Tylko u nas! Jak dziecko naprawdę przeżywa rozwód i rozstanie? Joanna Racewicz: “Nie oszukuj dziecka”
Poruszenie tematu utraty kogoś bliskiego czy zmiany sytuacji rodzinnej nie należy do najłatwiejszych, a jeżeli w grę wchodzą jeszcze emocje dziecka, to zaczynają się prawdziwe schody. Beata Sadowska nie bała się poruszyć tego tematu z Joanną Racewicz. W podcaście dla “Super Mamy” panie rozmawiały o stracie.
Kariera Joanny Racewicz
Joanna Racewicz to dziennikarka, prezenterka telewizyjna i radiowa oraz autorka książek. Swoją działalność w mediach zaczęła w latach 90. Karierę rozpoczynała w lokalnych mediach w Zamościu. Popularność zyskała w TVP, gdzie prowadziła Panoramę czy Pytanie na śniadanie. Później można było oglądać prezenterkę w stacji TVN. Nieobca jest jej także praca w radio. Joannę Racewicz można uznać za wieloletni dziennikarkę informacyjną i publicystyczną, obecnie związana jest z Polsat News.

Utrata męża w katastrofie smoleńskiej
Joanna Racewicz straciła w katastrofie smoleńskiej swojego ukochanego męża, Pawła Janeczka, który był funkcjonariuszem Biura Ochrony Rządu. Tego tragicznego poranka, 10 kwietnia 2010 roku, pełnił służbę w delegacji lecącej do Smoleńska na uroczystości rocznicowe zbrodni katyńskiej. Samolot Tu-154M rozbił się w pobliżu lotniska Siewiernyj. Zginęli wszyscy na pokładzie – 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński oraz jego małżonka Maria Kaczyńska, a także wielu wysokich rangą polityków, wojskowych i działaczy społecznych.
Joanna Racewicz straciła męża, a ich niespełna 2-letni syn, ojca. Od tamtej pory dziennikarka nie raz publicznie mówiła o bólu, jakiego doświadczyła po stracie ukochanego.
Joanna Racewicz nie okłamywała syna
W trakcie rozmowy Beaty Sadowskiej z Joanną Racewicz został poruszony temat dzieci. Obie panie są, matkami więc nie obyło się bez wzruszeń. Nie jest też tajemnicą, że panie pracowały w tych samych stacjach telewizyjnych, więc doskonale się znają. Sadowska stwierdziła, że prezenterka dała swojemu synowi coś, co jest najważniejsze na świecie: poczucie bezpieczeństwa i miłość. Bo nie ma nic ważniejszego.
Joanna Racewicz odpowiedziała:
Ja nie umiałam inaczej, ale też nie to, że nie umiem genetycznie. Nie to, że nie umiem, bo mam wdrożone, bo mnie tego nauczono. […] Miłość i poczucie bezpieczeństwa jest czymś najważniejszym, co możemy dać swoim dzieciom, bez dwóch zdań. To, co one potem z tym zrobią, nie wiem.
Beata Sadowska zauważyła, że Racewicz po stracie męża musiała mieć podwójnie trudno, ponieważ mogła odczuwać potrzebę wynagrodzenia dziecku braku obecności drugiego rodzica. Dostrzegła także, to ile trzeba mieć w sobie siły, żeby nie zagłaskać tej małej istoty, a dać mu poczucie, że może coś robić sam.
Bardzo często słyszałam, że teraz to ja muszę być jednocześnie mama i tatą. Wiem, że osoby, które to mówiły, chciały dobrze. To było z takiego miejsca dobrych intencji. […] To było z takiego miejsca, chcę dla ciebie dobrze, chcę ci uświadomić powagę sytuacji, w jakiej jesteś. I super. Dziękuję, ja to wiem.
Joanna Racewicz dodała:
Problem w tym, że nie można być mama i tatą. Można być tylko w jednej roli. […] Ta podwójność roli polega na tym, że jest taka część wychowania, która jest atawistycznie, kulturowo po stronie taty. Bo to on zabiera na mecze, bo to on uczy jeździć na rowerze, biega z tym śmiesznym kijkiem. Mamy też to robią, częściej widzę ojców w takiej roli i przysięgam, że za każdym razem było mi z tym tak strasznie trudno i ciężko. […] Jak w przedszkolu był dzień taty, potem ze względu na nas, zamieniony na dzień rodziny. […] Po pierwszym dniu taty, kiedy Igor wybiegł z tego pokoju, tej salki gdzie to wszystko się odbywało, gdzie ci tatusiowie… Potem miałyśmy taką rozmowę z jedną z jego wychowawczyń. Ona powiedziała, wie pani co, przepraszam, jakoś tego nie zauważyłyśmy, jakoś to przeoczyłyśmy. I to już się nigdy więcej nie powtórzy. I to było dla mnie naprawdę ważne, bo ktoś zobaczył, że tam jest jakaś niezręczność. I nawet jeśli on jest jeden jedyny w całej tej grupie, to warto mieć na to wzgląd.
Beata Sadowska wróciła wspomnieniami do czasu po katastrofie smoleńskiej. Zwróciła uwagę, że Racewicz od samego początku postanowiła, że nie będzie oszukiwać swojego syna.
Joanna Racewicz powiedziała:
Ale jak okłamywać?! […] Szacnek jest dla mnie kluczowy.[…] Ja wiem, że to jest trudne. […] Wiele razy mówiłam o nim, że był moją kotwicą do rzeczywistości. I tak było. Ogromnie współczuję i naprawdę przytulam, do serca najczulej jak potrafię, tych wszystkich, którzy zostają i takiej kotwicy nie mają. […] Bo wtedy powrót do pustego domu jest upiornie ciężki.
Cała rozmowa poniżej:


