Po głośnym liście Anny Paligi, szkoły teatralne przechodzą kryzys. Sprawa może znowu byłaby zamieciona pod dywan, gdyby nie nagłośnienie sprawy przez znanych aktorów m.in. Vanessę Aleksander, Elizę Rycembel, Marię Dębską, Dawida Ogrodnika, Macieja Stuhra, Weronikę Rosati, a dzisiaj przez Joannę Koroniewską i Maję Ostaszewską.

Maja Ostaszewska o szkole teatralnej

Joanna Koroniewska komentuje aferę z łódzką filmówką: „Niekończąca się walka z upokorzeniem i wstydem”

Maja Ostaszewska dopiero dzisiaj zabrała głos. Tłumaczy, że nie odzywała się wcześniej, bo chciała, aby najpierw odezwali się jej koledzy wykładający z tych uczelni.

Od kilku dni czytam ze zgrozą kolejne relacje studentów szkół filmowych i teatralnych o przemocy jakiej doświadczyli. I, że pojawiają się głosy próbujące dyskredytować ich świadectwo. Kończyłam Akademię Teatralną w Krakowie, byłam rocznikiem który szczęśliwie wstrzelił się w lata wspaniałych, czasem surowych, ale nie przemocowych profesorów. Wcześniej spędziwszy pół roku na wydziale lalkarskim we Wrocławiu doświadczyłam niezwykle okrutnego fuksowania. I gnębienia przez wykładowczynię impostacji głosu – wspomina.
Potem przeszła do krakowskiej szkoły teatralnej i tam już nie pozwoliła siebie „fuksować” i sama nikogo nie „fuksowała”. Stwierdza, że żyjemy w kraju, w którym panuje ciche niewypowiedziane przyzwolenie na wszelką przemoc, a wobec młodych ludzi uważa za szczególnie obrzydliwe:
Wobec młodych ludzi, zaczynających swoją przygodę ze sztuką wydaje się być szczególnie obrzydliwa. Naprawdę są osoby, które sądzą ze takie historie ktoś zmyśla?!?! Ryzykując ostracyzmem, brakiem ról? Nie odzywałam się wcześniej bo czułam, ze trzeba oddać pole moim kolegom wykładającym na wspominanych uczelniach. Część z nich zabrała głos, za co bardzo im dziękuję! Działania, podjęte przez uczelnie w Krakowie, Warszawie i teraz deklarowane w Łodzi bezcenne. Ale to sprawa nas wszystkich, bo to nasze środowisko. Specyficzne, w którym spór artystyczny, merytoryczny, kryzys, nawet konflikt bywa nieunikniony w procesie twórczym, ale nigdy przemoc. Na szczęście dla młodego pokolenia jest to jasne. Poczucie własnej godności, prawo do walki o swoje zdrowie. Jestem im za to wdzięczna. Za odwagę. Moje i starsze pokolenia powinny zrozumieć, że w większym lub mniejszym stopniu godziliśmy się na nadużycia. Ze wydawały nam się dopuszczalne. Otóż NIE. Przemoc jest przemocą i żaden twórczy proces tego nie usprawiedliwia. Zarzuty są różne, każdy przypadek indywidualny. Niektóre sprawy nadają się dla prokuratury, inne uzdrowić może zrozumienie błędów, terapia i PRZEPROSZENIE. Często oprawcy sami kiedyś byli ofiarami, wychowali się w kulturze agresji. Musimy wszyscy nauczyć się nowych reguł.
Podkreśla, że nie każdy dobry artysta ma predyspozycje do nauczania. Ocenia też, że jako doświadczona aktorka przemoc w niczym jej nie pomogła:
Na koniec jako doświadczona aktorka, mająca na swoim koncie bardzo trudne emocjonalnie role, także intymne, nagie sceny chcę podkreślić, że wszystko co udało mi się najskuteczniej, kiedy przekraczałam swoje wcześniejsze granice odbywało się w akceptacji, poczuciu, ze to co robię ma wartość. Nigdy deprecjonowanie mnie jako aktorki, człowieka nie pomogło mi rozwinąć skrzydeł, nie dało odwagi. Nie dajcie sobie wmawiać, że „łamanie” „upokarzanie” może jakkolwiek przydać się w tym, pięknym przecież zawodzie – dodała.
Maja Ostaszewska w białym garniturze, fot. MEGA / The Mega Agency / Forum

Maja Ostaszewska w białym garniturze, fot. MEGA / The Mega Agency / Forum

Maja Ostaszewska na ściance

Maja Ostaszewska/fot. FORUM

Maja Ostaszewska, Michał Englert na ściance

scena z: Maja Ostaszewska, Michał Englert, SK:, , fot. Niemiec/AKPA