Tylko u nas! Karol Strasburger o zmarłej i obecnej żonie. Tak mówi o kobietach swojego życia
Karol Strasburger zwany “Królem sucharów” potrafi być też poważny. Przekonała się o tym Klaudia Lewandowska, która w podcaście kozaczek.pl rozmawiała z Karolem Strasburgerem. Tematem ich rozmowy była miłość, szacunek i wspomnienia.
Czy Karola Strasburgera można nazwać amantem filmowym?

Kobiety w życiu Strasburgera
Nie każdy zna kulisy burzliwego życia osobistego Karola Strasburgera. Jego życiowa droga, pełna emocji, miłości i strat, może być zaskoczeniem nawet dla największych fanów. Jedną z najważniejszych postaci w tej opowieści była Irena Morcińczyk, która przez lata pozostawała u boku Strasburgera, stając się dla niego życiowym oparciem.
Ich szczęśliwe życie trwało ponad trzy dekady, a małżonkowie poświęcali się wspólnym pasjom — podróżom i aktywnościom sportowym. Aktor wielokrotnie nazywał Irenę filarem swojego życia. Ich radosna codzienność została jednak brutalnie przerwana przez chorobę. W 2013 r., po ciężkiej walce z białaczką, Irena zmarła. Strasburger nie krył bólu i poczucia pustki, które pozostawiła jej strata.
Po śmierci żony aktor powoli układał sobie życie na nowo. W jego sercu znalazło miejsce dla nowej partnerki, Małgorzaty Weremczuk, która obecnie jest jego żoną i towarzyszką życia. Para doczekała się córki, Laury.
Karol Strasburger o byłej i obecnej żonie
W trakcie rozmowy reporterka Kozaczek.pl poruszyła temat śmierci pani Ireny. Zauważyła, że odejście było dla niego koszmarnym przeżyciem, ale też otworzyło drzwi, do nowego życia, znalezienia miłości. Czy jednak nadal pozostaje częścią życia aktora?
Jest obecna, bo była osobą dla nas bardzo ważną. I dla mojej Małgosi również. To jest dla mnie piekielnie ważne, że osoba, z którą się związujemy potem, jest osobą, która nie odrzuca tej pamięci. Wręcz odwrotnie. Bo moja żona lubiła bardzo Małgosię, ona ją znała. Do głowy mi nie przychodziło wtedy, że kiedyś będziemy razem z Małgosią. I Małgosia pamięta też o niej, bardzo często przypomina mi o rocznicach, o różnych sytuacjach tego typu. I ona jest obecna, ale… Tu jest taka bardzo ważna uwaga dla wszystkich, którzy taki problem w życiu posiadali, że trzeba umieć w życiu, nauczyć się trzeba tego, żeby postawić taką granicę tych wspomnień, tej ważności, a życiem, które prowadzimy teraz. Te wspomnienia mogą przytłoczyć nam życie obecne. To było, to się skończyło i to nie wróci. Tego nie ma.
Gospodarz “Familiady” dodał:
Są ludzie, którzy kultywują ciągle te wspomnienia, które przeszkadzają im w życiu takim teraźniejszym. Życie wspomnieniami może dla kogoś być ważne, jak nie ma nic w zamian. Ale ja jestem za tym, żeby budować coś w zamian. Bo życie jest dla nas to, które mamy przed sobą, a nie które mieliśmy kiedyś. […] Trzeba te wspomnienia mieć, trzeba szanować to wszystko, co było. Jest wspaniale, jeżeli nasza partnerka to szanuje. Powinna to robić. Gdyby to odrzuciła, to wspomnienie, to nie wiem, czy bylibyśmy razem, ponieważ to wspomnienie jest ważne dla mnie i chciałabym, żeby druga osoba też to szanowała. Ale nie chciałbym, żeby ta osoba druga żyła tym wspomnieniem i żebym ja ciągle żył tym, co było. […] Szanujemy to wspomnienie, pamiętamy, mówimy o tym z troską, z sympatią. […] To jest pewna wartość, która pozostała.
Reporterkę Kozaczek.pl zainteresowało to, czy Laura, córka Karola Strasburgera wie, kim była pani Irena?
Tak, wie. Nawet mam zdjęcie takie, że Laura klęczy na grobie mojej żony. Gdzie jest to samo nazwisko, które ona nosi. Ona tego nie rozumie oczywiście, bo jest za mała, żeby to zrozumieć. Ale dla mnie jest to piekielnie ważne, że wspominamy ważną osobę, która była ważna dla mnie i chciałbym, żeby była ważna dla mojego dziecka, dla mojej żony. I tak jest.
Klaudia Lewandowska postawiła zapytać jeszcze o, to kiedy Karol Strasburger zrozumiał, że to, co czuje do Małgosi to miłość?
Strasburger powiedział:
Trudno powiedzieć. Bo my oddziaływaliśmy na siebie swoim zachowaniem, ale jak ją widywałem kiedyś jako znajomą, zawsze wzbudzała we mnie takie elementy takiej osoby z fajnymi wartościami. Takiej dobre, miłej, sympatycznej, troskliwej, empatycznej. Nie odbierałem tego w kategoriach swoich, że ja jestem kimś wybitnym. Nie wiedziałem, kim byłem dla niej. To po latach się zapytałem, co ona myślała wtedy. A ja byłem z kimś innym w związku. Nasza relacja była typowo koleżeńska.
Po chwili dodał:
Była na tyle ważna w takim moim oglądzie osoby z boku patrzącej na drugą osobę, że jak zostałem sam, to była pierwszą osobą, o której pomyślałem, że chciałabym się z nią spotkać, porozmawiać. Zjeść obiad wspólnie, ponieważ było w niej coś takiego wyjątkowego, fajnego. Czy to była miłość? Nie, trochę za wcześnie moim zdaniem na to, żeby mówić, że to jest miłość. Ale jej stosunek do mnie, jej stosunek do życia, do ludzi. Jej taka otwartość, umiejętność mówienia o uczuciach, brak takiego lęku. Niektórzy boją się powiedzieć komuś, że kogoś kochamy, że mi ciebie brakuje, że chcę cię zobaczyć, że jest mi z tobą dobrze. Takie słowa niektórym przez gardło nie przechodzą, a jej przechodziły. I to czasami powoduje, że człowiek też patrzy innym okiem w ogóle na drugą osobę. Nagle patrzy, że to jest inne życie. Pojawia się coś nowego, innego. Coś wartościowego. Być może to wtedy tak powstało, coś takiego nagle. To się działo, to nie było tak od razu. […] Nie można tak ryzykować z byle kim, a już, żeby mieć dziecko z byle kim, to już w ogóle nie. To będzie matka mojego dziecka.
Cała rozmowa z Karolem Strasburgerem poniżej:




Pro ujęcie w w w bo alfonsa z kursu mi które również sam z e śmieje ze światem cyber nnyvu roku w grupie dzieci z w jadzado ci ta druga na o pierś lony