie, którzy z niechęci do posiadania dzieci n i e w y r a s t a j ą? Ja nie mam do dzieci awersji, ale instynktu macierzyńskiego również. A jak czytam frazesy o “małym człowieczku” i “mamie” jakby nie można było napisać “dziecko” i “matka” oraz o “pełniejszym życiu”, to mam wręcz obawy, że by mi się w ciąży mózg zlasował.[/quote]Najlepszy jest “brzuszek” ciążowy, chyba bebzon…
[b]gość, 15-04-14, 16:34 napisał(a):[/b]Późno dojrzałam do macierzyństwa, pierwsze dziecko (z trójki) urodziłam jako 35latka. Długo nie umiałam podjąć decyzji chociaż partner fajny, odpowiedzialny, warunki mieszkaniowe w porządku. Też bałam się utraty wolności, nieprzespanych nocy, rezygnacji z beztroskiego życia. Z perspektywy czasu wiem, że gdybym nie urodziła moich dzieci to moje życie byłoby wygodne ale egoistycznie płytkie. To tak jak z potrzebami erotycznymi – jako dziewczyna chcesz trzymania za rączkę, później całowania, później czegoś więcej. Poczułam, że jeśli nie będę mamą to zatrzymam się na etapie całowania, nigdy nie poznam, nie doświadczę czegoś. Oczywiście są ludzie którzy wybierają celibat, są też tacy którzy nie chcą dzieci. Dla mnie życie bez dzieci jest niepełne. Nie tracę siebie, nie zaczynam myśleć wyłącznie o kupkach i kolkach, nadal jestem sobą, nie mówię, że jest sielankowo i różowo. Jest zmęczenie, jest frustracja, jest też duma, wielka miłość do małego człowieczka. Wszystko nabiera nowych proporcji, układa się w głowie. Teraz jest moda na szybki powrót do pracy po urodzeniu dziecka, na natychmiastowy powrót do figury sprzed ciąży, najlepiej dzieciaka oddać niani i udawać, że nic się nie zmieniło. Zmienia się, ale dlaczego musi to być zmiana na gorsze? Bo nie można zajmować się wyłącznie sobą?Może się bałaś, ale masz inne podejście do tego. Dla mnie na przykład spędzanie czasu z dzieckiem na głupich zabawach, nauce czytania, liczenia, przewijanie go, karmienie itd. to byłyby najbardziej zmarnowane godziny w życiu.
[b]gość, 15-04-14, 21:10 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 20:12 napisał(a):[/b]Może to i było mądre – kiedyś, kiedy liczba ludzi nie przekraczała powiedzmy dwóch miliardów. W obecnych czasach sprowadzanie kolejnych ludzi na świat to skrajna nieodpowiedzialność i egoizm.[quote]Strzel sobie w łeb o jedna morde będzie mniej do wyżywienia:)
[b]gość, 15-04-14, 20:12 napisał(a):[/b]Może to i było mądre – kiedyś, kiedy liczba ludzi nie przekraczała powiedzmy dwóch miliardów. W obecnych czasach sprowadzanie kolejnych ludzi na świat to skrajna nieodpowiedzialność i egoizm.Strzel sobie w łeb o jedna morde będzie mniej do wyżywienia:)
Tymi cycami wykarmiłaby całe przedszkole
[b]gość, 15-04-14, 19:43 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 18:41 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 16:58 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 15:58 napisał(a):[/b]Przez cale wieki byłyśmy narzędziami i zabawkami w rękach facetów, na ich usługach, kaprysach, bez możliwości samorealizacji. To społeczna presja zrobiła z nas maszynki do rodzenia, “spełniaczki” cudzych marzeń…Pora słuchać własnych potrzeb, czy raczej starać znaleźć się w związku z dojrzałym emocjonalnie facetem, z którym o najważniejszych rzeczach decyduje się wspólnie, z szacunkiem dla planów, marzeń, możliwości.Nie presja społeczna zrobiła nas jak to nazwałaś “maszynki do rodzenia” dzieci, ale natura i biologia. Pogódź się z tym. Natura stworzyła też coś takiego jak instynkt macierzyński. Gdyby tego nie było albo gdybyśmy patrzyły tylko i wyłącznie na swoje przyjemności i swoją wygodę to ludzkość wymarłaby już dawno dawno temu. Tak jest ten świat urządzony, niestety dla ciebie, że to kobiety rodzą dzieci. Ludzie się rodzą, dorastają, wiążą się ze sobą potem mają swoje dzieci a na koniec umierają. I gdyby nie te dzieci i nie ten totalnie naturalny proces biologiczny nie byłoby ciebie, mnie, nie byłoby niczego (jak mawiał jeden kandydat na prezydenta).[/quote]mądrze i dojrzale[/quote]Może to i było mądre – kiedyś, kiedy liczba ludzi nie przekraczała powiedzmy dwóch miliardów. W obecnych czasach sprowadzanie kolejnych ludzi na świat to skrajna nieodpowiedzialność i egoizm.[/quote]???? Ty tak na serio???
Może to i było mądre – kiedyś, kiedy liczba ludzi nie przekraczała powiedzmy dwóch miliardów. W obecnych czasach sprowadzanie kolejnych ludzi na świat to skrajna nieodpowiedzialność i egoizm.Czyli ja mam się dać wykastrować, bo nasi przodkowie się wg ciebie za bardzo rozmnożyli? Albo wszyscy dajmy się wykastrować, wygińmy jak mamuty i będzie odpowiedzialnie i nieegoistycznie, luźniej się zrobi i w ogóle…
[b]gość, 15-04-14, 17:19 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 16:58 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 15:58 napisał(a):[/b]Przez cale wieki byłyśmy narzędziami i zabawkami w rękach facetów, na ich usługach, kaprysach, bez możliwości samorealizacji. To społeczna presja zrobiła z nas maszynki do rodzenia, “spełniaczki” cudzych marzeń…Pora słuchać własnych potrzeb, czy raczej starać znaleźć się w związku z dojrzałym emocjonalnie facetem, z którym o najważniejszych rzeczach decyduje się wspólnie, z szacunkiem dla planów, marzeń, możliwości.Nie presja społeczna zrobiła nas jak to nazwałaś “maszynki do rodzenia” dzieci, ale natura i biologia. Pogódź się z tym. Natura stworzyła też coś takiego jak instynkt macierzyński. Gdyby tego nie było albo gdybyśmy patrzyły tylko i wyłącznie na swoje przyjemności i swoją wygodę to ludzkość wymarłaby już dawno dawno temu. Tak jest ten świat urządzony, niestety dla ciebie, że to kobiety rodzą dzieci. Ludzie się rodzą, dorastają, wiążą się ze sobą potem mają swoje dzieci a na koniec umierają. I gdyby nie te dzieci i nie ten totalnie naturalny proces biologiczny nie byłoby ciebie, mnie, nie byłoby niczego (jak mawiał jeden kandydat na prezydenta).[/quote]Wytłumacz więc proszę, jak to się dzieje, że na mężczyznach biologia nie wymogła troski o potomstwo i poświęcenia mu wszystkiego? I nie zaczynaj o rozsiewaniu genów i zmienianiu partnerów, bo oprócz płodzenia rozsądnemu reproduktorowi powinno zależeć, żeby choć jeden potomek p r z e t r w a ł.[/quote]dziecino, miałaś już na biologii coś o ewolucji? Jak się tak popiszesz na klasówce, jak tutaj, to pała murowana!
Ale macie komentarze LOL 🙂
[b]gość, 15-04-14, 16:58 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 15:58 napisał(a):[/b]Przez cale wieki byłyśmy narzędziami i zabawkami w rękach facetów, na ich usługach, kaprysach, bez możliwości samorealizacji. To społeczna presja zrobiła z nas maszynki do rodzenia, “spełniaczki” cudzych marzeń…Pora słuchać własnych potrzeb, czy raczej starać znaleźć się w związku z dojrzałym emocjonalnie facetem, z którym o najważniejszych rzeczach decyduje się wspólnie, z szacunkiem dla planów, marzeń, możliwości.Nie presja społeczna zrobiła nas jak to nazwałaś “maszynki do rodzenia” dzieci, ale natura i biologia. Pogódź się z tym. Natura stworzyła też coś takiego jak instynkt macierzyński. Gdyby tego nie było albo gdybyśmy patrzyły tylko i wyłącznie na swoje przyjemności i swoją wygodę to ludzkość wymarłaby już dawno dawno temu. Tak jest ten świat urządzony, niestety dla ciebie, że to kobiety rodzą dzieci. Ludzie się rodzą, dorastają, wiążą się ze sobą potem mają swoje dzieci a na koniec umierają. I gdyby nie te dzieci i nie ten totalnie naturalny proces biologiczny nie byłoby ciebie, mnie, nie byłoby niczego (jak mawiał jeden kandydat na prezydenta).[/quote]mądrze i dojrzale
[b]gość, 15-04-14, 18:41 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 16:58 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 15:58 napisał(a):[/b]Przez cale wieki byłyśmy narzędziami i zabawkami w rękach facetów, na ich usługach, kaprysach, bez możliwości samorealizacji. To społeczna presja zrobiła z nas maszynki do rodzenia, “spełniaczki” cudzych marzeń…Pora słuchać własnych potrzeb, czy raczej starać znaleźć się w związku z dojrzałym emocjonalnie facetem, z którym o najważniejszych rzeczach decyduje się wspólnie, z szacunkiem dla planów, marzeń, możliwości.Nie presja społeczna zrobiła nas jak to nazwałaś “maszynki do rodzenia” dzieci, ale natura i biologia. Pogódź się z tym. Natura stworzyła też coś takiego jak instynkt macierzyński. Gdyby tego nie było albo gdybyśmy patrzyły tylko i wyłącznie na swoje przyjemności i swoją wygodę to ludzkość wymarłaby już dawno dawno temu. Tak jest ten świat urządzony, niestety dla ciebie, że to kobiety rodzą dzieci. Ludzie się rodzą, dorastają, wiążą się ze sobą potem mają swoje dzieci a na koniec umierają. I gdyby nie te dzieci i nie ten totalnie naturalny proces biologiczny nie byłoby ciebie, mnie, nie byłoby niczego (jak mawiał jeden kandydat na prezydenta).[/quote]mądrze i dojrzale[/quote]Może to i było mądre – kiedyś, kiedy liczba ludzi nie przekraczała powiedzmy dwóch miliardów. W obecnych czasach sprowadzanie kolejnych ludzi na świat to skrajna nieodpowiedzialność i egoizm.
[b]gość, 15-04-14, 15:35 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 15:00 napisał(a):[/b]No i dobrze, po co ta presja na posiadanie dziecka. Ktoś chce, będzie miał. Ktoś nie chce, jego decyzja.Ja osobiście nie planuję, z moim instynktem antymacierzyńskim byłoby ciężko, mój chłopak też dzieci nie lubi, więc akurat się dobraliśmy.Śmieszy mnie, jak się mówi, że to się zmieni, zegar biologiczny będzie tykał itp. No może po prostu u nie których on nie działa. Lepiej nie mieć dziecka, jeśli nie można mu stworzyć kochającej rodziny.Mam podobnie. Ja wręcz nie znoszę dzieci. Co prawda mam 25 lat a mój mężczyzna 30, ale znamy się o razem jesteśmy od prawie 4 lat i jakoś wciąż jak się pojawia temat dzieciaków to my się krzywimy, unikamy komentowania. A między sobą ustaliliśmy, że nie chcemy dodatkowych obowiązków, nie chcemy ograniczeń, nie chcemy nikomu stwarzać przyszłości, za to chcemy być wolni, spać do bólu, podróżować, miło spędzać czas itd. Tak się składa, że akurat mamy na to kasę bo nie mieszkamy w Polsce. I rozwala mnie jak ktoś mi mówi, że teraz tak myślę a niedługo się to zmieni. No nie zmieni się, co okazem zdrowia nie jestem a dzieciak mało tego, że zrujnowałby mi ciało (które i tak jest bardzo średnie) i zdrowie, a w dodatku mój związek by na tym ucierpiał bo skończyłaby się sielankowa miłość a zaczęłoby się totalne zmęczenie i masa obowiązków, to ja dziękuję. Po co mi to? Nie czuję potrzeby pozostawiania po sobie niczego na świecie bo godzę się ze śmiercią i przemijaniem. I tak za 3 pokolenia nikt by o mnie nie pamiętał więc co za różnica? Żyje się raz. Instynktu nie mam za grosz więc po co sobie psuć jedyne życie?[/quote]Uwielbiam Cię autorko drugiego posta ! 🙂 pozdrawiam 🙂
Gaga i te jej nalesniki. Ohyda. Wyglada jakby tymi zwisami wykarmila dziesiecioro dzieci. Nie cierpie jej. Pustak. Hanbi cala zenska populacje.
Po co wy się nawzajem agitujecie? Jedni mają dzieci, inni nie. Jedni mają, a woleliby nie mieć, drudzy walczą latami, z różnym skutkiem, o potomstwo. Ilu ludzi, tyle historii. Pewnie, rozmawiajmy, dzielmy się z sobą swoimi spostrzeżeniami, to jest naturalne i czasem ktoś weźmie pod uwagę nasze argumenty za lub przeciw i zmieni swoje dotychczasowe poglądy, ale bez agresji, ludzie. Jak ktoś słusznie napisał, raz się żyje, więc przeżyjmy to życie zgodnie ze swoim sumieniem. Ingerencja osób trzecich jest naprawdę niewskazana. Nigdy nie zadowolimy otoczenia, więc starajmy się zadowolić samych siebie. Moja przyjaciółka ma jedno dziecko, a i tak w rodzinie postrzegana jest jako ta, która dzieci nie lubi, bo ma “tylko” jedno. I na nic tłumaczenie, że ważna jest jakość, a nie ilość, że pierwszej ciąży omal nie przypłaciła zdrowiem, że jest po 4 operacjach usuwania żylaków, że zasadniczo to nie stać ich na więcej dzieci – żadne argumenty nie docierają. Czy i ile dzieci się posiada to jest osobista sprawa, a wszelkie agitacje są po prostu objawem złego wychowania.
No dobrze gadasz 😉
[b]gość, 15-04-14, 16:34 napisał(a):[/b]Późno dojrzałam do macierzyństwa, pierwsze dziecko (z trójki) urodziłam jako 35latka. Długo nie umiałam podjąć decyzji chociaż partner fajny, odpowiedzialny, warunki mieszkaniowe w porządku. Też bałam się utraty wolności, nieprzespanych nocy, rezygnacji z beztroskiego życia. Z perspektywy czasu wiem, że gdybym nie urodziła moich dzieci to moje życie byłoby wygodne ale egoistycznie płytkie. To tak jak z potrzebami erotycznymi – jako dziewczyna chcesz trzymania za rączkę, później całowania, później czegoś więcej. Poczułam, że jeśli nie będę mamą to zatrzymam się na etapie całowania, nigdy nie poznam, nie doświadczę czegoś. Oczywiście są ludzie którzy wybierają celibat, są też tacy którzy nie chcą dzieci. Dla mnie życie bez dzieci jest niepełne. Nie tracę siebie, nie zaczynam myśleć wyłącznie o kupkach i kolkach, nadal jestem sobą, nie mówię, że jest sielankowo i różowo. Jest zmęczenie, jest frustracja, jest też duma, wielka miłość do małego człowieczka. Wszystko nabiera nowych proporcji, układa się w głowie. Teraz jest moda na szybki powrót do pracy po urodzeniu dziecka, na natychmiastowy powrót do figury sprzed ciąży, najlepiej dzieciaka oddać niani i udawać, że nic się nie zmieniło. Zmienia się, ale dlaczego musi to być zmiana na gorsze? Bo nie można zajmować się wyłącznie sobą?Ok., a dociera do ciebie, że są ludzie, którzy z niechęci do posiadania dzieci n i e w y r a s t a j ą? Ja nie mam do dzieci awersji, ale instynktu macierzyńskiego również. A jak czytam frazesy o “małym człowieczku” i “mamie” jakby nie można było napisać “dziecko” i “matka” oraz o “pełniejszym życiu”, to mam wręcz obawy, że by mi się w ciąży mózg zlasował.
[b]gość, 15-04-14, 15:58 napisał(a):[/b]Przez cale wieki byłyśmy narzędziami i zabawkami w rękach facetów, na ich usługach, kaprysach, bez możliwości samorealizacji. To społeczna presja zrobiła z nas maszynki do rodzenia, “spełniaczki” cudzych marzeń…Pora słuchać własnych potrzeb, czy raczej starać znaleźć się w związku z dojrzałym emocjonalnie facetem, z którym o najważniejszych rzeczach decyduje się wspólnie, z szacunkiem dla planów, marzeń, możliwości.Nie presja społeczna zrobiła nas jak to nazwałaś “maszynki do rodzenia” dzieci, ale natura i biologia. Pogódź się z tym. Natura stworzyła też coś takiego jak instynkt macierzyński. Gdyby tego nie było albo gdybyśmy patrzyły tylko i wyłącznie na swoje przyjemności i swoją wygodę to ludzkość wymarłaby już dawno dawno temu. Tak jest ten świat urządzony, niestety dla ciebie, że to kobiety rodzą dzieci. Ludzie się rodzą, dorastają, wiążą się ze sobą potem mają swoje dzieci a na koniec umierają. I gdyby nie te dzieci i nie ten totalnie naturalny proces biologiczny nie byłoby ciebie, mnie, nie byłoby niczego (jak mawiał jeden kandydat na prezydenta).
[b]gość, 15-04-14, 16:04 napisał(a):[/b]Najgłupsze pytanie jakie można usłyszeć od koleżanki w brudnej koszulce od dziecięcych rzygowin: “kiedy będziecie mieć dzieci?” Tak, to przerażające, małe dziecko zwróciło pokarm, jak z tym żyć…? Jeśli to cię zniechęca do posiadania dzieci to masz 12 lat albo poważny problem psychiczny. Seksu pewnie tez nie… bo taki mokry…fe.
[b]gość, 15-04-14, 16:04 napisał(a):[/b]Najgłupsze pytanie jakie można usłyszeć od koleżanki w brudnej koszulce od dziecięcych rzygowin: “kiedy będziecie mieć dzieci?”Masz takie koleżanki czy sobie uogólniasz?
[b]gość, 15-04-14, 16:43 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 16:21 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 16:14 napisał(a):[/b]tyyyyyyyyyyyle mleka się zmarnuje 8)Laktacja w stanie “nieciążowym” nie występuje. Skoro nie występuje, nic się marnuje.:)[/quote]poza tym, ilosc mleka nie zalezy od wielkosci biustu[/quote]Dżizas przecież to był żart.
[b]gość, 15-04-14, 16:58 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 15:58 napisał(a):[/b]Przez cale wieki byłyśmy narzędziami i zabawkami w rękach facetów, na ich usługach, kaprysach, bez możliwości samorealizacji. To społeczna presja zrobiła z nas maszynki do rodzenia, “spełniaczki” cudzych marzeń…Pora słuchać własnych potrzeb, czy raczej starać znaleźć się w związku z dojrzałym emocjonalnie facetem, z którym o najważniejszych rzeczach decyduje się wspólnie, z szacunkiem dla planów, marzeń, możliwości.Nie presja społeczna zrobiła nas jak to nazwałaś “maszynki do rodzenia” dzieci, ale natura i biologia. Pogódź się z tym. Natura stworzyła też coś takiego jak instynkt macierzyński. Gdyby tego nie było albo gdybyśmy patrzyły tylko i wyłącznie na swoje przyjemności i swoją wygodę to ludzkość wymarłaby już dawno dawno temu. Tak jest ten świat urządzony, niestety dla ciebie, że to kobiety rodzą dzieci. Ludzie się rodzą, dorastają, wiążą się ze sobą potem mają swoje dzieci a na koniec umierają. I gdyby nie te dzieci i nie ten totalnie naturalny proces biologiczny nie byłoby ciebie, mnie, nie byłoby niczego (jak mawiał jeden kandydat na prezydenta).[/quote]Wytłumacz więc proszę, jak to się dzieje, że na mężczyznach biologia nie wymogła troski o potomstwo i poświęcenia mu wszystkiego? I nie zaczynaj o rozsiewaniu genów i zmienianiu partnerów, bo oprócz płodzenia rozsądnemu reproduktorowi powinno zależeć, żeby choć jeden potomek p r z e t r w a ł.
Późno dojrzałam do macierzyństwa, pierwsze dziecko (z trójki) urodziłam jako 35latka. Długo nie umiałam podjąć decyzji chociaż partner fajny, odpowiedzialny, warunki mieszkaniowe w porządku. Też bałam się utraty wolności, nieprzespanych nocy, rezygnacji z beztroskiego życia. Z perspektywy czasu wiem, że gdybym nie urodziła moich dzieci to moje życie byłoby wygodne ale egoistycznie płytkie. To tak jak z potrzebami erotycznymi – jako dziewczyna chcesz trzymania za rączkę, później całowania, później czegoś więcej. Poczułam, że jeśli nie będę mamą to zatrzymam się na etapie całowania, nigdy nie poznam, nie doświadczę czegoś. Oczywiście są ludzie którzy wybierają celibat, są też tacy którzy nie chcą dzieci. Dla mnie życie bez dzieci jest niepełne. Nie tracę siebie, nie zaczynam myśleć wyłącznie o kupkach i kolkach, nadal jestem sobą, nie mówię, że jest sielankowo i różowo. Jest zmęczenie, jest frustracja, jest też duma, wielka miłość do małego człowieczka. Wszystko nabiera nowych proporcji, układa się w głowie. Teraz jest moda na szybki powrót do pracy po urodzeniu dziecka, na natychmiastowy powrót do figury sprzed ciąży, najlepiej dzieciaka oddać niani i udawać, że nic się nie zmieniło. Zmienia się, ale dlaczego musi to być zmiana na gorsze? Bo nie można zajmować się wyłącznie sobą?
[b]gość, 15-04-14, 16:21 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 16:14 napisał(a):[/b]tyyyyyyyyyyyle mleka się zmarnuje 8)Laktacja w stanie “nieciążowym” nie występuje. Skoro nie występuje, nic się marnuje.:)[/quote]Z bardzo dużych piersi często uzyskuje się niewiele pokarmu, ja mam tylko “d” i karmiłam dzieciaki bez problemu, babki z położnictwa z gigantycznymi cycami mimo laktatorów musiały dokarmiać sztucznym mlekiem.
[b]gość, 15-04-14, 16:21 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 16:14 napisał(a):[/b]tyyyyyyyyyyyle mleka się zmarnuje 8)Laktacja w stanie “nieciążowym” nie występuje. Skoro nie występuje, nic się marnuje.:)[/quote]poza tym, ilosc mleka nie zalezy od wielkosci biustu
[b]gość, 15-04-14, 15:45 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 13:02 napisał(a):[/b]Po co sie licytowac. Swiat sie zmienia i nawet w Polsce bedzie wiecej par bezdzietnych. Ale z doswiadczenia wiem ze faceci lubia miec wyprane, posprzatane, ugotowane, fajna kobiete i dzieci bo wtedy wie dla kogo zyje. Ale zapewne sa tacy, akurat mi nieznani, ktorzy maja to gdzies ;)Czyli znasz samych maminynków, którym potrzebna mamusio-gosposia a nie żona. Mój nie chce dzieci, jest samodzielny, oczywiście lubi jak go czymś zaskoczę i przygotuję kolację ale sprzątam ja a on dba o pranie, prasowanie i wyrzuca śmieci, wspólnie gotujemy i robimy zakupy. To jest nasz podział i nie wyobrażam sobie abym miała być czyimś sługą i jeszcze rodzić mu dzieci? I co jeszcze może, wywalić mój dyplom inżyniera za okno i resztę życia spędzić kursując między domem a piaskownicą? Hahaha, masz rację, niektórzy faceci tak lubią ale są to co, którzy mają żony od zajmowania się domem i dziećmi a z moim facetem to ja mogę konie kraść, razem pijemy, oglądamy filmy, gotujemy, robimy sobie wycieczki, jeździmy rowerami, śmiejemy się z innych ludzi, oraz wspeiramy się i jesteśmy też przyjaciółmi. Ty masz model rodziny kobieta-w kuchni + dzieciaki, a facet – w pracy + z kolegami na piwie. Żenujące![/quote]Kolejny troll z dyplomem inżyniera? Wiesz co, nie będę opowiadać durnot, że mądrzy, czy wykształceni ludzie na takie portale nie zaglądają i nie komentują, bo robią i to, i to. Odnoszę jedynie wrażenie, że swoje prywatne życie trzymają z dala od publicznych dyskusji i nie czują potrzeby przechwalania się nim. Znasz to powiedzonko o byciu dżentelmenem? Jeśli ktoś musi na prawo i lewo opowiadać, że nim jest, tzn. że n i e jest.
[b]gość, 15-04-14, 16:14 napisał(a):[/b]tyyyyyyyyyyyle mleka się zmarnuje 8)Laktacja w stanie “nieciążowym” nie występuje. Skoro nie występuje, nic się marnuje.:)
Tez nie chcialam miec dzieci przez dluzszy czas, ale w koncu zdecydowalismy sie z narzeczonym. Bez presji, sami chcielismy. Mam wielu znajomych, ktorzy nie wyobrazaja sobie miec dzieci i nie pouczamy sie nawzajem, kto robi lepiej. Kazdy ma prawo decydowac o wlasnym zyciu!
tyyyyyyyyyyyle mleka się zmarnuje 8)
[b]gość, 15-04-14, 16:03 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-04-14, 12:42 napisał(a):[/b]Szkoda , że nasze dzieci będą pracować na takie krytykantki:). Powinniście sie cieszyć, że ktoś w tym kraju chce mieć dzieci, bo marnie widzę wasze emeryturki, kto będzie na nie pracować??Więc dla matek nalezy się szacunek za chęć posiadania dziecka! a nie krytyka!Puknij się w głowę, idiotko. Póki co, to my wszyscy pracujący, utrzymujemy cudze dzieciaki, fundując im masę usług publicznych, szkolnictwo, służbę zdrowia.Więc jak już narodzisz dzieciarów, to bądź uprzejma zrezygnować z tego wszystkiego i za wlasną forsę wszystko to opłacać. Dopiero wtedy bedziesz miała prawo te swoje farmazony opowiadać.A bliżej nieokreślonej i niepewnej emerytury od twoich dzieciarów pewnie i tak nie zobaczę, bo umiem o siebie zadbać lepiej niż ZUS.[/quote]Do Pani z pierwszego komentarza..Na moja emeryture cudze dzieci nie beda pracowac, sama zadbalam o to I odkad pracuje czesc dochodow z wyplaty przeznaczam na przyszla moja emeryture.
[b]gość, 15-04-14, 12:42 napisał(a):[/b]Szkoda , że nasze dzieci będą pracować na takie krytykantki:). Powinniście sie cieszyć, że ktoś w tym kraju chce mieć dzieci, bo marnie widzę wasze emeryturki, kto będzie na nie pracować??Więc dla matek nalezy się szacunek za chęć posiadania dziecka! a nie krytyka!Puknij się w głowę, idiotko. Póki co, to my wszyscy pracujący, utrzymujemy cudze dzieciaki, fundując im masę usług publicznych, szkolnictwo, służbę zdrowia.Więc jak już narodzisz dzieciarów, to bądź uprzejma zrezygnować z tego wszystkiego i za wlasną forsę wszystko to opłacać. Dopiero wtedy bedziesz miała prawo te swoje farmazony opowiadać.A bliżej nieokreślonej i niepewnej emerytury od twoich dzieciarów pewnie i tak nie zobaczę, bo umiem o siebie zadbać lepiej niż ZUS.
Najgłupsze pytanie jakie można usłyszeć od koleżanki w brudnej koszulce od dziecięcych rzygowin: “kiedy będziecie mieć dzieci?”