Tylko u nas! Kupił z Cichopek willę za 3,5 mln. Hakiel zdradził kulisy walki o 550 metrowy dom
Miał być bezpieczną inwestycją i symbolem stabilizacji, dziś jest źródłem ciągnącego się konfliktu. Marcin Hakiel po raz pierwszy tak otwarcie mówi o domu, który kupił jeszcze w poprzednim związku z Katarzyną Cichopek. W podcaście Kozaczka ujawnia, dlaczego sprawa wciąż nie ma finału i co może wydarzyć się dalej.
Od parkietu “TzG” do wspólnej inwestycji
Marcin Hakiel od lat należy do grona najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiego show-biznesu. Karierę zbudował na parkiecie, gdzie dał się poznać jako utalentowany tancerz, a prawdziwą popularność przyniósł mu udział w pierwszych edycjach “Tańca z gwiazdami”. To właśnie tam jego życie zawodowe na dobre splotło się z prywatnym, a taneczna współpraca szybko przerodziła się w związek, który przez lata uchodził za jeden z najbardziej medialnych w kraju.
Przez długi czas Hakiel był postrzegany jako część idealnej, stabilnej rodziny, a wspólne decyzje, także te finansowe, miały cementować ten obraz. Po rozstaniu i głośnym rozwodzie tancerz długo unikał publicznych rozliczeń z przeszłością. Dopiero teraz, gdy jego życie osobiste weszło w zupełnie nowy etap, zaczyna mówić wprost o sprawach, które wciąż mają realne konsekwencje.
Problemy związane z domem ciągną się do dziś
Dom zakupiony wraz z Katarzyną Cichopek, w założeniu miał być inwestycją i zabezpieczać przyszłość rodziny. Jak dziś przyznaje Hakiel, w tamtym momencie nikt nie zakładał, że ta decyzja stanie się źródłem wieloletnich problemów.
To była inwestycja, tyle że przyszedł pan frank szwajcarski i zaczęły się wtedy problemy – mówi w rozmowie z Wiktorem Słojkowskim.
Hakiel nie ukrywa, że kluczowym momentem był gwałtowny wzrost rat kredytu. To właśnie wtedy spokojna kalkulacja przestała się zgadzać, a dom, zamiast zabezpieczeniem, stał się obciążeniem.
Jeżeli w ciągu trzech miesięcy rata nagle robi się razy dwa, to trochę ciężko to zbilansować w tym wszystkim – tłumaczy.
Dziś nieruchomość jest wynajmowana, a sprawa kredytu trafiła na drogę sądową. Jak podkreśla tancerz, toczy się formalna walka z bankiem, która wciąż pozostaje nierozstrzygnięta.
Ten dom jest wynajmowany, od jakiegoś czasu jesteśmy w sądzie z bankiem, są rozporządzenia, jest szansa, że wygramy, zobaczymy…- dodaje.
Hakiel nie ukrywa jednak, że z perspektywy czasu patrzy na tę sytuację nieco inaczej. Choć problemy były poważne, dziś próbuje traktować je jako jedną z życiowych lekcji.
Summa summarum może ta przygoda nie okaże się taka straszna – podsumowuje z dystansem.
Co dalej z domem? I na co pójdą pieniądze
Choć sprawa wciąż jest otwarta, Marcin Hakiel pozwala sobie na odrobinę humoru, gdy rozmowa schodzi na temat ewentualnego zwrotu środków w przypadku wygranej z bankiem. Zapytany o to, co zrobi z pieniędzmi, nie owija w bawełnę.
Będzie na pierścionek dla szefowej. Jeszcze nie żona, ale już szefowa – rzuca z uśmiechem, nawiązując do Dominiki Serowskiej.
Po latach medialnego małżeństwa, głośnego rozstania i długich batalii, zarówno prywatnych, jak i finansowych, Hakiel wyraźnie zamyka pewien rozdział. Dom, który kiedyś symbolizował stabilność, dziś jest już tylko jedną z historii, które musi domknąć.
Cały wywiad z Marcinem Hakielem znajdziecie w wideo poniżej lub na naszych social mediach i YouTube.




